Wyszczególnione wpisy

Wpisy

wtorek, 23 stycznia 2018

Bento Prep #2

Bento Prep
Dzień dobry,

Jak wspominałam Wam wczoraj, na wpis w cyklu Make bento, not war! będziecie musieli poczekać do poniedziałku. Na osłodę mam dla Was nowy Bento Prep. Tym razem na dwa dni. Jedzenie do lunchboxu dla Połówka pakuję obecnie dwa razy w tygodniu. Gotujemy razem w niedzielę i środę lub czwartek rano. To dość wygodny dla mnie system, tym bardziej teraz, gdy mam bardzo dużo pracy. Zapraszam do lektury, a jeśli przegapiliście, to odsyłam Was także do pierwszego wpisu w cyklu Bento Prep



Na ile dni?


Tym razem  przygotowałam jedzenie na dwa dni (poniedziałek i wtorek). Wszystko gotowaliśmy w niedzielę. Trzy pudełka na jeden dzień to około 2000 kcal. 


Ile czasu mi to zajęło?


Całość zamknęła się w niespełna 1,5 godziny. Myślę, że to całkiem niezły wynik, jak na tak dużą ilość posiłków (i zmarnowanego czasu na przeszukiwanie szafek). Początkowo miałam zrobić dwie zupełnie inne potrawy, niestety okazało się, że zabrakło mi kaszy jaglanej i fasoli. Dobrych 15 minut przeznaczyłam na przegląd szafek. 


Co przygotowaliśmy?


Wszystkie posiłki były przygotowane dla Połówka. Poza nimi w domu jadł jeszcze kolację. Obecnie jest na początku redukcji i jada łącznie 2800 kcal.



I dzień


Śniadanie: pieczony naleśnik vel omlet z owocami

II posiłek: Spanakorizo, kotlety z marchewką, warzywa z patelni

Obiad: Sałatka z makaronem i ciecierzycą, pieczone buraki z sezamem, kotlety z marchewką


II dzień


Śniadanie: pieczony naleśnik vel omlet z owocami

II posiłek: Spanakorizo, buraki z sezamem, indyk z patelni

Obiad: Sałatka z makaronem, ogórki z chili, indyk z patelni


Plan działania


Mięso z indyka (400 g) pokroiłam i przyprawiłam już w sobotę (sól, pieprz, słodka papryka, tymianek, świeży czosnek). Pokroiłam je w cieniutkie plastry, których usmażenie zajmuje po 2-3 minuty z każdej strony. Przyprawiłam też od razu mięso mielone (450 g) na kotlety (nie dodawałam do środka jajka i marchewki). 

W niedzielę gotowanie rozpoczęliśmy od odpalenia piekarnika. Połówek zmiksował składniki na pieczony omlet, przelał do foremki i po około 17 minutach pieczenia śniadanie było gotowe. W tym czasie ja wstawiłam do gotowania makaron (200 g). Na dwóch pozostałych palnikach wylądowały patelnie. Na jednej smażyłam indyka w plastrach, na drugiej gotowałam spanakorizo (z 200 g ryżu). Do spanakorizo użyłam mrożonego rozdrobionego szpinaku. To fajne danie, bo robi się praktycznie samo, a tak przygotowany ryż jest bardzo smaczny. 

Kolejno do mielonego mięsa dodałam jajko i startą marchewkę. Całość wymieszałam, uformowałam kotlety, położyłam je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Kotlety wylądowały w piekarniku po wyjęciu omletu. Piekłam je przez 25 minut w temp. 200 stopni. Można je rzecz jasna usmażyć, ale z tym więcej pracy. 

Gdzieś po drodze przygotowałam warzywa z patelni (gotowa mrożonka- fasolka szparagowa, papryka, cukinia). Na patelni rozgrzałam 5 g oleju, wrzuciłam zawartość opakowania. Smażyłam kilka minut, aż warzywa były miękkie. Potem dolałam 5 g oleju, wrzuciłam ząbek czosnku posiekany w cienkie plasterki, przesmażyłam. Pod koniec warzywa doprawiłam solą, pieprzem i czosnkiem niedźwiedzim. 

Pozostało posiekać kilka składników do sałatki- suszone pomidory, czarne oliwki, seler naciowy, czerwoną paprykę. Makaron wymieszałam z warzywami, doprawiłam oliwą, sokiem z cytryny, suszonym oregano, solą i pieprzem. Gdzieś w międzyczasie obrałam i pokroiłam dwie czerwone pomarańcze i połowę mango. Pozostało poczekać, aż wszystko wystygnie, złożyć to w całość i zapakować do pudełek. 


Śniadanie


Na śniadanie pieczony omlet owsiany z borówkami plus owoce. Robi się go bardzo prosto w dosłownie kilka chwil. Miksujesz wszystkie składniki, przelewasz do formy, a resztę robi już piekarnik. Ja użyłam mrożonych borówek, ale oczywiście możecie postawić na inne owoce (świeże lub mrożone). Pamiętajcie jednak, że muszą być lekkie. Większe i cięższe owoce pokrójcie w mniejsze kawałki. 

Jako dodatek do omletu świeże owoce: pomarańcze i mango. Trzymamy je w osobnych pojemnikach i dokładamy do omletu dopiero tuż przed wyjściem z domu (aby omlet nie zamókł od soku owocowego). Jeśli macie w zamrażarce truskawki, to polecam przygotować do omletu sos truskawkowy z chia


Dzień 1
Lunch


Drugi posiłek pierwszego dnia to spanakorizo, czyli ryż z patelni ze szpinakiem, ziołami i cytryną. Miałam pół opakowania mrożonego szpinaku, więc użyłam go zamiast świeżego (dodałam go przed wlaniem bulionu). Jeśli nie macie bulionu, możecie dodać wodę i ją posolić. Ja mam zawsze w zamrażarce porcję domowego bulionu warzywnego. Mrożę ją w kostkach na lód. Potem takie kostki wrzucam do garnka i podgrzewam do rozmrożenia. To spora oszczędność czasu. Do pudełka ze spanakorizo obowiązkowo dołóżcie kawałek cytryny, by móc sobie później doprawić ryż w razie potrzeby. Jeśli macie w lodówce kawałek sera feta, to możecie dodatkowo posypać nim ryż. 

Pozostałe składniki w pudełku to kotleciki z indyka z marchewką oraz warzywa przygotowane na patelni (cukinia, papryka, fasolka szparagowa) z czosnkiem niedźwiedzim i zwykłym. Jeśli chcecie dołożyć do pudełka świeże zioła, zróbcie to tuż przed wyjściem do szkoły/pracy. 



Dzień 2
Lunch


W pudełku ponownie spanakorizo plus cytrynka, smażony indyk (200 g) i buraki z sezamem.


Dzień 1

Obiad


Sałatkę makaronową podzieliłam na pół i do jednej części dorzuciłam 65 g gotowanej ciecierzycy. Dołożyłam też troszkę świeżej bazylii. Do tego soczyste kotleciki z marchewką i buraki z sezamem. Buraki piekłam dzień wcześniej (odsyłam do wpisu: jak piec buraki).


Dzień 2
Obiad


Kolejnego dnia w pudełku wylądowała reszta sałatki, smażony indyk i ogórki z chili, które robiłam latem.

A Wy, co najczęściej pakujecie do swoich lunchboxów?

23 komentarze:

  1. to już mi się całkiem nie podoba ;(. Zdjęcia się powtarzają a przygotowanie na dwa dni naprzód jedzenia- nikt mi nie powie ,że to się jeszcze do jedzenia nadaje. Sorry jak tak dalej polecisz to zrezygnuję z czytania Twojego bloga. Zawsze lubiłam tu zaglądać, ceniłam Cię za kreatywność a teraz się zawiodłam głęboko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja Ci powiem, że to się do jedzenia nadaje :D Ja warzywa gotuje zazwyczaj na 4 dni i nie widzę żadnego uszczerbku na smaku czy świeżości :P

      Usuń
    2. Kocham anonimy :D jeśli już komentujemy to fajnie by było pokazać się, a pod anonimem każdy może.

      Usuń
    3. Witam, no bez przesady, nie ma tu niczego co miałoby się popsuć w 2 dni. Proponuję zaryzykować, spróbować i dać znać jak wrażenia! Pozdrawiam! Izabela

      Usuń
    4. A ja ucieszyłabym się, gdy seria była na 4 - 5 dni. Tak, da się przygotowywać w ten sposób jedzenie i mówi to osoba której w domu nie ma średnio 14-16 h, bez przerwy na obiad na mieście. Pozdrawiam Karina :)

      Usuń
    5. Nie każdy ma czas, żeby codziennie gotować coś nowego. I jedzenie tego typu trzymane w ciagu 2 dni w lodówce się nie zepsuje. Co wiecej nie zepsuje się i przez więcej dni! Mnie się zdarza ugotować w weekend np. zupę i jeść ją potem przez cały dzień. Pudełka do pracy też najczęściej przygotowuję od razu na kilka dni. Owszem są rzeczy, których nie da się przygotować z dużym wyprzedzeniem np. Nie wyobrażam sobie jedzenia w piątek sałatki na bazie zielonej sałaty zrobionej w niedzielę, ale już gulasz warzywny czemu nie?

      Usuń
    6. Czasem jak coś ugotuje to leży w mojej lodówce 4-5 dni, jest świeże, nadaje się do jedzenia i nikt nie ma żadnych dolegliwości... 2 dni to nic. Wszystko zależy od własciwego przechowywania produktów i ugotowanych potraw a także lodówki - kiedy lodówka nie chłodzi tak jak powinna to jedzenie rzeczywiście szybciej się psuje.
      Poza tym tak jak już wspomniano nie każdy ma czas na to by gotować codziennie kilka porcji - to nawet nie jest ekonomiczne. Nie wyobrażam sobie aby codziennie moczyć i gotować po szklance ciecierzycy, czy kilka różyczek brokuła...

      Usuń
    7. Droga Anonimowa, odpowiedni dobór składników, proces gotowania i właściwy sposób przechowywania żywności sprawiają, że dana potrawa będzie smaczna przez kilka dni. Nie tylko dwa, ale i nawet 4-5. Bez większej utraty na smaku, co zresztą potwierdzają moje przedmówczynie. W temacie fotografii. Żadne ze zdjęć się tutaj nie powtarza, być może nie zauważyłaś tego, bo nawet nie przeczytałaś wpisu. Jasne, zdjęcia są podobne, obrazują one jak dzięki drobnym zmianom możemy sprawić, że nasze posiłki będą bardziej różnorodne.

      Wybacz, że "poleciałam", ale od prawie 5 lat co tydzień na blogu publikuję wpisy w cyklu Make bento, not war!, w którym pokazuję nierzadko właśnie propozycje do lunchboxu na kilka dni do przodu. Tym bardziej nie rozumiem Twojego komentarza.

      Usuń
  2. Zawartość pudełeczek jest bardzo urozmaicona, kolorowa i apetyczna. Dla osób pracujących przygotowanie posiłków na 2-3 dni to jedyne rozsądne rozwiązanie, by nie poświęcać całego czasu wolnego na stanie przy garnkach. Oczywiście w sezonie letnim jest trudniej, bo upały sprzyjają szybkiemu psuciu jedzenia, ale teraz nie ma takiej obawy. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podstawą jest odpowiednie przechowywanie i transport. Nawet latem można sobie poradzić korzystając z torby termicznej i wkładów chłodzących. Choć fakt, latem ze względu na temperatury warto ograniczyć spożycie pewnych produktów, choćby nabiału, majonezu, ryb.

      Usuń
  3. Ta sałatka makaronowa, indyk pieczony i ogórki- mniam :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny pomysł na takie przygotowywanie posiłków , tym bardziej jeśli ktoś rzeczywiście nie ma na to czasu w tygodniu. Jednak świeże zawsze najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Brzmi podobnie jak u mnie :) W niedzielę zazwyczaj odpalam piekarnik i piekę wege pasztet, 3 owsianki, ostatnio co drugi tydzień chleb gryczany. W tym czasie gotuję kaszę na 2 dni, warzywa często na 4, a potem przechowuję to w pudełku zbiorczym i mieszam wszystko dzień przed. Często obieram też marchewki i myję jabłka, odważam płatki i orzechy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grunt to właśnie odpowiednia organizacja. Na początku może to przerażać, ale potem człowiek czuje się jak ryba w wodzie. Twoje lunchboxy niezmiennie uwielbiam i zawsze robię się głodna na ich widok. A czy na blogu masz przepis na chleb gryczany? Ja robię taki z samej kaszy i wody, ale być może masz jakiś inny ciekawy przepis.

      Usuń
  6. Tak naprawdę wszystko bym mogła spróbować i też gotuje na dwa dni :) choć teraz w okresie zimowym bardziej królują u mnie zupy. Do pracy często zabieram pudełka z jedzeniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też ostatnio królują zupy albo jakieś lżejsze gulasze. Na zimę są idealne :)

      Usuń
  7. Wszystko wygląda bardzo smacznie :) ja też często przygotowuje dania na co najmniej 2 dni :)

    OdpowiedzUsuń
  8. świetne pudełka :) od poniedziałku wracam do pracy i przygotowywania posiłków na wynos :) będziesz dla mnie wspaniałą inspiracją :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam w każdy poniedziałek na wpisy w cyklu Make bento, not war!

      Usuń
  9. Rewelacyjna ściąga Malwinko :) dawno mnie tu u Ciebie nie było, ciężki tydzień miałam ale widzę że będę miała co szykować mojemu drogiemu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam pytanie. Jaką porcję omletu zjadasz na śniadanie? Cały omlet na osobę czy jednak mniej?

    Przetestowałam już kilka Twoich przepisów i kolejne czekają na realizacje. Dzięki za pomysły! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, wszystko zależy od osoby. Np. ten słodki ze zdjęć policzyłabym na dwie osoby (choć mój Połówek zje go na raz).

      Usuń

TOP !-- Galeria 9 -->