Wyszczególnione wpisy

Wpisy

niedziela, 10 grudnia 2017

Bento prep #1


Dzień dobry,

Dziś, dość eksperymentalnie, śpieszę do Was z relacją z przygotowania bento na kilka dni do przodu. Ostatnio zdarza mi się to coraz częściej, dlatego pokusiłam się o zrobienia dla Was specjalnego wpisu. Do tytułu dodałam #1, bo jeśli będzie zainteresowanie tematem, to tego typu posty będą się pojawiać na Filozofii od czasu do czasu. Rzecz jasna cykl Make bento, not war! zostaje na swoim miejscu i kolejne wpisy będą się ukazywać w każdy poniedziałek.



Na ile dni?


Są to posiłki na 3 dni. Na zdjęciach nie ma jedynie chili con carne i ryżu, czyli ostatniego posiłku każdego dnia. Skoro nie ma go na zdjęciach, to nie uwzględniam go też we opisie. Pierwszego dnia Połówek zabierał ze sobą tylko dwa posiłki (stąd dwa a nie trzy pudełka z kaszą). 


Ile zajęło mi to czasu?


Przygotowanie posiłków na 3 dni zajęło mi godzinę i około 15 minut. Nie liczę tu już czasu spędzonego na zmywaniu czy robieniu zdjęć. Zdziwilibyście się, ale pstrykanie fotek i ich postprodukcja zajmuje najwięcej czasu. I zdecydowanie zbyt wiele czasu zajęło mi krojenie marchewek w karbowane talarki plus robienie julienne z marchewki przy pomocy obieraczki. Na obie czynności straciłam jakieś 15 minut. Chyba w najbliższym czasie pomyślę o kupieniu specjalnej maszynki elektrycznej. 


Co przygotowałam?


Na śniadanie: Pieczona owsianka z bananem i jeżynami  plus mandarynka i miód (na 3 dni)

II posiłek vel lunch: Kasza jęczmienna z pieczarkami i porem, jajko i warzywa (2 porcje)

Obiad: Ryż parboiled z warzywami i pieczonym indykiem plus warzywa (3 porcje)

Posiłki były przygotowane dla Połówka, który obecnie jest na redukcji. Zestaw trzech pudełeczek (śniadanie, lunch plus obiad) to około 2000 kcal (113 białka, 265 węglowodanów i 43 g tłuszczy). Obecnie zjada on 2800 kcal dziennie (czyli w to 800 kcal wbiło się chili con caren z ryżem jaśminowym). 


Plan działania


Pierś z indyka przyprawiłam 2 dni wcześniej solą i moją domową mieszanką ziół włoskich. Na blogu znajdziecie kilkanaście przepisów na mieszanki przypraw. Ja zazwyczaj mieszam 3 różne i wykorzystuję przez kolejny miesiąc. Polecam zajrzeć do działu - domowe przyprawy. Obecnie na tapecie mamy mieszankę włoską, cajun i do fajity.

W sobotę Połówek wrzucił pierś z indyka do piekarnika. Tu macie dokładne instrukcje co do pieczenia - jak upiec pierś z indyka. Ja zmieniłam przyprawy na wcześniej wspomniane. Nie trzeba piec w rękawie, można mięso włożyć do naczynia żaroodpornego i dokładnie przykryć folią aluminiową. Do naczynia możecie dorzucić od razu jakieś warzywa, np. pokrojoną marchewkę, buraki, cebulkę itp. Ja tego tym razem nie robiłam, warto jednak o tym pamiętać, bo to spora oszczędność czasu, a można za jednym zamachem przygotować część warzyw. Z takim mięsem nie ma zbyt wiele pracy, bo jeśli nastawimy sobie czasomierz, wówczas piekarnik sam się wyłączy. Pamiętajcie, że mięso kroimy po ostudzeniu (by nie uciekły soki). U mnie pierś z kurczaka pozostała na blacie kuchennym przez całą noc do ostygnięcia. Potem przełożyłam ją do pudełka i schowałam do lodówki. Kroję ją na bieżąco, gdy szykuję pojemnik do pracy. 

Prawdziwe gotowanie zaczęliśmy w niedzielę. Odpaliłam piekarnik, wymieszałam składniki na pieczoną owsiankę i zapakowałam ją do naczynia. Nie czekam aż piekarnik się nagrzeje. Wkładam ją do zimnego i odliczam czas od nagrzania. 

Kolejno przyszła kolej na węglowodany. W jednym garnku wylądowało 300 g ryżu parboiled, w drugim 200 g kaszy jęczmiennej. Na 3 palnik wskoczył garnek z jajkami. Przy gotowaniu jajek przyda się minutnik, by pamiętać o wyłączeniu ich w odpowiednim momencie. Pamiętajcie, by nie gotować ich zbyt długo. Ja jajka trzymam poza lodówką, wkładam do zimnej wody. Po zagotowaniu trzymałam je na palniku około 5 minut (były to dość małe jajka od kurki zielononóżki). 

Punkt następny to parowar. Najpierw przygotowanie warzyw, czyli obieranie marchewki (plus mordowanie się z krojeniem je w karbowane talarki). Na dolnym pięterku wylądowała marchew, na środkowym mrożony bób, na górnym mrożona fasolka szparagowa. Nastawiamy czasomierz i zabieramy się za inne elementy menu. U mnie warzywa siedziały w parowarze około 18-20 minut.  Pod koniec dorzuciłam jeszcze na jedno pięterko garść mrożonego groszku. Przy okazji warto pamiętać, by gotując mrożone warzywa wlać mniej wody do pojemnika. 

Na koniec pozostała kinpira, czyli znów krojenie marchewki, tym razem obieraczką do julienne. Przy okazji posiekałam jednego pora i kilka pieczarek. Na jednej patelni wylądowała marchewka, na drugiej por z pieczarkami. Po szczegóły przygotowania marchewki odsyłam Was do przepisu na kinpirę. Z kolei na patelnię z pieczarkami dodałam kaszę, 2-3 łyżki jasnego sosu sojowego i groszek. Wymieszałam i gotowe :) Pozostało zapakować wszystko do pudełek. 

Poniżej pudełeczka, które zapełniłam :) 


Śniadanie


Pieczoną owsiankę można przygotować na setki sposobów. Na blogu znajdziecie kilka moich przepisów na owsianki z piekarnika. Tu przygotowałam owsiankę z 330 g płatków owsianych. Nie dodawałam do niej krowiego mleka, a napój roślinny. Na wierzchu wylądował jeden banan i kilka mrożonych jeżyn. Zaszalałam i specjalnie na Bento Prep kupiłam zestaw mini miodków (15 g każde opakowanie). Pamiętajcie, by nie używać bardzo dojrzałych owoców, bo mogą fermentować. Mandarynki dokładamy do pojemnika każdego ranka. 


II śniadanie vel lunch


Przygotowanie takiej kaszy jest banalnie proste. Pamiętajcie tylko, by nie solić jej na etapie gotowania (nie ma sensu, potem dosmaczymy ją sosem sojowym). Po usmażeniu pora i pieczarek na patelnię dodaję groszek i sos sojowy. Mieszam i gotowe. Taka kasza może leżeć w pojemniku przez kilka dni. 

Wszystkie warzywa dodałam do pudełek w niedzielę (podobnie jajko). Aby awokado nie ciemniało, skropcie je sokiem z cytryny. U nas po trzech dniach takie awokado w dalszym ciągu jest ok. Jeśli nie zapomnę, to kolejnym razem zrobię zdjęcia i pokażę Wam, jak wygląda takie jedzonko po 2-3 dniach pobytu w lodówce. 


Obiad


Ryż po wymieszaniu z kinpirą z marchewki jest bardzo smaczny, pamiętajcie tylko o posoleniu go (jak możecie się domyśleć - zapomniałam). Ważne - ugotujcie ryż na sypko. Przy parboiled nie powinniście mieć problemu, podobnie jak np. przy basmati lub jaśminowym. Ja wszystkie pojemniki obiadowe zapełniłam już w niedzielę. Ryż możecie od razu wymieszać z kinpirą, ja tego nie robiłam, chciałam bowiem pokazać Wam poszczególne składniki w lunchboxie. 


Co myślicie o tego typu wpisach? Jeśli chcielibyście widzieć takie posty częściej na blogu, koniecznie dajcie znać w komentarzach. Mile widziane też wszelkie sugestie co do formuły potancjalnie nowego cyklu. 

52 komentarze:

  1. Ja również gotuję z kilkudniowym wyprzedzeniem, więc Twój wpis bardo mi się podoba. Jestem pod wielkim wrażeniem urozmaicenia Waszych posiłków. Wszystkie nie tylko zdrowe, ale i kuszące wyglądem. Kolorowe i apetyczne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za dobre słowo Dorotko :)

      Usuń
  2. Rewelacja :-) Dzięki za wpis! (I całego świetnego blaga, tak przy oakzji ;-))

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja bardzo dużo rzeczy zabieram w pudełkach. Niestety u nas problemem jest to, że każde danie musi dać się zjeść na zimno ;) marchewki, kalarepa itd., jednak królują.

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny wpis! Super dopełnia cykl Make Bento Not War. Bardzo inspirujacy! Od razu mam ochotę pędzić do kuchni! Bardzo podoba mi się pokazanie jak świetnie można zorganizować się w kuchni na kilka dni ��

    OdpowiedzUsuń
  5. Czekałam na tego typu post, czekam na więcej! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Połówek zadeklarował, że w tym tygodniu będzie wspólnie ze mną gotował na kilka dni do przodu, więc są spore szanse na kolejny już w przyszłym tygodniu :)

      Usuń
  6. Co to ryż paraboliczny? Parboiled?
    Jeśli tak, to nie ma to nic wspólnego z parabolą...
    "Parboiled" to ryż parzony - poddany wstępnej obróbce termicznej.
    A "paraboliczny" to chyba jakiś bardzo niefortunny wypadek przy tłumaczeniu z angielskiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyrażenie "ryż paraboliczny" funkcjonuje w języku polskim, choć jak piszesz to zapewne błąd w tłumaczeniu. Ba! Nawet ryż, który kupiłam ma na opakowaniu napis "Ryż paraboliczny". Cenię sobie dbałość o język, dlatego zaraz zmienię. Szkoda tylko, że to jedyne co wyniosłeś/łaś z tego wpisu.

      Usuń
  7. Uwielbiam Twoje bento :) Wszystko jest zawsze pyszne i pięknie podane, a raczej zapakowane :D
    A post bardzo fajny i pomocny :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja się właśnie zaraz zabieram za moje lunche na tydzień (a dokładnie 4 dni). Gotuję zbiorczo warzywa, piekę 3 owsianki i przy okazji wrzucę buraki do piekarnika. Kaszę gotuję na 2 razy, a w tygodniu dogotowuję na kolejne dni (w sumie to zamiennie gotuję kaszę gryczaną z komosą ryżową), strączków gotuję więcej i mrożę i potem wyjmuję potrzebną porcję. Czasem do warzyw zabieram wafle gryczane, ryżowe czy kukurydziane lub żytni chleb. U Ciebie wszystko zawsze wygląda smakowicie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy podobny sposób działania. Ja wczoraj ugotowałam pół kg drobnej białej fasolki, poporcjowałam i zamroziłam. To samo robię z pieczonymi burakami (mrożę po starciu na tarce). Potem dodaję je do hummusu lub robię zasmażane buraczki z mlekiem kokosowym.

      Usuń
    2. Ja buraków nie mrożę - gotuję na tydzień i trzymam w lodówce i często dodaję potem do lunchboxu. Muszę zrobić hummus z ich dodatkiem ;))

      Usuń
    3. Ja buraki mroziłam hurtowo. Upiekłam ponad 5 kg, więc to spora oszczędność czasu i energii. Są jak znalazł, gdy najdzie mnie ochota na zasmażane buraczki :)

      Usuń
  9. Pieczona owsianka mnie urzekła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest pyszna, koniecznie wypróbuj :)

      Usuń
  10. Bardzo lubię oglądać Twoje pudełkowe jedzonka i chociaż sama nie muszę takich przygotowywać to zawsze fajnie zobaczyć co i jak można zrobić, a u Ciebie to tak ładnie i kolorowo wygląda, a do tego pysznie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kochana jak Ci tylko nie brakuje czasu i masz chęci to ja jestem za. PO takich wpisach zawsze się robię głodna i mam ochotę lecieć do kuchni i coś zjeść haha :) Gdyby tylko miała tyle motywacji do gotowania to mój połówek byłby szczęśliwy. Nie zawsze mam czas gotować i nie raz nie dwa obiad mi nie wychodzi. Ja co prawda nie robię obiadów do pracy ale szukam oszczędności czasu i z chęcią zrobię coś na 2 dni :D No i tej pieczonej owsianki u Ciebie jeszcze nie widziałam albo o niej zapomniałam, muszę i ja taką zrobić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasu zawsze mi brakuje, za to chęci i pomysłów nigdy :D Szkoda, że dobra trwa tak krótko.

      Usuń
  12. Świetny wpis, mam nadzieję, że pojawi się ich więcej. Nie mam motywacji, żeby przygotowywać posiłki do pracyz dnia na dzień. Pomysł ogarnięcia trzech dni w ndz wieczór bardzo do mnie przemawia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To spora wygodna. I przy okazji możliwość dłuższego pospania każdego dnia, bo nie trzeba wczesnym rankiem biec do kuchni ;)

      Usuń
  13. A wiesz, że chętnie bym się nawet skusiła na takie posiłki na kilka dni do przodu?
    Ach, kiedyś tak robiłam.
    Super, piszę się.
    Pozdrawiam poniedziałkowo :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny cykl! I świetny blog! Ja czekam jeszcze na więcej sprawdzonych inspiracji do szkolnych śniadaniówek:) Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, dziękuję za dobre słowo. Do dziecięcych śniadaniówek pewnie kiedyś wrócę i od czasu do czasu pokuszę się o osobny wpis.

      Usuń
  15. Wszystko wygląda rewelacyjnie, lubię oglądać Twoje propozycje, zawsze jest bardzo apetycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja z kolei łączę przygotowywanie jedzenia do pracy z przygotowywaniem jedzenia, które jemy w domu. Np. wczoraj jedliśmy sos grzybowy z makaronem, to od razu ugotowałam kaszę i reszta sosu będzie razem z kaszą na 1 obiad w pracy. Jak mi zostają jakieś resztki, to od razu pakuję je do pudełek, potem wystarczy coś do tego dołożyć i dzięki temu nie poświęcam dużo czasu na pudełka do pracy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie często wygląda to podobnie. Grunt to ułatwiać sobie pracę i zaoszczędzić czas :)

      Usuń
  17. Super wpis! Ja mam zawsze problem z tymi posiłkami na kilka dni, bo gotuję tylko dla siebie, a nie lubię jeść kilka dni pod rząd tego samego... Więc jak masz siłę i czas na więcej takich postów, to na pewno skorzystam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysłów i chęci do pracy nigdy mi nie brakuje, gorzej z czasem. Ale myślę, że przynajmniej raz w miesiącu dam radę wypuścić podobny wpis.

      Usuń
  18. Posiłki bardzo urozmaicone i kolorowe :) Jest czym się inspirować :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Chętnie poczytam więcej takich wpisów. Bardzo pomocne! 😀

    OdpowiedzUsuń
  20. Zawsze zastanawiałam się, jak to robicie, że macie czas na przygotowanie takich posiłków :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetny post.. przydatny i praktyczny :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Fajnie, że pojawił się taki wpis :) Nie raz też muszę planować posiłki na dwa dni a już niedługo będą to trzy dni.

    OdpowiedzUsuń
  23. Pieknie to wszsytko wyglada ;) Jestes super zorganizowana ;) Zdecydowanie bede podpatrywac te przygotowania do bento, moze uda mi sie w koncu ogarnac moja kuchnie i przygotowywanie jedzonka do pracy ;) Czekam na kolejny wpis z tej serii ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Super! Już Ci pisałam na instagramie, ze marzę, żeby mnie ktoś tak rozpieszczał :) Pieczona owsianka na pewno jest do wypróbowania, ale wszystko wygląda smakowicie :)

    Ange76

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że moje propozycje przypadły Ci do gustu :)

      Usuń
  25. Jeśli chodzi o cykl to myślę, że nie musi się on pojawiać cyklicznie jak Make Bento, a wtedy, kiedy bardzo mocno różnicujesz posiłki, tzn. jak robisz jakiś pudding chia albo danie, którego we wcześniejszych wpisach nie było :)

    Nie mogę doczekać się środowego Make Bento. Same pyszności szykujesz. I mam podobną taktykę - najpierw nastawiam to, co się długo robi (czyli piekę dużą ilość mięsa i warzyw - niezużyte mięso zamrażam), w międzyczasie nastawiam kaszę/ryż i zupę, a dopiero potem zajmuję się warzywami i kanapkami :)

    PS: Kurna, tak sobie myślę, że te chłopy to mają dobrze - jakbym jadła 2800 to bym była na konkretnej masie :P Ale wiadomo, jestem kobietą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie, nawet mnie myślę o tym, by publikować to co tydzień, bo się zajadę i nie będę w stanie patrzeć na aparat (a muszę, w końcu to moje narzędzie pracy).

      2800 chyba w życiu nie dałabym rady przejeść. Tym bardziej ze zdrowych i czystych produktów.

      Usuń
  26. Byłoby wspaniale,gdybyś mogła serwować takie posty od czasu do czasu, ja często przygotowuję lunch rano,a wolałabym to robić wieczorem lub nawet na 2 dni do przodu:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Kurczę jutro drukuje Twoje przepisy i bede sobie tez takie szykować :) rewelacja

    OdpowiedzUsuń
  28. Świetny wpis, mam nadzieję, że będziesz od czasu do czasu coś takiego publikować ;)
    A co do gotowania posiłków kilka dni naprzód - nie boisz się utraty wartości? Witaminy, mikrolelementy, błonnik?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie. Odpowiednie gotowanie plus przechowywanie to podstawa. Myślę, że więcej będzie strat, gdy coś zbyt długo będziemy gotować/smażyć. Obecnie mam chęć zainwestować w szklane pojemniki hermetyczne, by móc w jeszcze lepszych warunkach przechowywać jedzonko w lodówce.

      Usuń
  29. Super cykl. Napewno bede korzystac. Fajnie, że podałaś kalorycznosc i rozklad B/W/T. Czy zestawy dla Ciebie maja tez określoną kaloryczność ? Dla mnie bardzo przydatne bylo by okreslenie jej w kazdym posilku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczę jak jestem na redukcji, czyli zapewne od stycznia będę wbijać wszystko w tabele kalorii (na dzień dobry 1650 kcal, ale czas i waga zweryfikują, czy trzeba będzie podbijać czy zmniejszać). Rozważę dodawanie makrosów do poszczególnych pojemników. Tylko wtedy musiałabym już podawać bardziej szczegółowo gramaturę poszczególnych składników, aby miało to sens. W sumie mogłabym też poczynić jakieś wpisy w trakcie redukcji, bo planowo do zrzucenia mam kilkanaście kg, co przy świrującej tarczycy łatwe nie będzie. Ale to tak luźno rzucam.

      Usuń
    2. Chętnie przeczytam takie wpisy. Mam niedoczynność tarczycy i do zrzucenia podobną ilość kilogramów. A poza tym, kupiłam wczoraj kilka kolejnych pojemników i mogę z rozmachem zacząć planowanie i przygotowywanie posiłków do pracy ;)
      Ania

      Usuń
  30. Bardzo fajny i przydatny wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  31. w sumie ekspresowo się uwinęłaś z gotowaniem na trzy dni, szacun

    OdpowiedzUsuń

TOP !-- Galeria 9 -->