poniedziałek, 6 czerwca 2016

Make bento, not war! #137

Make bento, not war! #137

Zdrowy lunchbox
W minionym tygodniu przygotowywałam bento nie dla dwóch, a wyjątkowo dla trzech osób. Bliska mi osoba przebywa obecnie w szpitalu, dosłownie 3 minuty od mojego domu. W tym szpitalu nie karmią jakoś specjalnie źle, jednak wolałam przez te kilka dni przygotowywać dla niej zdrowe posiłki. Z racji problemów zdrowotnych musiały być one bezglutenowe. Poprosiłam o kilka zdjęć takich bezglutenowych posiłków, jakie serwuje szpitalna kuchnia, ale pokażę je Wam dopiero w przyszłym tygodniu (nie zdążyłam ich zgrać). 

Na blogu pojawił się nowy test lunchboxu. Tym razem pod lupę wzięłam w 100 % szczelny pojemnik na zupy, owsianki i sałatki. Jeśli szukacie konkretnego pojemnika na płynne i półpłynne potrawy, to zapraszam do lektury. 

A teraz chwytajcie pokaźną garść przepisów i do kolejnego poniedziałku!

PS. Jeśli wrzucacie zdjęcia swoich lunchboxów na Instagram, to koniecznie oznaczcie je hasztagiem #makebentonotwar. Motywujmy i inspirujmy się nawzajem do smacznego bentowania :)


PONIEDZIAŁEK

Posiłek białkowo-tłuszczowy u Połówka to sałatka z pieczoną wołowiną, serem rokpol, jajkiem, kiełkami rzodkiewki, pomidorem, ogórkiem, papryką, rzodkiewką, sałatką rzymską (plus dressing z sokiem z cytryny).


Na drugim pięterku smażona na oleju kokosowym pierś z indyka oraz sałatka ze szparagów i fety.


U mnie szparagi smażone z pieczarkami oraz pomidor posypany zatarem.

Na drugim pięterku pęczak z pieczarkami plus ogórek gruntowy.


WTOREK

U Połówka na pierwszy posiłek białkowo-tłuszczowy frittata z pieczarkami. Dodatkowo kilka pomidorków koktajlowych. 


Na drugim pięterku placuszki owsiano-ryżowe plus frużelina wiśniowa i owoce.


U Mamy na obiad indyk BBQ plus w osobnym pudełeczku brązowy ryż.


Na kolację placuszki owsiano-ryżowe (na płatkach bg) oraz borówki, 

Na drugim pięterku śniadanie na kolejny dzień- twarożek z rzodkiewką, szczypiorkiem i czarnuszką oraz kilka pomidorków.  Plus wafle ryżowe. 



ŚRODA

Na śniadanie u Połówka rollsy naleśnikowe z salami


Kolejny posiłek to naleśniki owsiane z frużeliną wiśniową.


Obiad u Mamy to ponownie indyk BBQ oraz brązowy ryż. Rzadko korzystam z termosu obiadowego, ale muszę przyznać, że sprawdza się świetnie. Dużym jego plusem jest wieczko z wypustkami (ułatwia odkręcanie, szczególnie wtedy, gdy zakręci termos jakaś męska dłoń).


Na podwieczorek bezglutenowe placuszki serowe plus sos truskawkowy z chia i jogurtem.


Na kolację Mama dostała roladki naleśnikowe z salami oraz sałatkę grecką ze szparagami



Śniadanie na kolejny dzień to naleśniki bezglutenowe, konfitura z owoców figi, sos truskawkowy i jedno jabłko.


CZWARTEK

Pierwszy posiłek u Połówka to smażony indyk z ziołami prowansalskimi, surówka z kiszonej kapusty oraz koreczki.


Na drugim pięterku sushi ze szparagami


U mnie kotleciki z bobu, kapusta kiszona i odrobina pieczonego kalafiora. 

Na drugim pięterku sushi ze szparagami plus sos sojowy. 


Kolacja dla Mamy to sałatka z indykiem, ciecierzycą, szpinakiem, pomidorem, cebulką, ogórkiem, rzodkiewką, serem rokpol, oliwkami. W małym pojemniczku oliwa z suszonym oregano. 


Śniadanie na piątek to placuszki kokosowe. Mama pierwszy raz je jadła i zakochała się w nich od pierwszego gryza.


PIĄTEK

Na śniadanie u Połówka ryba po grecku oraz koreczki z resztek warzyw.


Posiłek białkowo-tłuszczowy to sałatka z kurczakiem z ziołach prowansalskich, jajkiem, serem, pomidorem, ogórkiem, odrobiną kukurydzy, sałatą rzymską i cebulką. Dodatkowo dressing z oregano.


U mnie w bento resztkowe, a w nim: ostatnia rolka sushi ze szparagami, pieczony kalafior, sałatka z pomidora, oregano i cebulki dymki, kotleciki z bobu, surówka z kiszonej kapusty i oliwki.


Na kolację dla Mamy naleśniki korzenne (wersja bg) plus prażone jabłka z cynamonem, rodzynkami i erytrolem.

Na śniadanie kolejnego dnia sałatka z rzodkiewki i jajka (wersja odchudzona z jogurtem greckim), kabanosy i pomidorki koktajlowe. Dodatkowo wafle ryżowe.


SOBOTA

Kolacja dla Mamy to ryba po grecku, kilka marynowanych pieczarek plus wafle ryżowe do przegryzania.

Śniadanie na niedzielę to twarożek z rzodkiewką, szczypiorem, zatarem plus pomidorki. Do twarożku oczywiście wafle.


 NIEDZIELA

Na kolację ryba po grecku plus wafle.

Śniadanie na poniedziałek to placuszki kasztanowe z borówkami, nektarynką plus sos truskawkowy z jogurtem i chia.  

25 komentarzy :

  1. Podziwiam Cię ogromnie dziewczyno, prawie codziennie sprawdzam nowe wpisy i szukam inspiracji na posiłki dla mojej rodziny:) Ale przy dwójce małych dzieci i pracy na cały etat, średnio mam czas i siłę na przygotowywanie aż tak zróżnicowanych posiłków do szkoły / pracy, choć staram się jak mogę;)
    Powiedz mi, Ty na pewno nie śpisz nocami żeby to wszystko upichcić, pociesz mnie, bo zaczynam myśleć że jestem jakaś nierozgarnięta:))) Powodzenia życzę i zdrowia dla bliskiej osoby:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za życzenia. Mam nadzieję, że w ten piątek już wyjdzie. Co do lunchboxów, to zdaję sobie sprawę z tego, że nie zawsze ma się właśnie siłę lub chęć na to, aby po pracy stać w kuchni i pichcić. Nie jest ważne, czy te posiłki na wynos będą nie wiem jak różnorodne, kolorowe, piękne i odpicowane. Ważne, że są, że nie jest to kupiony w sklepie batonik i zupka w proszku :)

      Usuń
    2. Leeloo wczoraj oglądałam na YT filmik Czarszki. BARDZO spodobało mi się określenie, że jak się ma dzieci (a już dwójkę to w ogóle!) To to jest zupełnie inny poziom zajętości i nie ma co się biczować, że się nie wszystko ogarnia.
      Ja przy jednym dziecku, pracy na etat i budowie domu też nie zawsze daję radę siebie i męża wyszykować, ale u Malwiny można znaleźć mnóstwo szybkich przepisów, które są pomocne :) Tak czy siak, chciałam powiedzieć - nie jesteś nierozgarnięta, tylko normalna :P

      Usuń
    3. Kobiety, łączę się z Wami w tej normalności! <3 A blog Panny Malwiny totalnie mnie pochłania i inspiruje :D Kocham zdrowe i piękne jedzenie! <3

      Usuń
    4. Kurcze, no pocieszyłyście mnie, dzięęęęki :)) To fakt, nie zdarza mi się żeby dziecko szkolne szło do szkoły z kasą na drożdżówkę, zawsze ma kanapeczki, owoca, sałatkę albo coś w tym stylu. Nie będę się w takim razie więcej biczować:) Ale i tak te wszystkie śliczne zestawy śniadaniowe powodują we mnie zazdrość, a już jak widzę świnki z ryżu to wymiękam :D
      Malwinko, wydaj kobieto jakąś książkę bo już pół przepisów od Ciebie mam wpiętych do segregatora kuchennego, z których korzystam bardzo często:)

      Usuń
    5. Ja się zawsze zastanawiam, co z takiej świnki zostaje, jak biegający po korytarzach, rzucający torbą gdzie popadnie dzieciak otwiera w końcu to pudełko :D

      Usuń
    6. Leeloo- Na świnki z ryżu i inne zabawy w charaben nie mam ostatnio czasu. A szkoda, bo lubię "bawić się" w takie rzeczy. Jeśli chodzi o przepisy dla dzieci, to teraz szykuję test bardzo fajnych śniadaniówek dziecięcych i przy okazji będę je zapełniać propozycjami na jedzenie do szkoły. Postaram się zrobić osobny wpis z takimi przepisami, ale jeszcze nie wiem, na kiedy uda mi się wyrobić.

      Co do książki, to pozostaje ona w strefie marzeń. Choć, kto wie, może kiedyś?

      Usuń
    7. Kasiu, takie zwierzaki z ryżu transportuje się stosunkowo prosto i zawyczaj nic się nie przemieszcza. Grunt, to odpowiednie wypełnienie bento, aby poszczególne elementy nie przesuwały się w trakcie transportu. W Japonii dzieci noszą pudełka w dłoni, zawinięte w furoshiki. Niejednokrotnie te pudełka nie są nawet szczelne, ale dzięki odpowiedniemu transportowi docierają cało na miejsce.

      Usuń
    8. Nieeee, serio, nie widzę tego w polskim tornistrze ;)

      Usuń
    9. Zawsze takie zwierzaka możesz podać dziecku w domu. A i przy okazji można razem z nim pobawić się w lepienie :) Choć to może być ryzykowne. A nóż mu się to na tyle spodoba, że będzie chciał codziennie. A Ty biedna skończysz z dłońmi ciągle oblepionymi ziarenkami ryżu :D

      Usuń
    10. Jestem z frakcji ułatwiającej sobie życie, wolę nie próbować i niech dziecko żyje w nieświadomości, że jest coś takiego jak świnka z ryżu :D

      Usuń
    11. Kasia Twoja odpowiedź jest boska !! :)) Ocieram właśnie łzy ze śmiechu:P
      Moje dziecię na pewno by chciało kulanie świnek uskuteczniać codziennie, bo jak raz zrobiłam mini koreczki do kanapek, to teraz żąda ich codziennie:)
      Malwinko jeśli chodzi o śniadaniówki to moje dziecko wykończyło w ciągu roku trzy, musiałabym chyba jakąś stalową kupić żeby się nie połamała/pękła/oderwał się jakiś kawałek itp. Jak znajdziesz niezniszczalną to proszę powiedz która to a na pewno kupię:)

      Usuń
    12. Melduję, że mam właśnie na stanie niezniszczalną (a nawet dwie). Skoro wytrzymały to, że na nich usiadłam, to i nacisk książek, czy rzucanie po korytarzu wytrzymają :)

      Usuń
    13. No to czekam na info, na wrzesień będzie jak znalazł:))

      Usuń
    14. No to czekam na info, na wrzesień będzie jak znalazł:))

      Usuń
  2. i znów same wspaniałe propozycje :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Malwino, jedno mnie ciekawi... Jak już takie frykasy zjecie w pracy, to po powrocie jecie jeszcze normalny obiad? Jak wygląda Wasz rozkład posiłków? Sama pakuję sobie i swojemu Połówkowi jedzenie do pracy, ja po powrocie jeszcze przed kolacją zjem jakiś podwieczorek, ale on się domaga normalnego obiadu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Połówka wszystko zależy od tego, jak długo jest w pracy. Jeśli wraca wcześniej (około 17) to zawsze je większy posiłek plus do tego zazwyczaj cienkie naleśniki z owocami i konfiturą. Tym bardziej, jeśli po pracy idzie jeszcze na siłownię. Jeśli wraca później, to je już tylko coś lekkiego. Ostatnio często robię jednogarnkowce do podgrzania na obiad (typu chili con carne, indyk bbq, strogonow) i mam spokój z ewentualnym obiadem na kilka dni.

      Tak naprawdę wszystko zależy od tego jaką mamy pracę, ile w niej godzin spędzamy i jakie mamy priorytety, jeśli chodzi o naszą sylwetkę. Razem z Połówkiem mamy każdy dzień dokładnie wyliczony pod względem makroskładników i staramy się, aby cyferki się zgadzały.

      Usuń
    2. To tym bardziej gnę się w pokłonach przed Tobą, po prostu chaopux bas, że nie dość, że wszystko takie pyszne, to jeszcze przeliczone ;)
      To jeszcze jedno pytanie, te cyferki to od dietetyka macie?

      Usuń
    3. Mimo, że nie mamy wykształcenia w kierunku dietetyki, to posiadamy dużą wiedzę w tym zakresie. Układaniem diety zajmuję się obecnie ja. Od kilku miesięcy pod skrzydłami mam także moją Mamę i efekty są bardziej niż zadowalające, zarówno zdrowotne, jak i wizualne (dieta przy chorobie autoimmunologicznej).

      Usuń
  4. Droga Panno Malwinno,

    zdradź mi proszę sekret kształtu tych placuszków.. Stosujesz jakieś foremki czy małe patelnie? U mnie to zawsze wygląda jakoś pokracznie, albo dwa zleją mi się w jeden. :(

    Proszę o pomoc,
    Zatroskana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatroskana, nie stosuję żadnych obręczy czy foremek. Smażę na zwykłej patelni bez wgłębień. Po prostu wylewam małe porcje ciasta przy pomocy łyżki stołowej. Do bento smażę wyjątkowo małe placki, na mojej patelni do naleśników mieści się zazwyczaj 7-8 placuszków.

      Usuń
  5. Mogłabym ten cykl przeglądać godzinami, serio!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ah, jeszcze jedno. Czy możesz mi polecić jakie dokładnie silikonowe foremki pasują Ci do kwadratowego monbento? O wysokość mi głównie chodzi :)

      Usuń
    2. Do kwadratowego wielkością pasuje moja forma ceramiczna. Jest na zdjęciach w tym wpisie. Kupiłam ją kiedyś w Tk Maxx.

      Usuń

Dziękuję za pozostawione komentarze. Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoimi spostrzeżeniami na temat przepisów zamieszczonych na stronie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

.