Wyszczególnione wpisy

Wpisy

poniedziałek, 1 maja 2017

Make bento, not war! #168

Lunchbox


Dzień dobry,

W naszym bento wiosna pełną gębą. Jest różnorodnie, kolorowo, lekko i zdrowo. Nie wiem, jak Wy, ale ja robię się głodna od samego patrzenia. Zabrałam się za bardziej intensywne opróżnianie kuchennych szafek i zamrażarki. Mam zapasy, których pozazdrościłby nie jeden preppers, a wśród nich rzeczy, które nie pamiętam nawet jak wylądowały w mojej kuchni. Jak na miłośniczkę systemu Bullet Journal przystało, zrobiłam nawet kuchenny "remanent". Spisałam wszystko na kartkę (a dokładnie na kilka kartek), dzięki czemu wiem, co kryje się w zakamarkach moich szafek, co muszę zużyć w pierwszej kolejności i czego nie kupować.

A teraz zostawiam Was z najnowszym podsumowaniem lunchboxów, a sama uciekam pakować kosz piknikowy i ruszam w drogę. U nas piękna pogoda, trzeba więc wykorzystać te kilka wolnych dni.


PONIEDZIAŁEK

U mnie na śniadanie pudding chia z matcha z jagodami goji, nasionami konopi plus owoce - kiwi, borówki i truskawki. Kupiłam iście paskudną herbatę matcha i połowa puddingu wylądowała w koszu. 

Jako drugi posiłek wiosenna sałatka ziemniaczana ze szparagami i rzodkiewką. Bardzo wiosenna i mimo wszystko lekka. 


U Połówka miks brązowego, czerwonego i czarnego ryżu, jajko gotowane na twardo, pieczony burak i słodki ziemniak (doprawione tymiankiem i solą), rzodkiewka, ogórek, marynowany imbir, 50 g wędzonego na zimno łososia. Całość posypałam koperkiem i szczypiorkiem. W małej saszetce 10 ml sosu sojowego.


Na drugim pięterku turecka sałatka ziemniaczana. Zamiast natki pietruszki dodałam koperek, zamiast dymki zwykły szczypiorek, czarne oliwki zamieniłam na oliwki kalamata plus dodatkowo dołożyłam kilka rzodkiewek pokrojonych w plasterki. W końcu wiosna zobowiązuje.


WTOREK

Pierwszy raz od kilku lat na blog załapało się zdjęcie robione przy sztucznym świetle. Siedziałam do późna w pracy i tego dnia nie miałam czasu, by przygotować bento wcześniej. W lunchboxie placuszki ryżowe. Nie mogłam znaleźć miksera, więc nie ubijałam białek, po prostu wszystko zmieszałam łyżką w misce. Placuszki mimo wszystko były smaczne, choć mniej puszyste.



W drugim pojemniku posiłek na szybko: 100 g ryżu basmati (gotowałam ryż do chili wieczorem dzień wcześniej), 4 jajka od kurek zielononóżek, 50 g wędzonego łososia, miniaturowy szpinak, rzodkiewki, ogórek, marynowany imbir, czarnuszka, sporo szczypiorku i sos sojowy.


Na koniec zdjęcie lunchboxu Połówka, które znalazłam ostatnio na komputerze (i widocznie umknęło mi). W środku sałatka z jajek ugotowanych na twardo, tuńczyka, czerwonej cebulki, papryki, oliwek z pastą paprykową, mini korniszonów z chili i domowego majonezu wymieszanego z sosem sriracha. 

7 komentarzy:

  1. Jak smacznie 👅😍😍

    OdpowiedzUsuń
  2. Też robiłam niedawno remanent w szafkach, ale układałam wszystko terminami ważności, nie robiąc spisów (moja siostra za to prowadzi spis posiadanych słodyczy, które porozdzielała na szuflady :D).

    Odnośnie do Twoich dań, to faktycznie czuć wiosnę, gdy się na nie patrzy :)
    Najbardziej podoba mi się sałatka ziemniaczana ze szparagami oraz placuszki ryżowe. I jeszcze bym zjadła tego batata z lunchboxu Połówka ;)

    Życzę udanego piknikowania i ładnej pogody ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sałatka ze szparagami i rzodkiewką bardzo mi się podoba, na pewno spróbuję.
    A borówki z truskawkami to w ostatnich dniach mój ukochany miks owocowy <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystko wygląda pysznie. Muszę spróbować placuszki ryżowe, bo jeszcze nigdy nie jadłam.

    OdpowiedzUsuń
  5. To wszystko wygląda tak smacznie, że mogłabym jeść na śniadanie, obiad i kolację :D

    OdpowiedzUsuń
  6. mmm... cudeńka. Mąka ryżowa kupna czy domowa? I Twoim zdaniem - która lepsza?
    Bullet journal.. dla takiego popaprańca tonącego w milionach kartek, karteczek i papierków jak ja to chyba dobry pomysł..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Używam kupnej z dwóch różnych firm. Robiąc domową, trzeba pamiętać o wybraniu odpowiedniego ryżu, bo inaczej będzie zachowywać się mąka z ryżu długoziarnistego, a inaczej z krótkoziarnistego. I siłą rzeczy nie każdy przepis nam się uda. A Bujo bardzo polecam. Ja również tonęłam w stosie karteczek i papierków i Bujo było dla mnie idealnym rozwiązaniem, bo w końcu mam wszystko w jednym miejscu.

      Usuń

Dziękuję za pozostawione komentarze. Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoimi spostrzeżeniami na temat przepisów zamieszczonych na stronie.

TOP