środa, 26 kwietnia 2017

Moja bento historia #5

Moja bento historia #5


Dzień dobry, 

Dzisiejszy wpis gościnny będzie troszkę inny, aniżeli dotychczasowe. Moim gościem jest świetna blogerka kulinarna - Emilia z blogu Turcja od kuchni. Emi opowie Wam dziś o zwyczajach żywieniowych Turków, tureckich żywieniówkach, szkolnych stołówkach i o tym, co pakuje swojej córce do lunchboxu. Myślę, że jej tekst zainteresuje nie tylko rodziców, ale i wszystkich tych, którzy są ciekawi kulinarnych zwyczajów popularnych w innych krajach. W imieniu swoim i mojego gościa, zapraszam do lektury.






Jeśli przegapiliście poprzednie wpisy w cyklu gościnnym o bento, to zapraszam do lektury artykułów, które napisały specjalnie dla Was fantastyczne blogerki:


- Moja bento historia #1 - Magdalena z bloga JaponiaBliżejBento
- Moja bento historia #2 - Martynosia z bloga Codzienne gotowanie
- Moja bento historia #3 - Monika z bloga Bento po polsku i bloga Prawa ręka szefa
- Moja bento historia #4 - Kamila z blogu Smakowite.com 


A teraz oddaję głos Emilii. 



Jedzenie w Turcji


Ze względu na to, iż posiłek jedzony w szkole jest bardzo ważny, o tureckich śniadaniówkach mogłabym pisać bardzo długo. Pozytywnych, jak i negatywnych stron jedzenia posiłku w szkole, jest mnóstwo. Na początku zacznę ogólnie od jedzenia. W kulturze tureckiej zajmuje ono główne miejsce. Nie skłamię, jeśli powiem, że większość Turków żyje po to, aby jeść. Śniadania, obiady, kolacje, desery, poczęstunki, przyjęcia, kawa, herbata, pikniki – jest mnóstwo powodów by się spotkać i zjeść coś dobrego lub przynajmniej wypić szklaneczkę przepysznego czaju. 


"Większość Turków żyje po to, aby jeść".


W Polsce zabieramy do szkoły śniadaniówkę lub po prostu drugie śniadanie. W Turcji pudełko na szkolny posiłek to żywieniówka (beslenme kutusu). W pierwszej klasie dzieci maja specjalnie przeznaczoną na posiłek jedną lekcję, która nosi nazwę beslenme saati.  Jeśli zapytacie, dlaczego w tureckich szkołach całą lekcję poświęca się na jedzenie, odpowiedź będzie prosta. Do pierwszej klasy idą 6-latki, nie mają więc typowych lekcji. Poza tym, spędzają w szkole codziennie aż 5 godzin, więc z pewnością zgłodnieją. 

Jak wygląda taka lekcja „jedzenia”? Na ławkach zaściełane są obrusy lub serwetki, dzieci wyjmują śniadaniówki i każdy je to co przyniósł albo wszyscy się dzielą i jedzą wspólnie. Oczywiście nauczyciel opowiada o zdrowym żywieniu i o tym jak się należy zachować przy stole. W starszych klasach nie praktykuje się już takiej „lekcji jedzenia”. Starsi uczniowie jedzą na długiej przerwie lub w szkolnej stołówce. O stołówkach napiszę później. Teraz dokładniej zajmę się turecką śniadaniówką i tym, co zawiera.




Turecka żywieniówka


W zależności od szkoły, rodzice mogą dać dziecku posiłek taki, jaki chcą lub taki, jaki odgórnie ustali rada klasowa. Zasady wspólnego i jednolitego żywienia tłumaczy się tym, iż dziecko mające gorszy posiłek może zazdrościć dziecku, które ma lepszy posiłek. Nie zwraca się wtedy uwagi na upodobania żywieniowe dziecka. Rodzice dostają listę i przygotowują posiłki według niej. Co się może znaleźć na takiej liście? Bułeczki pogaca, borek, sałatki, czy jakieś słodkie ciasto albo ciastka. Oczywiście jako dodatek dowolne owoce i warzywa, do tego do picia woda.



Zarówno dowolność w wyborze posiłków dla dziecka, jak i narzucenie ich odgórnie, ma swoje dobre i złe strony. Jedzenie przygotowane według listy daje dziecku komfort codziennego domowego posiłku w szkole. Z kolei posiłek według uznania rodziców, często kończy się tym, że dziecko dostaje pieniądze i ma sobie kupić tost lub jakieś słodkości w szkolnym sklepiku. Jakie rozwiązanie jest lepsze dla dziecka, o tym decyduje rada klasowa. W szkole mojej córki nie ma stołówki, dzieci przynoszą śniadaniówki i rodzice sami decydują o tym, co dziecko ma zjeść. Najczęściej kończy się to tym, że na każdym zebraniu rodzice są strofowani, by nie dawali dziecku pieniędzy na posiłek, bo i tak wyda je no niezdrowe słodycze. Namawia się ich, by wkładali do żywieniówki coś zdrowego, najlepiej owoce i różnego rodzaju orzechy.



Jak wygląda zawartość śniadaniówki mojej córki? Zimą jest ona bardziej sycąca i wkładam do niej borek czy bułeczkę słoną lub słodką, albo naleśnik, a do tego warzywa, owoce i orzechy. Wiosną zawartość śniadaniówki to przede wszystkim sałatki lub typowe tureckie śniadanie czyli chleb (polski, który sama piekę), ser, warzywa i zielenina. Latem świeże owoce i orzechy wystarczą.



Jakich śniadaniówek używamy? Ze znalezieniem dobrej śniadaniówki był kłopot i nadal go nie rozwiązaliśmy. Na początku świetnie sprawdził się nam metalowy lunchbox firmy Planetbox. Zamówiliśmy go przez Internet. Zależało nam na metalowej śniadaniówce, gdyż plastików nie uznajemy. Niestety z czasem życie samo zweryfikowało nasze postanowienia. Metalowy lunchbox jest dość ciężki, więc z czasem, kiedy córka musiała nosić coraz więcej książek do szkoły, zamieniliśmy metalową śniadaniówkę na zwykłą plastikową z Ikea. Nie mieliśmy wyboru. W Turcji kupić porządną, dobrej jakości śniadaniówkę jest ciężko, więc czekamy do lata, by zakupić coś odpowiedniego w Polsce.


Szkolne stołówki


W każdej szkole bez względu na to czy jest to szkoła państwowa czy prywatna jest możliwość zabrania dziecka do domu na obiad. Wiele niepracujących i mieszkających niedaleko szkoły mam wybiera właśnie taką opcję. A co ze stołówkami? Oczywiście są szkoły państwowe w których dzieci mogą zjeść ciepły posiłek. Każda szkoła prywatna ma stołówkę, sklepik i dodatkowo coś w stylu kawiarenki. Posiłki w stołówkach wyglądają inaczej niż w Polsce. Są to tzw. tabldot czyli posiłek składający się co najmniej z 4 dań: zupa, pilaw lub makaron, potrawka warzywna lub warzywno-mięsna lub danie mięsne, surówka lub jogurt i deser. Cena takich posiłków w szkole państwowej to ok. 1500 zł,  w prywatnej 3500 zł za cały rok. Ogólnie posiłki w szkołach państwowych i prywatnych różnią się na korzyść szkół prywatnych. Rodzice dzieci uczęszczających do szkół prywatnych mają większy wpływ na to, co jedzą ich dzieci. W szkole prywatnej, do której chodzi córka mojej koleżanki zakazano całkowicie sprzedaży produktów niezdrowych i słodyczy. Dzieci jedzą zdrowe posiłki, a jadłospis przygotowany jest przez dietetyka. W sklepiku można kupić do picia owocową i zieloną herbatę zamiast tureckiego czaju, a na deser zdrowe ciasta bez cukru, świeże owoce i owocowe jogurty czy smoothie przygotowane na miejscu.





-----------------------------------------------------------------------------------------------
--------------------------------------------------------------------
Dziękuję Emilii za poświęcony czas i przygotowanie tak ciekawego artykułu, a Was zapraszam na jej blog - Turcja od kuchni. Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie żywieniu dzieci w tureckich szkołach. A jeśli będziecie mieć jakieś pytania do Emilii - piszcie śmiało. 

4 komentarze :

  1. I narobiłam sobie smaka na....truskawki ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie się te "lekcje jedzenia" i odgórnie ustalane posiłki bardzo podobają. Widać, że w Turcji jedzenie jest traktowane poważniej niż w Polsce :) a jedzenie burka w szkole na pewno uszczęśliwia, bo to cudowny wypiek :D :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem pełna podziwu:) więcej takich postów, a i ja się zmobilizuję:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy10 maja, 2017

    Żałuję, że u nas nie ma takiej jednolitej "polityki" żywienia w szkołach, tylko zmiany są wprowadzane a potem cofane bez żadnego przygotowania. Lista posiłków na cały miesiąc do śniadaniówki dla całej klasy to moje marzenie :D Na razie ustaliłam z córkami propozycje tygodniowe i śniadania przygotowuje się naprawdę dużo szybciej i łatwiej :)
    Ange76

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawione komentarze. Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoimi spostrzeżeniami na temat przepisów zamieszczonych na stronie.

.

.