poniedziałek, 29 czerwca 2015

Make bento, not war! #93

Make bento, not war! #93


Bohaterem minionego tygodnia bez wątpienia był za'atar, którym Połówek doprawiał mięso praktycznie każdego dnia. Ta aromatyczna mieszanka składająca się z prażonego sezamu, tymianku, sumaku i soli niezwykle dobrze komponuje się z drobiem. Wieczorem znajdziecie na blogu przepis na ser własnie z dodatkiem zataru. Jeśli macie tę mieszankę w swoich szafkach, nie przegapcie wpisu, bo będzie to niezwykle smaczny i banalny w przygotowaniu ser. Tymczasem zapraszam Was do lektury i życzę kolejnego udanego i bardzo smacznego tygodnia. I zdecydowanie więcej słońca. Nie wiem, jak u Was, ale u mnie za oknem od kilku dni jest niestety szaro i brzydko.



PONIEDZIAŁEK

Tego dnia Połówek zabrał ze sobą sfeeha, czyli arabskie mini chlebki/pizze vel zapiekanki z mięsem (konkretnie w mieloną wołowiną), dodatkowo dip z melasą z granatów oraz pierś z kurczaka w zatarze. 


WTOREK

Na śniadanie niezawodny czekoladowy omlet z mąką owsianą (tym razem zamiast kakao dałam karob) z dodatkiem truskawek. Dodatkowo czereśnie, bezpestkowe zielone winogrona i jeszcze kilka soczystych truskawek.



Kolejny posiłek hummus z bobem, dodatkowo świeże warzywa (rzodkiewki, ogórki, papryka). Druga część śniadania to placuszki szczypiorkowe (dzięki nim mogę w smaczny sposób wykorzystać nadmiar szczypioru z dymki) oraz pierś z kurczaka w zatarze. 


ŚRODA

Pierwszy posiłek to pieczona owsianka z borówkami. Całe wieki jej nie robiłam. Na śniadanie do pracy jest idealna. Polecam wszystkim, którzy nie mieli jeszcze okazji jej próbować. 


Dodatkowo świeże owoce (winogrona, truskawki, czereśnie, agrest). Do śniadania przygotowałam również mango lassi.


Drugi posiłek to ziołowe burgery z kurczaka (w wersji mini) oraz sałatka z soczewicy i sera feta (papryka w wersji surowej, nie miałam bowiem czasu na pieczenie).


CZWARTEK

Tym razem Połówek zabrał ze sobą owsiankę sernikową z jagodami (wykorzystuję zapasy mrożonych jeszcze z ubiegłego sezonu) i dodatkowo owoce (winogrona, czereśnie, agrest).



W drugim pojemniku pierś z zatarem, kotleciki z tuńczyka (zostało mi troszkę jajka i bułki z panierowania kotletów z obiadu, dlatego kotleciki z tuńczyka dodatkowo panierowałam, zazwyczaj przy tym przepisie nie panieruję kotletów), sos tysiąca wysp (w lżejszej wersji na jogurcie i bez majonezu) oraz pomidor z cebulką.



PIĄTEK

Na śniadanie smażony ananas w cieście oraz jabłko w cieście. Z ciasta, które mi pozostało usmażyłam kilka malutkich placuszków. Do pojemnika dołożyłam także świeże owoce (truskawki i agrest).

7 komentarzy :

  1. Wygląda bardzo apetycznie i smacznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super,super jedzonko. Skorzystam z przepisow i tez cos przygotuje. Dzieki i pozdrawiam:-).

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo lubię oglądać coraz to ciekawsze i bardziej pomysłowe lunchboxy :) to świetna inspiracja, gdy pustka w głowie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne te lunchboxy. Bardzo pomysłowe.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystko wygląda cudownie, ale najbardziej mi się spodobały szczypiorkowe placki, których to jeszcze nigdy nie jadłam, a szczypiorku w tym roku mam pod dostatkiem ;) No i ten ananas w cieście... Zresztą wszystko co w tych zestawach nie ma mięsa chętnie bym zjadła; )

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawione komentarze. Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoimi spostrzeżeniami na temat przepisów zamieszczonych na stronie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

.