Wyszczególnione wpisy

Wpisy

środa, 13 września 2017

Moja bento historia #9


Dzień dobry, 

Moim dzisiejszym gościem w bentowym cyklu jest Ania z bloga Naturalna Kuchnia. To niezwykle sympatyczna dziewczyna, która od kilku lat z powodzeniem pokazuje swoim czytelnikom, że dieta wegetariańska wcale nie musi być nudna czy też monotonna. Bardzo lubię blog Ani, a ją samą cenię przede wszystkim za pracowitość i niekończące się pomysły. Przyznam, że gdy tylko wchodzę na jej blog, to od razu robię się głodna. 

Co ciekawego znajdziecie na blogu Ani? Na szczególną uwagę zasługuje jej cykl Foodbook, w którym co tydzień pokazuje swój wegański jadłospis z całego dnia. Ten cykl jest na tyle inspirujący, że sama od jakiegoś czasu zaczęłam nosić się z zamiarem choćby jednorazowego podejścia do uwiecznienia na zdjęciach mojego menu z całego dnia.

Tyle tytułem wstępu, a teraz oddaję już głos Ani, której raz jeszcze serdecznie dziękuje za przyjęcie mojego zaproszenia i przygotowanie świetnego wpisu. 


Jak to się zaczęło, co skłoniło Cię do rozpoczęcia

 swojej przygody z lunchboxami?


Moja przygoda z lunchboxami rozpoczęła się na studiach, kiedy to zamiast wypchanych po brzegi kanapek zaczęłam zabierać ze sobą jaglanki z różnymi dodatkami, zazwyczaj słodkimi. Wtedy ograniczyłam w diecie pszenicę, a kanapki z chleba żytniego nie były już tak stabilne w torbie, jak pełne warzyw grahamki. Ponadto na studiach zupełnie zrezygnowałam z mięsa, więc chcąc zjeść coś poza domem, nie zawsze miałabym co wybrać. Jednak dopiero w pracy zaczęłam przygotowywać bardziej urozmaicone dania, zazwyczaj na bazie kasz i sezonowych warzyw. Wiele im brakuje do idealnie wystylizowanych zestawów, jakie często można spotkać w internecie, ale dla mnie liczy się najbardziej szybkość wykonania i smak.


Z jakich pojemników korzystasz na co dzień?


Mam kilka pojemników, w różnych rozmiarach, ale moje ulubione to dwa pojemniczki z przegródkami, typowe do dań na wynos. Najczęściej używam dwukomorowego pojemnika Emsa bento box, w którym mogę oddzielić kaszę od ugotowanych warzyw (nie lubię, jak poszczególne części dania się mieszają) oraz Box Appetit, jednak w nim nie wszystko mi się mieści - zamykana przegródka jest dość mało pojemna i kasza ugotowana z dodatkami w nią nie wchodzi. Ponadto używam prostokątnych, lekkich pojemników firmy Curver (świetnie się sprawdzają do pieczonych owsianek czy placków), mniejszych pojemniczków na owoce, czasem zabieram też koktajl w "koktajlniku", a niekiedy gotowaną owsiankę w sporym słoiku po oleju kokosowym.




Jak to wygląda u Ciebie na co dzień? 


Jedzenie do pudełek przygotowuję w większości w weekend. Gotuję wówczas większe ilości warzyw (na parze lub w wodzie - np. fasolkę szparagową, brokuły i kalafiora) i kaszę, komosę ryżową lub ryż na dwa dni. Wtedy piekę też często jakiś roślinny pasztet, owsianki, czasem robię pastę na bazie strączków i wszystko przechowuję w lodówce. Zazwyczaj wieczorem mieszam wszystko i komponuję zestaw na kolejny dzień - w sezonie najczęściej łączę kaszę z przyprawami i pomidorami koktajlowymi (albo gotuję ją z botwinką), dokładam warzywa, oliwki, jakieś strączki, wszystko polewam olejem i posypuję nasionami. Z racji tego, że śniadania także jem często w pracy, wieczorem zalewam orzechy wodą (staram się jeść namoczone), odmierzam płatki, a rano mieszam wszystko z jogurtem i dodatkami lub gotuję owsiankę, a czasem zabieram owsiankę już upieczoną.


Trudno powiedzieć, ile czasu łącznie zajmuje mi przygotowanie dań, bo większość rzeczy gotuję w weekend, w większych ilościach i myślę, że potrzebuję na to ok. 2h. A na ostateczne przygotowanie wszystkiego wieczorem (czyli dogotowanie kaszy czy ryżu, obranie marchewki, jabłek, umycie owoców, spakowanie wszystkiego i pozmywanie) średnio potrzebuję ok. pół godziny.



Dlaczego warto zacząć swoją przygodę z lunchboxami? 


Przygodę z lunchboxami warto zacząć przede wszystkim dlatego, że robiąc dania samemu, wiemy co jemy. Kupując gotowce nigdy nie mamy pewności co do ich składu (a zazwyczaj są one doprawione niekoniecznie zdrowym sosem i zawierają mnóstwo soli), a tak robimy to, co lubimy najbardziej i przyprawiamy zgodnie ze swoim gustem. I fajnie zawsze mieć przy sobie coś dobrego i odżywczego.


Skąd czerpiesz inspiracje do przygotowywania 

posiłków do pudełka? 


 Inspirację czerpię często z innych blogów kulinarnych czy instagrama, jednak najbardziej inspiruje mnie zawartość lodówki czy szafek - staram się wykorzystywać to, co akurat mam w zapasach.



Twoje wskazówki dla osób, które chcą rozpocząć przygodę z lunchboxami


- aby zaoszczędzić sporo czasu, warto ugotować większe ilości produktów na obiad czy kolację, na śniadanie usmażyć więcej placków i potem spakować do pojemniczka na kolejny dzień. Można gotować także wtedy, gdy akurat przyrządzamy inny posiłek i i tak spędzamy czas w kuchni (ja często gotuję 5 rzeczy na raz). 
- najlepiej używać to, co akurat mamy pod ręką 
- zestawy nie muszą być wymyślne, a najważniejsze, żeby były zdrowe i smaczne, warto kierować się sezonowością 
- na początek nie potrzeba żadnych wymyślnych pojemniczków - dopiero jak zorientujecie się, co najbardziej lubicie ze sobą zabierać, możecie poszukać jakiegoś funkcjonalnego, specjalnego lunchoxa
- na diecie wegetariańskiej, na wynos najlepiej sprawdzają się gotowane warzywa i kasze, trzeba uważać na surówki z nietrwałych warzyw, zwłaszcza gdy nasze danie będziemy musieli przechować kilka godzin bez lodówki


Twoje Lunchboxowe pewniaki


Najbardziej lubię zabierać wszelkie mieszanki kasz i warzyw - takie danie zawsze wychodzi smaczne, produkty można zmieniać w zależności od sezonu, poza tym używając gotowanych produktów, nie powinno się nic zepsuć. Mogę polecić np. kaszę gryczaną z kiełkami na patelnię i warzywami, ryż z masłem z nerkowców, warzywami i czarną soczewicą, sałatkę ze szparagów, pietruszki, kaszy gryczanej i soczewicy. Do lunchboxu sprawdzą się także świetnie różne kotlety - np. buraczano -jaglane z czarnym sezamem. 



Na śniadanie (lub kolację - czasem jem ją poza domem) najbardziej lubię z kolei pieczone owsianki lub placki - polecam np. placki owsiane z bananem i cukinią oraz owsiane z dynią i jabłkiem, a także owsiankę pieczoną z dodatkiem brzoskwini i cukinii.





Jak Wam się podobają zdrowe wegetariańskie lunchboxy w wykonaniu Ani? Koniecznie dajcie znać w komentarzach. A jeśli macie jakieś pytania do mojego dzisiejszego gościa - piszcie śmiało. 

15 komentarzy:

  1. Sama, gdy jeszcze chodziłam na studia dzienne, obowiązkowo brałam pudełka ze sobą.
    Zresztą na zjazdy na studiach zaocznych też je zabieram.
    Trzeba dobrze się odżywiać!
    Po prostu rewelacja są takie pudełeczka pełne zdrowia.
    Pozdrawiam cieplutko :)


    OdpowiedzUsuń
  2. Anię bardzo chętnie odwiedzam, tak samo chętnie jak Ciebie :) Można znaleźć u Was bardzo fajne i super smaczne jedzonko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. wszystkie wyglądają tak świeżo i apetycznie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyznam, że najbardziej lubię śledzić Filozofię Smaku i właśnie Naturalną Kuchnię :D Jesteście dla mnie dużą dawką inspiracji, jeśli chodzi o urozmaicanie diety ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za miłe słowa i cieszę się, że mój blog Cię inspiruje ;))

      Usuń
    2. Ja również dziękuję za miłe słowa :)

      Usuń
  5. Nie znałam wcześniej bloga Ani, a może mnie zainspirować :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję Ci, że tak miło opisałaś mnie i mój blog ;))
    I myślę, że wiele osób chętnie zobaczyłoby Twoje fotomenu z całego dnia, ja na pewno ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może kiedyś się skuszę, o ile uda mi się to ogarnąć czasowo. Chyba pora zaprzyjaźnić się z lampą błyskową ;)

      Usuń
  7. Uwielbiam bloga Ani! Mogłabym na nim przesiadywać godzinami :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak wchodzę na Ani i na Twojego bloga, to się automatycznie robię głodna, więc najczęściej Wasze blogi przeglądam, jak coś jem :D Pod wieloma rzeczami, które powiedziała Ania, sama mogę się podpisać (choć moje kanapki z chleba żytniego się nieźle trzymają, jak je szczelnie opakuję mega grubą folią aluminiową :D).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To na pewno też kwestia dodatków :) Obecnie czasem zabieram kanapki na kolację, ale to raczej oddzielnie chleb i oddzielnie wsad (musiałyby bardzo długo czekać i chyba by zbyt się rozciapciały wieczorem ;))

      Usuń
  9. Lunchboxy to moja codzienność, a Twój blog i Ani należą do moich ulubionych :)
    https://smilingshrimp.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawione komentarze. Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoimi spostrzeżeniami na temat przepisów zamieszczonych na stronie.

TOP