Dziś rozpoczyna się akcja Kuchnia Japońska prowadzona przez Michała z bloga Paszczak gotuje. W jej ramach przygotowaliśmy ramen. Początkowo sceptycznie podchodziłam do tego dania, tym bardziej, iż za kuchnią japońską raczej nie przepadamy (jest to chyba wynik urazu po sushi). Zupka okazała się być na prawdę smaczna, chociaż ewidentnie przesadziłam z ilością dodatków do niej. Zjedzona w takiej ilości z powodzeniem zastąpi cały obiad. Razem ze mną ramen przygotowali także Dobrusia, Król, Maggie, Michał, Pela.
RAMEN (JAPONIA)
Składniki (na 2 porcje):
- 750 ml wywaru z kurczaka (następnym razem dam 1 litr)
- 160 g makaronu (u mnie makaron chow mein)
- 2 łyżki oleju arachidowego
- pół papryczki chili pozbawionej nasion
- 1 marchew, obrana
- 1,5 białej części pora
- 2 ząbki czosnku, posiekane
- 2,5-centymetrowy kawałek imbiru
- 2 łyżki sosu sojowego
- łyżeczka oleju sezamowego
- 1 duża pierś z kurczaka
- 1 marchew, obrana, pokrojona w słupki wielkości zapałki
- 1 dymka, grubo posiekana
- pół szklanki ugotowanej kukurydzy
- kilka miniaturowych pieczarek
Marchew i pora kroimy w plastry. W głębokim rondlu rozgrzewamy olej arachidowy, wrzucamy pora, mieszamy, dodajemy marchew, czosnek, chili i posiekany drobno imbir. Smażymy 2-3 minuty. Wlewamy wywar z kurczaka, dodajemy sos sojowy, olej sezamowy, doprawiamy solą i pieprzem. Całość doprowadzamy do wrzenia, zmniejszamy ogień i gotujemy 15-20 minut. Bulion odcedzamy, wlewamy z powrotem do garnka i stawiamy na gazie. Wkładamy oczyszczoną pierś i pieczarki. Gotujemy 7-10 minut nie doprowadzając do wrzenia (w ten sposób mięso pozostanie soczyste). Wykładamy kurczaka i grzyby z wywaru. Do wywaru dokładamy makaron i gotujemy do miękkości.
Mięso kroimy w mniejsze kawałki. W miseczce umieszczamy makaron, podlewamy bulionem, układamy kurczaka, słupki marchewki, dymkę, pieczarki, kukurydzę. Podlewamy bulionem. Do zupy możemy wykorzystać dowolne ulubione dodatki, w mojej miało się także znaleźć jajko, niestety przypomniałam sobie o nim, kiedy zmywałam po obiedzie.
Ale fajne marchewkowe kwiatki :D Wygląda przepysznie :)
OdpowiedzUsuńFaktycznie ramen "na bogato" - ale przeciez nie ma w tym nic zlego, prawda? Te marchewkowe gwiazdki mnie urzekly. A kuchnia japonska jest faktycznie dosc specyficzna i trudna do przyswojenia dla nas Europejczykow, ale ja za nia przepadam!
OdpowiedzUsuńte kwiatki są super:)
OdpowiedzUsuńnie mam wątpliwości że zupka smakuje pysznie :)
OdpowiedzUsuńa marchewkowe kwiatki wyglądają cudnie!
Piękne kolory! Przynajmniej zupka była bardzo pożywna i nie trzeba było brać dokładek ;)
OdpowiedzUsuńPiękny ten Twój ramen - taki lekki i wiosenny :)
OdpowiedzUsuńSmacznie i bardzo kolorowo, lekko i wiosennie:)
OdpowiedzUsuńŚwietne, już czuję, że kocham to danie :D
OdpowiedzUsuńwiosna na talerzu!
OdpowiedzUsuńPięknie wygląda, fajne te marchewki :) dzięki za wspólne gotowanie :)
OdpowiedzUsuńStworzyłam najwiosenniejsze ramen z nas wszystkich :-)
OdpowiedzUsuńTak jak Ty z jajkiem, to ja miałam przygodę z dymką. Jest w przepisie, pokroiłam ją i włożyłam do lodówki, żeby posypać tuż przed podaniem. Dzisiaj znalazłam w lodówce pełny pojemnik dymki. I jak widać na zdjęciu, w zupie jej nie było. Ale co tam, będę udawać, że leży pod szpinakiem ;-)
jakie kolorowe danie, pyszne :)
OdpowiedzUsuńMmm, zjadłabym:)
OdpowiedzUsuńJestem ciekawa jak to wszystko ze sobą smakuje.. ułożenie artystyczne ;-)
OdpowiedzUsuńwww.przysmakiewy.pl
Świetny ramen i przeurocze marchewki:) Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńrobiłam i wyszła bardzo smaczna . taka pikantna .: >
OdpowiedzUsuńpolecam . ; ))
Cieszę się, że zupka Ci smakowała;)
Usuńpozdrawiam