poniedziałek, 31 października 2011

Libańska sałatka z grillowaną pitą i fasolką czarne oczko


W tej sałatce zakochacie się od pierwszego kęsa. Jest to bardziej bogata wersja sałatki fattoush, wzbogacona o drobną fasolkę, sałatę i ser feta. Wszystkie smaki są genialnie ze sobą połączone- soczyste warzywa, chrupiące kawałki chlebka pita, wyrazisty w smaku ser i orzeźwiający dressing na bazie kminu rzymskiego. Za sprawą dodatku fasolki jest także sycąca- świetnie sprawdzi się jako propozycja kolacji. Robiłam ją już dwukrotnie i zrobię na pewno jeszcze nie jeden raz. 


Sałatkę tę przygotowałam w towarzystwie kilku kulinarnych blogerek w ramach kończącej się dziś akcji Peli- III Bar Sałatkowy. Razem ze mną wykonały ją Emma, Paula oraz Maggie. Dziewczyny niezmiernie dziękuję Wam za to smakowite wspólne spotkanie. 


SAŁATKA Z GRILLOWANĄ PITĄ I FASOLKĄ CZARNE OCZKO (LIBAN)

Składniki (na 4 porcje):
[przepis pochodzi z TEJ strony]
  • 2 chlebki pita*
  • 2 szklanki ugotowanej fasolki pinto (użyłam fasolki czarne oczko)
  • 1 szklanka pomidorów pokrojonych w kostkę 
  • szklanka sera feta, pokrojonego w kostkę
  • szklanka sałaty, porwanej na mniejsze części (u mnie lollo bianco)
  • pół długiego ogórka, obranego i pokrojonego w kostkę
  • 3 łyżki posiekanej natki pietruszki
  • 3 łyżki posiekanej mięty
  • dodatkowo- 1 ząbek czosnku i odrobina oliwy do posmarowania chlebków (opcjonalnie)
  • sos- 3 łyżki oliwy, 2 łyżki soku z cytryny, 2 ząbki czosnku, pół łyżeczki mielonego kuminu, sól, świeżo mielony pieprz 
Chlebki nacieramy przepołowionym ząbkiem czosnku, lekko natłuszczamy oliwą. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 200 stopni przez około 8-10 minut lub do momentu, aż pity zrobią się rumiane. Kiedy przestygną, rwiemy je na mniejsze kawałki. 
Przygotowujemy sos- czosnek drobno siekamy i rozcieramy z odrobiną soli. Dodajemy sok z cytryny i dokładnie mieszamy, stopniowo dolewając oliwę. Wsypujemy kumin, doprawiamy pieprzem i w razie potrzeby solą. 
W misce umieszczamy wszystkie składniki sałatki, zalewamy sosem i od razu podajemy. 

*jeśli nie macie chlebków pita, możecie zastąpić je innym pieczywem.

Przepis dodaję do akcji Peli- III Bar Sałatkowy, akcji Grumków - Z widelcem po Azji oraz akcji Kuchnie świata ...od kuchni. 


Świeże kosteczki Pana Zenka


W ubiegłą sobotę miałam  małe spotkanie w gronie znajomych. Mrożącym krew w żyłach makijażom i przebraniom towarzyszyło także mroczne menu. Między innymi przygotowałam wytrawne ciasteczka w kształcie kosteczek. Są banalne w wykonaniu, najwięcej czasu zajmuje wycinanie kształtów (warto wyposażyć się w malutki nożyk z cienkim i ostrym końcem). Możemy je zajadać solo bądź z dodatkiem ulubionych sosów. Ja podałam je z sosem czosnkowym oraz pikantnym chutneyem ze śliwek. 


ŚWIEŻE KOSTECZKI PANA ZENKA

Składniki:
[ przepis na ciasto pochodzi z książki 500 Cookies]
  • 225 g mąki
  • 115 g zimnego masła
  • 1 jajko
  • łyżeczka skórki otartej z cytryny
  • 2/3 łyżeczki świeżo zmielonego czarnego pieprzu
  • 2 łyżeczki gruboziarnistej soli
  • 1 białko
Mąkę mieszamy z pieprzem i skórką cytryny. Dodajemy masło i siekamy dokładnie nożem na mniejsze kawałki. Wbijamy jajko i dokładnie wyrabiamy ciasto. Zawijamy je w folię i wkładamy do lodówki na pół godziny. Po tym czasie ciasto wyjmujemy, wałkujemy na grubość 3 mm i za pomocą małego nożyka wycinamy podłużne kostki. Układamy je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia (mogą być blisko siebie- nie urosną, ani nie rozleją się). Smarujemy je delikatnie roztrzepanym białkiem i posypujemy solą. Pieczemy 10-12 minut w temp. 175 stopni. Możemy je przechowywać 5 do 7 dni w metalowej puszce. 


Z ciasta możemy wycinać dowolne kształty, warto też poeksperymentować ze smakami. Zamiast czarnego pieprzu możemy dodać suszone oregano lub tymianek, warto też wypróbować wersję z dodatkiem chili i suszonego czosnku. 
Przepis dodaję do akcji Karmelitki - Ciasteczka tu i tam oraz akcji Halloween w kuchni.  


niedziela, 30 października 2011

Kurczak z mango i papryką (GP Indii)


Mam coraz mniej czasu na blogowanie i gotowanie. Jeśli jestem w kuchni sięgam po przepisy na dania ekspresowe, takie jak właśnie to, które dziś Wam prezentuję. Przygotowanie tego dania zajmuje około 15 minut razem z gotowaniem ryżu. W. zachwyciło połączenie mięsa drobiowego z mango. Pierwszy raz wykorzystywałam ten owoc w kuchni i na pewno nie ostatni. Miałam niestety mały problem z pokrojeniem go w kostkę. Mam nadzieję, że z czasem dojdę do wprawy. 

Przepis dodaję do akcji F1 od kuchni, akcji Grumków- Z widelcem po Azji oraz akcji Kuchnie świata...od kuchni. 


KURCZAK Z MANGO I PAPRYKĄ (GP INDII) 

Składniki (na 4 porcje):
[przepis pochodzi z TEJ strony]

  • 500 g piersi z kurczaka
  • 2 małe mango, obrane i pokrojone w grubszą kostkę
  • 1 duża czerwona papryka, oczyszczona i pokrojona w grubszą kostkę
  • 1 średniej wielkości cebula, pokrojona w drobną kostkę
  • 1-2 papryczki chili, pozbawione pestek i drobno posiekane
  • łyżeczka posiekanego świeżego imbiru
  • 2 większe ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
  • pół szklanki wywaru z kurczaka lub wody
  • 3/4 szklanki śmietanki kokosowej (dałam od siebie)
  • 1/4 łyżeczki kurkumy
  • 1/4 łyżeczki chili w proszku
  • 1/2 łyżeczki mielonej kolendry
  • 1/2 łyżeczki kminu rzymskiego
  • sól, świeżo mielony pieprz
  • natka kolendry bądź pietruszki do posypania
  • do podania- ryż
Mięso myjemy, czyścimy z włókien, osuszamy i kroimy w grubszą kostkę. Na patelni rozgrzewamy olej, smażymy czosnek, cebulę, chili i imbir przez kilka minut. Dokładamy kurczaka, przyprawy i paprykę. Smażymy, aż kurczak będzie miękki w środku. Dolewamy wodę lub wywar i śmietankę kokosową, wkładamy mango, gotujemy około 5 minut. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Danie posypujemy natką kolendry i podajemy z ryżem. 


środa, 26 października 2011

Marokańska sałatka z kaszą kuskus i ciecierzycą


Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam kaszę kuskus. Dlatego, kiedy tylko zobaczyłam przepis na tę sałatkę, od razu pomyślałam o III Barku Sałatkowym Peli. Razem ze mną przygotowało ją także kilka innych blogerek- Maggie, Justyś, Ilonka, Paula, Shinju oraz Eve . Mam nadzieję, że pozostałym dziewczynom sałatka smakowała tak bardzo, jak mi. Połączenie kaszki kuskus, ciecierzycy, słodkich rodzynek i lekko pikantnej czerwonej cebuli jest na prawdę wyśmienite. 



SAŁATKA Z KASZĄ KUSKUS I CIECIERZYCĄ (MAROKO)

Składniki (na 4 solidne porcje):
 [przepis znaleziony na TEJ stronie]

  • szklanka kaszy kuskus
  • 1/4 szklanki rodzynek
  • 1 i 1/4 szklanki bulionu warzywnego lub drobiowego (użyłam wody)
  • 1 marchewka
  • pół dużej czerwonej papryki lub jedna mała
  • mała czerwona cebulka, drobno pokrojona
  • puszka ciecierzycy
  • 2 łyżki drobno posiekanej natki pietruszki
  • sos- 3 łyżki oliwy, 2 łyżki soku z cytryny, łyżeczka mielonego kuminu, łyżeczka mielonej kolendry, pół łyżeczki świeżego imbiru (drobno posiekanego), 1 duży ząbek czosnku przeciśnięty przez praskę, sól, świeżo mielony pieprz- wszystkie składniki dokładnie ze sobą łączymy
Kaszę i rodzynki umieszczamy w miseczce i zalewamy wrzącym bulionem (jeśli zalewamy wodą, wówczas kaszkę dosalamy). Przykrywamy talerzykiem i odstawiamy na 5 minut, aż kaszka napęcznieje. Spulchniamy ją widelcem i odstawiamy do przestygnięcia. Marchew obieramy, trzemy na tartce. Paprykę oczyszczamy, kroimy w drobną kostkę. Ciecierzycę odsączamy z zalewy, dokładnie płuczemy. 
Do kuskusu dodajemy warzywa, natkę pietruszki, ciecierzycę i zalewamy sosem. Całość dokładnie mieszamy. 

Przepis dodaję do akcji Peli- III Bar Sałatkowy oraz akcji Kuchnie świata...od kuchni.



wtorek, 25 października 2011

Tarteletki z musem czekoladowym


Od jakiegoś czasu próbuję się przeprosić z kruchym ciastem. Muszę przyznać, że idzie nam to stosunkowo łatwo. Raz w tygodniu wyciągam foremki do babeczek lub tarteletek i zabieram się do pracy. W ubiegłym tygodniu upiekłam czekoladowe tarteletki wypełnione pysznym, pełnym bąbelków, musem. W planach było także ładne ozdobienie moich cudeniek roztopioną czekoladą. Zamiast zgrabnych równoległych białych paseczków wyszły mi niekształtne zygzaki. 


TARTELETKI Z MUSEM CZEKOLADOWYM

Składniki (na 6 sztuk*):
[przepis pochodzi ze strony Good Food]

  • 150 g mąki
  • 2 łyżki kakao
  • 50 g cukru pudru
  • 100 g zimnego masła
  • 1 żółtko roztrzepane z 1-2 łyżkami zimnej wody
Mieszamy mąkę, kakao i cukier puder. Dodajemy masło i siekamy z mąką na mniejsze kawałki. Wlewamy żółtko i szybko wyrabiamy gładkie ciasto. Zawijamy je w folię spożywczą i wkładamy do lodówki na godzinę. 
Foremki smarujemy miękkim masłem. Ciasto wyjmujemy z lodówki, wałkujemy na grubość 2-3 mm. Z ciasta wycinamy kółka większe od foremek i wylepiamy nimi tarteletki. Do każdej wkładamy kawałek foli aluminiowej, obciążamy 3-4 ziarnami fasoli. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni, pieczemy przez 13 minut. Zdejmujemy folię i dopiekamy kolejne 3-4 minuty. Tarteletki wyjmujemy z piekarnika, studzimy i wyjmujemy  z foremek. 

*ciasta starczyło mi na 6 dużych foremek do tarteletek i 6 małych do babeczek

Przygotowujemy czekoladowy mus
[zmieniony przepis znaleziony na blogu Karoliny]
  • 65 g czekolady 
  • 40 ml mleka
  • 1 jajko
  • łyżka cukru pudru 
Czekoladę łamiemy na mniejsze kawałki, rozpuszczamy w kąpieli wodnej razem z mlekiem. Odstawiamy do przestygnięcia. Oddzielamy białko od żółtka. Żółtko dodajemy do czekolady i dokładnie mieszamy. Następnie ubijamy na sztywno białko, dodając pod koniec cukier puder. Łyżkę białek dodajemy do masy czekoladowej i delikatnie mieszamy. Następnie stopniowo dokładamy resztę ubitych białek. Masą wypełniamy przestudzone tarteletki i odkładamy je do lodówki na godzinę lub dłużej.



poniedziałek, 24 października 2011

Pikantne tajskie burgery drobiowe


Ostatnio praktycznie każdego dnia na obiad serwowałam mięso mielone pod różnymi postaciami. Na pierwszy ogień poszły pikantne burgery z lekką nutką cytrusów. Bardzo lubię takie kolorowe obiady w chłodne i szare dni, tym bardziej że ostatnio coraz bardziej tęsknię za słońcem. W. ocenił danie jako bardzo smaczne, nie było też wg niego zbyt pikantne (była to zapewne kwestia chili, którego użyłam). Danie świetnie uzupełnia słodki sos chili. 


PIKANTNE BURGERY DROBIOWE (TAJLANDIA)

Składniki (na 4 porcje):
[przepis pochodzi ze strony Good Food]
  • 500 g mielonego mięsa drobiowego (u mnie mięso z indyka)
  • łyżeczka pasty z trawy cytrynowej
  • 2 duże ząbki czosnku, drobno posiekane
  • 1 czerwone chili, pozbawione pestek i drobno posiekane
  • mały pęczek kolendry (użyłam natki pietruszki)
  • skórka otarta z jednej limonki plus sok
  • 3 łyżki sosu sojowego o obniżonej zawartości soli*
  • makaron do dań z woka
  • 300 g różnokolorowej papryki
  • 2 cebulki dymki wraz ze szczypiorem
  • świeżo mielony pieprz
  • słodki sos chili (opcjonalnie)
Kolendrę drobno siekamy. Do mięsa dodajemy skórkę otartą z limonki, pastę z trawy cytrynowej, czosnek, połowę sosu sojowego, kolendry i chili. Doprawiamy świeżo zmielonym pieprzem i dokładnie mieszamy. Odstawiamy na pół godziny do lodówki. Z masy formujemy 8 kotletów (lub większą ilość mniejszych klopsików), a następnie smażymy je na rumiano na patelni, bądź pieczemy w piekarniku.
Makaron przygotowujemy wg opisu na opakowaniu. Papryki kroimy w podłużne paseczki. Na patelni rozgrzewamy tłuszcz (użyłam oliwy aromatyzowanej czosnkiem i chili), smażymy przez minutę posiekaną dymkę i szczypior. Dokładamy papryki i smażymy dalej przez 5 minut. Wrzucamy makaron, resztę chili i kolendry, wlewamy sok z limonki i pozostały sos sojowy, smażymy 3 minuty. Doprawiamy do smaku pieprzem. Makaron podajemy razem z burgerami i sosem chili. 

*należy uważać z ilością sosu sojowego. Jeśli obawiacie się, że burgery będą za słone, użyjcie soli.

Przepis dodaję do akcji Pasta ispirando, akcji Grumków- Z widelcem po Azji oraz akcji Kuchnie świata...od kuchni. 



czwartek, 20 października 2011

Biszkoptowe tarteletki z malinami


Na samym początku mojego blogowania wypatrzyłam sobie przepis na biszkoptowe tarteletki. Specjalnie zakupiłam foremki i zabrałam się do pracy. Upiekłam wtedy śliczne babeczki o smaku omletu, które wylądowały w koszu. Kiedy zobaczyłam ten przepis od razu wiedziałam, że będę musiała raz jeszcze zmierzyć się z foremkami. Wyszło idealnie- delikatne ciasto, zwieńczone sezonowymi owocami- tego właśnie szukałam. Robiłam je już kilka razy z dodatkiem różnych owoców- zawsze smakują wyśmienicie. Serdecznie polecam Wam ten przepis. 


BISZKOPTOWE TARTELETKI Z MALINAMI

Składniki (na 6 sztuk):
[przepis pochodzi ze strony najsmaczniejsze.pl]

  • 2 jajka
  • 70 g cukru pudru
  • 50 g mąki
  • pół łyżeczki proszku do pieczenia
  • maliny
  • galaretka o smaku malinowym
Jajka ubijamy mikserem razem z cukrem na puszystą masę przez kilka minut (masa musi być dobrze ubita, w przeciwnym razie otrzymamy tarteletki w smaku przypominające omlet). Dodajemy przesianą mąkę razem z proszkiem i miksujemy, aż masa będzie gładka. Sześć foremek do tarteletek smarujemy miękkim masłem i wysypujemy lekko mąką. Masę rozlewamy do foremek i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 20 minut. Ciasto studzimy, a następnie wykładamy z foremek. 
Galaretkę rozpuszczamy w 350 ml wody. Maliny układamy na wgłębieniach w tarteletkach. Kiedy galaretka ostygnie i zacznie lekko tężeć, zalewamy nią maliny. Wkładamy do lodówki, by galaretka  stężała. 



wtorek, 18 października 2011

Gulasz wieprzowy po szegedyńsku


Dziś danie idealne na chłodne jesienne dni- gulasz po szegedyńsku. Już od samego początku zaintrygował mnie skład dania, mianowicie połączenie mięsa wieprzowego, boczku, kiszonej kapusty i...ananasa. Początkowo zdziwiły mnie proporcje podane w przepisie- zarówno mięsa, kapusty i cebuli było wagowo tyle samo. W trakcie gotowania okazało się też, że wzięłam stanowczo za małą patelnię i dlatego zmuszona byłam cały czas stać przy kuchence i pilnować dania. Uwierzcie mi, opłaciło się. W najbliższym czasie wrócę do tego dania jeszcze nie raz. Kuchnia węgierska stała się od pewnego czasu naszą wielką miłością. 

Przepis dodaję do akcji- Kuchnie świata...od kuchni. 


GULASZ WIEPRZOWY PO SZEGEDYŃSKU (WĘGRY)

Składniki (na 4 porcje):
[przepis pochodzi z książki Podróże kulinarne. Kuchnia węgierska]

  • 500 g wieprzowiny gulaszowej (użyłam szynki)
  • 200 g boczku
  • 500 g cebuli (waga przed obraniem)
  • 1 mała puszka ananasów (dałam 7 plastrów ananasa), pokrojonych na kawałki 
  • 2 ząbki czosnku, posiekane drobno
  • 1 łyżka słodkiej mielonej papryki
  • 1 łyżeczka tymianku
  • sól, pieprz
  • 1-2 łyżeczki mielonego kminku
  • 500 g kiszonej kapusty
  • 250-300 ml bulionu (dałam 400 ml)
  • opcjonalnie 1 łyżka mąki
  • 4 łyżki czerwonego wytrawnego wina (opcjonalnie)
  • 600 g kwaśnej śmietany (dałam 400 g)
  • 1-2 łyżki prażonych ziaren sezamu (pominęłam)
  • 1/3 szklanki soku pomidorowego (dałam od siebie)


Mięso myjemy, osuszamy, kroimy w kostkę. Boczek kroimy w drobną kosteczkę. Cebulę obieramy, kroimy w piórka. Kapustę siekamy w mniejsze kawałki. Na patelni* rozgrzewamy tłuszcz (u mnie masło), wrzucamy wieprzowinę i boczek, podsmażamy ze wszystkich stron. Dodajemy cebulę i czosnek, rumienimy. Mięso doprawiamy solą, pieprzem, słodką papryką, kminkiem i tymiankiem. Dodajemy kapustę, dusimy na małym ogniu przez 10 minut. Zalewamy bulionem i dusimy 20-30 minut, do momentu, aż kapusta i mięso będą miękkie. Jeśli płynu jest za mało, wlewamy sok pomidorowy. Kiedy mięso będzie już miękkie, dodajemy ananasa, wino i śmietanę (śmietanę możemy przed dodaniem dokładnie wymieszać z łyżką mąki). Przyprawiamy do smaku i gotujemy 5-10 minut. Potrawę możemy przed podaniem posypać ziarnami sezamu. 

*do przygotowania tego dania potrzebujemy bardzo dużej patelni. Najlepiej przygotować ją w większym rondlu z grubym dnem
** ja dania nie zagęszczałam mąką, było wystarczająco gęste. Podlałam je dodatkowo sokiem pomidorowym, ponieważ płynu było u mnie za mało. Nie posypywałam też prażonym sezamem. Jeśli nie przepadamy za kminkiem, możemy go pominąć. 


niedziela, 16 października 2011

Sałatka Waldorf



Dziś po raz kolejny spotkałam się w wirtualnej kuchni z kilkoma blogerkami. Postawiłam na sałatkę Waldorf, której nigdy nie darzyłam specjalną sympatią. Dawniej przygotowywałam ją z tartego jabłka, selera korzennego i wymiennie z rodzynek lub orzechów włoskich. Postanowiłam dać jej jeszcze jedną szansę. Tym razem zdecydowałam się  na wersję jak najbardziej zbliżoną do oryginału. W. był bardzo sceptycznie nastawiony do selera naciowego. W ostateczności bardzo go polubił, ja z kolei, tak jak pałałam do niego miłością, zaczęłam go omijać szerokim łukiem. Co do samej sałatki jest świetną porcją niezbędnych witamin, doskonale sprawdzi się także jako przystawka zaostrzająca apetyt. Jeśli chodzi o smak to i owszem- kiedyś ją jeszcze powtórzę, ale odczekam minimum rok. Jest bardzo specyficzna i nie każdemu przypadnie ona do gustu. 

Ciekawa jestem, jakie wrażenia na temat sałatki miały pozostałe blogerki, które ją ze mną przygotowały, a są to:  Emma, Justyna, Ania,  Maggie, Ilonka, Dominika, Pela, Paula i Shinju.  Dziewczyny, niezmiernie się cieszę, że znów mogłyśmy się spotkać w wirtualnej kuchni. 




SAŁATKA WALDORF 

Składniki (na 2-3 porcje):
[przepis pochodzi z TEJ strony]
  • 1 średniej wielkości jabłko
  • pół szklanki orzechów włoskich uprażonych na patelni
  • pół szklanki ciemnych winogron lub rodzynek
  • pół szklanki posiekanego selera naciowego
  • sałata
  • sos- 2 łyżki majonezu, łyżka jogurtu naturalnego, łyżka soku z cytryny, świeżo mielony pieprz, ew. sól do smaku 
Jabłko pozbawiamy gniazda nasiennego, kroimy w kostkę. Winogrona przekrawamy na pół. Majonez mieszamy z jogurtem i sokiem z cytryny, przyprawiamy solą i pieprzem. W misce łączymy jabłka, orzechy, winogrona i seler, mieszamy z sosem. Podajemy na sałacie. 


A teraz kilka słów na temat historii sałatki. Sałatka Waldorf to jedna z bardziej popularnych sałatek w Stanach Zjednoczonych. Autorem przepisu jest  Oscar Tschirky, który recepturę na tę sałatkę zawarł w wydanej w 1896 roku książce The Cook Book by 'Oscar of the Waldorf '. Pierwotnie sałatka składała się jedynie z jabłek, selera oraz majonezu. Później do receptury zostały dodane orzechy. Wydana w 1981 roku książka The Waldorf-Astoria Cookbook podaje przepis na tę sałatkę wzbogacony właśnie o orzechy włoskie bądź pekan. 



Przepis dodaję do akcji Peli- III Bar Sałatkowy, akcji -Serialowo w kuchni (Sałatka Waldorf jest także głównym motywem jednego z odcinków mojego ulubionego serialu Fawlty Towers), akcji Kuchnie świata...od kuchni, akcji Olciaky -Sezon na jabłka oraz akcji Aleksandry- Historia na talerzu. 


sobota, 15 października 2011

Placki szczypiorkowe (GP Korei)


Placuszki, które dziś Wam prezentuję smażyłam w połowie lipca. Jakimś cudem przepis zawieruszył się w plikach ze zdjęciami. Całe szczęście, że znalazłam go właśnie teraz, kiedy odbywa się GP Korei Południowej.  W placuszkach pominęłam dodatek przegrzebków, dodałam do nich także czosnek, aby nadać im jeszcze większej wyrazistości. Irena i Andrzej, u których wypatrzyłam ten przepis, serwowali placuszki z dodatkiem jajek sadzonych. Ja podałam je w ten sam sposób (z resztą bardzo trafny), jednakże jajek sadzonych na moich zdjęciach nie uświadczycie, tego dnia bowiem usmażyłam chyba najbardziej niekształtne i niefotogeniczne jajka sadzone w moim życiu. 

Przepis dodaję do akcji Grumków- Z widelcem po Azji, akcji Dari- F1 od kuchni, akcji Kuchnie świata...od kuchni oraz akcji Tanie gotowanie


PLACKI SZCZYPIORKOWE (KOREA)

Składniki (na około 15 sztuk):
[przepis znaleziony u Grumków]
  • pół szklanki mąki
  • 2/3 szklanki wody
  • 1 roztrzepane jajko
  • łyżeczka soli
  • pół szklanki zielonej cebulki, posiekanej
  • około 3 pęczki szczypiorku, posiekanego 
  • 1 mała cukinia starta na tartce, odciśnięta  z nadmiaru soku 
  • świeżo mielony kolorowy pieprz
  • 1 papryczka chilli pokrojona w drobną kosteczkę (pozbawiona pestek)
  • 2 ząbki czosnku drobno posiekane (dałam od siebie)
Jajko łączymy z mąką i wodą za pomocą widelca lub trzepaczki. Doprawiamy solą. Dodajemy posiekaną zieloną cebulkę, szczypiorek, czosnek, cukinię, papryczkę chilli, doprawiamy pieprzem. Na patelni rozgrzewamy olej, wlewamy po łyżce ciasta i smażymy z obu stron na złoto. 


czwartek, 13 października 2011

Sałatka z pieczoną marchewką, serem feta i soczewicą


Ostatnio moim nowym kulinarnym odkryciem jest połączenie marchewki z serem feta, dlatego też, kiedy tylko zobaczyłam tę sałatkę byłam pewna, że ją przygotuję. Marchew upieczona z kminem rzymskim i miodem podbiła serce mojego Połówka. Całości smaku dodaje soczewica i chrupiąca sałata, a wszystko to zalane słodko-pikantnym dressingiem. Zdecydowanie jeszcze nie raz do niej powrócę. 


SAŁATKA Z PIECZONĄ MARCHEWKĄ, SEREM FETA I SOCZEWICĄ

Składniki (na 4 porcje):
[przepis pochodzi ze strony BBCGoodFood]

  • 250 g ugotowanej i odsączonej soczewicy (lub z puszki)
  • 500 g marchewki
  • 1 czerwona cebula, posiekana w piórka
  • 100 g ulubionej sałaty- u mnie endywia i roszponka
  • 85 g sera feta
  • łyżka mielonego kuminu
  • łyżka oliwy
  • łyżka płynnego miodu (użyłam gryczanego)
  • 6 łyżek oliwy, 3 łyżki soku z cytryny lub octu z białego wina, łyżeczka miodu, 2 łyżeczki musztardy, pieprz, sól (wszystkie składniki dokładnie mieszamy za pomocą łyżeczki, ewentualnie doprawiamy solą i pieprzem)
Marchew myjemy, obieramy, kroimy w grube zapałki. Oliwę mieszamy z kuminem, tak powstałą mieszanką dokładnie zalewamy marchewkę. Układamy na blasze i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i pieczemy 15-20 minut ( w trakcie marchewkę należy raz przemieszać). Kiedy będzie już miękka, polewamy ją miodem i pieczemy dalej 5 minut. 
W misce umieszczamy umytą sałatę, opłukaną soczewicę, piórka cebuli, ciepłą marchewkę. Na wierzch kruszymy fetę i sałatkę zalewamy dressingiem.



niedziela, 9 października 2011

Migdałowe tarteletki z konfiturą różaną i malinami


Cały wczorajszy dzień spędziłam praktycznie w kuchni gotując i piekąc. Między innymi upiekłam bardzo smaczne tarteletki, które podbiły moje serce. Szczerze przyznam, iż nie lubię ciasta kruchego, a dokładniej- wyrabiania go. Troszkę się dziwię moją awersją, ponieważ jeszcze kilkanaście lat temu z zapałem, praktycznie raz w miesiącu piekłam ogromne ilości kruchych babeczek. Sama nie wiem, co w tych tarteletkach jest najsmaczniejsze- cudowne migdałowe ciasto, ganache z białej czekolady, aromatyczna konfitura różana czy dodatek malin. Musicie ich spróbować, a gwarantuję Wam, iż będzie to miłość od pierwszego kęsa. 


MIGDAŁOWE TARTELETKI Z KONFITURĄ RÓŻANĄ I MALINAMI 

Składniki (na 6 terteletek):
[przepis pochodzi ze strony BbcGoodFood]
  • 100 g mąki
  • 85 g zmielonych migdałów*
  • 85 g cukru pudru
  • 85 g miękkiego masła
  • 2 średniej wielkości żółtka
  • ewentualnie- kilka kropel aromatu migdałowego
  • miękkie masło do wysmarowania foremek
  • folia aluminiowa, suche ziarna fasoli**
  • do ozdobienia- konfitura z płatków róży, świeże maliny, listki mięty
Mąkę mieszamy z migdałami i cukrem pudrem. Dodajemy zimne masło i siekamy je nożem razem z mąką. Dodajemy żółtka i szybko wyrabiamy gładkie ciasto. Do ciasta możemy dodać kilka kropel aromatu migdałowego. Jeśli będzie zbyt suche możemy dodać do niego łyżkę zimnej wody bądź śmietany (nie było u mnie takiej potrzeby). Ciasto formujemy w kulę i wkładamy do lodówki na pół godziny. 
Foremki dokładnie smarujemy masłem. Ciasto wyjmujemy z lodówki, wałujemy na grubość około 3 mm. Z ciasta wycinamy kółka większe od foremek i wylepiamy nimi tarteletki. Do każdej wkładamy kawałek foli aluminiowej, obciążamy 3-4 ziarnami fasoli. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni, pieczemy 7-8 minut. Następnie zdejmujemy folię i fasolę i pieczemy dalej 3-4 minuty lub dłużej, aż spody ładnie się przyrumienią. Tarteletki wyjmujemy z piekarnika, studzimy i wyjmujemy z foremek. 

*jeśli nie mamy bądź nie lubimy migdałów, możemy je zastąpić mąką
**możemy użyć także innych ziaren strączkowych lub ryżu



GANACHE Z BIAŁEJ CZEKOLADY

Składniki:
  • 225 g białej czekolady
  • 175 ml kremówki
Białą czekoladę łamiemy. Kremówkę zagotowujemy i zalewamy nią czekoladę. Zostawiamy na 2-3 minuty, a następnie intensywnie mieszamy, by czekolada dokładnie się rozpuściła i masa była gładka. Odstawiamy na kilkanaście minut do ostygnięcia. Kiedy masa ostygnie, wlewamy ją do tarteletek, które następnie wstawiamy do lodówki, do momentu stężenia masy. U mnie trwało to stosunkowo długo, bo około 3 godzin. Wydaje mi się, że powodem była czekolada, której użyłam. 
Na każdej babeczce łyżeczką umieszczamy odrobinę konfitury różanej, ozdabiamy malinami i listkami świeżej mięty. 


Przepis dodaję do akcji Różnorodnie w kuchni. 

Różnorodnie w kuchni

czwartek, 6 października 2011

Placuszki z marchewką, serem feta i kuminem


Ostatnio zachwycam się warzywnymi placuszkami. Jakiś czas temu robiłam je z cukinii, dziś przyszła pora na wykorzystanie marchewki. Muszę przyznać, że te placuszki są po prostu rewelacyjne- wyraziste w smaku, chrupiące, nie przysparzają problemów przy smażeniu. I ten obłędny pomarańczowy kolor, niczym spadające z drzew jesienne liście. Koniecznie musicie wypróbować! Są idealne dla fanów marchewki i przede wszystkim kminu rzymskiego.

Przepis dodaję do akcji Tanie gotowanie




PLACUSZKI Z MARCHEWKĄ, SEREM FETA I KUMINEM 

Składniki (na około 12 placuszków):
[przepis pochodzi ze strony BbcGoodFood]
  • 250 g marchewki, obranej i startej na tartce o grubych oczkach
  • 2 małe jajka
  • 8 łyżek mąki
  • 4 łyżki wody
  • pół łyżeczki kurkumy w proszku
  • pół łyżeczki chili w proszku
  • 2 łyżeczki mielonego kuminu
  • pół łyżeczki mielonej kolendry
  • 1 średniej wielkości cebula, obrana i posiekana w drobną kostkę
  • 100 g sera feta
  • sól, świeżo mielony pieprz
  • do podania- sałata, gęsty jogurt lub śmietana 
Jajka roztrzepujemy dokładnie widelcem. Dodajemy mąkę, wodę, dokładnie mieszamy, by nie było grudek. Dodajemy kumin, chili, kolendrę, kurkumę, doprawiamy solą i pieprzem. Dorzucamy cebulę, marchewkę, drobno pokruszoną fetę, mieszamy. Na patelni rozgrzewamy olej, łyżką nakładamy placuszki, lekko spłaszczamy i smażymy z obu stron na złoty kolor. 


poniedziałek, 3 października 2011

Pikantne burgery ziemniaczane. Glazurowana marchewka z imbirem.


Od pewnego czasu staram się przeznaczać jak najmniej funduszy na jedzenie, a pomimo tego jeść smacznie. Niedawno przygotowałam pikantne burgery ziemniaczane, które stały się w naszym domu prawdziwym hitem. W. zakochał się także w glazurowanej marchewce z dodatkiem imbiru. Wszystko proste w wykonaniu, a co najważniejsze niedrogie. Ciężko jest mi określić koszt wykonania obu potraw- w przybliżeniu wyniesie on 4-5 zł za 2 porcje dania. 

Przepis dodaję do akcji Gruszki- Tanie gotowanie. 


PIKANTNE BURGERY ZIEMNIACZANE

Składniki (na około 6 sztuk):
[przepis pochodzi ze strony Bbcgoodfood]
  • 400 g obranych ziemniaków
  • 1 żółtko
  • dwie cebule dymki wraz ze szczypiorem
  • 1 duży ząbek czosnku, posiekany
  • 1 czerwona papryczka chili, pozbawiona pestek i drobno posiekana
  • 1/4 szklanki natki pietruszki, posiekanej
  • 75 g żółtego sera, startego na małych oczkach 
  • sól, świeżo mielony pieprz, słodka i ostra papryka w proszku
  • pół łyżeczki skórki otartej z cytryny (opcjonalnie)
  • bułka tarta do obtoczenia
  • olej do smażenia
Ziemniaki gotujemy w osolonej wodzie do miękkości. Odlewamy wodę i odstawiamy ziemniaki na około 10 minut do przestygnięcia. W tym czasie cebulki kroimy w drobną kosteczkę, szczypior w paseczki. Ziemniaki przeciskamy przez praskę lub ubijamy tłuczkiem. Dodajemy do nich cebulę, szczypior, natkę, chili, czosnek, ser, masę doprawiamy solą, pieprzem, słodką i ostrą papryką. Możemy do niej dodać skórkę otartą z cytryny. Wbijamy żółtko, dokładnie mieszamy. Z masy formujemy kotlety, lekko spłaszczamy i obtaczamy dokładnie w bułce tartej. Smażymy na rozgrzanym oleju na złoty kolor ze obu stron*. 
Burgery podałam z sosem koperkowym i glazurowaną marchewką z imbirem. 

*obawiałam się, iż zaistnieje potrzeba dodania do ciasta mąki- jednak masa świetnie się lepiła. Warto do przygotowania tych burgerów użyć ziemniaków o dużej zawartości skrobi.


GLAZUROWANA MARCHEWKA Z IMBIREM

Składniki:
[przepis pochodzi z bloga Zmysłowo przez świat]
  • 300 g marchewki, obranej i pokrojonej w słupki
  • 10-15 g imbiru drobno posiekanego
  • łyżka masła
  • pół łyżeczki soli
  • łyżeczka cukru
  • łyżka ulubionych świeżych ziół (u mnie tymianek i oregano)
Na patelni rozgrzewamy masło, wrzucamy imbir i cukier, smażymy 2-3 minuty. Dodajemy marchewki i sól, smażymy na dużym ogniu mieszając, aż marchew będzie ładnie obtoczona masłem (około 3 minuty). Wlewamy wodę (tyle, by minimalnie przykrywała marchew), doprowadzamy do wrzenia i gotujemy na małym ogniu pod przykryciem od czasu do czasu mieszając (nie przykrywałam patelni). Kiedy marchew wchłonie płyn i będzie miękka, dodajemy posiekana świeże zioła, mieszamy i podajemy. 



niedziela, 2 października 2011

Muhallebi



Muhallebi to słodki deser pochodzący z kuchni arabskiej. W smaku i konsystencji przypomina znany wszystkim budyń.  Możemy go podawać zarówno na ciepło, jak i na zimno. Nam przypadł jednak bardziej do gustu w wersji schłodzonej. Cudownego aromatu dodaje mu woda różana i ekstrakt waniliowy. To na pewno nie pierwsze moje podejście do tego deseru. W przyszły weekend będziemy próbować wersji czekoladowej z musem owocowym. 



MUHALLEBI 

Składniki (na 4 porcje):
[przepis znaleziony u Kasi]
  • 6 łyżek mąki kukurydzianej
  • 6 łyżek cukru
  • 4 szklanki mleka
  • 2 żółtka
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 1 łyżka wody różanej
Wszystkie składniki umieszczamy w garnku i dokładnie mieszamy (ja wlałam do garnka 3 szklanki mleka, ekstrakt waniliowy, wodę różaną oraz wsypałam cukier, z pozostałą szklanką wymieszałam dokładnie mąkę i żółtka). Gotujemy cały czas mieszając, do momentu uzyskania konsystencji gęstej śmietany (masa zacznie gęstnieć, kiedy mleko doprowadzimy do temperatury wrzenia). Bardzo ważne jest ciągłe mieszanie, aby nie powstały nam grudki. Przekładamy do pucharków, dekorujemy ulubionymi bakaliami, np. wiórkami kokosowymi, posiekanymi pistacjami. Możemy także podać deser z syropem lub musem owocowym. Ja podałam go z karmelizowanymi orzechami włoskimi*.

*Na patelni roztopiłam łyżkę masła, wsypałam 2-3 łyżki cukru i wrzuciłam pół szklanki obranych orzechów. Smażyłam od czasu do czasu mieszając, aż cukier ładnie oblepił orzechy. Karmel szybko stygnie, tworząc fantazyjne wzorki. Na drugi dzień, po pobycie w lodówce, karmel lekko się roztopił, tworząc pyszny sos. 


Przepis dodaję do akcji Różnorodnie w kuchni. 

Różnorodnie w kuchni