Wyszczególnione wpisy

Wpisy

środa, 14 lutego 2018

Foodbook #3


Dzień dobry, 

Mam dla Was kolejny wpis z moim codziennym jadłospisem. Po Waszych komentarzach i wiadomościach prywatnych widzę, że nowy cykl cieszy się sporą popularnością. Kilka osób dopytywało, jak wygląda moje codzienne gotowanie, ale tu niestety nie mam jednego schematu. Czasem gotuję wczesnym rankiem, czasem późnym wieczorem, a innym razem ogarniam jedzenie w środku dnia na kilka dni do przodu (np. w niedzielę).

Połówek odkąd pamiętam przygotowuje dla mnie kolację. Najczęściej jest to jakieś curry, stir-fry lub placki warzywne z sosem (uwielbiam ziemniaczane z sosem pieczarkowym na mleku kokosowym). Żeby było zabawniej, przepisów na te moje ulubione dania nawet nie ma na blogu. Obiecuję to nadrobić. Na pewno na dniach wrzucę Wam przepis na pyszne curry z dynią piżmową. A tymczasem zostawiam Wam mój świeżutki Foodbook.

fot. W. S. 

Na dzień dobry


Standardowo dzień rozpoczęłam od dwóch dużych kubków herbaty. Tym razem zielonej z cytryną i pigwą. Jest to mieszanka o wdzięcznej nazwie "Jak w niebie". W składzie ma suszone pomarańcze. Ja dorzucam do niej kawałek suszonego pigwowca i dodaję świeży sok z cytryny. W ciągu dnia popijałam miętę z lukrecją w sporej ilości, wypiłam też dwa kubki skrzypu z pokrzywą i owocową herbatę z hibiskusem. 


Śniadanie

Na śniadanie miałam tofu z rzodkiewką i szczypiorkiem. Dodatkowo mały soczek pomarańczowy. Tofu jadam bardzo rzadko, najczęściej wtedy, gdy odkrywam w lodówce kilka kostek, którym kończy się data. Nie powiem, lubię takie tofu naturalne z warzywami. Czasem posypuję je dodatkowo czarnuszką lub zaatarem. Ważne, by dodać do niego sporo soku z cytryny. Dodatkowo mała pomarańcza czerwona. I sok pomarańczowy. Ostatnio pijam od czasu do czasu soczki, głównie po to, by dobić troszkę kalorii. 


Drugie śnidanie

W bento wylądowało tofu teriyaki, 50 g ryżu jaśminowego (waga przed ugotowaniem), brukselka i kalafior romanesco z parowaru. Uwielbiam takie zestawy. Proste, szybkie w przygotowaniu i do tego pyszne. Ryż jaśminowy jest na tyle smaczny, że nie potrzebuje dodatków w postaci sosu lub dipu. A tofu teriyaki- kto próbował, ten wie, że jest po prostu mega smaczne. 


Matcha

Matcha latte pijam najczęściej w leniwe soboty. Lubię sobie przysiąść z książką i raczyć się tym zielonym pysznym napojem. Tym razem nieplanowana matcha w środku tygodnia. Miałam końcówkę otwartego napoju migdałowego, więc go spożytkowałam w bardzo smaczny sposób. 


Kolacja

Na kolację curry z dynią piżmową i groszkiem. Mam jeszcze kilka dyń, które kupiłam wczesną jesienią. Skoro już pozbywam się zapasów, to na całego. Curry to jedno z moich ulubionych dań, mogłabym jeść je codziennie (i często to robię). Do curry 50 g ryżu jaśminowego. Takie potrawy cudownie tulą od środka. Przepisem na dyniowe curry podzielę się z Wami już wkrótce.

Razem: 1428 kcal, w tym 57 B, 156 W i 63 T. No cóż, mogło być lepiej. 

26 komentarzy:

  1. Jak przechowujesz dynie tyle czasu? W ciemnym/jasnym pomieszczeniu ciepłym/zimnym? :) Czy po prostu mrozisz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu leżały sobie w kuchni, ale z dala od okna. W suchym miejscu. Została mi jeszcze jedna piżmowa i makaronowa. Jutro ta druga pójdzie w ruch ;)

      Usuń
    2. Nam już dwie dyńki (makaronowe) tak się popsuły mimo, że leżały w chłodnym, suchym miejscu :/

      Usuń
  2. Twoje curry zainspirowało mnie do przygotowania risotta z dynią, pieczarkami i groszkiem. Co powiesz na takie połączenie z ryżem arborio?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pati, dawaj adres, chętnie wpadnę na takie pyszne risotto :)

      Usuń
  3. Ale pyszności. Ja mam już ostatni woreczek dyni w zamrażalniku, tak szybko jakoś nam zeszła. Miłego 😍

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja muszę zacząć dzień od kawy, inaczej nie funkcjonuję :)
    Muszę wypróbować twoje dania ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow, jeszcze masz jesienne zapasy dyni? :D Ciekawa jestem, gdzie to trzymasz? Dynię piżmową uwielbiam - w postaci curry, ale także zwykłej pieczonej, posypanej ulubionymi przyprawami - pycha!

    Mało tych kalorii - naprawdę nie czujesz potrzeby jedzenia więcej? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazwyczaj staram się wyrobić moją normę 1650 kcal, ale tym razem wyszło słabo. Miałam jeszcze zrobić sobie zupę z soczewicy, ale zabrakło czasu i chęci. Muszę się bardziej pilnować, bo taka ilość kalorii jest zdecydowanie zbyt mała, bym zaczęła tracić na wadze. A z rozjechaną tarczycą tym bardziej łatwo nie jest.

      O dyńkach pisałam wyżej. Nawet jak o tej porze roku nam zabraknie, to można kupić piżmową w markecie (na pewno jest w Lidlu i w Tesco). Dziś nawet widziałam Muscat w Auchanie. I szparagi! Aż mi się oczy zaświeciły, ale odłożyłam je na półkę, bo były potwornie drogie.

      Usuń
    2. Za szparagami nie szaleję, ale pieczoną dynię mogłabym jeść na tony - cieszę się, że właśnie piżmową spokojnie znajdę w Lidlu czy Biedronce :)

      Masz rację, jedzenie zbyt mało także nie jest najlepsze. Dobrym rozwiązaniem jest zwiększenie gęstości kalorycznej posiłków poprzez obcięcie warzyw i dodanie np. orzechów, awokado, więcej zbóż. Myślałaś o tym?

      Usuń
    3. Sporo produktów z automatu u mnie wylatuje z racji alergii i nietolerancji pokarmowych (np. większość orzechów, kakao i wiele innych). Dość ciężko to wszystko zbilansować, bo powinnam mieć o wiele więcej białka, a węglowodany nie powinny u mnie przekraczać 200. Najłatwiej podbija mi się kaloryczność tłuszczami (mleko kokosowe, awokado właśnie, oliwa do sałatek) i te mam raczej wysoko (nawet do 80 g dziennie). Na razie dodaję sobie od czasu do czasu owocowe soczki, zacznę też jeść troszkę owoców potreningowo, gdy w końcu przyjdzie wiosna/lato. A warzyw wolałabym nie ograniczać, za bardzo je lubię :) Choć może dobrym pomysłem byłoby włączenie ziemniaków do diety. Szybko się trawią i nie sycą aż tak bardzo jak np. gotowany ryż.

      Usuń
  6. nie mogę się napatrzeć jak się zdrowo odżywiasz :) ja staram się zdrowo, ale jem... za mało. Nie cierpię jeść po prostu :D też zaczęłam dobijać kaloryczność sokami i lekkimi koktajlami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja tymi sokami własnie się ratuje, a jak nie mały soczek to karob z napojem migdałowym lub obecnie zielone winogrona. Ale jeść na szczęście lubię, choć nie wszystko jestem w stanie pomieścić ;)

      Usuń
    2. Ja to bym wiedziała jak dobić kalorie - słodyczkami :) ;/ Podziwiam żelazne trzymanie kalorii. Izabela

      Usuń
    3. Izabelo, żebym ja jeszcze je lubiła. Nie tknę, choćby mi płacili. Pół mojego życia spędziłam na zjadaniu ogromnych ilości słodkości i chyba wyczerpałam swój limit na resztę życia, bo nie lubię i to bardzo. No dobra, zjem np. daktyle w jakiejś wytrawnej sałatce z chili ;)

      Usuń
  7. Wszystko musiało być pyszne, bardzo podoba mi się tofu z ryżem i kalafiorem, choć najbardziej lubię jeść tofu ze słodkimi dodatkami :) A curry zrobię w najbliższy weekend, akurat mam napoczęte mleczko kokosowe ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z mleczkiem polecam puree z ziemniaków i selera plus sporo szczypiorków. Jest pycha <3

      Usuń
    2. Matulu, szczypiorków :D Oczywiście szczypiorku ;)

      Usuń
  8. Cool post, dear! Very beautiful photos!
    I will be happy with the friendship of blogs ♥ I subscribed to you on Blogger
    Julia Shkvo

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam Twoje propozycje :) Bardzo podoba mi się pomysł na tofu! Uwielbiam je w różnych marynatach. No i to curry wręcz prosi się o zjedzenie :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Najchętniej zjadłabym ten kalafior :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Same pyszności, ale drugie śniadanie i kolacja po prostu skradły moje serce :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kolory jak i same dania po prostu zachwycają <3

    OdpowiedzUsuń

TOP !-- Galeria 9 -->