Wyszczególnione wpisy

Wpisy

wtorek, 1 sierpnia 2017

Moja bento historia #8


Dzień dobry,

Moim dzisiejszym gościem w cyklu Moja bento historia jest Kasia z bloga Japonia pełną chochlą. Zawsze zachwycam się, oglądając jej piękne pudełeczka na fanpage'u na Fb. Tworzy śliczne, różnorodne i bardzo apetyczne kompozycje, a wszystko to pakuje w wyjątkowo urocze pudełka. Sama chciałabym mieć w swojej kolekcji bento z Totoro. O zestawie Kimono już nie wspomnę, bo wzdychałam do niego dość długo.

Bento Kasi jest zawsze kolorowe, oparte na sezonowych składnikach. Produkty ułożone są w środku niezwykle starannie. Bardzo podoba mi się jej poczucie estetyki i myślę, że spodoba się także i Wam. A dziś Kasia opowie Wam, dlaczego bento to samo dobro. 


Jak widzicie na zdjęciu poniżej, wierny kompan w postaci pluszowego Totoro, zwiedził razem z Kasią wiele pięknych miejsc. 


 A teraz oddaję już głos mojemu gościowi i życzę wszystkim udanej lektury. 
Make bento, not war!


Ryż z furikake wasabi, vongole z aonori, szparagi w towarzystwie suszonych mikrokrewetek, uwielbiany pan bób i grzybek shitake z kapką szparagowego kremu, a na deser mus z mango i mięty

Bento to samo dobro 

Z ideą bento pierwszy raz zetknęłam się kilka lat temu. Nie pamiętam dokładnie, ale zdaje się, że stało się to dzięki Magdzie z JaponiaBliżej, która od lat promuje bentowanie na swoim blogu JaponiaBliżejBento, a swoje pierwsze pudełko przygotowałam na warsztatach, które prowadziła właśnie ona. Po nich natychmiast kupiłam swojego pierwszego japońskiego bento boxa i zaczęłam przygodę na dobre. Dziś mam pudełek 7 i całe mnóstwo różnych gadżetów: foremek, kolorowych pojemniczków, wykałaczek i innych ozdób… Bento uzależnia 😉

Mój ukochany zestaw Kimono przywieziony z Kioto 

Dla mnie bento to przede wszystkim celebracja. Przygotowanie pudełka to czas tylko dla mnie, chwila zatrzymania i oddechu. Jestem raczej z tych, którzy nie lubią gotować, ale z bento jest inaczej. Wtedy naprawdę czuję, że robię coś dla siebie, pobudza się we mnie kreatywność i towarzyszy mi ekscytacja, bo zawsze staram się przygotować coś nowego. To taki dobrze spędzony czas. 

Różowa soba (z aromatem śliwkowym) ze ślimaczkami i aonori, matcha galaretka, zielony grejpfrut i matcha muffin z kremem kasztanowym

Inspiracją najczęściej jest to, co znajdę w sklepie, rzadko planuję z wyprzedzeniem, bardziej daję się porwać temu, co rozbudzi mój apetyt i wyobraźnię podczas zakupów. Zwracam tylko uwagę na to, aby pudełko było zrównoważone. Według zasad japońskich powinno mieć proporcje 4:2:1 - cztery części węglowodanów, dwie białka i jedną owoców/warzyw. U mnie zwłaszcza z białkiem bywa różnie, czasem też pozwalam sobie dorzucić jakieś słodkości, ale nie mam wątpliwości, że bento to samo zdrowie. Istotną inspiracją są też dla mnie podróże, zawsze staram się przywieźć ze sobą jakiś lokalny smakołyk, który później ląduje w bento.

Bób z marchewką i czarnym sezamem, kawałki suszonych pomidorów, salami z orzechami i parówki w wydaniu Mickey Mouse, a deserowo jogurt z mlekiem kokosowym, kawałkami melona miodowego i arbuza


Nie bez znaczenia jest, że to taki element mojej codzienności, który pozwala być bliżej Japonii, do której tęsknię każdego dnia. Chodzi raczej o samą ideę niż gotowanie po japońsku, co czasem też mi się zdarza, ale bliższe jest mi bentowanie po polsku, po europejsku - z niezwykłych składników, które mamy u siebie, nierzadko łączę je też z japońskimi. Bliska jest mi także japońska zasada „mottainai”, która nawołuje do niemarnowania rzeczy (wszelakich). I tak w bento mogą wylądować smakowite resztki z obiadu albo jeden pomidorek czy 3 orzeszki, które nam zostały i nie wiadomo co z nimi zrobić. W bento zawsze jest dla nich miejsce, bo bento to uważność i różnorodność.

Kiedy przychodzi w pracy pora posiłku i stawiam przed sobą japońskie pudełko, czas zwalnia. Otwieram je i to jest czas radości i zadowolenia z podjętego dzień wcześniej wysiłku, czas pysznej i pięknej nagrody i naprawdę wartościowa przerwa w pracy. Dlatego bento to samo dobro.


Pieczarki faszerowane musem ze szparagów i gorgonzolą, pomidorki i świeżo zrodzona, pomajorkowa miłość - smażone papryczki padrón z solą morską - szał!


 

Racuszki z antonówką i matchą z nutą słodyczy 
w postaci babcinych malin i kremu z kasztanów

Kasza gryczana i szparagi, roszponka, marchewki, odrobina mięska (szynka szwarcwaldzka) i orzechy brazylijskie



Jak Wam się podoba bento w wykonaniu Kasi z bloga Japonia Pełną Chochlą?

10 komentarzy:

  1. Obłędne są te pudełka :D Oczywiście chodzi mi o ich zawartość ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo smaczne jedzonko :) Jak zwykle mega apetycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. W Japonii nie byłam ale poznałam w wakacje polską rodzinę, która mieszkała w Japonii 22 lata i prowadzi pensjonat Villa Japonica w Wiśle

    OdpowiedzUsuń
  4. Takie pudełeczka to można podziwiać - kulinarne arcydzieła ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale fajne. Bardzo apetycznie wyglądają 😘

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem pod wrażeniem, u mnie zazwyczaj robienie pudełek na drugie śniadanie skupiało się na tym, aby zawartość była smaczna i zdrowa, ale nie przyszło mi do głowy, że można tak wizualnie dopracować wnętrze :).

    OdpowiedzUsuń
  7. Boskie pudełeczka :)
    Jestem nimi zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń
  8. No po prostu rewelacja!
    Bardzo mi się podoba :)
    No to teraz nie pozostaje nic innego jak Cię pochwalić za te kolory, dania wspaniałe.
    Super!
    Pozdrowionka serdeczne :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oooo i nasze bento pandki :D Już na sam ich widok buzia się uśmiecha a co dopiero jak siedzą w takim smacznym jedzonku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te wykałaczki pandki są przeurocze :) Sama mam kilka takich ozdobnych widelczyków, ale dość rzadko używam.

      Usuń

Dziękuję za pozostawione komentarze. Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoimi spostrzeżeniami na temat przepisów zamieszczonych na stronie.

TOP