czwartek, 30 czerwca 2011

Czy popełniłaś dzisiaj jakiś drobny grzeszek? KONKURS z wodą Dobrowianka

Czy popełniłaś dzisiaj jakiś drobny grzeszek? KONKURS z wodą Dobrowianka


Dziś chciałabym Was zaprosić do wyjątkowego konkursu organizowanego przez producenta wody Dobrowianka. Zanim przejdę do sedna konkursu- kilka słów o wodzie Dobrowianka. Jest to woda mineralna wydobywana w regionie Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Tym chętniej po nią sięgnęłam, ponieważ pochodzę z tych okolic. Bardzo spodobała mi się butelka- ma kobiecy kształt i jest niezwykle poręczna. Będzie idealną towarzyszką na siłowni. Jest to woda niegazowana, bardzo delikatna w smaku. Myślę, że w 100% spełniła moje oczekiwania. Osobiście kupuję ją ostatnio często, zarówno ze względu na smak, jak i na cenę. 

A teraz wspomniany konkurs- Waszym zadaniem będzie udzielenie odpowiedzi na zadanie konkursowe- Czy popełniłaś dzisiaj jakiś drobny grzeszek? Nawet jeśli tak, to nie masz czym się martwić. Zrób coś dla siebie- oczyść się!
 Konkurs odbywa się jednocześnie na 10 innych blogach, możecie wciąć udział w konkursie tylko na jednym blogu. Zostawiając komentarz musicie podać także swój adres mailowy. Osoby komentujące anonimowo podają dodatkowo swój nick bądź imię. 

Konkurs trwa przez 7 dni- od dzisiaj do 6 lipca do godziny 23:59. Regulamin konkursu znajdziecie tutaj. Wyniki konkursu ogłoszę 7 lipca. 


Nagrodą w konkursie jest bon o wartości 300 zł na zakupy w sklepie H&M lub Zara (do wyboru). 

Skoro ma być o grzeszkach to i ja podzielę się z Wami moimi. Najczęstszym grzechem jaki popełniam jest nie robienie tego, co robić powinnam. Najłatwiej zobrazować to nauką do egzaminu. Wówczas odkrywam jak przyjemne może być pucowanie podłogi, czy też mycie okien. Może i powinnam mieć wyrzuty sumienia, ale przecież mam pięknie wysprzątane mieszkanie, a w takiej atmosferze nauka będzie jeszcze przyjemniejsza. My, kobietki, mamy to do siebie, że choć często popełniamy małe grzeszki, to mamy też wrodzoną skłonność do szukania ich pozytywnych stron. W końcu każda z nas chce oczyścić swoje sumienie. Co z tego, że cały dzień spędziłyśmy przeglądając kulinarne blogi zamiast przygotować obiad mężowi? W końcu potrzebowałyśmy naładować baterie i odpocząć, a mąż i tak ma 10 kilo nadwagi ;-)
A Wy jakie małe grzeszki dziś popełniłyście?

66 komentarzy :

  1. Usmiechnelam sie, kiedy przeczytalam, na czym polega konkurs :) To taka mala spowiedz ;)
    No dobrze, przyznam sie - popelniam takich grzeszkow sporo, ale mysle, ze rownowaze je "dobrymi uczynkami".
    Moj ostatni "występek" jest taki troche... kulinarny. Dostalam od jednej z moich 'joginek' wisnie w rumie. NAPRAWDE mialam szczere checi, zeby je dowiezc do domu i podzielic sie z mezem i dziecmi. Czekoladek bylo "sztuk dziesiec" i zjadlam (zeżarłam, pochłonęłam, wciągnęłam nosem) WSZYSTKIE, w drodze do domu.
    I zatarlam wszelkie slady, wyrzucajac po drodze pudelko i "zażuwając" gumą mietową, bo moje pisklaki sa bardzo wyczulone na czekoladowy zapach :-D

    Uffff... ulzylo mi :))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Panno Malwino, ale świetny konkurs! :)

    Ja miewam właśnie takie małe grzeszki :) Ale najczęstszym jest to, że obiecuję sobie, że już nie będę piła tyle kawy i zastąpię ją wodą. Fakt, wody piję więcej. Co gorsza, kawy piję wciąż tyle samo. Czasem więcej. Ale kawa ma po prostu pyyyyszny smak (jak jest dobrej jakości!). Uwielbiam mrożone i smakowe... mmm :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Pewnie, że popełniłam. Zjadłam shortbread z lodami orzechowymi, będąc na diecie. Ale czyż można się oprzeć pysznościom? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też popełniłam i wciąż popełniam ;-)
    Wciąż odkładam pewne rzeczy na później 5 minut lub 5 dni, czy to pisanie pracy magisterskiej czy sprzątanie, fakt faktem kiedyś dopadnie mnie wszystko na raz i zupełnie nie będę wiedziała w co ręce włożyć :-)
    kaaasiuniaa@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziewczyny pamiętajcie by w komentarzach podawać swoje maile;)

    OdpowiedzUsuń
  6. pewnie, że tak, zjadlam tonę ciastek słonecznikowych,
    pozdrawiam,
    sylwiasil@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Grzeszek na dzisiaj - lody. I wiecie co? Wcale nie żałuję! W końcu mam pod ręką Dobrowiankę, która oczyszcza z małych grzeszków :)
    kasiaceran@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziecku cienko posmarowałam Nutellą bułkę, a sama zjadłam cichaczem 2 łyżeczki.
    a.cirin@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. och, a mój grzeszek?
    jestem naiwna. przyznaję się bez bicia, jestem niesłychanie naiwna, bo... mam zbyt dobre serce!
    pomagam zawsze, jak się da, kiedy to tylko możliwe. i niestety wielu już to wykorzystało, a ja nadal nie umiem się przemóc i zmienić.
    dzis rano miałam taką sytuację: pomogłam jednej osobie. za dwie godziny zostałam dotkliwie zraniona jego obraźliwymi słowami. a po godzinie pomogłam mu znowu... i znów mnie zraniono.

    adrianna.labenda@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  10. oj, mój wachlarz "drobnych grzeszków" jest szeroki, każdego dnia wymyślam coś nowego (jak np. zupełnie nie potrzebne było dodanie sobie dzisiaj bitej śmietany do naleśników z truskawkami...), ale zaraz mnie chwytają wyrzuty sumienia i albo rower, albo taniec :) ale co to da, jak jutro znowu z czymś przesadzę? :)

    OdpowiedzUsuń
  11. oj, mój wachlarz "drobnych grzeszków" jest szeroki, każdego dnia wymyślam coś nowego (jak np. zupełnie nie potrzebne było dodanie sobie dzisiaj bitej śmietany do naleśników z truskawkami...), ale zaraz mnie chwytają wyrzuty sumienia i albo rower, albo taniec :) ale co to da, jak jutro znowu z czymś przesadzę? :)

    no i nie byłabym sobą gdybym czegoś nie zapomniała :) olkisbru@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  12. Ups .. temat dla mnie .. kilka sztuk mieszanki krakowskiej .. a teraz porcja makaronu z sosem śmietanowym .. a dieta . gdzieś daleko ;) ullapalka@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Grzeszki oj grzeszki. " kochanie jak będę chciała nastepnym razem chipsy to masz mi zabronić. dobrze Dusia. no i trafia się ten następny raz gdy mam zły humor, mała sprzeczka - jak chcesz żebym była dobra kup m chipsy- no dobra, potem pałaszuje jak największy chipsożerca świata nie zostawiając nawet okruszka dla Niego..a figura cierpi na tym, ale ja naprawdę nie potrafię się powstrzymać"

    OdpowiedzUsuń
  14. Witam
    Grzeszków jest mnóstwo i właśnie tych kulinarnych. Jestem łasuchem jak nie wiem. Najgorsze w tym jest to, że nie mogę spokojnie przejść koło grilla. Uwielbiam pieczyste i co mam zrobić. Zawsze nie mogę doczekać się wiosny i lata i sezonu grillowego. Uwielbiam kiełbaski, karczuś, kaszaneczkę i do tego mnóstwo sałatki greckiej. Mniam mniam i aż mi już ślinka cieknie na samą myśl. Pozdrawiam i życzę wszystkim łasuchom pyszności na grillu i słonecznych wekeendów. Małgosia
    dzika33@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  15. a ja dzisiaj miałam kupić ciuch na ważną uroczystość. Kupiłam śliczną garsonkę, ale uśmiechała się do mnie taka jedna sukieneczka... i też ją kupiłam. Teraz tłumaczę sobie, że kiedyś przecież ją założę. No i mam nową motywację do zrzucenia wystającego brzuszka :)

    OdpowiedzUsuń
  16. zapomniałam o adresie e-mail: Agna2011@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  17. Karmię dziecko piersią, powinnam ograniczać słodycze... ale opakowanie krówek zjadłam. Uff... od razu lżej :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Czesc,
    Codziennie popelniam grzeszki, ale z tych, ktore najbardziej mnie wkurzaja to ciagle odkladanie waznych spraw na ponziej oraz jadanie zbyt duzych porcji!
    focz@op.pl

    OdpowiedzUsuń
  19. Przepraszam za brak maila :)
    gebawniebie@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  20. A moja historia jest taka: zdażyło się to 29 czerwca, w imieniny mojego Piotra. Gotowałam u niego obiad (brokuły, ziemniaki i nasz ukochany sos 4 sery z brokułami). Zapomniałam, że nie mam smietany do sosy, wiec zaczęłam kombinować.... Gdy nikogo nie było w kuchni, wygrzebałam gdzieś z dna lodówki nieco jogurtu naturalnego, należącego do współlokatora Piotrka. niewiele się zastanawiając (w końcu smak lepszy i jogurt zdrowszy;p ) wrzuciłam łyżkę jogurtu do naszego sosu, a reszta jogurtu trafiła do lodówki, a pudełeczko postawiłam tak samo, by nikt sie nie zorientował ;)

    oto taki mój grzeszek z ostatnich dni ;P

    Iwona
    (jurczyk.iwona@gmail.com)

    OdpowiedzUsuń
  21. Oczywiscie, ze popelnilam :)
    Zjadlam dzisiaj samiusienka kilogram pysznych, czerwonych truskawek, ktore zastalam u mnie w domu i byly najprawodpobniej przeznaczone na dzem, ale nie moglam sie oprzec! :)

    asiaer@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja dzisiaj popełniłam grzeszek śmiertelnym zwany a mianowicie odwiedziłam Mc'a i zaliczyłam Kanapkę Swojską... a czemu grzeszek a nie grzech? bo było to w trasie powrotnej do domu, z bajecznych wakacji i nic na trasie nie mogliśmy znaleźć prócz tegoż wyżej wymienionego lub stacji Orlenu a głód doskwierał wielki. Teraz grzeszek ciąży i na sumieniu, i na żołądku więc popijam sobie wodę :)
    Buziaki ślę wraz z emailem celosia2@o2.pl.

    OdpowiedzUsuń
  23. hihi, bardzo podoba mi się konkurs :) uśmiechnęłam się czytając komentarze i pomyślałam, że większość wymienionych grzeszków sama popełniłam :D moim dzisiejszym jest wyjadanie chili con carne z garnka - tego, które było przeznaczone na jutrzejszy obiad :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Moim małym grzeszkiem są cukierki Ja&Ty kawowo - śmietankowe ....i nieważne, czy jst ich 3 czy 30 dag nie umiem sie im oprzec i naprawdę potrzebuję silnej woli, zeby nie zjeść ich wszystkich naraz:) ...a grzeszek tym większy, ze kupuję je na małe smuteczki ....a wiadomo, ze najgorsze co można zrobić to zajadać smuteczki słodyczami:)

    OdpowiedzUsuń
  25. zapomniałam podać maila pod cukierkowym grzeszkiem jolantamarel@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  26. Moim małym grzeszkiem są cukierki Ja&Ty kawowo - śmietankowe ....i nieważne, czy jst ich 3 czy 30 dag nie umiem sie im oprzec i naprawdę potrzebuję silnej woli, zeby nie zjeść ich wszystkich naraz:) ...a grzeszek tym większy, ze kupuję je na małe smuteczki ....a wiadomo, ze najgorsze co można zrobić to zajadać smuteczki słodyczami:)
    jolantamarel@wp.pl
    zebrałam wszystko w jednym komentarzu:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Panno Malwino super konkurs :)

    Też się przyznam do grzechu - tak właśnie nie grzeszku tylko wielkiego grzechu - w piątek wysłałam dzieci na wakacje i od piątku nic tylko wyjadam lody, słodkości, siedzę na necie i nic nie robię - totalne lenistwo i obżarstwo aż wstyd mi przed samą sobą :D

    OdpowiedzUsuń
  28. no i oczywiście zapomniałam o mailu
    klogosia@poczta.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  29. Aleksandra03 lipca, 2011

    Wczorajszy wieczór był nieprzerwanym pasmem grzeszków
    Przyrządziłam pyszną, dietetyczno-romantyczną kolację dla nas dwojga
    co z tego, kiedy za godzinę pojechałam na ognisko?
    Atmosfera ociekała kiełbaskami, nęciła wypiekami i jedynym rozsądnym wyjściem była sałatka.
    Cóż... Nigdy nie byłam rozsądna.
    Chciałam zatuszować wyrzuty sumienia drineczkiem.
    Lekko mnie już chybotało. Taką to jesteśmy paczką przyjaciół, że zdecydowana większość nas tańczy z ogniem. Przejęłam poiki...
    nadal mam włosy, brwi, rzęsy i normalny kolor skóry
    ale już nigdy nie będę igrać z ogniem z wnętrzem wymieszanym kiełbaskowymi wyrzutami sumienia i zmąconym drineczkiem.
    Następne ognisko to woda woda woda gasząca ogień, głód, pragnienie.


    aleksandraszczesliwa@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  30. Dziś byłem w gościach i zjadłem ostatnie dwa cukierki leżące na stole. Czułem się jak małe dziecko, które podkrada słodycze;)
    Nie mogłem się oprzeć pokusie:)
    Rafał / rafaelloo29@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  31. widzę, że większość małych grzeszków wiąże się z kulinariami... ;) ja wczoraj takich popełniłam kilkanaście, podjadając na weselu wszystko, co wpadło mi w ręce, ale szczyt osiągnęłam dziś rano, kiedy tuż po przebudzeniu powędrowałam do kuchni, w poszukiwaniu... ciasta weselnego ;)
    (i cały dzisiejszy dzień spędzam w piżamie, a co!)
    striped.kasia@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  32. Mój dzisiejszy mały grzeszek to przeglądanie blogów kulinarnych, zamiast wdrażanie się w nowy projekt w pracy... Troszkę usprawiedliwia mnie to, że nie ma osoby, która miała mnie wdrażać, ale mam małe wyrzuty sumienia. Hehe, to całkiem zabawne hasło reklamowe z tą wodą, która mnie oczyści;)
    aenema@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  33. zjadlam dzisiaj bardzo duza ilosc krówek:)
    tak bardzo lubie te cukierki, ze nigdy nie moge poprzestac na 2 czy 3 i zawsze konczy sie tym, ze nic nie zostaje w woreczku:) a co tam kalorie...:)

    OdpowiedzUsuń
  34. zapomnialam podac maila:)

    kulinarnespotkania@gazeta.pl

    OdpowiedzUsuń
  35. Pyszna oponka z rana, przekształcająca się w tą prawdziwą na moim brzuchu, godzinne nurkowanie w stertach przecenionych ubrań i szperanie po internecie, kiedy to czuję na sobie wzrok stosu notatek, które same nie chcą wejść mi do głowy, niestety.. Dobrowianko ZGRZESZYŁAM! Ale liczę na oczyszczenie :)

    agnieszka3243@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  36. Hehe, jak zbierałam maliny na kompot dla rodziny, to zjadłam sama całą garść, bo nie mogłam się oprzeć ...
    grazyna0071@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  37. Drobne grzeszki to moja specjalność :) Nawet mojemu A. czasem zdarza się pytać groźnym tonem: "No dobra, to co dziś zepsułaś?" Jednak chyba moim największym grzeszkiem jest odwlekanie wielu rzeczy które są obowiązkiem i poświęcanie się przyjemnościom - taki drobny hedonizm ;) . Ostatnim przykładem jest na przykład moja praca dyplomowa - zamiast napisać ją normalnie w 2~3 tygodnie męczyłam się z nią 4 miesiące. Niestety blogi kulinarne i nowe odcinki ulubionych seriali były od niej o wiele ciekawsze :)

    OdpowiedzUsuń
  38. zapomniałam o mailu :) ryba022@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  39. Fajny konkurs ;)

    OdpowiedzUsuń
  40. Każda z nas ma jakiś swoje małe i większe grzeszki ;) Moim jest wcinanie czekolady... Nie mogę jeść czekolady ze względów na dietę, alergię, i pewne mniejsze problemy zdrowotne ;) ale i tak jem, chociaż w mniejszych ilościach niż bym chciała. Bo ją uwielbiam! Dobrą, słodką, i tęsknię za porządnym brownies! Po takim obżarstwie woda mineralna konieczna! pozdrawiam ;)
    kabkakb@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  41. Moim największym grzeszkiem jest podjadanie słodyczy! Nie dalej jak kilkanaście minut temu pożarłam batonika z orzechami... Ale ciii...choszaaa...;) Wiem, że jest to niezdrowe, ale co ja poradzę, że akurat wieczorem mam taką wielką ochotę na... coś słodkiego!:) Wiem, że to tylko puste kalorie, ale jakże smaczne! Mój Krzyś nie jest wcale lepszy! Widzimy się jedynie w weekendy i zawsze jest pytanie - Będzie ciasto? Odpowiedź jest zawsze taka sama, oczywiście pozytywna dla nas dwojga;) Jesteśmy okropnymi słodyczowymi pozołdnikami i choć nie mamy problemu ze swoją wagą, to wciąż wyrzucamy sobie (w szczególności ja), że niezdrowo się odżywiamy;)
    Aaa... przypomniał mi się pewien epizod... Kiedy byłam dzieckiem zakładałam się z bratem o najprzeróżniejsze rzeczy, w tym o to kto więcej zje kanapek;) Oczywiście przegrałam niewielką stratą do braciszka. Ostatnio założył się ze mną Krzyś, chciał wiedzieć, czy zjem sama połowę truskawkowego sernika na zimno:) niestety nie dałam rady, chociaż było blisko;) Takie zakłady nie wychodzą na zdrowie, często kończą się bólem brzucha i złym samopoczuciem, więc nikomu nie polecam tego typu rozgrywek;)
    Zastrzegam, że to tylko niektóre z moich kulinarnych grzeszków;)

    pozdrawiam Cię Malwinko i miłych wakacji życzę:*:)

    OdpowiedzUsuń
  42. Widzę, że podłam grzeszek i mail pod różnymi nickami (jeden blox, drugi gmail :D) Tak więc zbieram do kupy:

    Drobne grzeszki to moja specjalność :) Nawet mojemu A. czasem zdarza się pytać groźnym tonem: "No dobra, to co dziś zepsułaś?" Jednak chyba moim największym grzeszkiem jest odwlekanie wielu rzeczy które są obowiązkiem i poświęcanie się przyjemnościom - taki drobny hedonizm ;) . Ostatnim przykładem jest na przykład moja praca dyplomowa - zamiast napisać ją normalnie w 2~3 tygodnie męczyłam się z nią 4 miesiące. Niestety blogi kulinarne i nowe odcinki ulubionych seriali były od niej o wiele ciekawsze :)

    mail: rybap022@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  43. Mały grzeszek? Malutki, niewinny Grzesio? W moim przypadku to już niestety chyba olbrzymi, natrętny Grzechu (z poważaniem dla wszystkich Grzegorzów:)! Oto Ola (to ja) wreszcie postanowiła zostać kierowcą i po całym roku zdominowanym przez maturalne wysiłki (zakończone nota bene sukcesem) dorosła do tej decyzji- zapisała się na kurs prawa jazdy. I co? Nic. Na etapie teorii i nieubłaganie zbliżającego się testu siedzi niczym maniak wpatrzona w monitor zamiast uczyć się znaków i przepisów drogowych. Co będzie kiedy wyjadę na drogę? Chyba będę zmuszona zamieścić jakieś publiczne ostrzeżenie, coby uchronić ludzkość przed zagładą:) Mam nadzieję, że grzech słodkiego pomaturalnego lenistwa zostanie mi odpuszczony, a ja sama go odpokutuję zdanym egzaminem.

    Ola
    email: ola_bibi@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  44. veyna

    w 8 miesiącu ciąży o północy zjadłam dwie czekolady , paczkę delicji , 2 marsy , dwie chałwy , 3-bita , i całą roladę lodową , wiedząc że z samego rana muszę iść na badanie poziomu cukry we krwi

    veyna1984@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  45. Ja jestem grzeczna, bo mój mąż wyjechał w delegację więc nie mam z kim grzeszyć:P
    Dorota
    silesia252op.pl

    OdpowiedzUsuń
  46. Przepraszam,ja mam pytanie:
    Czy podjadanie dzieciom cukierków kiedy jeszcze śpią to grzech? Bo ja rozpatrywałabym to raczej jako dobry uczynek (uchroniłam własne potomstwo przed próchnicą!) ale mój mąż śmiał mieć na ten temat nieco inne zdanie...
    Nie rozumiem o co takie halo,w końcu nie pochłonęłam wszystkich!
    Strasznie mnie zdenerwował snując podłe insynuacje,jakobym zamierzała jednak zjeść całą torbę gdyby mi nie przeszkodził,dlatego
    kiedy się odwrócił,perfidnie zamiotłam kapciem okruszki pod dywan. W końcu dzisiaj jego kolej na odkurzanie.
    Powiedzmy,że w ten sposób umożliwiłam mu jako taką pokutę za brak wiary i nadziei pokładanych we własną żonę!
    Czyli to też w sumie żaden grzech...hmm,
    a tak bardzo chciałam znaleźć coś,co mnie pogrąży.
    To trudne,bo jestem niemal czysta jak łza,
    ale dla trzystu złotowego bonu na ciuchy myślę,
    że warto wytężyć pamięć.
    O! Wiem!
    Kiedy małżonek poszedł się golić pozwoliłam sobie skorzystać z jego telefonu. Na moim wyczerpał się już limit rozmów,doprawdy nie wiem,jak to możliwe! Tak czy inaczej, zadzwoniłam do koleżanki.
    Tej z Australii. Miło było ją znowu usłyszeć.
    Mniej miło będzie,kiedy przyjedzie rachunek...
    Ale to też nie moja wina,od ponad roku usiłuję przekonać męża,że pora zmienić mój abonament na wyższy. Powinien w końcu zrozumieć,że zaczęły obowiązywać nieco inne taryfy,odkąd moja najlepsza przyjaciółka przeprowadziła się do krainy kangurów.
    Zaczynam się zastanawiać czy ja w ogóle jestem jakimkolwiek grzechem splamiona?
    Tak bardzo chciałabym móc powiedzieć:
    "Moja wina,moja wina,moja BARDZO WIELKA wina!!!"
    a potem szaleć na zakupach w H&Mie.
    Więc może dzisiejsze pranie? Czy to grzech,że zamiast tradycyjnie podzielić je na : białe,czarne i różowe (jestem mamą dwóch fanek Barbie),wrzuciłam wszystko do jednego bębna i wyprałam na 30 stopniach licząc,że nie przebarwi? I czy nie usprawiedliwia mnie to,ile w ten sposób zaoszczędziłam wody i energii elektrycznej? Przecież nie ulega chyba wątpliwości że zrobiłam to w trosce o środowisko,
    Boże broń nie z lenistwa!
    I znowu to samo.Jestem rozgrzeszona.
    Ale mam jeszcze coś w zanadrzu.
    Skłamałam!
    Tak,ja też jestem w szoku.
    Kiedy jadłam przed chwilą śniadanie zadzwonił Pan ze znanej sieci banków,zapewne w celu wciśnięcia mi jakiegoś kredytu
    więc aby uniknąć kolejnej bezowocnej rozmowy,
    na pytanie: "Czy mam przyjemność rozmawiać z Panią Alicją B.?"
    Odpowiedziałam: "Nie,pomyłka" i odłożyłam słuchawkę,dopijając kawę...
    Więcej grzechów nie pamiętam,żadnego nie żałuję i nie dam rady się poprawić ;)
    A kto jest bez grzechu,niech rzuci kamień,
    byle nie we mnie!

    snupy3@o2.pl Alicja

    OdpowiedzUsuń
  47. Kupiłam kolejną praę butów ale co poradze,że one tak smutno na mnie patrzyły i mnie wołały.Tak więc zlitowałamsie nad nimi i zabrałam je do domu.No i zjadłamsobie kilka pianek by osłodzić sobie deszczowy dzień.

    Justyna Rojek justynawolny@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  48. Rano 5 cukierków,
    Kieliszek likierku,
    Cała czekolada
    I pinacolada.
    Kiedy się nie spieszę,
    Tak słodziutko grzeszę... :)

    Elżbieta
    lizzie@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  49. Otóż wczoraj popełniłam wielki występek i wcale się go nie wstydzę:). Mój mąż nie lubi chodzić z córką na plac zabaw, twierdzi, że się tam nudzi, obowiązek ten spada na mnie.

    Właśnie wczoraj powiedziałam niewdzięcznikowi, że po południu mam kurs (jestem nauczycielką i często mi się to zdarza), po czym poszłam na samotny spacer po mieście, zakończony kawą z lodami w kawiarni. Było super:).

    arwena23@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  50. Dzisiejszy dzień to apogeum moich grzechów. Złamałam wszystkie z 5 przykazań mojego domu. "1. WSTAWAJ WCZEŚNIE"- pochrumkałam sobie pod kołderką, a gdy zauważyłam, że na zegarku leniwie pojawiła się 11, zwklekłam się z łóżka wprost do łazienki. "2. WSPÓŁDZIEL ŁAZIENKĘ."- przemknęłam się w białych skarpetkach, bez kapci do "damskiego raju", zostawiając w tyle krzyki mamy "że znów nie dopierze skarpet" i zgarniając z kredensu paczkę ciastek, zatrzasnęłam się w moim małym spa na godzinę. Samolubnie obcinałam na wannie skórki, głaskałam stopy słodkim peelingiem i pochłaniałam ciastka. "3. SPRZĄTAJ PO SOBIE"- rozlany sok pomarańczowy szybko wytarłam skarpetką, a kawałek pomidora sprytnym ruchem zrzuciłam na podłogę i przydeptałam z uśmiechem. Nr 4- WŁĄCZAJ ŚWIATŁA. Wybrałam się autem do sklepu, nie włączając świateł i pędząc znacznie szybciej, niż dozwolone 40km/h. Na wsi. Czułam wiatr we włosach... nie tylko tych na głowie. I w końcu najgorszy z grzechów- grzech śmiertelny. Grożący nadwagą, zawałem, trumną i wiecznym zapomnieniem... grzeszę do teraz. Pożeram czwarty już talerz frytek z majonezem. Niechaj tylko piekło nie zechcę mnie pochłonąć!

    axel907@tlen.pl Ola

    OdpowiedzUsuń
  51. Nie martwię się tym,że podczas rowerowej wycieczki ze znajomymi w pierwszym dniu wakacji złąmałam nogę, bo dzięki temu miałam okazję spotkać wielu ciekawych ludzi w szpitalu, a przede wszystkim poznać przystojnego lekarza...a może w przyszłości nawet chłopaka:)(Zobaczymy na kolejnej wizycie:)).
    Gabrysia;)
    gabi1996@buziaczek.pl

    OdpowiedzUsuń
  52. Nie przejmuję się zbytnio tym, że wykupiłam dzisiaj pół galerii handlowej. W końcu są wyprzedaże, a więc praktycznie zaoszczędziłam.

    jolka5252@interia.eu

    OdpowiedzUsuń
  53. Zibi Rano teściowa mówi, że wybiera się na zakupy do sklepu spożywczego. To ja do niej wyskakuje z tekstem, żeby mi kupiła "wodę w proszku" bo dziś mają promocję a pic mi się chce jak nie wiem co. Na to ona niezbyt chętnie się zgodziła i poszła. Za jakieś 15 minut telefon z pytaniem gdzie jest ta woda w proszku bo już cały dział przeszukała i nic nie znalazła. Grzeszek to niewielki a ile radości z wycieczki krajoznawczej teściowej między regałami w sklepie:) e-mail: czazol@tlen.pl

    OdpowiedzUsuń
  54. Renata

    Mam kilka,najczęściej kulinarnych grzeszków, ale ten jest najcięższy,codzienny i właśnie trwa...nie mogę oderwać się od internetu, tyle tu ciekawych rzeczy do poczytania...

    renatak0@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  55. Myślę, że nie ma osoby, która nie popełnia grzechy ;-))

    Grzech na dziś to: zjedzenie pół tabliczki czekolady ;-D


    www.przysmakiewy.pl

    OdpowiedzUsuń
  56. Każdy popełnie jakieś kulinarne grzeszki... Taka ludzka natura. Nie ma najmniejszego sensu jej się za bardzo opierać. Wczoraj po kolacji tak pięknie uśmiechały się do mnie orzechowo-nugatowe merci, że musiałam się im jakoś odwdzięczyć. Wylądowały w mojej buzi, bo nic, co ludzkie nie jest mi obce. ;) Następnego dnia grzechy zostały zmyte zdrowym, pełnoziarnistym śniadaniem i orzeźwiającą wodą mineralną. :D

    OdpowiedzUsuń
  57. Ach, no i mail: martini7@buziaczek.pl

    OdpowiedzUsuń
  58. Nie mogę mieć do siebie pretensji za przeżycie jednej z najbardziej magicznych nocy w moim życiu ! Przecież konieczność tłumaczenia się przed rodziną , odchodząca od zmysłów co się ze mną dzieje, rekompensują mi niezapomniane przeżycia na koncercie i nowo poznany, wspaniały chłopak :D . Życie jest pełne pięknych chwil !

    alleksandralis@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  59. Nowa lampa do salonu, choć na koncie pusto
    batonik czekoladowy zjedzony w pośpiechu, choć coraz bardziej złowieszcze robi się lustro,
    naczynia w zlewie z dnia na dzień w niezłą budowlę się układają,
    a sterta niewyprasowanych bluzek, spodni i podkoszulek o litość w koszu błagają.
    Mogłabym tak wymieniać grzechy i grzeszki
    ale pora wreszcie odpokutować, więc znikam,lepiej wezmę się do pracy, zamiast na blogu rymować!
    buksik
    buksik2@gazeta.pl

    OdpowiedzUsuń
  60. Grzeszki.... Dobre grzeszki.... Powiem Pannie Malwinie jak na spowiedzi dziś to trochę za szalałam ćwicząc się w wyrobach na słodko ŚMIETANKOWIEC Z TRUSKAWKAMI wyszedł świetnie choć odrobinę zmieniłam przepis zamiast Śmietany był budyń więc to właściwie Budyniowiec Truskawkowo Jagodowy na tak dodałam jeszcze jagódek :) ale wszystko to nic bo odwiedził mnie mój chrześniak i mieliśmy niezłą zabawę dwoje moich chrześniaczków w domu ja i Ciasto było słodko po zjedzeniu naprawdę dużej ilości tej pyszności dostałam wiadomość od mamy Kubusia (mojego chrześniaka) "Tylko nie przesadzajcie ze słodyczami..." No to grzeszek jest ale dobry a przynajmniej bardzo smaczny :P
    justyna.poteralska@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  61. klaudia1244@interia.pl

    WAKACJE...ahhh czy to nie piękny czas? Owszem, lecz wtedy popełniamy najwięcej grzeszków ;) Jednak to niektóre czynniki wpływają na nasze złe czyny :D Na mnie wpływa beznadziejna pogoda...Za oknem deszcz, powiewa nudą... a gdy człowiekowi się nudzi to od razu musi coś wszamać :D dlatego ja zawsze pokonuję jakże daleką drogę do mojej lodówki i szperam aż nie znajdę czegoś co mnie zaspokoi :D Tak więc za dnia potrafię zgrzeszyć kilka razy... ahh nie dobra ze mnie dziewczynka ;< Teraz mam nieczyste sumienie...dlatego muszę.... OCZYŚCIĆ SIĘ!

    OdpowiedzUsuń
  62. mój ostatni grzeszek to chipsy,których miałam nie jeść bo figura traci na wartości, a jakby tego było mało to siedziałam i jadłam razem z córeczką i oglądałyśmy ,,Boa Budowniczego"
    ana30

    OdpowiedzUsuń
  63. Witam,

    a ja miałam dziś i wczoraj zrobić masaż mojemu Ł. ( przegrałam zakład ) udawałam, że nie pamiętam, do teraz. Kto by pomyślał, że wizyta na Twoim blogu spowoduje tyle dobrego, usłyszałam od Ł., że teraz to powinnam u Ciebie spędzać więcej czasu, bo i pamięć mi wraca, czyli coś sensownego.
    Fajnie, że tu dziś zajrzałam bo ja się oczyściłam, a mój Ł. jest szczęśliwy.

    Pozdrawiam
    Inka
    mój mail: szast_prast@op.pl

    OdpowiedzUsuń
  64. Nie martwię się tym, że za ostatnie pieniądze pojechałam i kupiłam bilet na koncert ulubionego zespołu, wspomnienia na całe życie, a na jogurtach da się przeżyć.

    OdpowiedzUsuń
  65. zapomniałam o e-mailu

    wero5252@interia.eu

    OdpowiedzUsuń
  66. A ja przeoczyłam ten konkurs, taki miałam grzeszek. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawione komentarze. Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoimi spostrzeżeniami na temat przepisów zamieszczonych na stronie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

.