poniedziałek, 30 maja 2016

Make bento, not war! #136

Make bento, not war! #136


Dzień dobry, 

Łaciaty tydzień zaowocował mniejszą ilością pudełeczek, niż zazwyczaj. Pojawiło się za to bento gościnne, które przygotowałam dla dwóch małych Gwiazdeczek na wycieczkę, którą sobie zrobiliśmy w weekend. Tym razem odwiedziliśmy pobliski zamek w Olsztynie. 


Zamek w Olsztynie
W tym tygodniu będę szykować bento dla jeszcze jednej osoby (na diecie bezglutenowej). Wszystkie pudełeczka postaram się dla Was sfocić i wrzucić do kolejnego podsumowania. Będzie ich zapewne sporo, ponieważ będę przygotowywać aż trzy posiłki dziennie (chyba, że jakimś cudem okaże się, że w szpitalu potrafią zaserwować coś sensownego bezglutenowcowi). 

Zapraszam do lektury i życzę Wam miłego tygodnia. A już jutro na blogu znajdziecie kolejny test lunchboxu. 


PONIEDZIAŁEK

Pierwszy posiłek u Połówka to tureckie kofty (mięso kurczaka podmieniłam na udka indycze) oraz sałatka pasterska.


Na drugim pięterku sałatka z pęczaku i szparagów. Bardzo pożywna i sezonowa.


Połówek zabrał ze sobą dodatkowo porcję sałatki greckiej.


U mnie sałatka z ciecierzycy i awokado plus kilka truskawek. 

W drugiej części bento hummus ze szparagów posypany zatarem i warzywa: główki szparagów, rzodkiewki, papryka, ogórki.


WTOREK

Pierwszy posiłek u Połówka białkowo-tłuszczowy to sałatka z jajkiem, klopsikami, sałatą, oliwkami, pomidorkami koktajlowymi, szynką serrano, rzodkiewką i selerem. Dodatkowo dressing z oregano. 


U Połówka naleśniki owsiane z owocami i konfiturą śliwkową.



ŚRODA

Śniadanie u Połówka to placuszki owsiano-ryżowe, mus z jabłek i owoce. 




U mnie reszta hummusu (posypana kiełkami rzodkiewki), szparagi, seler i rzodkiewki do maczania w nim. Plus kilka łyżek surówki z młodej kapusty.


SOBOTA


W weekend zrobiliśmy sobie wycieczkę, tym razem do pobliskiego Olsztyna. Mieliśmy małych gości, dla których przygotowałam bento na drogę. W pierwszym pojemniczku dla 3,5-letniej Izy znalazły się placuszki owsiano-ryżowe plus owoce.


W drugim pojemniku dla 6,5-letniej Emilii wylądowały placuszki, ser cheddar pokrojony w kostkę i kabanosy. 
  


8 komentarzy :

  1. Anonimowy30 maja, 2016

    ale pyszności!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zwykle pieknie i kolorowo ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. i jak zawsze pięknie, kolorowo i przepysznie :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy30 maja, 2016

    zaadoptuj mnie, proszę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy30 maja, 2016

    Bardzo lubię przeglądac ten cykl o bento i nawet skłania mnie to do przygotowywania samodzielnego posiłków do pracy od czasu do czasu - ale cały czas mnie nurtuje jedna kwestia - czy taką ilością jedzenia jak pokazujesz można się najeść? nie to żebym pochłaniała jakieś góry jedzenia, uważam że generalnie jemy więcej niż trzeba ale te porcje mi się naprawdę wydają niewielkie, jak sobie/ a zwłaszcza mężowi (którego nie tuczę;) włożę jedzenie do lunchboxu to zawsze mi mówi że dobre tylko mało (a wypelniam całe lunchboxy). proszę powiedz mi z praktyki jak to u Was wygląda? pozdrawiam, Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komponując posiłki, za każdym razem mam wszystko wyliczone pod względem stosunku makroskładników. Połówka posiłki mają zazwyczaj 1800-2200 kcal (nie zawsze pokazuję wszystkie, bo jeden robię już późnym wieczorem przy okazji kolacji, a zdjęcia w świetle sztucznym z lampą nie są zbyt estetyczne). Czasem więcej, gdy jest poza domem kilkanaście godzin (obecnie ma dietę na poziomie 3300 kcal). U mnie bywa różnie, nie mam standardowej pracy, w której spędzam 8 godzin za biurkiem. Przyznam, że ciężko idzie mi obecnie dobijanie kalorii, mimo tego, że jestem na redukcji (+/- 1600 kcal).

      Zdziwiona jestem, że dla Ciebie te posiłki są dość skromne. Nie raz zarzucano mi, jak można aż tyle jeść :D

      Usuń
    2. Też mi się te porcje wydają malutkie, ale ja jem duuużo warzyw i dlatego tak objętościowo sporo wychodzi :)

      Liczysz wszystko w jakiejś aplikacji? Ważysz na wadze i wrzucasz np. do cronometra?

      Usuń
    3. Objętość a kaloryczność produktu to dwie różne rzeczy. Ogromna porcja sałatki bazującej na warzywach i kilka orzechów mogą mieć taką samą wartość kaloryczną, a objętością będą się różnić znacznie. Dla przykładu zestaw u Połówka z wtorku to 1739 kcal (123B/110W/87T). Jak na dwa posiłki to dość sporo (tym bardziej, że sałatki kojarzone są raczej z niskokalorycznym jedzeniem).

      Co do cronometru, to jest to nie przepadam za tą stroną. Czemu? Zakłamuje pewne dane. Dla przykładu wpisz sobie tam 5 g suszonych płatów nori (czyli to dwie rolki sushi). Wg nich, zjadając je, właśnie udało Ci się dostarczyć organizmowi 100 % witaminy B12. B12 w roślinnym źródle? No raczej nie. Już pomijam tu kwestię przyswajalności witamin z różnych źródeł. Sugerowanie się danymi podanymi w tych tabelkach jest zupełnie bezsensowne.

      Gdy gotuję, prawie zawsze wszystko ważę. Jest to już pewne przyzwyczajenie (waga towarzyszy mi prawie od początków blogowania, w końcu w jakiś sposób muszę przekazać czytelnikom gramaturę poszczególnych składników w przepisie). A korzystam z niezbyt ładnych dla oka tabeli kalorii. Estetyczne być nie muszą, ważne, że łatwo się z nich korzysta i cel zostaje osiągnięty. Na szczęście większość wartości kalorycznych mam w głowie (w końcu makaron od ryżu czy kaszy zbytnio się nie różni), więc wszystko wpisuję nie przed, a już po gotowaniu :) Większości warzyw nie wliczam do bilansu (tych niskoskrobiowych, typu pomidor, ogórek, sałata, cukinia, brokuł, papryka itp.). W ten sposób układam dietę dla siebie, Połówka i od kilku miesięcy także mojej Mamy.

      Usuń

Dziękuję za pozostawione komentarze. Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoimi spostrzeżeniami na temat przepisów zamieszczonych na stronie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

.