Będąc na wyjeździe zakupiłam na Słowacji Lentilky. Zaraz po powrocie postanowiłam przygotować z ich dodatkiem ciasteczka. Jeśli też jesteście fanami tych kolorowych słodkości, to na pewno Wam posmakują. Z podanych proporcji wychodzi spora ilość piegowatych ciastek, które na pewno umilą Wam niejeden poranek.
Przy okazji chciałam zgłębić tajemnice kilku serwowanych w południowych regionach potraw. Pierwszą z nich był owiany sławą Placek po rytersku. Niejedna osoba bardzo go zachwalała, dlatego też wylądowałam w miejscu, gdzie jest on serwowany. Przelicznymi fortelami podchodziłam obsługującą panią, aby dowiedzieć się, co jest w składzie. Wychodząc z ciekawości zapytałam ją, czym on się różni od popularnego swego czasu placka po węgiersku. Odpowiedź była prosta- tylko nazwą. Ot, taki chwyt marketingowy. Swoją drogą osoba, która go konsumowała raczej nie zachwycała się tym, co jej podano. Dwa potwornie przesmażone placki ziemniaczane, do tego sos z wołowiny pełnej żyłek, który kolorem i konsystencją wyglądał niczym te z opakowań pomysł na, czy innych podobnych sproszkowanych cudeniek. Do tego zestaw surówek, czyli dwa plasterki ogórka i pomidora.
Przy okazji pobytu w Niedzicy, spotkałam się także z pierogami po niedziecku. Bardzo obiecujący farsz, miła obsługa...i totalnie wstrętne pierogi zupełnie bez smaku i gumowate. Mimo tego w najbliższym czasie spróbuję stworzyć takie pierogi u mnie w domu. I obiecuję, że będą obłędne w smaku. Na nie zapraszam wkrótce, a tymczasem częstujcie się pysznymi ciasteczkami.
Przy okazji chciałam zgłębić tajemnice kilku serwowanych w południowych regionach potraw. Pierwszą z nich był owiany sławą Placek po rytersku. Niejedna osoba bardzo go zachwalała, dlatego też wylądowałam w miejscu, gdzie jest on serwowany. Przelicznymi fortelami podchodziłam obsługującą panią, aby dowiedzieć się, co jest w składzie. Wychodząc z ciekawości zapytałam ją, czym on się różni od popularnego swego czasu placka po węgiersku. Odpowiedź była prosta- tylko nazwą. Ot, taki chwyt marketingowy. Swoją drogą osoba, która go konsumowała raczej nie zachwycała się tym, co jej podano. Dwa potwornie przesmażone placki ziemniaczane, do tego sos z wołowiny pełnej żyłek, który kolorem i konsystencją wyglądał niczym te z opakowań pomysł na, czy innych podobnych sproszkowanych cudeniek. Do tego zestaw surówek, czyli dwa plasterki ogórka i pomidora.
Przy okazji pobytu w Niedzicy, spotkałam się także z pierogami po niedziecku. Bardzo obiecujący farsz, miła obsługa...i totalnie wstrętne pierogi zupełnie bez smaku i gumowate. Mimo tego w najbliższym czasie spróbuję stworzyć takie pierogi u mnie w domu. I obiecuję, że będą obłędne w smaku. Na nie zapraszam wkrótce, a tymczasem częstujcie się pysznymi ciasteczkami.
Przepis dodaję do akcji Karmelitki- Ciasteczka tu i tam!
CIASTECZKA Z LENTILKAMI
Składniki (na 50 sztuk):
- 2 i pół szklanki mąki
- 1/4 łyżeczki soli
- pół łyżeczki sody oczyszczonej
- pół szklanki cukru pudru
- pół szklanki brązowego cukru
- 2 jajka
- 14 łyżek miękkiego masła
- 2 szklanki lentilek
- ewentualnie- 1-2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
Mąkę mieszamy z solą i sodą. Masło ucieramy mikserem stopniowo dodając cukry. Wbijamy po jednym jajku i dalej ucieramy. Wsypujemy w dwóch partiach mąkę i miksujemy na gładką masę. Wsypujemy lentilki i mieszamy. Masę wkładamy na 15 minut do lodówki. Blachę wykładamy papierem do pieczenia. Z ciasta formujemy kulki, lekko spłaszczamy i układamy na blasze zachowując odstępy. Pieczmy przez 13-15 minut w temp. 180 stopni. Pozostawiamy kilka minut na blasze i przenosimy na kratkę. Przechowujemy do tygodnia czasu w puszce.
Poniżej wersja z dodatkiem suszonych wiśni (w tej samej ilości zastąpiłam lentilki wiśniami).
śliczne!
OdpowiedzUsuńtakie kolorowe.
jak miło, że dodałaś je do akcji ;]
Jak wyjazd na Słowację czy do Czech, to oczywiście Lentilki :) Pychota! Wyobrażam sobie jak chrupią pod zębami
OdpowiedzUsuńRobiłam też ciasteczka z lentilkami, z trochę innego przepisu, ale też były pyszne. Twoje wyglądają super!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Asiek
No...zaintrygowałas mnie tym farszem do pierogów...czekam!:)
OdpowiedzUsuńPiękne ciacha! Urocze!:))
OdpowiedzUsuńJa robiłam z M&M'sami, też pychotki:)
super te ciasteczka, lentilky od naszych południowych sąsiądów to jeden z tych niezapomnianych smaków dzieciństwa!:)
OdpowiedzUsuńUwielbiam. M&Msy nijak się mają do lentilek :)
OdpowiedzUsuńJakie piękne te ciasteczka :) !!!
OdpowiedzUsuńA na pierożki czekam z utęsknieniem.
Pozdrowionka :)
Dawno ciastek nie piekłam, ale nadrobię zaległości na urlopie!
OdpowiedzUsuńAle pozytywne ciasteczka :)
OdpowiedzUsuńMalwi, na pierogi czekam a jak! Może podrzucisz pomysł Usagi do Pierogarni?
OdpowiedzUsuńciasteczka wyglądają na pyszne! z pewnością takie były! Lentilki pamiętam z dzieciństwa, przywoziła mi je ciocia z Wrocławia... ech, wspomnienia!
Miłego wieczoru!
ale są ładne te Twoje wypieki
OdpowiedzUsuńNominowałam twój blog do nagrody One Lovely Blog Award!! Szczegóły przeczytaj na moim blogu:
OdpowiedzUsuńhttp://astrophilerin.blogspot.com/
Pozdrawiam serdecznie :)
Slicznie wygladaja! A co do tego placka, to slyszalam juz kilka roznych nazw na ten sam wynalazek. Ech, marketing...
OdpowiedzUsuńwyglądają pięknie ;)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Śliczne, kolorowe ciasteczka! :)
OdpowiedzUsuńjak byłam mała jadłam lentilki garściami :)
OdpowiedzUsuńkiedyś pamiętam babcia przywoziła mi je z Budapesztu -a lubię takie smaki z dzieciństwa :)
OdpowiedzUsuńPS. heh myślę, że jesteś za dobrą kucharką, żeby jeść w miejscach komercyjnych, gdzie każdy tylko liczy na "tanio i dużo" :)
PS2. czekam na pierogi, bo o takim farszu nie słyszałam :)
wesołe ciasteczka:) wspaniałe
OdpowiedzUsuńObawiam sie, ze u mnie to raczej byłyby z wiśnią, bo lenilky uwielbiam i najczęściej wyjadam saute:)
OdpowiedzUsuńSzkoda, że nie mieliście szcześcia do wakacyjnego jedzenia.
OdpowiedzUsuńCiekawy pomysł na zagospodarowanie lentilek;-)
Właśnie też kupiłam w niedzielę na Słowacji lentylky, tylko zanim dojechałam do domu, wszystkie wciągnęłam:), ale też kołatał mi się w głowie pomysł na ciasteczka tymi kolorowymi cudeńkami. Telepatia, czy co? :D
OdpowiedzUsuńWyglądają przesłodko!
OdpowiedzUsuńCzekam na pierożki, chociaż nie powinnam ich próbować na mojej diecie to skuszę się, a odmówię sobie czegoś innego ;)
Pozdrawiam!
Pochrrupałabym sobie takie ciasteczka ;-) JA dziś upiekłam rogaliki.. a niedługo przepis pojawi się na mojej www. Zapraszam ;-)
OdpowiedzUsuńwww.przysmakiewy.pl
oooooo to są ciastka w sam raz dla mnie:-) Uwielbiam lentilky, więc ciastka Twoje też będą mi smakować :-)
OdpowiedzUsuńFajne te ciasteczka - kolorowe akcenty bardzo ciekawie się prezentują.
OdpowiedzUsuńŚliczne, pasują jak ulał do moich muffinów :)
OdpowiedzUsuń