niedziela, 13 marca 2011

Chocolate- Peanut-Raisin Chunkies

Chocolate- Peanut-Raisin Chunkies

Ciasteczka, które Wam prezentuję robiłam jakiś czas temu. I to nie raz. Mocno czekoladowe, przyjemnie chrupiące, pełne dobroci- dla wymagających łasuchów. Do ich wykonania zakupiłam fistaszki w łupinach- idealny sposób na rozładowanie stresu- obieranie ich zajmuje jednak sporo czasu, więc polecam zakupienie już obranych niesolonych  orzeszków arachidowych. Słone w przypadku tych ciastek niestety się nie sprawdzą. Kiedy je zrobiłam, byłam przekonana, że są to ciastka idealne- ale odkryłam jeszcze smaczniejsze- o nich standardowo następnym razem. 

PS. Stefan daje oznaki życia;) Choć przy okazji...spaliłam suszarkę do włosów (razem z W. wymyśliliśmy taki mały sposób na delikatne ocieplanie). Siedzi sobie spokojnie w lekko podgrzanym kombiwarze i jeśli wszystko dobrze pójdzie jutro popełnię pyszny chlebek na zakwasie. 
Składniki (na 20-25 ciasteczek):
[przepis pochodzi z książki The All-American Cokkie Book]
  • 1 i 1/4 szklanki rodzynek
  • 1 i 1/2 szklanki niesolonych orzechów ziemnych, posiekanych 
  • szklanka czekoladowych groszków (nie miałam tyle i dałam tylko 100 g)
  • 55 g czekolady 
  • 58 g masła
  • 3/4 szklanki cukru
  • 1/4 łyżeczki soli
  • łyżka miodu (w oryginale syrop kukurydziany)
  • 1 duże jajko
  • 1/4 szklanki mąki
Rodzynki zalewamy ciepłą wodą i odstawiamy na 5 minut. Odsączamy na durszlaku. W garnku roztapiamy masło i czekoladę (pamiętajmy by robić to na małym ogniu i ciągle mieszać masę-uważamy by nie przypalić). Odstawiamy by masa delikatnie przestygła. Miksujemy masę czekoladowo-maślaną z cukrem, następnie dodajemy sól i miód i dalej miksujemy.  Dodajemy jajko i dalej ucieramy. Wsypujemy mąkę, mieszamy, dodajemy rodzynki, orzechy i czekoladowe groszki.
Na wysmarowaną tłuszczem blachę nakładamy łyżką spore porcje masy zachowując odstępy. Ja przed pieczeniem drugiej partii włożyłam ciasto do lodówki- z powodzeniem dało się je później formować dłońmi. Pieczemy w temp. 180 stopni około 8-10 minut. Studzimy 5 minut na blasze, kolejno ciastka przenosimy na kratkę. Należy uważać by nie pozostawić je zbyt długo na blasze (możemy mieć później problem z ich ściągnięciem). Ciastka po upieczeniu są miękkie, szybko twardnieją w trakcie studzenia na blasze i bez problemów dają się umieścić na kratce.

Ciastka przechowujemy zamknięte w puszce do tygodnia czasu bądź zamrożone do okresu miesiąca.
Z podanej porcji wyszło mi około 25 ciastek o średnicy 5 cm. 


37 komentarzy :

  1. Powiem krótko: za takie ciastko jestem gotowa zgrzeszyć.
    Ta kuchnia mnie kiedyś zgubi.
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mniam:) A suszarka może tylko się przegrzała? Moja robiła mi kiedyś takie numery:)Ostatnio chyba nie masz najlepszych stosunków z urządzeniami elektrycznymi:)?

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ wypełnione wszystkim te ciacha. Chętnie bym zrobiła, ale rodzynek nie lubię ;)
    Dobrze, że Stefan odżywa - można go też ustawiać obok komputera - przy wylocie powietrza (mój laptop niezłym ciepełkiem wieje), a sprzętów elektrycznych to może jednak nie dotykaj przez jakiś czas, co? Myślę, że oszczędzisz trochę strat ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Pycha! Mi też się ostatnio spaliła i nawet się ucieszyłam, bo się okazało, że technika poszła do przodu od momentu kiedy kupowałam poprzednią i teraz mam fajniejszą!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale super :-) Wyglądają jak szyszki. Muszą być naprawdę dobre w smaku.
    Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam fistaszki - ale faktycznie obieranie dużej ilości przestaje być przyjemnością.... :) A ciasteczka wyglądają bardzo smacznie

    OdpowiedzUsuń
  7. Ile w nich orzechów i rodzynek. Bardzo bogate i apetyczne.

    OdpowiedzUsuń
  8. Msz Ty litosc kobieto?! Od samego patrzenia kilogramow przybywa! :):):) A oderwac sie cholercia nie mozna....

    OdpowiedzUsuń
  9. Wyglądają absolutnie bosko, chyba niedługo je popełnię w swojej kuchni:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Malwinno, ty juz lepiej zadnych sprzetow elektronicznych sie nie tykaj, bo to sie moze zle skonczyc ;)
    Ciastka wygladaja oblednie, nie dosc, ze pelne bakalii, to jeszcze czekoladowe. Palce lizac!

    OdpowiedzUsuń
  11. na bogato te ciasteczka! :) Wyglądają na pyszne!

    OdpowiedzUsuń
  12. smkaowicie wylądają te ciasteczka:)

    OdpowiedzUsuń
  13. O taki lubię najbardziej.

    OdpowiedzUsuń
  14. Boskie, wyglądają mega apetycznie:)Lubie takie orzechowe smaczki. Jest co pochrupać:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mówisz, że są prawie idealne? Hmm... Wyglądają świetnie. Chętne schrupałabym sobie teraz jedno czy dwa. Choć o tej porze, to już niezdrowo... ;))

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Pychotkowe te ciacha Malwinko! Zabieram jedno ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ha, nie dalej jak dwie godziny temu, opróżniłam duże (za duże) opakowanie fistaszków, też w łupinkach- myślałam że mnie nieco powstrzymają przed pożarciem wszystkiego ale niestety ;)
    Twoje ciasteczka są urocze, kojarzą mi się z czekoladowymi 'pieguskami' Jak już będę mogła znowu patrzeć na orzechy to wrócę po przepis!

    OdpowiedzUsuń
  18. wyglądają świetnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo ciekawie wyglądają. Myślę, że mogłyby mi zasmakować, bo uwielbiam orzeszki ziemne! ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Lekka- uwierz mi są one warte grzechu;)

    Aniu-niestety się nie przegrzała. Ale na szczęście miała swoje lata już, a ja i tak włosów nie suszę;)

    Martuś- ze Stefanem już na wszelkie sposoby kombinujemy w wyniku czego wczoraj wręcz eksplodował i zaczął uciekać ze słoika;) a skoro nie lubisz rodzynków zawsze możesz je zastąpić np. siekaną białą czekoladą, orzechami włoskimi, żurawiną. Z resztą niedługo będą u mnie ciacha, które powinny jeszcze bardziej Ci się spodobać;)

    Nobleva- dokładnie, przyszła pora na fajniejszy sprzęcik do włosów;)

    Grażynko, Fuchsia, joasiu, Kasiu- dziękuję;) a co do tych już obranych orzechów to nawet cenowo bardziej się opłacają;)

    Aniu- wypróbuj je bo na prawdę warto;)

    Maggie- tak właśnie myślę, by ograniczyć moje kontakty ze sprzętem elektrycznym (dla własnego bezpieczeństwa i bezpieczeństwa sprzętu rzecz jasna)

    Wykrywacz smaku, Skawola, Kabamaiga, Izka- dziękuję ślicznie;*

    Zaytoon- prawie idealne, bo jak się okazało wkrótce zrobiłam jeszcze lepsze, a po nich kolejne również genialne- niedługo je pokażę;)

    Majanko-częstuj się proszę;)

    Natalio- orzeszki też są moją zgubą, uwielbiam je;)

    Edith, Mollisia- dziękuję i zachęcam do wypróbowania ich;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Wizualnie prezentuje się bardzo interesująco. Ciekawam smaku :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Akurat w poście takie pyszności. :) Ech...abyśmy nie ulegli pokusie.
    Pozdrawiam kawowo
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  23. Rzeczywiście ciasteczka pełne dobroci wszelakich :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Lekko zdrętwiałam, kiedy przeczytalam o tej suszarce. Ale skoro nic wiecej nie napisalas, tzn. ze tylko sprzet ucierpiał :)
    Zastanawiam sie, co ty z tym zakwasem wyprawiasz? I - zawsze zapominam zapytac - upieklas wtedy tego tatterowca? Moze pisalas, a ja przegapilam...?

    Ciasteczka wygladaja absolutnie bosko i nie wyobrazam sobie lepszych :) Bo ja naleze do milosnikow slodyczy niebylejakich, czyli pełnych dobroci :))) Jak juz mam zjesc cos slodkiego, to lubie, zeby to mialo sens ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ale się rozmarzyłam ;-) Poczułam się jak mała dziewczynka...


    www.przysmakiewy.pl

    OdpowiedzUsuń
  26. Ciastko grzechu warte... orzechy i czekolada. Ideał.

    OdpowiedzUsuń
  27. te orzeszki bardzo kuszącą wołają: zrób je!

    OdpowiedzUsuń
  28. Gosiu- bez obaw suszarka umarła (ja nie wiem co to się u mnie dzieje, ale przy jej spaleniu to już płakałam ...ale ze śmiechu;))Choć nie powiem jak byłam jeszcze w liceum to mi buchnęła nieźle taka rosyjska żółta bestia;) ale wszystko skończyło się pozytywnie. A Stefan to ma problemy przez to że mi grzać nie chcą, ale patent na niego już mam. Dziś był żytni zakwasowiec z żurawinką, jutro tatterowiec idzie w ruch;)

    OdpowiedzUsuń
  29. To bardzo mi się podoba!!!mniam,miam:)Śliczne!!!

    OdpowiedzUsuń
  30. Takie pysznosci ,że chyba zgrzeszę ....pozdrawiam Malwinko, miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  31. Malwi, wyglądają obłędnie. Takie mocno zauważalne te orzeszki, mniam! a ja sobie w Post zakazałam słodyczy... ech, trudno. Przepis poczeka :D

    Super że Stefan reaguje :))) Dobry pomysł z tym kombiwarem ;)
    Czekam zatem na te pyszności jakie z niego popełnisz :D

    Za Maggie powtórzę, Kobietko nie tykaj się już sprzętów elektrycznych, bo to faktycznie może się źle skończyć ;)

    Buziak wielki
    Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  32. ależ w nich dobroci! biorę w ciemno nawet z rodzynkami (których nie lubię...)
    i podoba mi się zapis - dla wymagających łasuchów :-))

    OdpowiedzUsuń
  33. Ewelinko- póki co sprzęty omijam z daleka;) choć dziś będę rozmrażać lodówkę- obym nic nie popsuła;D
    A Tatterowiec właśnie jest na drugim wyrastaniu-mam nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Bardzo, bardzo fajne ciacha.

    OdpowiedzUsuń
  35. Te ciasteczka wyglądają na zachęcająco czekoladowe i chrupiące :)
    Jestem bardzo ciekawa ich ulepszonej wersji :)

    OdpowiedzUsuń
  36. pytanko mam [proszę się nie śmiać ;)]- czy czekolada ma być tabliczkowana i gorzka czy jakaś magiczna specjalna? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tu mnie masz, bo nie dopisałam, że gorzka;) Oczywiście mile widziane, by miała większość zawartość kakao;)

      Usuń

Dziękuję za pozostawione komentarze. Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoimi spostrzeżeniami na temat przepisów zamieszczonych na stronie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

.