Bardzo rzadko mam okazję przygotowywać śniadania. W ubiegły weekend postanowiłam skorzystać z okazji i przygotować coś smacznego i w miarę szybkiego. Padło na omlet, który od dłuższego czasu miałam w planach. Najbardziej bałam się tego, że nie poradzę sobie ze smażeniem omletu. Za każdym praktycznie razem kiedy robię omlet, rozwala mi się on przy przewracaniu. Tym razem obyło się jednak bez problemów. Farsz warzywny jest na prawdę rewelacyjny i z czystym sercem mogę go Wam polecić. Warto w ten sposób rozpocząć dzień.
Przepis dodaję do akcji Pluskotki- Zielnik kuchenny 2011 , akcji Grumków- Z widelcem po Azji oraz do akcji Magdy- Jedzenie z muzyką w tle (konsumujemy w rytm piosenki Love don't let me go walking away- David Guetta vs The Egg)
OMLET Z WARZYWAMI (WIETNAM)
Składniki (na 4 porcje):
[przepis pochodzi z książki- Podróże kulinarne. Kuchnia wietnamska]
- 8 jajek
- pół szklanki mleka
- sól
- łyżka mięty wietnamskiej drobno posiekanej (dałam zwykłą)
- 5 suszonych grzybów shitake
- 5 dymek pokrojonych w cienkie talarki
- 2 ząbki czosnku drobno posiekane
- 230 g pędów bambusa odcedzonych (ja każdy przekroiłam wzdłuż na pół)
- jedna średnia marchewka (120g) pokrojona w słupki
- 1 duża czerwona papryka pokrojona w kostkę (u mnie pomarańczowa)
- 1 szklanka kiełków sojowych
- łyżka łagodnego sosu chilli
- 2 łyżki jasnego sosu sojowego
- łyżka posiekanej świeżej kolendry (dałam natkę pietruszki)
Grzyby wkładamy do żaroodpornej miski i zalewamy wrzątkiem. Odstawiamy na 20 minut a następnie odcedzamy. Nóżki wyrzucamy, a kapelusze tniemy w cienkie paski.
Na średniej patelni rozgrzewamy olej, smażymy czosnek, dymkę i pędy bambusa, mieszając aż cebula zmięknie. Dodajemy marchewkę i paprykę, smażymy dalej 5 minut. Dokładamy grzyby, kiełki, sosy i natkę pietruszki, podsmażamy aż składniki się podgrzeją. Zdejmujemy z patelni i trzymamy pod przykryciem.
W tym czasie przygotowujemy omlety- jajka ubijamy z mlekiem i miętą aż składniki się połączą. Doprawiamy solą do smaku. Rozgrzewamy olej na patelni, nalewamy 1/4 ciasta i smażymy omlet (ja smażę z obu stron). Powtarzamy czynność z pozostałą masą.
Na połowie omletu rozprowadzamy 1/4 farszu, składamy omlet i podajemy.



Rzadko kiedy mamy okazję jeść coś z kuchni wietnamskiej, ale ten omlet bardzo nam się podoba :)
OdpowiedzUsuńJak zwykle same pyszności u Ciebie Malwinnko :) A co do smażenia omletów to przyznam się szczerze, że przewracać nie umiem... I w związku w tym albo podczas smażenia zlewam nieściętą część pod brzegi i pod koniec na połówkę kładę dodatki, składam na pół i taki podaję, ale dopiekam go sobie w piekarniku :D Przewracać to się boję nawet próbować...
OdpowiedzUsuńz pozdrowieniami dla koleżanki, która w napadach stresu, śpiewa po wietnamsku :)
OdpowiedzUsuńMmmm...orientalny omlecik, brzmi pysznie!
OdpowiedzUsuńWyglada fenomenalnie! Za takie sniadanko dalabym sie pokrajac. O ile to lepsze od platkow z mlekiem...
OdpowiedzUsuńW sumie z omletem nie jadlam takiej mieszanki, ale w omlecie juz tak. Dziekuje za inne spojrzenie na temat :D Pewnie bedzie jeszcze lepsze :)
OdpowiedzUsuńŚniadanie to najważniejszy posiłek dnia. Fajnie zacząć dzień od tak pysznie wyglądającego omleta :)
OdpowiedzUsuńJa bez śniadania ani rusz, a taki omlet z chęcią bym zjadła :) Zapisuje do wypróbowania.
OdpowiedzUsuńbardzo smaczna propozycja:)
OdpowiedzUsuńDla takiego śniadania wstałabym nawet wcześniej, by móc je zjeść :) Omlet z wkładką wygląda rewelacyjnie.
OdpowiedzUsuńŚwietny przepis, musi być pyszne. Uwielbiam takie naleśniczki.
OdpowiedzUsuńbardzo fajny pomysł podoba mi sie.
OdpowiedzUsuńMusi być rewelacyjny!!! ślina zakapała mi laptopa :)
OdpowiedzUsuńTeż mam ten problem z omletami, ale widzę że to kwestia wyrobionych "omletogodzin" :) Z czasem jest coraz łatwiej. To azjatyckie nadzienie jest bardzo zachęcające.
OdpowiedzUsuńTeż mnie ciekawił ten omlet. Ja zawsze smażę tylko z jednej strony. Wtedy nie ma problemu z przewracaniem :)
OdpowiedzUsuńwidzę, że śniadanko pierwszej klasy :)
OdpowiedzUsuńRewelacyjny omlet. Zachwycam się praktycznie wszystkim, co omletopodobne :D Ale ten w dodatku łączy moją miłość do wietnamskich smaków!
OdpowiedzUsuńNie ma to jak solidny omlet!;-)
OdpowiedzUsuńBardzo fajny omlecik. Takie pożywne śniadanko:)
OdpowiedzUsuńJa takie lubię na obiad, mnóstwo ciekawych składników w tym farszu :)
OdpowiedzUsuńpiękny ten Twój omlecik:D
OdpowiedzUsuńBardzo fajny omlet, świetne dodatki. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńcudne wiosenne kolory! Uwielbiam połączenie żółtego z zielonym! Musi być pychutny.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Monika
www.bentopopolsku.blogspot.com
www.efektnimbu.blogspot.com
Ślinka po leci na widok tego omleta:)
OdpowiedzUsuńsuper fajny omlecik - pycha :)
OdpowiedzUsuńjej, ten omlet wygląda obłędnie!
OdpowiedzUsuńAle kolorowy,na sama mysl zrobilam sie glodna.
OdpowiedzUsuńPanno Malwino taki omlecik to mistrzowskie śniadanko:) Pozdrowienia:)
OdpowiedzUsuńPanno Malwino taki omlecik to mistrzowskie śniadanko:) Pozdrowienia:)
OdpowiedzUsuńależ smakołyki prezentujesz w tym tygodniu! (miałam ograniczony dostęp do netu i dopiero teraz to odkryłam) - począwszy od sushi, poprzez tą aromatyczną zupkę brokułową, po żołciutki omlecik - wszystko pycha:)))
OdpowiedzUsuńJak na omlet, przepis bardzo złożony. Ale jaki to omlet!
OdpowiedzUsuńpodoba mi się! zwłaszcza że jestem fanka omletów :)
OdpowiedzUsuńale smakowicie wygląda, pycha
OdpowiedzUsuńKrólewskie śniadanie:)
OdpowiedzUsuńPrzepyszny ma kolor ten omlet, a i skład nie byle jaki.:)
OdpowiedzUsuńMuszę się zaopatrzyć w odpowiednie warzywa i będę próbował swoich sił :)
OdpowiedzUsuńach, jaki on cudny! Zolciutki, rowno wypieczony - idealny!
OdpowiedzUsuńAle pyszności! Idealne da nie na śniadanie, obiad, a także kolacje :)
OdpowiedzUsuńZjem Cię omleciku zaraz ;-)))
OdpowiedzUsuńwww.przysmakiewy.pl
Gosiu- żółciutki to on był i to bardzo- zasługo wiejskich jajek;)
OdpowiedzUsuńWygląda bosko :) Pozbieram składniki i będziemy robić. :)
OdpowiedzUsuń