poniedziałek, 29 maja 2017

Make bento, not war! #171

Lunch box

Dzień dobry,

Blogowym zwyczajem nowy tydzień rozpoczynamy od przeglądu bento. Ostatnio przez nawał pracy przerzuciłam się na poranne gotowanie. Mam wrażenie, że wychodzi mi to o wiele sprawniej i szybciej, aniżeli w przypadku robienia pudełek wieczorem. Na szczęście rano jest na tyle jasno, że mogę na spokojnie robić zdjęcia. Muszę w końcu zaprzyjaźnić się z lampą błyskową, bo dzięki niej mogłabym robić zdjęcia pojemników bez względu na porę dnia i nocy. 

Kolejnym blogowym zwyczajem zapomniałam o rocznicy bloga. Ponad miesiąc temu minęło 7 lat odkąd założyłam Filozofię Smaku. Dacie wiarę, że to już tyle? Czas leci jak szalony. Wygrzebałam jedno z pierwszych zdjęć, które opublikowałam na blogu. Tak na dobry humor przy poniedziałku 😉 





PONIEDZIAŁEK


Pierwszy posiłek u Połówka to ryż jaśminowy z wędzoną makrelą, gotowanym jajkiem, groszkiem, sporą ilością posiekanej dymki, rzodkiewkami, ogórkiem, pomidorkami i sosem chili pomidorowym z cynamonem. 


W drugim pojemniku jako baza ponownie ryż jaśminowy, a na nim 250 g mielonej wołowiny z sambal oelek i sezamem, pieczarki z sosem sojowym, rukola, pomidor, marynowany patison z czarnuszką plus mój sos z cukinii, który zamykałam do słoiczków latem. 

Komentarz:


Początek tygodnia miał wyglądać zupełnie inaczej, ale czasem już tak bywa, że coś nie pójdzie po naszej myśli. Do domu w niedzielę wróciliśmy późno i nie chciało nam się już niczego gotować. Nic straconego, bo można przygotować coś na szybko kolejnego dnia. 

Bazę do lunchboxów, czyli ryż, ugotował z samego rana Połówek. Mnie pozostało ogarnięcie części białkowej (ryba/mięso) i warzyw. Zaczęłam od wstawienia jajek. Kolejno na patelni rozgrzałam 5 g oleju kokosowego, wrzuciłam, 250 g wołowiny, 3 łyżeczki sambal oelek. Smażyłam około 5 minut i przełożyłam do miseczki. Gdy mięso się smażyło, zajęłam się siekaniem warzyw. Patelnię przetarłam ręcznikiem, wlałam pół łyżeczki oleju, wrzuciłam garść posiekanych pieczarek, smażyłam przez kilka minut. Pod koniec podlałam sosem sojowym. Po około 6 minutach od zawrzenia wody, odlałam ją z jajek, a jajka zalałam bardzo zimną wodą i odłożyłam do ostygnięcia. Pozostało zapakować wszystko do pudełek.


WTOREK

U Połówka jako pierwszy posiłek wjechał sushi bowl. Troszkę oszukany, bo na bazie krótkoziarnistego hiszpańskiego ryżu, który na szybko zaprawiłam octem ryżowym z odrobiną erytrolu. Na górze wylądowało 50 g wędzonego łososia, jajecznica z dwóch jajek, marynowany imbir, ogórki gruntowe, pomidory, rzodkiewka, dymka plus oczywiście sos sojowy.


Na drugi posiłek placuszki ryżowe. Swój kolor zawdzięczają bardzo dużemu żółtku z jajka od kury, która chodzi tam, gdzie lubi. Dodatkowo frużelina wiśniowa i owoc kiwi.

A czemu na śniadanie nie placuszki a ryba? Odpowiedź jest prosta - ryba, choćby nawet wędzona, psuje się bardzo szybko, szczególnie w wysokich temperaturach. Pamiętajcie o tym, komponując swoje posiłki.

Komentarz:


Znów posiłek przygotowywany z samego rana. Połówek przy okazji ogarniania porannej kawy, ugotował ryż. Ja na szybko zaprawiłam go octem ryżowym z odrobiną erytrolu i odstawiłam na parapet. Wymieszałam składniki na placki (nie ubijałam białka, bo nie miałam już na to czasu), rozgrzałam dwie patelnie. Na jednej smażyłam placki, na drugiej zrobiłam jajecznicę z 2 dużych jajek.

Kiedy placki się smażyły pokroiłam warzywa i łososia, a także odmierzyłam sos sojowy i frużelinę. Usmażone placki wylądowały na talerzu wyłożonym papierowym ręcznikiem. Potem wystarczyło to wszystko zapakować do pudełek.


ŚRODA

Na śniadanie znów placuszki ryżowe, frużelina wiśniowa, borówki i owoc kiwi.


W drugim pojemniku kasza gryczana z warzywami, ciecierzycą i sosem sojowym.


Komentarz:

Mięsny Połówek dostał do pracy bezmięsne lunchboxy. Zapomniałam rozmrozić mięso, więc trzeba było kombinować na szybko z czymś innym. Ponownie gotowałam z samego rana. Wstawiłam do ugotowania 100 g kaszy gryczanej. Gdy ta się gotowała, wymieszałam składniki na placki ryżowe (znów nie ubijałam białka) i zaczęłam je smażyć. Gdy placuszki spędzały czas na patelni, posiekałam warzywa (pół łodygi selera naciowego, kawałek pora, 1 ząbek czosnku, kawałek świeżego imbiru, 1 małą młodą marchewkę, szczypior od dymki, kawałek papryki). Na drugiej patelni rozgrzałam 5 g oleju kokosowego. Smażyłam przez 2-3 minuty pora, czosnek i imbir, dorzuciłam selera, marchewkę i paprykę. Smażyłam dalej przez 5-6 minut. Kolejno wrzuciłam 150 g opłukanej ciecierzycy, troszkę mrożonego groszku i troszkę przypraw (po 1/4 łyżeczki słodkiej papryki, cayenne, czosnku, kardamonu, kurkumy), smażyłam kolejne 3-4 minuty. Dodałam kaszę, troszkę sosu sojowego i wymieszałam, a całość wylądowała na parapecie.

Dużo pisania, ale te dwa pudełeczka robiłam maksymalnie przez 25 minut. Gdyby kasza była ugotowana dzień wcześniej, pracy byłoby o wiele mniej. Z taką kaszą fajnie komponowałoby się sadzone jajko, ale nie miałam już czasu na smażenie. Jeśli chcecie zabierać ze sobą jajko sadzone, pamiętajcie, że musi być dobrze usmażone. Można też zrobić omlet z 2 jaj, zwinąć go w roladkę, posiekać, dodać do kaszy i wymieszać.


PIĄTEK

W piątek udało mi się sfotografować tylko moje pudełko. Na górnym pięterku owsianka nocna na jogurcie z owocami plus borówki, jagody goji i nasiona konopi. 

Na dole sałatka z tego, co było w lodówce - rukola, pomidorki koktajlowe w dwóch kolorach, rzodkiewka, karczochy z oliwy, ogórek, cebulka. W małym pojemniku oliwa z octem balsamicznym i odrobiną soli oraz pieprzu. Uwielbiam takie proste i ekspresowe sałatki.

Komentarz:


Moje zestawy są zawsze bardzo ekspresowe, głównie z racji tego, że zawierają niewiele węglowodanów. Obecnie w diecie mam średnio 150 g węglowodanów dziennie, z czego większość zjadam na kolację. Tu wystarczyło wymieszać 20 g płatków owsianych z 150 g naturalnego jogurtu (domowy sojowy). Rano dodałam do jogurtu posiekaną morelę i zapakowałam wszystko do Monbento. Sałatka to 3 minuty roboty - wkładałam do pudełka to, co znalazłam w lodówce. 




 SOBOTA

Połówek w weekend był w drodze, dlatego dostał do zabrania kilka pudełek. Udało mi się sfocić tylko pierwsze, czyli jego śniadanie białkowo-tłuszczowe: serek wiejski z rzodkiewką, sporą ilością dymki, solą i pieprzem. Przy okazji mała wpadka. Pudełka robiłam już późnym wieczorem. Poszłam na balkon po bazylię i ... jak okazało się później w lunchboxie zamiast bazylii wylądowały listki papryczki chili. Na szczęście Połówek żyje i ma się dobrze. A sadzonka z papryką została przestawiona w inne miejsce. 


Które pudełeczko wybieracie?

21 komentarzy:

  1. Najlepsze życzenia z okazji 7 rocznicy bloga :) Wielu dalszych lat życzę :)
    Jedzonko bardzo apetyczne i chętnie skubnęłabym wszystkiego po troszkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Placuszki ryżowe oczywiście podobają mi się najbardziej, ale nocną owsianką czy kaszą gryczaną z warzywami i ciecierzycą też bym nie pogardziła :)
    I gratuluję 7 lat bloga, wiele przez ten czas osiągnęłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasza z warzywami to też mój faworyt!

      Usuń
  3. Jak zwykle pieknie i smakowicie ;) Ja wybralabym pudelko z kasza gryczana (mialam takie w zeszlym tygodniu ze szparagami) i ta wolowina - bardzo zaintygowal mnie ten dodatek - sambal - oelek? Coz to takiego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dość pikantny sos na bazie chili.

      Usuń
  4. Wszystko przepysznie wygląda ☺

    OdpowiedzUsuń
  5. 7 lat to szmat czasu! Gratuluję tak wybornego stażu :) A po zdjęciach widać, jak ogromnie się rozwinęłaś :)
    Środowe pudełka najbardziej przypadły mi do gustu :D I Twoja nocna owsianka na jogurcie także brzmi przepysznie. A ciekawe, swoją drogą, jak smakują listki papryczki chilli :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat te smakowały jak zwykłe zielsko (lekko kwaśne). Sama spróbowałam, bo początkowo były obawy, że liście dostały nasze szczurki. Dopiero później okazało się, że wylądowały w pudełku Połówka :D

      Usuń
    2. Połówek ma na pewno silniejszy organizm niż szczurki, więc nawet gdyby były jakoś trujące, to zapewne poradziłby sobie z tak niewielką ilością :D Cóż, kolejny kulinarny eksperyment! :P

      Usuń
  6. Wy się umiecie zdecydować, które pudełko wybrać? Jak dobrze, że nie muszę wybierać, bo mi się wszystkie podobają. Ja bym nie wybrała. Od dawno podglądam Twoje bento i się nimi zachwycam. Ale jeszcze sił nie znalazłam do samodzielnego zrobienia :)
    Siedem lat to szmat czasu. Ja Twojego bloga znalazłam 2 lata temu. Jest piękny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko, dziękuję za miłe słowa :)

      Usuń
  7. Wszystko jak zwykle wygląda ślicznie i bardzo smacznie :) Gratulację z okazji 7 rocznicy bloga i życzę mnóstwa pomysłów na kolejne pyszności :)

    OdpowiedzUsuń
  8. 7 lat to naprawdę imponująca liczba! Ale teraz zdałam sobie sprawę, że znam Twój blog od gimnazjum czyli gdzieś tak od 5 lat :) Życzę Tobie dalszego rozwoju! Nie wiem który box byłby moim ulubionym. Środa najbardziej przykuwa wzrok, ale zjadłabym wszystko! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, zaglądasz tu naprawdę długo! Dziękuję za życzenia :)

      Usuń
  9. Bardzo apetycznie się prezentuje :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. pawelec😉01 czerwca, 2017

    Zaprawdę zacny blog 😉 Gratuluję jego Autorce a skoro to już siódma rocznica jako życzenia fragm. pieśni...
    " ..Niech że na gorsze nic już nigdy się nie zmieni
    I nikt nie każe ci być twardą i bez wad
    Miej zawsze dużo dobrych rzeczy do jedzenia
    Bezpieczny własny świat.."
    😉 pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak dużo inspirujących pomysłów:) Dziękuję bardzo i na pewno któryś wykorzystam jutro!

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetne pomysły! Muszę podesłać mężowi, bo on zawsze ma problem, co wziąć do pracy na lunch ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawione komentarze. Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoimi spostrzeżeniami na temat przepisów zamieszczonych na stronie.

TOP