środa, 19 stycznia 2011

Idziemy na wojnę, czyli Anzac biscuits

Idziemy na wojnę, czyli Anzac biscuits


Kiedy tylko zobaczyłam te ciasteczka- wiedziałam że od razu muszę je zrobić. Są bardzo proste w wykonaniu, robi się je niezwykle szybko, a do tego genialnie smakują. Dorotka pisała, że piekły je australijskie matki i żony dla walczących żołnierzy. Moje powędrowały do niejakiej J. Może na wojnę ona nie idzie, ale wielkimi krokami zbliża się sesja, a jakby nie patrzeć dla każdego studenta jest to ciężkie starcie.



ANZAC BISCUITS (AUSTRALIA)


Składniki (na 20-25 sporych ciasteczek):
[przepis pochodzi od Dorotus]
  • 100 g mąki
  • 85 g wiórków kokosowych - ja dałam różowe
  • 85 g płatków owsianych- u mnie błyskawiczne
  • 70 g cukru pudru
  • płaska łyżeczka sody
  • 100 g masła
  • łyżka golden syrup'u (dałam miód z koniczyny)
Mąkę, wiórki, cukier i płatki mieszamy w misce. Masło roztapiamy, dodajemy łyżkę miodu (nie doprowadzamy do wrzenia) oraz sodę rozpuszczoną w 2 łyżkach wrzącej wody. Do maślanej masy dodajemy suche składniki ii dobrze mieszamy. Formujemy kulki wielkości orzecha włoskiego, spłaszczamy i układamy w odstępach na blasze. Pieczemy 8-10 minut w temp. 180 stopni (łatwo łapią kolor). W trakcie pieczenia po 2-4 minutach jeszcze raz ciasteczka spłaszczamy. Pozostawiamy je na blasze aż stwardnieją (są bardzo miękkie na początku) i studzimy na kratce. 

30 komentarzy :

  1. Z takimi ciachami nawet wojna nie straszna :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ apetyczne ciacha! świetnie się prezentują.

    OdpowiedzUsuń
  3. Te ciacha są pyszne, też je kiedys robiłam.
    Piękne zdjęcia:)
    Myslę,ze ciastka będą świetne w trakcie sesji:)
    Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  4. Mmm...coś kokosowego i orzechowego - idealne smaki dla mnie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Smakowite! Choć na wojnę nie idę, chętnie bym ich spróbowała. I jaki fajny masz koszyczek! ;)

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo kuszące szczególnie, że uwielbiam wiórki kokosowe :) no i śliczne zdjęcie z filiżanką... Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Też by mi się takie przydały na sesję:P Może sobie zrobię.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak tylko zobaczyłam Twój koszyczek pomyślałam "jaki piękny..., ciekawe gdzie go można dostać?". A anzaków jeszcze nie robiłam, czas to zmienić...

    OdpowiedzUsuń
  9. Proste i nawet zdrowe, może się skuszę... :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kolejne ciasteczka na mojej liscie :) Pieknie Ci wyszły!

    OdpowiedzUsuń
  11. genialny koszyczek i jego zawartość. podjadane w czasie sesji osłodzą siedzenie przy książkach, notatkach czy innych kserówkach :) (piszę mając przed sobą jedną stertę na jutro)

    OdpowiedzUsuń
  12. Chyba znam te ciasteczka... są rzeczywiście wspaniałe! A te Twoje tak ślicznie wyglądają w tym retro koszyczku:)

    OdpowiedzUsuń
  13. w dniu dzisiejszym słowo "wojna" zostało użyte kilkanaście razy - w sejmie i przekazach prasowych [nie wiem czy oglądałaś choć fragment obrad sejmu], myślałam że nawiązujesz do tej sytuacji ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Powiem tyle. Super.

    Jak wyjdę z czekoladowego szału to zrobię coś podobnego.

    I ten koszyczek, jak u czerwonego kapturka:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Z takimi ciasteczkami nawet wojna mi niestraszna! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciasteczka wyglądają na chrupiąco pyszne. Poza tym bardzo podoba mi się obrus ze zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  17. takie ciasteczka do herbatki by mi super pasowaly... pycha:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ciasteczka wyszły cudne i zapewne bardzo smaczne:)
    Ale koszyczek jest super:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  19. w ciągu sesji to rzeczywiście niezły pomysł :) chociaż ja mam jutro już ostatni egzamin i w tym roku objadałam się raczej drożdżówkami i pączkami, a nie owsianymi zdrowymi ciasteczkami :)

    OdpowiedzUsuń
  20. mogłabym być takim żołnierzem mając je w kieszeni^^

    OdpowiedzUsuń
  21. Wprawdzie ja na diecie ale wirtualnie...poproszę...pozdrawiam Malwinko...

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetny przepis i faktyczne prościutki w wykonaniu!! Tak sobie myślę,że można też do nich dodać ziaren sezamu :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  23. Escapade- z sezamem dobry pomysł, z resztą myślę, że z tymi ciastkami i dodatkami do nich możnaby eksperymentować;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo lubie takie ciasteczka,no i bardzo podoba mi sie ten koszyczek ze zdjecia.A juz z Ta ,,studencka wojna,, to mnie powalilas ..:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Fajne, chrupiące ciasteczka. I ciekawy koszyczek.

    OdpowiedzUsuń
  26. Anonimowy08 maja, 2011

    nie wiem co jest nie tak...
    nie ywszły
    totalnie się rozsypywały w rękach, a ta kruszonka którą zdołałam dostarczyć do ust była absolutnie niesłodka
    chyba potrzeba im więcej masła i cukru, tak w ogóle :)
    a zapachem zapowiadały się tak dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  27. oj, nie mam pojęcia czemu nie wyszły. może złe proporcje? ja zawsze wszystko ważę, nie wiem czy Ty to zrobiłaś/łeś?
    masę na pewno trzeba ugniatać (ściskać w dłoniach, wtedy ładnie się lepią). faktycznie nie są bardzo słodkie, jak dla mnie w sam raz. Jak coś odpisz w komentarzu lub mailowo (m.lollypops@gmail.com) postaram Ci się pomóc;)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  28. Anonimowy- teraz to ja muszę Cię przeprosić, bo machnęłam się w przepisie z cukrem , a raczej brakiem go. Dopiero teraz to zauważyłam. Co jak co w ramach rekompensaty jestem w stanie upiec dla Ciebie te ciasteczka i wysłać drogą pocztową;) więc jak coś odezwij się;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Anonimowy14 maja, 2011

    w porządku w porządku :)
    rekompensatą są te wszystkie inne genialne przepisy które wiele razy umilały popołudnia ;))

    ściskam i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawione komentarze. Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoimi spostrzeżeniami na temat przepisów zamieszczonych na stronie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

.