czwartek, 9 lutego 2012

Domowa pasta harissa

Domowa pasta harissa



Szczerze powiedziawszy nie potrafię wyobrazić sobie pewnych dań bez dodatku pasty harissa. Od ponad roku przygotowuję ją w domu i sukcesywnie zużywam podczas gotowania. Niezmordowana ostrość pasty została potwierdzona przez większość moich znajomych (tu odradzam przepijanie wypalającej usta pasty zimnym gazowanym piwem). 
Spotkałam się także z przepisami, w których oprócz papryczek chili występuje pieczona czerwona papryka. Taka harissa jest łagodniejsza w smaku, jednak jej minusem jest to, że nie możemy jej zbyt długo przechowywać. 




PASTA HARISSA 

Składniki:
  • 24 suszone papryczki chili
  • 6 ząbków czosnku
  • łyżeczka soli
  • 4-5 łyżek oliwy (lub więcej jeśli chcemy otrzymać rzadszą pastę)
  • 2 łyżeczki mielonej kolendry
  • 2 łyżeczki mielonego kminu rzymskiego
Papryczki przez 30-40 minut moczymy w gorącej wodzie. Następnie osuszamy je, pozbywamy się szypułek i nasion. Siekamy je w mniejsze kawałki. Za pomocą blendera miksujemy na gładką pastę papryczki, czosnek i oliwę. Dodajemy sól, kolendrę i kmin rzymski, dokładnie mieszamy. Pastę przekładamy do słoiczka, na wierzchu polewamy oliwą, zakręcamy i wkładamy do lodówki. 
Przyjmuje się, że taka pasta może stać w lodówce do miesiąca czasu. Ja moją robiłam jakieś 3 miesiące temu i nadal jest dobra. Ważne by co jakiś czas ją przemieszać i skropić oliwą, aby nie wysychała. O wiele dłużej można przechowywać pastę wykonaną z suszonych papryczek, aniżeli świeżych. 






29 komentarzy :

  1. Zwykle ide na latwizne i harisse po prostu kupuje, ale nastepnym razem zrobie wlasna. Mowisz, ze bardzo pikantna? To dobrze - starczy na dluzej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kupiłem ostatnio w tubce, ale nie była tania. Domowa wydaje się dosyć łatwa do zrobienia, może spróbuję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie robiłam jeszcze, ale suszone papryczki mam.

    OdpowiedzUsuń
  4. chyba skuszę się na tą pastę, bo brakuje mi czegoś takiego w kuchni.
    a ostre podobno powinno się popijać mlekiem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pasta jest bardzo dobra, ale Paszczakowi wyszedł zupełnie inny kolor:)

    OdpowiedzUsuń
  6. ciekawy dodatek do dań:) a na dodatek podoba mi się jej kolor:) pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wiedziałam, że taką pastę można przyrządzić w domu. Jak tylko dorwę gdzieś suszone papryczki chili, to chętnie ją zrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziekuje za przepis...moj m uwielbia ostre potrawy,a ja jeszcze nie wpadlam zeby taka przyprawe mu przygotowac..ale nic straconego:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie korzystałam z takiej pasty, sama robię trochę inną z suszonych papryczek. Chętnie wypróbuję taki przepis, mam jeszcze ostatnią paczkę papryczek, które przywiozłam sobie z Hiszpanii.

    OdpowiedzUsuń
  10. z tego co się orientuję, suszona papryka w połączeniu z kolendrą wydziela pewne związki, ja osobiście uwzględniam "zgodność" mieszania ziół. Zawsze przecież jest alternatywa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może napiszesz coś więcej na ten temat Aguś, bo chętnie bym się dowiedziała o co chodzi

      pozdrawiam

      Usuń
    2. Niektóre składniki czasem wykluczają się wzajemnie. Pestki warzyw, zwłaszcza papryki mają to do siebie, że w wyższych temperaturach z domieszką niektórych ziół uwalniają rodniki, które są szkodliwe dla zdrowia. Nawet jeśli usuniemy pestki, to jednak wartości ich zostaną w warzywie, bo w trakcie suszenia mąższ przechodzi wartościami pestek.Nie odczuwa się tego zaraz po zjedzeniu, ale jednak po jakimś czasie mogą (choć nie muszą) mieć wpływ na funkcjonowanie niektórych zespołów chłonnych organizmu.Natomiast Kolendra ma to do siebie, że w wysokich temperaturach traci swoje walory pozytywne(dlatego dodaje się ja pod koniec gotowania), a uwalniają się substancje szkodliwe. Tak więc połączenie suszonej papryczki z kolendrą potęgują działanie tych rodników. Kolendra sama w sobie zawiera olejki ułatwiające trawienie, więc jest bardzo dobra w ciężkostrawych daniach. Jednak należy ją dodawać na sam koniec przygotowywania potrawy i tuż przed zjedzeniem. Mogę się mylić oczywiście i nie twierdzę, że mam rację. Jednak jakoś odruchowo zawsze dbam o dobranie ziół, które uwielbiam. Pastę Harissa kiedyś dostałam w słoiczku, jest przepyszna. Tam zamiast kolendry zastosowany był seler naciowy , bo to ten sam gatunek. Właśnie osoba przygotowująca tę pastę wyjaśniła mi wszystko podając przepis. Osoba godna zaufania w/g mnie ,od kilkunastu lat zawodowo i naukowo zajmuje się fitoterapią i wiele się od niej nauczyłam. Reasumując: kolendrę można zastąpić selerem naciowym, albo też suszyć papryczki od razu bez nasionek

      Usuń
    3. Dziękuję ślicznie za tak wyczerpujące wyjaśnienie. Widać, że znasz się na rzeczy;-)

      Usuń
    4. nie wiem czy się znam, fachowcem nie jestem tylko raczej praktykantem. Bardzo lubię zioła, dzięki nim nawet kromka smażonego chleba może smakować po królewsku. Pozdrawiam

      Usuń
    5. Wszystko co tu napisano o kolendrze dotyczy świerzego ziela kolendry. Prawie wszystko się zgadza. Jednak, że kolendra i seler to ten sam gatunek to już nie. Ta sama rodzina, owszem. Do harissy nie używamy zwykle ziela kolendry (oczywiście każdy może dodać co chce) tylko nielone masiona.

      Usuń
    6. pbrus- dziękuję za informacje:) Zajadam się domową harissą na potęgę. Czyli mogę nadal jeść ją spokojnie.

      pozdrawiam

      Usuń
    7. Ale mi się napisało: nielone masiona : ))))) )

      Mielone nasiona !

      Pozdrawiam "zwrotnie" ; )

      Usuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. gdzie można dostać suszone papryczki chilli?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja kupuję świeże a potem zwyczajnie suszę :)

      pozdrawiam

      Usuń
  13. W takim razie oto przykład, że nie ma rzeczy niemożliwych.. które możemy sami przyrządzić w domku ;-)



    www.przysmakiewy.pl

    OdpowiedzUsuń
  14. Wielkość papryczek nie ma wpływu na ostrość pasty ;) a tym bardziej nie mają na to wpływu pestki, wbrew powszechnemu przekonaniu. Nie ma potrzeby ich wydłubywać, bo w niczym nie przeszkadzają, a cała ostrość, czyli kapsaicyna, znajduje się w białej błonce i miąższu wewnątrz papryczek.
    Złagodzić harissę można mieszając ją z oliwą, bo w niej kapsaicyna się rozpuszcza.
    Co do popijania piwem - też nie polecam ;) za to polecam mleko lub... wino :) Wszystkie trzy (a nawet więcej) opcje sprawdzałam osobiście ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą wielkością masz absolutną rację;) Im większe papryczki, tym pasty będzie po prostu więcej. Co do łagodzenia ostrości, to świetnie sprawdza się podobno miąższ chleba.

      Usuń
  15. Jeśli rozpuszcza się w alkoholu to im większe stężenie tym lepiej - popijajmy wódeczką.

    OdpowiedzUsuń
  16. do Harissy proponuję jeszcze zetrzeć skórkę z połowy cytryny i dodać pół łyżeczki cukru, fajnie przełamują smak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie wolę przełamywać jej smak dodając ją do potraw. Szczególnie sałatek z dodatkiem suszonych owoców i dressingu na bazie cytryny:)

      pozdrawiam

      Usuń
  17. Czy ktoś może mi podać sposób zrobienia pasty z kolendry ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz na myśli pastę z liści kolendry, taką, którą można czasem dostać w sklepach?

      Usuń

Dziękuję za pozostawione komentarze. Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoimi spostrzeżeniami na temat przepisów zamieszczonych na stronie.
Jeśli zrobiłeś zdjęcie potrawie przygotowanej z przepisu z bloga, wyślij je na adres mailowy filozofiasmaku@gmail.com. Zdjęcie zostanie zamieszczone w galerii potraw na Fb