Wyszczególnione wpisy

Wpisy

wtorek, 4 kwietnia 2017

Moja bento historia #4

.
Dzień dobry, 

Tym razem moim gościem jest Kamila Jankowska, autorka bloga kulinarnego Smakowite.com. Kamila to przemiła kobietka, która od kilku lat mieszka na Półwyspie Iberyjskim. Dziś opowie Wam o kulturze jedzenia w Hiszpanii, swoich bezmięsnych lunchboxach oraz ulubionych pudełkach na jedzenie. Podzieli się także kilkoma sprawdzonymi przepisami na pyszny posiłek do pracy. W imieniu swoim i Kamili - zapraszam do lektury. 





***
Dzisiejszy post to już czwarty wpis gościnny na blogu na temat bento. Zachęcam do zapoznania się z wcześniejszymi tekstami: Magdaleny z JaponiaBliżejMoniki z Prawa ręka szefa Martynosi z blogu Codzienne Gotowanie


Jak zaczęła się Twoja przygoda z lunchboxami?


Mogę powiedzieć, że początki sięgają czasów podstawówki. Od dziecka interesowałam się gotowaniem i około trzeciej-czwartek klasy podstawówki zaczęłam sama szykować sobie kanapki do szkoły. Pamiętam jak hodowałam w swoim pokoju na parapecie kiełki i robiłam potem wielkie kanapki z mnóstwem warzyw i kiełków. Koledzy z klasy często się śmiali, że moje kanapki są większe ode mnie.

Gdy zaczęłam pracować jeszcze w Polsce, czasami zabierałam jedzenie z domu, często też jadłam w firmowej stołówce, zdarzało się jeść obiad na szybko przy biurku, bo nie było czasu. Moja przygoda z lunchboxami na poważnie zaczęła się, gdy przeprowadziłam się do Hiszpanii. Tutaj obiad to świętość. Nawet jeśli jest mnóstwo pracy i terminy gonią, przerwę na obiad trzeba zrobić. Mniej więcej połowa osób żywi się w barach, a połowa przynosi jedzenie z domu, więc nikogo nie dziwi obiad jedzony z pudełka. Ja prawie codziennie zabieram obiad z domu. Raz że dzięku temu mogę mieć krótszą przerwę obiadową (przerwy obiadowe nie wliczają się do czasu pracy) i wcześniej wyjść z pracy, dwa że jest tak taniej i zdrowiej. Lubię jeść w restauracjach, ale w dobrych restauracjach i gdy mam odpowiednio dużo czasu, by to celebrować, a nie na szybko w pierwszym lepszym barze w trakcie pracy. Poza obiadem zabieram też drugie śniadanie (kanapki, sałatki, mus czekoladowy itp.) i różne przekąski typu owoce, orzechy.




Opowiedz o swojej kolekcji lunchboxów


Początkowo korzystałam z najzwyklejszego w świecie pudełka, ale po tym jak kilka razy wylał mi się sos lub zupa w torbie, postanowiłam zainwestować w szczelne lunchboxy. Obecnie mam kilka pudełek różnych firm, mam nawet 2 pudełka przywiezione z Japonii, ale najczęściej korzystam z lunchboxów Valira. Spełniają moje wszystkie wymagania – niedrogie, w 100% szczelne, nie odbarwiają się podczas podgrzewania potraw w mikrofalówce, bardzo łatwo się je zamyka i otwiera, mają świetny kształt, większe są prostokątne, a mniejsze kwadratowe i dzięki temu idealnie mieszczą się nawet w damskiej torebce. Do pudełek valira mam torbę termiczną tej samej firmy w dość zwariowanych kolorach, ale w ofercie są też gładkie, czarne torby.

Czasami zdarza mi się kupować jedzenie na wynos albo zamawiamy z mężem jedzenie do domu. Zostawiamy wtedy małe pudełeczka po sosach, wykorzystuję je potem np. na ser do makaronu itp.



Jak to wygląda u Ciebie na co dzień?


Wszyscy moi czytelnicy wiedzą, że preferuję szybkie i łatwe potrawy. Oczywiście zdarza mi się czasami spędzić kilka godzin w kuchni i przygotować coś ekstra, ale na co dzień robię raczej proste dania. Jeśli gotuję coś bardziej pracochłonnego, to z reguły większą ilość i część zamrażam. Prawie zawsze mam w zamrażarce jakieś wegetariańskie kotlety i jakiś sos lub danie jednogarnkowe typu chilli sin carne.

Na obiady w pracy zabieram najczęściej coś do odgrzania. Bywa, że jemy kolację na ciepło i to, co zostanie, ląduje w lunchboxie. Czasami specjalnie przygotowuję jedzenie do pracy, z reguły gotuję wtedy na 2 dni. Ostatnio z mężem na kolację najczęściej jemy sałatki, a na obiady zabieramy coś innego. Gdy nie mam czasu gotować, wtedy wyciągam z zamrażarki jakieś kotlety czy sos i dogotowuję do tego szybko ryż, kaszę lub makaron.

Pudełka do pracy szykuję zawsze wieczorami. Rano jestem zaspana i zawsze się śpieszę, więc często dzień wcześniej przygotowuję sobie też śniadanie. Do lunchboxów pakuję to, co normalnie zjadłabym w domu na obiad. Nie jem mięsa, więc są to najprzeróżniejsze kotlety wegetariańskie np. kotlety z bakłażana, ryż, kasza, makaron lub ziemniaki z różnymi sosami, dania jednogarnkowe np. chilli sin carne. Czasami zabieram też gęstą zupę np. harirę .



Dlaczego warto zacząć swoją przygodę z lunchboxami?


Jesteśmy tym, co jemy. Odżywiając się zdrowo, dbamy o własne zdrowie i lepsze samopoczucie. Obecnie żyjemy w czasach, gdy większość ludzi żyje w biegu. Warto zwolnić na chwilę i zjeść dobry obiad.

"Warto zwolnić na chwilę i zjeść dobry obiad."



Skąd czerpiesz inspiacje?


Jak już wcześniej wspomniałam zwykle gotuję proste dania, a do moich lunchboxów trafiają potrawy, które jem też na obiady w domu. Bardzo często wymyślam sama przepisy. Inspiruję się książkami kucharskimi, blogami, zdjęciami na Pintereście Instagramie.



Czy masz jakieś wskazówki dla osób zaczynających 

swoją przygodę z bento?


1.   Po pierwsze trzeba zaopatrzyć się w dobry, najlepiej szczelny lunchbox. Warto kupić od razu 2-3 pudełka, będziecie mogli wtedy przygotować lunchboxy od razu na większą ilość dni i tym samym zaoszczędzić czas.

2.  Do lunchboxu można zapakować większość potraw, które jecie w domu. Należy uważać z potrawami, które szybko się psują (np. sushi z surową rybą), bo można się zwyczajnie zatruć. Nie polecam też sałatek na bazie sałaty, zwłaszcza z pokrojonymi pomidorami, gdyż po kilku godzinach nie wyglądają zbyt apetycznie. Ja zabieram co najwyżej samą sałatę bez żadnych dodatków lub z dodatkiem pestek i do tego w osobnym pojemniczku sos.

3.  Co najważniejsze – przygotowanie bento jest łatwe i wcale nie musi być pracochłonne. Oczywiście można spędzić kilka godzin na wykrawaniu zwierzątek z warzyw i misternym układaniu wszystkiego w pudełku, ale równie dobrze sprawdzi się prosty makaron z sosem pomidorowym. Przygotowując kolację, zróbcie o jedną porcję więcej i zapakujcie ją do lunchboxu.
"Przygotowanie bento jest łatwe i wcale nie musi być pracochłonne". 



Twoje pewniaki do lunchboxu


Jeśli macie w pracy możliwość podgrzania obiadu, możecie zabrać właściwie większość potraw. Dobrze się sprawdzają wszelkie makarony, kasze i ryże z sosami. Bardzo polecam domowe kotlety (np. z komosy ryżowej, z kapusty, z kalafiora), paellę risotto .

Z potraw, które dobrze smakują na zimno polecam m.in. sałatkę z kaszy gryczanej, makaron z groszkiem zielonym, szparagi w cieście francuskim, muffinki jajeczne. Po więcej inspiracji zapraszam na mojego bloga Smakowite.com.




Jak Wam się podoba bento w wydaniu Kamili? Koniecznie zostawcie po sobie ślad w postaci komentarza. 

6 komentarzy:

  1. Super! Dla mnie mega inspiracja. Też od jakiegoś czasu robię sobie lunchboxy, ale często brakuje mi pomysłów co do nich upakować żeby przetrwać cały aktywny dzień :)

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo ciekawy wpis, dzięki niemu poznałam nowy ciekawy blog - ja też nie jem mięsa, więc dla mnie to nowe źródło ciekawych inspiracji na wegetariańskie drugie śniadania w pudełku.
    Miałaś bardzo dobry pomysł na ten cykl!

    OdpowiedzUsuń
  3. Apetycznie wszystko wygląda ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo smakowite :) Nie mam w pracy możliwości podgrzewania niczego, więc zostają mi sałatki, ale inspiracja jak najbardziej jest. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo inspirujący wpis, dziękuję! Do pracy nie wykorzystam bo na razie pracuję zdalnie, ale za to czuję, że rozwinę skrzydła na piknikach :D Wpanij do mnie na bliga na wegańskie jajka faszerowane! Miłego dnia! Lisia Kita z Places and Plants

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawione komentarze. Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoimi spostrzeżeniami na temat przepisów zamieszczonych na stronie.

TOP