Wyszczególnione wpisy

Wpisy

czwartek, 28 czerwca 2018

Moja bento historia #11


Dzień dobry,

Moim dzisiejszym gościem w cyklu "Moja bento historia" jest Magda. Przemiła kobietka, którą poznałam na Instagramie. Magda prowadzi profil @kolorowe.pudelko, który jest jej kulinarnym dziennikiem pełnym zdrowych lunchboxów i smacznych przekąsek. Łączy nas jedno - obie uwielbiamy, gdy na talerzu i w bento króluje kolor. W końcu jemy także oczami. 

Było mi niezmiernie miło, gdy Magda zgodziła się opowiedzieć coś więcej o swoich lunchboxach, o tym jak organizuje się na co dzień, jakie pojemniki poleca, co najczęściej do nich pakuje. Mam nadzieję, że przygotowany przez nią materiał przypadnie Wam do gustu i będzie dla Was pokaźną dawką motywacji do bentowania. Oddaję głos Magdzie, a Wam życzę przyjemnej lektury.

PS. Magdo! Raz jeszcze dziękuję Ci za poświęcony czas 😊




Twarożek z jabłkiem/pieczona owsianka

Jak to się u Ciebie zaczęło?

Moja przygoda z lunchboxami zaczęła się wiele lat temu. Pierwsze pudełka zaczęłam przygotowywać i zabierać ze sobą w czasie studiów, kiedy to na uczelni zajęcia trwały niekiedy cały dzień. Do rozpoczęcia tej przygody skłoniła mnie chęć zgubienia kilku kilogramów. Wtedy też poznałam mojego męża, który interesował się sportem oraz zdrowym odżywianiem i zaraził mnie swoim hobby. To on uświadomił mnie, że sukcesem do zdrowej sylwetki jest 70% diety i 30% ćwiczeń. To był dla mnie totalny szok, ponieważ do tamtego momentu żyłam w przekonaniu że aby schudnąć liczą się tylko i wyłącznie ćwiczenia. W ten sposób jeszcze bardziej zaczęłam zwracać uwagę na to co jem, także poza domem.

Obecnie nie wyobrażam sobie pójścia do pracy bez mojego pudełka. To co mną kieruje to świadome i zdrowe jedzenie. Musi ono być pożywne, ale i pyszne. Ponadto chemia pakowana do żywności przeraża, tym bardziej, że nikt dokładnie nie wie jaki ona ma na nas wpływ i jakie będą jej skutki za kilka lat. Staram się tego sobie i mojemu organizmowi oszczędzić, dlatego samodzielne przygotowywanie lunchboxów daje mi poczucie spokoju. Wiem, że chemii całkowicie nie uda mi się wyeliminować, ale chociaż w pewnym stopniu ją ograniczę.

Pieczona pierś z brązowym ryżem, surówka z marchewki/koktajl warzywno-owocowy/sałatka z selerem naciowym i orzechami


Z jakich pojemników korzystasz?

Moje posiłki pakuję do pudełek z Sistemy lub Monbento. Sistema najlepiej mi się sprawdza przy pakowaniu większych porcji, na przykład obiadowych, natomiast Monbento jest idealne do drugich śniadań, czyli jogurtów z musli, owsianek, omletów i sałatek owocowych. W mojej kuchennej szufladzie można również znaleźć mniejsze pudełka, do których pakuję pomidorki koktajlowe lub orzechy.

Obie firmy mogę każdemu polecić. Pudełka są szczelne i w tej kwestii nigdy mnie nie zawiodły. Dodatkowo Monbento nie przechodzi zapachem, nie farbuje się, nie niszczeje i ma bardzo ładny design (a to przecież również jest ważne 😊). Jest bardzo wytrzymałe, zrobione z porządnego tworzywa. Sistema natomiast przechodzi zapachem mocniej doprawionych potraw i z upływem czasu wygląda na coraz bardziej zużytą. To, co również jest dla mnie istotne przy wyborze pudełek śniadaniowych, to brak niebezpiecznych związków w plastiku takich jak np. BPA, które przenikają do jedzenia.

Wiosenne rollsy z mango


Jak to wygląda u Ciebie na co dzień? Kiedy przygotowujesz posiłki do bento?

Nie ma reguły, ponieważ mam pracę dwuzmianową i to od niej zależy, co danego dnia ze mną pojedzie. Posiłki przygotowuję wtedy, kiedy mam czas. Bardzo często drugie śniadania przygotowuję z samego rana przed wyjściem do pracy, co zajmuje mi dosłownie 10 minut. Często jest to owsianka. Płatki zalewam wieczorem wodą, a rano dodaję mleko lub jogurt, orzechy, masło orzechowe lub tahini i owoce. Świetnie się sprawdzają również różnego rodzaju placuszki. Zarówno te na słodko z maślanki lub banana, ale również wytrawne z cukinii bądź kalafiora. 

Jeśli pracuję na drugą zmianę, obiad przygotowuję wcześniej dla siebie i męża, a swoją porcję zabieram na wynos. Uwielbiam makarony z różnymi rodzajami pesto (z bazylii, pietruszki lub liści rzodkiewki, które było moim odkryciem roku) czasami z dodatkiem piersi z kurczaka. Zdarza mi się pakować poczciwy ryż z warzywami, ale urozmaicony dipem na bazie jogurtu. Sprawdzą się również pulpety w sosie, sałatki lub tortille wypełnione zieleniną. Nie lubię stać zbyt długo przy garnkach, dlatego zawsze staram się przygotowywać coś zdrowego na szybko 😊.

Placuszki z kalafiora z sałatką/nocna owsianka z chia


Dlaczego Twoim zdaniem warto zacząć swoja przygodę z lunchboxami?

Moim zdaniem to świetny sposób na kontrolowanie tego co jemy i w jakich ilościach. Efektem ubocznym może być zrzucenie wagi. Unikamy również zjadania w pośpiechu byle czego, kupionego na mieście. Ponadto, przygotowując posiłki w domu nie marnujemy jedzenia i pieniędzy. Nie trudno sobie policzyć ile można zaoszczędzić na samym przygotowaniu sałatki w domu niż na kupieniu hamburgera w przydrożnej budzie. Przygotowywanie posiłków również wymaga od nas w pewnym stopniu kreatywności (chyba, że komuś nie przeszkadza zjadanie wciąż tych samych kanapek). Nie lubię nudy, dlatego zaczęłam szukać inspiracji w internecie. Dzięki temu poznałam wiele nowych i ciekawych smaków i kuchni, o których wcześniej nie słyszałam i pewnie nadal by tak było, gdyby nie chęć urozmaicenia zwykłego drugiego śniadania.

Sałatka z kuskusem, gruszką i nadziewanymi papryczkami 


Skąd czerpiesz inspiracje do przygotowania posiłków do pudełka?

Inspiracje są wszędzie. Przede wszystkim Internet i Instagram. To jest kopania smacznych pomysłów na bentowe pudełka. Moimi ulubionymi stronami są między innymi Kwestia Smaku, Kuchnia Lidla i oczywiście Filozofia Smaku, dzięki której po raz pierwszy spróbowałam jakże pysznych koft z zaatarem z chlebkiem z patelni! Ponadto obserwuję kilka kont na instagramie, jak na przykład @makebentonotwar i @bentoparty, które nie tylko inspirują, ale również motywują.


Twój sprawdzony przepis do lunchboxu?

Kasza jaglana z bakłażanem i tahini
(przepis pochodzi z bloga Kwestia Smaku)


  • 1 bakłażan
  • 100 g suchej kaszy jaglanej
  • 1 cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • natka pietruszki
  • 2 łyżki tahini
  • sok z połowy cytryny
  • sól i pieprz
  • przyprawy: po 1 łyżeczce kurkumy, mielonego kuminu rzymskiego, oregano, mielonej kolendry, po 1/3 łyżeczki ostrej i słodkiej papryki


Kaszę jaglaną ugotować. Na patelni podsmażyć drobno posiekaną cebulę i czosnek, następnie dodać obranego i pokrojonego w kostkę bakłażana. Podsmażać, aż bakłażan będzie jędrny (ok. 7 minut). Doprawić solą i pieprzem, zamieszać. Następnie dodać pozostałe przyprawy, chwilę smażyć aby przyprawy się „otworzyły” i skropić lekko wodą, aby wszystko ładnie odchodziło od patelni. Pozostawić na małym ogniu jeszcze z minutę, ciągle mieszając. Zdjąć z ognia, dodać ugotowaną kaszę, natkę pietruszki, tahini i sok z cytryny. Wszystko dokładnie wymieszać.

Można podawać z jogurtem greckim i granatem. Pyszna zarówno na ciepło jak i na zimno.

Hummus z pieczoną marchewką, pieczona ciecierzyca/wrapy z tuńczykiem

24 komentarze:

  1. Fajnie że ludzie dzielą się takimi historiami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę zacząć robić sobie wrapy do pracy :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze z chęcią czytam takie wpisy, mam nadzieję, że kiedyś też się tak zorganizuję, żeby zabierać jedzenie do pracy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo ciekawa kulinarna rozmowa :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystko wygląda przepysznie😊

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajna rozmowa, a jedzonko jak zwykle powoduje, że robie się głodna :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam Twoje wpisy Malwinko i Twoje pudełeczka :) takie dania uwielbiam, kolorowe i zdrowe :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo pomyslowe i smaczne bento.Brawo!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Super inspiracje kulinarne!:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ojoj jak to wszystko pysznie wygląda :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. ale pysznie.. :) Wasze benta są także świetną inspiracją na lżejsze posiłki (co uwielbiam!) czasami aż żałuję, że pracuję w domu i nie moge zabraćz dumą takich pyszności do biura :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Lunchbox świetna sprawa. Ja głównie siedzę w domu ale rzeczywiście, jeśli ktoś spędza większość czasu poza nim, to taka opcja jest błogosławieństwem. Pozdrawiam!^^

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajny pomysł na propagowanie zdrowego jedzenia, także poza domem. Zawartość pudełeczek pyszna i kolorowa, bardzo zachęcająca.

    OdpowiedzUsuń
  14. Wszystko pyszne. Tortille zjadła bym od razu :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo podobają nam się te pudełka :) Są kolorowe, apetyczne i wydają się proste w przygotowaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ależ te dania pięknie wyglądają!!!

    OdpowiedzUsuń
  17. Ciekawy pomysł na wpis, z takim jeszcze się nie spotkałam :)
    Fajnie, że inni ludzie tak chętnie biorą w Twoim "projekcie" udział :)
    Takie pudełeczka do pracy to fajna sprawa. Ale przede wszystkim trzeba mieć motywację oraz chęci do robienia czegoś takiego :)
    Te zdjęcia wyglądają tak bardzo apetycznie, że aż monitor chciałoby się zjeść i polizać, hihi ^^

    OdpowiedzUsuń
  18. Podziwiam każdego, kto ma energię i czas na przygotowywanie takich lunchy!

    OdpowiedzUsuń
  19. Tradycyjnie mam pytanie nie na temat tekstu. Czy Pani albo Pani znajomi zajmujący się bento, lunchami i okolicą mogliby coś wiedzieć o pewnym modelu termosu na jedzenie z doświadczenia? Znalazłam wiele entuzjastycznych recenzji, ale bardziej mnie martwią te negatywne i nie wiem czy go zatrzymać. Oczywiście znalazłam w moim ukochanym tk maxx i kupiłam czyli do 4 tygodni mogę oddać, na szczęście. Na razie nie będę go testować, bo używanego mogliby jednak nie przyjąć. Nie reklama amazona (link z przykładem termosu), firmy ani tk maxx, ale nie mam pojęcia czy zatrzymując go nie wywalę 85 zł co za potencjalny bubel jest przesadą.
    Moja wersja ma 470 ml i kolor buraczkowo-czerwony (w linku ciemny granat), ale kolor ma niewielkie znaczenie kiedy martwię się jakością. Będę bardzo zobowiązana za jakiekolwiek informacje do 3 tygodni, bo w razie czego zdążę go odnieść i zmieścić się w 28 dniach.
    https://www.amazon.co.uk/Thermos-Stainless-King-Flask-Midnight/dp/B001ET6P9Q
    Nie piszę maila do Pani, bo może ktoś przeczyta moje pytanie i skomentuje "nie kupować! zły produkt" czy coś podobnego. Pozdrawiam.
    Marta/migotka21

    OdpowiedzUsuń
  20. Oj, uzupełnienie. W poprzednim wpisie zapomniałam napisać, że to jest wersja z łyżeczką stalową, teoretycznie trzymająca temperaturę 9 godzin gorące i 14 zimne, bo sprawdziłam i jest sporo bardzo podobnych modeli różniących się tylko drobiazgami. Z łyżeczką, bez, pojemność, 5 i 7 godzin, 4 i 8 godzin, w końcu wszystko mi się pomieszało, a komentarze na amazonie i w innych sklepach zwykle są zbiorcze dla wszystkich odmian. W razie czego ostrożnie pytam o moją wersję. Pozdrawiam.
    Marta/migotka21

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marka Thermos to jedna z najlepszych na rynku. Mam od nich termos na napoje i bardzo sobie chwalę. Niestety z termosami obiadowymi tej firmy nie miałam do tej pory do czynienia. Przetestowałabym go na Pani miejscu z wrzątkiem i zmierzyła temperaturę po około 5-6 godzinach (przyjmuje się, że temperatura gorących posiłków mieści się w zakresie 60-95 stopni). Jeśli temp. będzie powyżej 70 lub blisko 80 stopni, to brałabym go bez zastanowienia.

      Usuń
    2. Niestety poległ na całej linii. Wlałam wrzątek na 15 minut, wlałam następną porcję wrzątku, zakręciłam, po +/- 15 minutach wieczko (to zakręcane metalowe, nie to wkręcane w środku) było naprawdę gorące, po około 4 godzinach zimne, wtedy wylałam trochę wody do szklanki i była ledwo letnia. Do 6 godzin nie dotrzyma. Może taki egzemplarz trafiłam, albo malutkie rozmiary i nie trzyma dobrze temperatury, nie wiem. Po starannym wysuszeniu wrócił do sklepu i chyba zapoluję na następną sztukę gdyby jeszcze kiedyś się pojawiła, głównie do sprawdzenia czy też tak się zachowa. Umiarkowanie ciepłą wodę mogłabym zaakceptować, ale ledwo letnią nie bardzo. To było krócej niż od przygotowania jedzenia do zjedzenia w pracy wliczając dojazd. Podgrzewanie metalowego pojemnika w mikrofalówce mogłoby być ciekawe, albo druga możliwość wlec dodatkowy pojemnik, przekładać, podgrzewać itd. A mnie zależy na odciążeniu i tak wyładowanego plecaka. Z drugim pojemnikiem mogę odpuścić termos i zabierać zwykłe pudełko przy założeniu, że jedzenie i tak będzie zimne i do podgrzania. No nic, w lecie powinni mieć sporo różnych pojemników i termosów, tak było w zeszłym roku, chociaż głównie małe rozmiary dla dzieci. Ma sens przed rozpoczęciem roku szkolnego.
      Marta/migotka21

      Usuń
    3. Polecam rozejrzeć się za termosami Stanley. Mam jeden duży, trzymający do 15 godzin ciepło. Jest rewelacyjny (choć bardziej na potrzeby Połówka, aniżeli moje).

      Usuń
  21. Bardzo fanie czytało się ten wywiad. Podziwiam te wszystkie kolorowe i pyszne pudełka! U mnie zazwyczaj kończy się na owsiance albo makaronie z jakąś pastą/sosem :)

    OdpowiedzUsuń

TOP !-- Galeria 9 -->