Wyszczególnione wpisy

Wpisy

czwartek, 16 lutego 2017

Test termosu Stanley

Termos obiadowy Stanley


Dzień dobry,

Przygotowałam dla Was kolejny test termosu obiadowego. Tym razem jest to termos o naprawdę sporej pojemności (aż 700 ml!), który zgodnie z obietnicami producenta utrzymuje temperaturę ciepłych posiłków do 15 godzin. Czy to w ogóle możliwe? Przekonajmy się!

Termos, który wezmę pod lupę jest produktem marki Stanley. Markę tę doskonale znam i mam do niej spore zaufanie, dlatego tym chętniej wybrałam właśnie ten termos. Jakiś czas temu pokazywałam Wam nieduży i poręczny termos LunchBots skierowany raczej do dzieci, tym razem pora na coś o o wiele większych gabarytach. 

Myślę, że dzisiejszy wpis zainteresuje przede wszystkim panów, sportowców, podróżników i w sumie każdego, kto przebywa wiele godzin poza domem i nie wyobraża sobie dnia bez ciepłego posiłku. 


DESIGN

Termos ma minimalistyczny, surowy design. Na przodzie srebrnej butelki odnajdziemy jedynie logo marki Stanley. Produkt nie ma zbędnych kolorowych wstawek. Całość jest stonowana i utrzymana w eleganckim klimacie. 


DANE TECHNICZNE

Termos ma pojemność 0,7 litra. Jest sporych rozmiarów. Ma średnicę 10 cm i wysokość 20,5 centymetra. Zajmuje o wiele więcej miejsca w torbie, aniżeli klasyczne termosy o pojemności 450 ml, dlatego najwygodniej transportować go osobno, np. w torbie termicznej przeznaczonej do przenoszenia tego typu produktów. Połówek najczęściej wkłada go do sportowej torby, którą zazwyczaj ze sobą zabiera. Z kolei gdy zabieramy ten termos na wypady za miasto, ląduje on w torbie termicznej razem z pozostałym prowiantem. Dla mnie pojemność tego termosu jest zdecydowanie zbyt duża, więc korzystam z niego jedynie "na spółkę" z Połówkiem, gdy jeździmy na wycieczki. 


Na powyższym zdjęciu możecie porównać sobie termos Stanley z dwoma innymi termosami obiadowymi (tym razem marki LunchBots). Termos w środku ma pojemność 350 ml, termos z prawej strony 450 ml. 


Termos Stanley składa się z trzech części: głównej butelki ze stali nierdzewnej, zakrętki z tworzywa sztucznego i kubka zamykającego całość. Zakrętka nie zawiera szkodliwego BPA (więcej o BPA i jego szkodliwości dla zdrowia przeczytasz tutaj -->> klik). Ma specjalne wypustki, które ułatwiają odkręcenie termosu (jeśli kupujecie jakiś termos, zwracajcie zawsze na to uwagę) i zapobiegają ślizganiu się dłoni. 

Przy okazji ważna kwestia. Kupując produkty do transportu żywności wyposażone w uszczelkę, musicie mieć świadomość, że z czasem taka uszczelka utraci część swoich właściwości i trzeba będzie ją wymienić. Póki co, mam trzy różne termosy i mimo upływu czasu oraz częstego użytkowania, spisują się bardzo dobrze. Jeśli produkt zacznie tracić na szczelności, polecam skontaktować się z dystrybutorem w kraju lub bezpośrednio z daną firmą za granicą i poprosić o sprzedaż samej uszczelki. 



Termos wyposażony jest w kubek, który można używać jako miskę do zjedzenia potrawy (jedzenie bezpośrednio z termosu jest raczej mało możliwe i po prostu niepraktyczne, stąd obecność kubka). Wystarczy przelać zupę do kubka i możemy zabrać się za jedzenie. Uwaga! Jeśli jecie obiad w przeciągu pierwszych 6-8 godzin od zapakowania potrawy, warto chwilkę odczekać po nałożeniu jej do miski, ponieważ jest bardzo gorąca i można się poparzyć. Według moich pomiarów płyn w termosie po 6,5-7 godzinach miał temperaturę 75 stopni. 


Termos Stanley recenzja

TERMOS W PRAKTYCE

Przed przystąpieniem do testowania termosu, umyłam go ciepłą wodą z płynem, dokładnie opłukałam, po czym wypełniłam wrzątkiem i pozostawiłam na kilka minut. W tym czasie bardzo mocno podgrzałam zupę (ponownie były to flaczki z boczniaków). Zupę gotowałam na dużym ogniu przez kilkadziesiąt sekund od zagotowania, po czym przelałam do termosu (wypełniłam prawie cały termos). Termos zakręciłam i pozostawiłam na blacie w kuchni w temperaturze około 20 stopni. Po wlaniu zupy, termos pozostał chłodny. Jedynie w okolicy zakrętki można było wyczuć bardzo delikatne ciepło. 

Temperaturę zupy sprawdzałam co kilka godzin przy pomocy termometru spożywczego. Pierwszego pomiaru dokonałam po 5,5 godzinach. Termometr wskazał temperaturę 77,8 stopni. To bardziej niż rewelacyjny wynik. Zupa była bardzo gorąca i aby ją zjeść, trzeba było chwilkę odczekać, aby się nie poparzyć. Przy odkręcaniu prosto w twarz buchnęła mi gorąca para. Nie sądziłam, że płyn będzie miał aż tak wysoką temperaturę. Po 6,5 godzinach termometr wskazał temperaturę 75 stopni, po 10 godzinach 68 stopni, a po 15 godzinach 63,3 stopnie. Jak widać, obietnica producenta o 15-godzinnym czasie utrzymania temperatury gorących dań jest zgodna z rzeczywistością (przyjmuje się, że zakres temperatury gorących posiłków powinien wynosić od 60 do 95 stopni). 

Z ciekawości sprawdziłam temperaturę resztek zupy, które zostały w termosie po 24 godzinach. Termometr wskazał 47,3 stopnie. 



WSKAZÓWKI PRAKTYCZNE

  • Termos warto wypełnić na kilka minut wrzątkiem, przed zapakowaniem do niego naszego obiadu.
  • Najlepsze efekty utrzymania temperatury otrzymamy wypełniając prawie cały termos zupą lub gulaszem
  • Co można zapakować do termosu obiadowego Stanley? Połówek zabiera ze sobą najczęściej zupy, gulasz i nieśmiertelne chili w różnych wersjach, które mam wrażenie, nigdy mu się nie znudzi. Osobno w pojemniku zabiera ze sobą ryż i wylewa na niego gorące chili lub gulasz.
  • Odkręcając termos zachowajcie szczególną ostrożność. Ja pierwszego dnia zafundowałam sobie intensywny strumień gorącej pary prosto na twarz, odkręcając termos po około 6 godzinach. 
TWORZYWO

Termos wykonany jest z wysokiej jakości stali nierdzewnej 18/8. Posiada on także wstawki wykonane z tworzywa sztucznego (wnętrze kubka, zakrętka), te jednak są wolne od BPA. Termos jest bezpieczny w kontakcie z żywnością. Tworzywo, z którego wykonana jest zakrętka, jest grube i wytrzymałe. 


MYCIE I ODGRZEWANIE

Termos nie może być używany w mikrofalówkach i zmywarkach. Ręczne mycie może sprawiać problemy osobom o dużych dłoniach. Najwygodniej umyć termos przy pomocy miękkiej gąbeczki na rączce. 

GDZIE KUPIĆ

Termos obiadowy Stanley zakupicie w sklepie Twojlunchbox.pl. Jego cena to 199 zł. 



DLA KOGO? 

Przede wszystkim dla mężczyzn, a także dla sportowców, podróżników, miłośników wycieczek i wypadów za miasto. Dla każdego, kto spędza sporo czasu poza domem i nie wyobraża sobie dnia bez ciepłego posiłku. 




2 komentarze:

  1. Bardzo duży ten termos, faktycznie głównie dla mężczyzn, ale elegancki i świetnie że trzyma tak długo ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To typ termosu, do którego pakujesz gorący gulasz, zakładasz plecak i ruszasz w świat szukając przygody :)

      Usuń

Dziękuję za pozostawione komentarze. Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoimi spostrzeżeniami na temat przepisów zamieszczonych na stronie.

TOP