Wyszczególnione wpisy

Wpisy

środa, 24 stycznia 2018

Co jem w ciągu dnia, czyli Foodbook #1


Dzień dobry,

Od jakiegoś czasu nosiłam się z zamiarem przygotowania dla Was postu, w którym zaprezentuję, co jadam w ciągu dnia. Inspiracją był dla mnie cykl prowadzony przez Anię z blogu Naturalna kuchnia. Z jednej strony, podglądanie cudzych talerzy jest inspirujące, z drugiej- sama z perspektywy czasu będę mogła spojrzeć na moją dietę, przeanalizować ją i wprowadzić ewentualne poprawki.

Od razu zaznaczam. Pisząc dieta, mam na myśli sposób odżywiania. Kolorowe pisemka i portale internetowe nadały temu słowu strasznie negatywny wydźwięk. A dieta to nic innego jak nasz system żywienia. Każdy z nas jest na jakiejś, właściwej sobie diecie. Zarówno ten, kto pilnuje makrosów i codziennie zasuwa na siłowni, jak i ten, kto trzyma miskę z chipsami i codziennie zalega na kanapie przed tv. W moich Foodbookach będziecie widzieć to, co jadam na co dzień.

Ale ad rem, bo dziś na tapet bierzemy mój jadłospis sprzed kilku dni. Nie podaję godzin posiłków, bo nie mam stałych pór, w których jem. Różnie bywa także z ilością posiłków. Zdarza mi się też, że niektóre dojadam na kilka razy (tak było z okrągłym bento z ryżem).

Pod względem ilości kalorii wyszło dość słabo, bo będąc obecnie na redukcji powinnam zjeść 1650 kcal, więc jest o 300 za mało. Pewnie część z Was pomyśli, że przecież lepiej zjeść mniej, ale uwierzcie mi na słowo- niedojadanie przy redukowaniu nie jest niczym dobrym. Zbyt mała podaż kalorii jest jednym z najczęstszych, o ile nie najczęstszym błędem w diecie. A jak już widzę, że ktoś jest na diecie 1000 kcal i codziennie kręci po godzinie na rowerku, to załamuję ręce.

Tyle tytułem wstępu, a teraz zapraszam Państwa do zajrzenia mi w talerz 😉


Na dzień dobry


Każdy dzień rozpoczynam zawsze od dwóch dużych kubków herbaty. Tym razem była to mięta z lukrecją. W ciągu dnia wypijam 2,5-3 litry płynów. W okresie zimowym jest to głównie wspomniana mięta, skrzyp z pokrzywą, zielona i biała herbata, zielony rooibos ze sporą ilością cytryny. Ostatnio kupiłam też suszonego pigwowca, którego dorzucam sobie do herbaty.


Śniadanie


Na śniadanie miałam placuszki gryczane z jabłkami i cynamonem przygotowane z połowy porcji. Dodatkowo mandarynka. Śniadanie na słodko to niekoniecznie moja bajka, ale te placuszki są wyjątkowo smaczne.

II śniadanie


W drugiej części pojemnika wylądowały burgery z bobu i pomidorki. Zabrałam ze sobą także mały pojemnik z sosem tzatziki na silken tofu. Jest mega kremowy i gęsty, o wiele lepiej sprawdza się w bento, aniżeli tzatziki na jogurcie naturalnym.

Obiad cz. 1


Takie wyjątkowo smaczne bento sobie zmajstrowałam. W środku 50 g ryżu do sushi zaprawionego awase zu (bez cukru, zamiast niego dodaję zawsze erytrol). Jest to waga przed ugotowaniem. Do tego kalafior pieczony w marynacie z miso i srirachą, kiełki, warzywa i kotleciki z bobu. I oczywiście reszta sosu tzatziki. Do małej buteleczki wlałam też odrobinę sosu sojowego, ostatecznie jednak go nie użyłam. Dobrze ugotowany i doprawiony ryż do sushi sam w sobie jest przepyszny.

Obiad cz. 2


Na obiad miałam flaczki z boczniaków. Ich nawet nie wliczam w bilans kaloryczny (poza odrobiną sosu sojowego), bo nie ma to najmniejszego sensu. Są lekkie i przyjemnie rozgrzewają w chłodne dni. Ostatnio staram się mieć codziennie jakąś zupę do zjedzenia. Kiedyś za nimi nie przepadałam, teraz coraz chętniej je gotuję.


Kolacja 


Kolacja to u mnie największy pod względem objętości i ilości kalorii posiłek. To też posiłek zazwyczaj o największej liczbie węglowodanów w ciągu dnia. Taki system jedzenia sprawdza się u mnie najlepiej, zapewnia mi bardzo dobry sen i dużo energii na porannym treningu (dlatego też trenuję na czczo). Tym razem curry z kalafiorem romanesco i 50 g ryżu jaśminowego (waga przed ugotowaniem). Uwielbiam to curry, szkoda tylko, że kalafior jest teraz tak drogi. U mnie cena zwykłego kalafiora i kalafiora romanesco jest obecnie identyczna (6.99 zł za sztukę!).


Całość to 1354 kcal, w tym 47 g B, 166 g W i 55 g T. 

Koniecznie dajcie znać w komentarzach, co myślicie o tego typu wpisach. 

54 komentarze:

  1. Pyszny cały dzień! Zastanawiam się jednak, jak wypijasz takie ilości płynów? Wiem, zewsząd płyną komunikaty jak ważne jest picie. Nigdy mi się jednak to nie uda, prędzej pęknę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie muszę się zmuszać, bo akurat lubię pić różnej maści herbaty, zioła, wodę. Mój organizm wręcz domaga się większej ilości płynów. Np. latem w dni kiedy trenowałam, potrafiłam wypić nawet 4 litry płynów. Myślę, że dość istotne jest to, by nie pić do posiłków, a między nimi. Plus picie po kilka łyków, a nie kubek na raz. Ja z domu nie wychodzę bez termosu lub butelki z czymś do picia.

      Warto dbać o prawidłowe nawodnienie organizmu. Wiele z pozoru błahych dolegliwości wynika z odwodnienia, choćby bóle głowy. Czasem naprawdę warto się przymusić i wyrobić sobie z czasem nawyk picia większej ilości płynów. Przecież to nie boli ;)

      Usuń
  2. Ja uwielbiam tego typu wpisy i mam nadzieję, że to nie będzie ostatni u Ciebie :)
    Wszystko wygląda przepysznie - nie dość, że takie jedzonko musi być pyszne, to jeszcze tak ładnie wygląda, niejedna osoba może się zainspirować :))
    Takie flaczki z boczniaków będę musiała w końcu zrobić, bo do tej pory nie jadłam boczniaków. Teraz nie chcę stresować wątroby, bo niedługo mam badania, a grzybów ze względu na nią powinnam unikać, ale w lutym na pewno wypróbuję Twój przepis ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję problemów zdrowotnych. Ja grzyby uwielbiam i nie chciałabym nigdy wykluczać ich z mojej diety.

      Na pewno nie będzie to mój pierwszy i ostatni Foodbook. Raz jeszcze dziękuję za inspirację :)

      Usuń
    2. Moja wątroba póki co daje radę, więc cieszę się tym co mam i nie narzekam, bo bez grzybów i alkoholu bez problemu mogę żyć (gorzej by było gdybym miała nie jeść warzyw :P)
      Cieszę się bardzo, że mogłam Cię do czegoś zainspirować ;)

      Usuń
    3. Bez warzyw jedzenie byłoby nudne i bez wyrazu :)

      Usuń
  3. Pyszne jedzonko przygotowujesz! Na widok zupy z boczniaków poczułam straszny głód. Podziwiam Twoją konsekwencję i perfekcjonizm:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mniam! wszystko bardzo apetyczne :)
    Rozumiem, ze w przypadku treningów duże ilości białka są potrzebne. Czytałam ostatnio o tym, ze w normalnej diecie zazwyczaj jadamy go zbyt dużo i jesteśmy przebiałkowani.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 47 g białka to dużo? Myślę, że przy mojej wadze raczej nie i te kilka gramów jeszcze by się przydało. Nawet nie trenując wypadałoby przyjąć 0,8-1 g białka na kilogram masy ciała.

      Usuń
  5. Ze mnie w domu się śmieją, ale też jak wstanę to muszę mieć dwa kubki obok i od razu je wypijam, jeszcze w łóżku piję herbatkę w dużej ilości :)
    Wszystko wygląda maksymalnie pysznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie jestem odosobnionym przypadkiem ;)

      Usuń
  6. Tak oglądam twoje przepisy i mam ochotę schować się pod poduszkę ze wstydu. Niestety moja dieta nie jest obecnie dobra a musi być lepsza skoro jestem w ciąży. A tak dzisiaj połowa moich posiłków stanowiła zjedzenie domowych babeczek haha :D Muszę się wziąć w garść !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzenko, przegapiłam tę dobrą nowinę. Gratuluję serdecznie :)

      Usuń
  7. Przez cały dzień jesz 1354 kcal? A to menu bardzo w moich klimatach! Sama nie wiem co bym zjadła jako pierwsze, bo wszystko wywołuje u mnie natychmiastowy ślinotok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tu niestety wyszło tak mało, a powinno być około 1650 kcal. Często mam problem z przejedzeniem wszystkiego.

      Usuń
    2. Rozumiem, bo sama często tak mam w dni kiedy jestem zabiegana :) Ale wyczytałam wcześniej, że masz problemy z tarczycą, a więc rozumiem dlaczego tez tak :)

      Usuń
  8. Super wpis, oby więcej takich, z chęcią będę zaglądać Ci do talerzy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam :) Mam nadzieję, że uda mi się wrzucać takie wpisy raz na 1-2 tygodnie.

      Usuń
  9. Ten kalafior curry bardzo mnie zaciekawił :) Muszę taki przygotować. Koniecznie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Co trenujesz ( ile czasu , jakiego typu ćwiczenia ? ) Czy w ciągu dnia poza tym dużo się ruszasz ( przemieszczasz , lub przy okazji pracy ? )
    Co do płynów, to sama piję chyba jeszcze więcej i zaczełam się zastanawiać, czy to nie jest aż ZA dużo . Jak uważasz, czy to w ogóle jets możliwe - pić ZA dużo .....?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trenuję siłowo (FBW) trzy razy w tygodniu. Zazwyczaj trening zamyka mi się w 40-45 minutach. Dodatkowo joga, ale tu nie narzucam sobie, ile razy w tygodniu mam ćwiczyć, bo wychodzi różnie, a nie chcę sobie dokładać stresu, że nie wyrobiłam jakiejś normy. Czasem pomacham kettlami (nie wiem, czy używam poprawnej formy, więc jak coś, proszę o poprawienie mnie). Z ruchem w pracy bywa u mnie rożnie. U mnie każdy dzień wygląda inaczej i czasem siedzę po naście godzin przy kompie, a czasem zasuwam.

      Co do ilości płynów, to warto sprawdzić, czy nie ma to powiązania z jakimiś chorobami (choćby cukrzyca, choroby nerek, tarczyca). Sama wiele lat temu wylądowałam na badaniach, bo podejrzewano, że być może to cukrzyca (na całe szczęście nie). Być może Twój organizm po prostu potrzebuje większej ilości płynów. Najważniejsze, by nie pić dużych ilości na raz. Nie jest to zdrowe, a przy okazji można sobie wyrządzić krzywdę. No i nie ma sensu porównywać się z koleżankami, które wypijają maksymalnie litr wody dziennie, z czego połowa to kawa ;)

      Usuń
  11. I'm looking forward to this cycle! I'm always curious how other people eat, it gives me so much inspiration. And your presentation of the meals, it's flawless! Everything is so clean and neat. That black bento box with flowers tho.. I'm desparately in love! I reeeeeeally need it in my life!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hello dear, thank you for the comment. Bento with flowers I bought recently. It's small but very useful and just beautiful. Unfortunately, it is not hermatic, like lunchbox Monbento.

      Usuń
  12. Fajny wpis, cały Twój dzień bardzo pyszny, piękne zdjęcia :) ja raczej jem lekkie kolacje, unikam węglowodanów, bo nie mogę później spać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się śpi po węglach cudownie i jem tuż przed snem. Z kolei Połówek ma podobnie, jak Ty i musi zjeść ostatni posiłek o wiele wcześniej. Plus najlepiej, by był dość lekki.

      Usuń
  13. Redukcja? Na pewno jest konieczna? :)
    Jakby nie było ciesze się na ten wpis - masz rację, że to świetna inspiracja. Mam nadzieję, że ten cykl zostanie u Ciebie na dłużej :)
    Kolorowo u Ciebie, zdrowo i na pewno smacznie :)Drugi i trzeci posiłek najbardziej wpadł mi w oko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, no niestety tak :D Źle się czuję w mojej skórze, więc trzeba troszkę zrzucić balastu. Niestety ze względu na kłopoty zdrowotne wskoczyło mi dodatkowe 8 kg w niecałe 2 miesiące.

      Usuń
    2. Czyżby Hashimoto? :(

      Usuń
    3. Niedoczynność. Szczęście w nieszczęściu, że bez Hashimoto.

      Usuń
    4. Najważniejsze aby czuć się ze sobą dobrze :) Powodzenia :)

      Usuń
  14. Masz bardzo smacznie przygotowane posiłki. Ja też dużo piję ale najwięcej herbaty z racji tego że jest mi zimno w pracy bo takie warunki. Potrafię naprawdę w ciągu dnia jak jestem w robicie wypić ok 8 herbat :D nie licząc kawy. Wodę piję w domu bo w pracy mi się nie chce chyba że latem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak się po tym czujesz ? Uważasz że to zdrowe ? Sama robię podobnie , ale spotykam się z bardzo skrajnymi komentarzami .
      Trochę trudno się do tego ustosunkować .

      Usuń
    2. Masz na myśli duże ilości wypijanej czarnej herbaty?

      Usuń
    3. W ogóle , ilość płynów ...
      czy nie odczuwasz momentami ' przepicia ' ? Czy uważasz , że można wypić za dużo ?

      Usuń
    4. Pisałam na ten temat gdzieś wyżej w komentarzu. Sama ilość wypijanej wody i zapotrzebowanie na wodę wynika z wielu rzeczy, choćby naszej wagi, aktywności fizycznej, ilości zjadanych węglowodanów. Jeśli duża ilość wypijanych płynów nie jest wynikiem choroby, nie pijemy bardzo dużych ilości na raz (bo można się przez to nawet przekręcić), to myślę że nie ma się tu czym martwić.

      Usuń
  15. Uwielbiam foodbooki Ani, a teraz mogę śledzić jeszcze Twoje, super :D Placuszki wyglądają przepysznie jak zawsze :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Cześć! Ktoś ostatnio pytał o pieczoną owsiankę z dżemem. Ja też chciałabym zastąpić jogurt mlekiem. Powiesz mi ile w takim razie powinnam użyć jogurtu gdy chce go zastąpić mlekiem?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodałabym w miejsce jogurtu o połowę mniej mleka. Czyli jeśli w przepisie jest 1/4 mleka i 1/4 jogurtu, to dodajemy 1/4 mleka plus 1/8 mleka.

      Usuń
  17. Również jestem zachwycona tym wpisem i wszystkimi przedstawionymi pysznościami :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Same pyszności :-) ja ostatnio mam fazę na placki :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Super, poproszę więcej wpisów z tego cyklu

    OdpowiedzUsuń
  20. No wiem co mojemu mężowi na ten tydzień będę gotować ;) same pyszności :)

    OdpowiedzUsuń
  21. same pyszności!
    ja się przyznawać nie będę, bo jem stanowczo za mało. "Stać przy garach" mogęgodzinami, ale jeść nie cierpię... ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Zupełnie inny jadłospis niż mój, ale niezmiernie ciekAWY!

    OdpowiedzUsuń
  23. Świetny wpis, po proszę więcej :) masz bardzo urozmaicona dietę, trochę zazdroszczę bo ja z reguły nie mam weny i w kółko robię to samo ;)

    Ange 76

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że wpisy będą pojawiać się raz na 1-2 tygodnie. Nowy wpis czeka na publikację (zapewne będzie w piątek).

      Usuń
  24. Cześć, nie wiem, gdzie bym mogła zamieścić ten komentarz, więc pisze tu, pod najnowszym postem :-) korzystam z Twojej trony już od jakiegoś czasu, i jest ona naprawdę kopalnią inspiracji na codzienne, zdrowe gotowanie, dokładnie takie jakie lubię. Mnogość przepisów... powala ;-)no i coraz ładniejsze zdjęcia cieszą oko :-) ale jest jedna rzecz, która mnie skutecznie zniechęca do korzystania częściej z Twojej strony (ku mojemu ubolewaniu), na równi z innymi inspirującymi blogami. Chodzi o wyszukiwanie i sortowanie przepisów. Np widziałam, ze zgrupowałaś przepisy z dyni w jednym poście, ale żeby go znaleźć, trzeba wpisać "dynia" w wyszukiwarkę. Wyszukiwarka... Jeszcze jakiś czas temu korzystałaś chyba ze skryptu google? Przyznam, że mi to trochę bardzie odpowiadało. W tej chwili po wpisaniu np. szukanego składnika warzywnego trzeba się przekopać przez kilkadziesiąt postów, w tym tych o bento, przeskrolować kilka stron, aby w oko rzuciło się raptem kilka przepisów... nie powiem, ze to bardzo męczące i czasochłonne. Nie piszę tego złośliwie, wiem, że masz mało czasu, przepisów dużo do ogarnięcia, w dodatku nie wiem jakie możliwości techniczne ma blogowanie na stronach z których korzystasz (sama jestem wyłącznie czytelniczką, a o stronie technicznej nie mam zielonego pojęcia;-)). Po prostu wydaje mi się, że gdyby twój blog był trochę "łatwiejszy w obsłudze" na pewno zyskałabyś znacznie więcej czytelników, i wdzięczność już stałych bywalców ;-) Pozdrawiam ciepło i życzę dalej takich pomysłów na posiłki jakie masz ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, dzięki za wiadomość :) Co do wyszukiwarki, to rzeczywiście nie działa najlepiej, bo szuka nie tylko po tagach, ale i po całej treści postów. Najlepiej wejść w daną kategorię (znajdują się pod każdym wpisem, gdy klikniesz sobie w dynię- wyskoczą same potrawy z dynią). Tylko tu już też musisz najpierw wpisać w wyszukiwarkę dynia, kliknąć w pierwszy lepszy przepis z dynią i potem wejść w kategorie.

      Zrobionych przeze mnie postów zbiorczych z konkretnymi składnikami jest kilka. Postaram się je wrzucić do menu na belce (przepisy wg pory roku). Ale to jak znajdę kilka wolniejszych godzin, aby to ogarnąć. Chyba najlepiej korzystać właśnie z tego górnego menu.

      Menu na górnej belce nie aktualizuję, bo byłaby to na chwilę obecną robota głupiego. Trzeba to wszystko robić ręcznie, pisząc w HTML. Za kilka miesięcy planuję spore zmiany na blogu, więc to całe moje pisane ręcznie menu pójdzie do kosza. Niestety muszę uciekać z bloggera. Niedługo Filozofia Smaku będzie piękniejsza i jeszcze bardziej funkcjonalna :)

      Usuń
    2. Dzięki! Faktycznie, tych kategorii pod każdym postem nawet nie zauważyłam :-) trochę to ułatwia wyszukiwanie :-) przyznam, że ja najczęściej szukam właśnie po składnikach... po zakupach na warzywniakach, gdzie wszystkie warzywa wołają "kup mnie!", potem po prostu szukam inspiracji na ich przyrządzenie ;-)

      Cieszę się, że planujesz większe zmiany, życzę powodzenia, żeby wszystko przebiegło zgodnie z planem ;-)
      Pozdrawiam

      Usuń
  25. Oj! dawno nie robiłam flaczków z boczniaków, chyba muszę ugotować. Wszystkie dania wyglądają pięknie i apetycznie, zazdroszczę takiego menu :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Jak dla mnie bomba. :D
    I wpis i menu.
    Czekam na ciąg dalszy.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  27. Ciekawy wpis. Podziwiam się za upór i konsekwencję. Ja chyba mam za słabą wolę, a powinnam zacząć lepiej się odżywiać, nie tylko od święta. Nie jest może tak źle z moim jadłospisem, ale stanowczo za dużo w nim cukru ;) Ja też zaczynam dzień herbatą, ale czarną, z cytryną i z cukrem.

    OdpowiedzUsuń
  28. Widzę, że menu jest idealnie dopracowane i przemyślane. Ja śniadanie lubię raczej konkretne typu jajecznica na boczku :) Kolacja natomiast jest najskromniejsza, gdyż nie lubię się na wieczór zbytnio najadać.

    OdpowiedzUsuń

TOP !-- Galeria 9 -->