Wyszczególnione wpisy

Wpisy

środa, 7 lutego 2018

Foodbook #2


Dzień dobry,

Przygotowałam dla Was kolejny wpis z moim codziennym jadłospisem. Zupełnie nieświadomie dzień ten spędziłam na wykorzystaniu lodówkowych resztek i zapasów z kuchennych szafek. W ruch poszły mocno dojrzałe banany (bez przetworzenia dla mnie zupełnie niezjadliwe, jestem dziwakiem i jem tylko te niedojrzałe zielone banany), mrożona wcześniej gotowana fasola, brukselka z troszkę pożółkłymi listkami (którą wystarczyło obrać z zewnętrznej warstwy) i kapusta kiszona, którą kupiłam jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia. Niemarnowanie jedzenie to nie jest fizyka kwantowa. Wystarczy po prostu czasem przysiąść i rozsądnie rozplanować, w jaki sposób wykorzystać zapasy, które mamy w kuchni.

PS. Lubię pewien rytm, więc umówmy się, że środa będzie dniem Foodbooka. Choć oczywiście zapraszam do śledzenia nie tylko w środy.


Na dzień dobry

Standardowo dzień zaczęłam od mięty z lukrecją. Połówek zrobił mi od razu duży dzbanek herbaty. Tak przy okazji uwielbiam dzbanki na herbatę, szczególnie te japońskie. Obecnie marzy mi się jakiś malutki żeliwny dzbanek na zioła. 

W ciągu dnia pijam też skrzyp z pokrzywą (głównie po to, by pozbyć się nadmiaru wody, ale także włosy i paznokcie na pewno na tym zyskują). Ziołowych zapasów mam sporo, choć nie wszystkie ziółka pijam ze smakiem (na mojej czarnej liście jest obecnie liść oliwny). 


Śniadanie

Śniadanie jadłam po treningu. Najpierw wypiłam sok, a później zjadłam placuszki bananowe plus czerwoną pomarańczę. Soki pijam dość rzadko, miałam jednak w ten dzień wyjątkową ochotę na sok z pomarańczy. To dobry sposób na dobicie kalorii. 


II śniadanie

W drugiej części pojemnika wylądowały kotleciki z fasoli z suszonymi pomidorami i bazylią oraz "spaghetti" z marchewki. Robiłam je spiralizerem. W końcu zdecydowałam się na zakup tego urządzenia, bo z ręczną obieraczką traciłam zbyt dużo czasu plus zawsze pozostawały mi jakieś nierówne ścinki warzyw. Takie urządzenie to naprawdę fajna sprawa. Można przy jego pomocy zrobić jadalne nitki z selera korzeniowego, buraka, jabłek, cukinii i wielu innych warzyw i owoców. Dopiero zaczynam eksperymentować. 



Obiad

Na obiad ponownie kotleciki z fasoli. Dzień wcześniej upiekłam porcję kotletów z 250 g fasoli. Do kotlecików brukselka z bezglutenową bułką tartą oraz spora porcja surówki z kiszonej kapusty i marchewki. Chodziła ona za mną od dobrych kilku dni. Staram się jeść kiszonki jak najczęściej, ale różnie mi to wychodzi. Przyznaję, że nie dałam rady wcisnąć wszystkich kotlecików i pomagał mi Połówek.



Kolacja

Na kolację czerwona soczewica z groszkiem. To jedno z moich ulubionych dań na zimę. Najlepiej smakuje w towarzystwie ryżu jaśminowego, choć i z kaszą jaglaną fajnie się komponuje. Lubię, gdy w tej potrawce jest sporo zielonego groszku i kminu rzymskiego. No i oczywiście chili. To jedno z popisowych dań Połówka. 

Całość to 1610 kcal, w tym 55 g B, 205 W i 55 T.

17 komentarzy:

  1. Dzisiaj najbardziej podoba mi się Twój obiad. Ciągle mam w planach upiec takie kotleciki, ale nie mogę się zebrać. A surówkę z kapusty kiszonej uwielbiam i jem zawsze wtedy, gdy jem obiad w domu (do pracy nie biorę, bo się boję, że mi się zepsuje, psując przy okazji jedzenie obok, a poza tym za długo musiałabym ją gryźć, a nie zawsze mam czas ;/), z tym że ja nie dodaję cebuli (muszę spróbować), a jedynie marchewkę, jabłko i sok z cytryny + na wierzch oczywiście orzechy. Ryż sobie ugotuję do kolacji na jutro ;)
    I bardzo się cieszę, że ustanowiłaś dzień foodbooka na swoim blogu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie ta surówka obowiązkowo z cebulką. Przyjemnie zaostrza smak. Tym razem dodałam czerwoną cebulę, ale zazwyczaj siekam białą lub jakaś małą szalotkę. Polecam jednak dodawać do takiej suróweczki odrobinę oleju, aby lepiej przyswoiły się witaminy (ja zawsze dodaję rzepakowy tłoczony na zimno). No i smakowo wypada ciekawiej. Choć w sumie skoro jesz ją z orzechami, to też dobrze :)

      Usuń
    2. Może jutro spróbuję z cebulką ;) Z olejem mi nie smakuje właśnie i dlatego dodaję na wierzch orzechy. W sumie to jutro spróbuję zrobić dokładnie z Twojego przepisu z olejem i może stwierdzę, że jednak lubię ;))

      Usuń
  2. Czerwona soczewica z groszkiem... lubie i to i to, więc chętnie przygotuję :) Zjadłabym właśnie z kaszą jaglaną lub orkiszową bo tę polubilam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem mocno kaszowa. Orkiszowa jest rewelacyjna.

      Usuń
    2. Posmakowała mi chociaż nadal numerem jeden jest jaglana :)
      Kiedy po raz pierwszy jej spróbowałam (orkiszowej) to skojarzyła mi się z kaszą jęczmienną (tak smakowo) ale jest jakby "lżejsza" na żołądek :)

      Usuń
  3. Ależ pysznie u Ciebie! Twoje foodbooki są pełne inspiracji :) I sama nie wiem co bym najchętniej zjadła...chyba wszystko :D I jestem za środami z jadłospisami! Ja na pewno będę je co tydzień przeglądać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystko wygląda pysznie :) Ryż jaśminowy z Biedry to jedyny ryż jaki w ogóle jestem w stanie przełknąć ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Malwinko, nie jesteś dziwakiem, tylko bardzo rozsądną i świadomą osobą. Najzdrowsze są właśnie zielone banany. Podczas dojrzewania znajdujący się w owocach błonnik zamienia się w niezdrowy cukier.
    W szafce mam sporo różnych ziołowych herbatek, w tym dziurawiec, miętę, skrzyp i pokrzywę, ale z lukrecją jeszcze nie piłam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie mam tak chyba z większością owoców. Te twardsze i mniej dojrzałe (co za tym idzie mniej słodkie) smakują mi najlepiej :)

      A miętę z lukrecją mocno polecam. Pijam od wielu lat. W sumie odkąd kiedyś przypadkiem poczęstowano mnie nią w pewnej herbaciarni.

      Usuń
  6. Wszystkie dania niezwykle apetyczne :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Robisz fantastyczne zdjęcia ☺

    OdpowiedzUsuń
  8. Pięknie pokazane i samo zdrowie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale tu pyszności.
    To ja ten obiad bym Ci podkradła ;)
    Pozdrawiam serdecznie! Buziaki 🙂

    OdpowiedzUsuń

TOP !-- Galeria 9 -->