wtorek, 28 grudnia 2010

Sierotka Marysia i 7 kurczaków


 To będzie najdłuższy post jaki do tej pory na blogu umieściłam. Jak sama nazwa wskazuje- dziś siedem dań, w których pierwsze skrzypce gra kurczak. Myślę, że każdy, kto tylko choć trochę lubi kurczaka znajdzie coś dla siebie. Serdecznie zapraszam do degustacji;)

Spaghetti z kurczakiem i pesto z rukoli i migdałów

Składniki (na 2 porcje):
  • 150 g pełnoziarnistego makaronu spaghetti
  • 1 spora pierś z kurczaka- 250 g
  • sok z połowy cytryny, sól, świeżo mielony kolorowy pieprz, tymianek
  • pesto- garść rukoli, garść świeżych liści bazylii, 1 duży ząbek czosnku, oliwa z oliwek (około pół szklanki - ja daję "na oko"), po dwie łyżki orzechów laskowych, włoskich oraz migdałów (dałam płatki), sól, świeżo mielony pieprz

Filet czyścimy, przekrawamy wzdłuż na pół. Nacieramy solą, pieprzem, tymiankiem, kropimy sokiem z cytryny. Odstawiamy na godzinę do lodówki. Pieczemy na ruszcie w piekarniku w temp. 180 stopni przez 25 minut ( w trakcie pieczenia odwracamy mięso na druga stronę). Możemy też mięso usmażyć na patelni (wtedy zamarynowane mięso kroimy od razu w kostkę i smażymy do miękkości na oliwie z oliwek).
Gotujemy makaron al dente z dodatkiem soli i odrobiny oliwy z oliwek. Odcedzamy go i kropimy oliwą. 
W czasie kiedy gotuje się makaron przygotowujemy pesto- rukolę, orzechy, migdały, czosnek i bazylię miksujemy stopniowo dolewając oliwę z oliwek. Doprawiamy solą i pieprzem.
Makaron mieszamy z kilkoma łyżkami pesto i pokrojonym w kostkę kurczakiem. Potrawę możemy posypać płatkami migdałów.



 Kurczak barbecue

Składniki na sos barbecue:
[przepis znalazłam na blogu Passionfruit]
  • puszka pomidorów bez skórki
  • 2 ząbki czosnku drobno posiekane
  • 1 cebula- drobno posiekana
  • 1 łyżka cukru- u mnie brązowy
  • 4 łyżki ciemnego sosu sojowego
  • 1 łyżeczka papryki słodkiej
  • 1/4 łyżeczki pieprzu cayenne
  • szczypta soli
  • 2 łyżki sosu Worcestershire
 Cebulę i czosnek zrumienić na patelni. Dodać pomidory wraz z zalewą. Dodać kolejno cukier, paprykę, sos Worcestershire i 2 łyżki sosu sojowego. Gotujemy na wolnym ogniu aż płyn odparuje i uzyskamy gęsty sos.
Sos blendujemy na gładką masę. Dodajemy pozostałe 2 łyżki sosu sojowego i mieszamy.

Składniki na kurczaka barbecue (na 2 porcje):
  • 4 pałeczki z kurczaka
  • sos barbecue
Pałeczki myjemy, obieramy ze skóry. Nacinamy każdą trzy razy w poprzek aż do kości.  Smarujemy obficie sosem i odstawiamy do lodówki na godzinę. Pieczemy na ruszcie w piekarniku w temp. 200 stopni około pół godziny lub dłużej od czasu do czasu polewając sosem.



Ryżowe świderki z kurczakiem i warzywami

Składniki (na 2 porcje):
  • filet z piersi z kurczaka 250g
  • 5 średniej wielkości pieczarek- obrane i pokrojone w plasterki
  • pół czerwonej papryki- pokrojonej w kostkę
  • ząbek czosnku zmiażdżony
  • 1 cebula pokrojona w cienkie piórka
  • brokuły- 200 g- użyłam świeżego
  • sól, pieprz cytrynowy, tymianek, chilli w proszku, słodka papryka w proszku
  • 200 g makaronu ryżowego świderki
Kurczaka kroimy w kostkę. Przyprawiamy solą, pieprzem cytrynowym, słodką papryką (ja dodatkowo przyprawiam pieprzem cayenne). Na rozgrzanej oliwie przesmażamy kurczaka, dodajemy cebulę i czosnek. Smażymy 3 minuty mieszając aż cebula zmięknie. Dodajemy brokuła podzielonego na różyczki (możemy go wcześniej zblanszować), pieczarki, paprykę i tymianek. Podlewamy wodą i dusimy od czasu do czasu mieszając (około 20 minut aż brokuły będą miękkie). Pod koniec doprawiamy pieprzem i solą.
W czasie przygotowania potrawy gotujemy makaron zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Odcedzamy go, przelewamy wodą i dodajemy do warzyw na patelni. Dokładnie mieszamy.



Kurczak w aromatycznej domowej przyprawie

Przyprawa do kurczaka:
[przepis podaję za Ewelinką]
  • 3 łyżeczki słodkiej papryki w proszku
  • 3 łyżeczki pieprzu ziołowego- dałam świeżo mielony kolorowy pieprz
  • 1,5 łyżeczki curry
  • 1,5 łyżeczki soli morskiej
  • łyżeczka ostrej papryki w proszku
  • łyżeczka czosnku granulowanego
Wszystkie składniki mieszamy ze sobą, przesypujemy do słoiczka.
Piersi z kurczaka czyścimy, przekrawamy wzdłuż na pół. Nacieramy przyprawą. Ja mięso skropiłam oliwą z oliwek i odstawiłam do lodówki na całą noc. Następnie upiekłam na ruszcie w piekarniku (175 stopni około 25 minut). Jeszcze lepiej przyprawa sprawdzi się jako dodatek do skrzydełek bądź podudzi z kurczaka.



Kurczak marynowany w chilli i musztardzie z surówką z marchwi i pomarańczy
 
Składniki (na 2 porcje):
  • 2 piersi z kurczaka
  • sól, świeżo mielony pieprz
  • 3 łyżeczki gruboziarnistej musztardy francuskiej
  • 3 łyżeczki pikantnego sosu chilli
  • łyżeczka oliwy z oliwek
Piersi czyścimy, przekrawamy wzdłuż na pół. Nacieramy solą i pieprzem. Musztardę dokładnie łączymy z oliwą i sosem chilli. Do powstałej marynaty wkładamy mięso, dokładnie mieszamy. Odstawiamy na 3 godziny do lodówki lub na całą noc. Pieczemy na ruszcie w piekarniku około 25 minut w temp. 180 stopni. W trakcie pieczenia polewamy kurczaka marynatą.

Surówka z marchwi i pomarańczy 

Składniki:
  • 3 średnie marchewki
  • 1 pomarańcza
  • 3 łyżki rodzynek
  • sól, cukier
Marchew obieramy, ścieramy na tartce o grubych oczkach. Wyciskamy sok z połowy pomarańczy. Pozostałą połowę obieramy, pozbawiamy błonek i rozdrabniamy na mniejsze części. Dodajemy do marchewki, kropimy sokiem z pomarańczy, doprawiamy solą i cukrem.  Dokładamy rodzynki i dokładnie mieszamy. Odstawiamy na około 15 minut.



Pikantny kurczak w aromatycznym sosie z pieczonych warzyw


Składniki (na 2 porcje):
[przepis własny]
  • duży pomidor
  • 1 średnia czerwona papryka
  • cebula biała lub czerwona
  • 2 ząbki czosnku w łupinkach
  • 3-4 łyżki opłukanej i odsączonej czerwonej fasoli z puszki
  • sól, świeżo mielony kolorowy pieprz, ostra papryka w proszku
  • 2 piersi z kurczaka
  • sól, świeżo mielony kolorowy pieprz, słodka papryka w proszku, pieprz cayenne
  • oliwa z oliwek
Piersi czyścimy, przekrawamy wzdłuż na pół. Przyprawiamy solą, pieprzem, słodką papryką w proszku i pieprzem cayenne (przyprawami nacieramy mięso). Kropimy delikatnie oliwą z oliwek i odkładamy na 3 godziny lub całą noc.
Na blasze (ja wykorzystuję spód od tortownicy) układamy pomidora przekrojonego na pół (wnętrzem do góry), cebulę (obraną i przekrojoną na ćwiartki), oczyszczoną i pokrojoną na 4 części paprykę (skórką do góry), oraz czosnek w łupinie. Pieczemy w temp. 180 stopni około pół godziny (aż skórka papryki mocno się pomarszczy i zacznie ciemnieć). Z papryki i pomidora zdejmujemy skórkę. Blendujemy pomidora, paprykę, wyciśnięty z łupin czosnek oraz cebulę. Pod koniec dodajemy odsączoną i opłukaną fasolę i dalej blendujemy na gładką masę. Doprawiamy solą i świeżo mielonym kolorowym pieprzem.
Mięso pieczemy na ruszcie w temp. 180 stopni około 20-25 minut. W trakcie pieczenia możemy je obrócić na druga stronę.
Sos podgrzewamy. Mięso podajemy z ryżem polane sosem.

Przy okazji prezentuję Wam piękny kajecik na przepisy, który wygrałam jakiś czas temu w konkursie zorganizowanym przez Mariusza z bloga Mężczyzna Gotuje. Wpisuję do niego same "perełki" kulinarne. 



Kurczak w cytrynie i tymianku z pieczonymi warzywami 

Składniki (na dwie porcje):
  • 2 piersi z kurczaka
  • sól, pieprz, suszony tymianek
  • sok z połowy cytryny
  • 2 ząbki czosnku drobno posiekane
  • marchewka pokrojona w talarki
  • papryka czerwona
  • cebula
  • ryż brązowy
  • oliwa z oliwek
Piersi czyścimy, przekrajamy wzdłuż na pół. Ja upiekłam je w całości. Wkładamy je do miseczki, przyprawiamy solą, świeżo mielonym kolorowym pieprzem, tymiankiem, dodajemy drobno pokrojony czosnek i sok z cytryny. Całość dokładnie mieszamy i odstawiamy do lodówki na 3 godziny lub na całą noc. 
Mięso pieczemy na ruszcie w piekarniku około 25 minut w temp. 180 stopni (jeśli pieczemy piersi w całości długość pieczenia może się wydłużyć). 
Mięso podajemy z ugotowanym na parze brązowym ryżem i pieczonymi warzywami (marchew obieramy kroimy na talarki, cebulę na ćwiartki, paprykę w paseczki, kropimy delikatnie oliwą i pieczemy razem z kurczakiem w piekarniku od czasu do czasu mieszając je).

poniedziałek, 27 grudnia 2010

Pilaw z kurczaka z pomidorami, papryką i bakaliami


Święta minęły bardzo szybko. Ale to chyba dla nikogo nie jest niespodzianką. Długie przygotowania, trzy krótkie dni i wracamy do szarej rzeczywistości. Ja od wczoraj leżę w łóżku z temperaturą, zatkanym nosem i kaszlem, który nie daje mi spokoju. Musze jak najszybciej wrócić do zdrówka, bo lada dzień Sylwester, na dodatek mam sporo pisemnej pracy.
Jestem za to w posiadaniu nowej książeczki- Kucharka litewska Wincenty Zawadzkiej. Już niedługo będę korzystała z tej cudownej skarbnicy wiedzy kulinarnej. Tymczasem wracam pod ciepłą kołderkę i z kubkiem gorącej herbaty dalej walczę z zarazkami.

* tuż przed świętami otrzymałam bardzo miły prezent od firmy Podravka - zestaw ich produktów do wypróbowania. Bardzo lubię ich pomidorowe specjały, miłym zaskoczeniem były też dla mnie makarony i Vegeta Natur ( bez wzmacniaczy smaku, dodatkowych aromatów i barwników). Ucieszyły mnie też susze warzywne w okresie zimowym niezwykle przydatne- włoszczyzna suszona (moja, którą suszyłam latem już dawno poszła w zapomnienie), suszone buraczki (będą jak znalazł do sylwestrowego barszczyku) i prażona cebulka (tu zachwyty ze strony W. - ja na pewno ją wykorzystam raz kolejny robiąc bułeczki cebulowe).

Przyznam szczerze, iż nie lubię zbędnych reklam na blogach. Czasem mam wręcz wrażenie, że niektórzy niedługo będą na swoich stronach reklamować papier toaletowy.  Produkty tej firmy jednak lubię i używam często, nie widzę więc z mojej strony żadnej hipokryzji w tej kwestii. Są firmy, których produkty cenię i chętnie używam. Nie uznaję od dłuższego czasu "gotowców"- pewne przyprawy wolę robić sama (nawet nie wiecie ile czasu straciłam poszukując przyprawy do piernika bez dodatku mąki- znalazłam tylko jedną firmę, która ją produkuje), gotowe sosy w słoikach omijam z daleka (chyba, że chodzi tu o sosy specjalne będące dodatkiem smakowym typu sos sojowy, Sambal Oelek czy inne). 
Mam pewne typy jeśli chodzi o produkty, które chętnie kupuję (i tu przypominam o zasadzie- droższe nie znaczy lepsze). Postaram się na ten temat w wolnej chwili troszkę napisać, jeśli rzecz jasna będziecie tym zainteresowani. 



Składniki (na 4 porcje):
[przepis z moimi zmianami pochodzi z książki Kuchnia turecka z serii Podróże kulinarne]
  • 400 g filetów z piersi kurczaka- oczyszczone i pokrojone w kostkę o boku 1 cm
  • 1 pęczek dymki- pokrojony w cienkie plasterki
  • 1 żółta papryka pokrojona w kostkę lub krążki
  • 2 ząbki czosnku drobno posiekane
  • 250 g pomidorów bez skórki pokrojonych (użyłam pomidorów krojonych Podravki)
  • 1 suszony strąk chilli (dałam jedną papryczkę suszoną peperoncino)
  • 1 mała paczuszka mielonego szafranu (dałam szczyptę)
  • 1/2 szklanki wywaru drobiowego
  • 40 g rodzynek
  • 250 g długoziarnistego ryżu
  • 40 g orzeszków piniowych (dałam włoskie)
  • sól, świeżo mielony pieprz, 1/2 łyżeczki kuminu
  • 1/2 pęczka natki pietruszki
  • do podania- 200 ml jogurtu naturalnego zmieszanego z łyżeczką kuminu

W przepisie zalecano wykonanie potrawy na patelni. Ja postawiłam jednak na garnek z grubym dnem. Na rozgrzanym tłuszczu smażymy mięso, paprykę, cebulę i czosnek około 4 minuty ze wszystkich stron (może potrwać to odrobinę dłużej). 
Do bulionu dodajemy szafran, wlewamy do mięsa i doprowadzamy do wrzenia. Zmniejszamy ogień, dodajemy opłukany ryż, sól, pieprz, kumin, suszoną rozkruszoną papryczkę, pomidory, rodzynki i orzechy. Gotujemy na wolnym ogniu pod przykryciem około 25 minut (w razie potrzeby podlewamy wodą). Danie obficie posypujemy drobno posiekaną natką pietruszki.
Podajemy z jogurtem wymieszanym z kuminem.

czwartek, 23 grudnia 2010

Kruche maślane ciasteczka Bożonarodzeniowe


 Od kilku dni najwięcej czasu spędzam w kuchni - póki co ciasta upieczone, śledzie się "przegryzają", pasztety leżakują w foremkach i czekają konsumpcji. W międzyczasie maślane bożonarodzeniowe ciasteczka - rozpływające się w ustach, słodkie- idealne jako prezent dla bliskiej nam osoby. Znikam na kilka dni i korzystając z okazji życzę Wam wszystkim Kochani Wesołych Świąt !



Składniki (na około 30 sporych ciastek):
  • 230 g mąki pszennej 
  • 50 g cukru pudru
  • 150 g masła zimnego
  • 1 żółtko
  • pół szklanki bakalii ( posiekane orzechy włoskie, laskowe, migdały, rodzynki)
  • kilka kropel aromatu pomarańczowego (można pominąć)
  • łyżka drobno posiekanej kandyzowanej skórki pomarańczowej
  • 50 g drobno posiekanej czekolady gorzkiej
  • łyżka otartej skórki z pomarańczy (następnym razem dam dwie)
Masło siekamy z mąką i cukrem pudrem. Dodajemy żółtko i aromat i szybko zagniatamy ciasto. Dodajemy do niego bakalie, skórkę kandyzowaną i otartą z pomarańczy, czekoladę. Wstawiamy do lodówki na około pół godziny. Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni. Z ciasta formujemy kulki wielkości małego orzecha włoskiego, spłaszczamy i układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy około 13 minut.

Przepis dodaję do akcji Świąteczne prezenty 2010 oraz Ciasteczkowy potwór.

wtorek, 21 grudnia 2010

Świąteczne pierniczki




Pierniczki te od jakiegoś czasu leżakowały sobie w puszkach. Zrobiłam je pewnego wieczoru będąc z wizyta u Mamy. W. kulturalnie pomagał mi przy wyrabianiu ciasta (jak widać dbam o muskulaturę jego rąk). Wszystko poszło o tyle gładko, że kolejnego dnia zrobiłam te same pierniczki z podwójnej porcji. Łącznie mam więc około 200 pierniczków przeróżnych kształtów, które właśnie dziś ozdabiam. (na zdjęciach znajduje się pierwsza pierniczkowa partia- pozostałe (około 180) ozdabiałam  przy pomocy lukru z kurzego białka oraz czekolady- czas przy tym spędzony pominę). Szału nie ma, ale mimo wszystko jestem z siebie dumna ;)
W Wigilię powędrują zapakowane w paczuszki w ręce kilku mi bliskich osób. 
Przepis pochodzi od Dorotki.




Składniki (na około 40-50 sztuk):
  • 1/4 szklanki miodu
  • 2 i 1/4 szklanki mąki
  • pół szklanki cukru pudru
  • łyżeczka sody oczyszczonej
  • 3-4 łyżeczki przyprawy do piernika
  • 1 jajko
  • 5 łyżek miękkiego masła
  • 1 łyżeczka kakao
 Wszystkie składniki wyrabiamy. Ciasto łatwo się formuje, nie należy dodawać więcej mąki. Jeśli będzie zbyt suche można dodać dodatkową łyżkę masła lub miodu. Wałkujemy je na grubość 3 mm (możemy je podsypać mąką). Wycinamy dowolne kształty. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do temp. 180 stopni około 10 minut (blachę wykładamy papierem do pieczenia). Po upieczeniu są miękkie- później twardnieją. Szybciej miękną jeśli włożymy do puszki skórkę z jabłka.
Co do witrażyków, zapewne wszystkim dobrze znanych- wykorzystałam kolorowe landrynki (zawinęłam w płócienną szmatkę i kulturalnie potraktowałam je tłuczkiem- foliowe woreczki tutaj niestety się nie sprawdzą, sypałam w wycięte dziurki sporą ilość z czubkiem. Po zastygnięciu bez problemów odrywają się od papieru. Dziurki robiłam za pomocą wykałaczki. Następnym razem użyję słomki, by móc przez otworek przełożyć grubszą tasiemkę).

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Potrawka kalifornijska


W. fanem rybek niestety nie jest. Jeśli już to zje tylko i wyłącznie rybkę, która wcześniej pływała w morzu. Dziwnym trafem zakupiłam filety z dorsza i tego samego dnia Grumkowie i Wiosenka przygotowali cudowne danie rybne. Niewiele myśląc od razu przystąpiłam do pichcenia. Rybka wyszła na prawdę smaczna- mnie najbardziej urzekł aromat, który jej nadały świeże zioła. 
Przepis dodaję do akcji- Wasze pomysły na smaczne obiady oraz  Akcji Ryba.


Składniki (na 4 porcje):
[przepis pochodzi z książki Podróże kulinarne. Kuchnia amerykańska] 
  • 1 cebula 
  • 2 cebule dymki
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 puszka pomidorów bez skórki (400g)
  • 1 szklanka białego wytrawnego wina
  • 1 pęczek natki pietruszki
  • 2-3 gałązki bazylii
  • 2 gałązki oregano (użyłam suszonego oregano)
  • 1 zielona papryka (dałam po pół czerwonej i żółtek)
  • 2 łyżki posiekanej bazylii do posypania
  • sól, świeżo mielony pieprz
  • 400-600 g filetów z białej ryby ( u mnie dorsz)


Cebulę, dymkę i paprykę kroimy w kostkę. Smażymy na patelni ciągle mieszając. Dodajemy rozgnieciony czosnek, posiekane pomidory wraz zalewą, wino. Dorzucamy posiekane zioła, przyprawiamy solą i pieprzem. Gotujemy na małym ogniu od czasu do czasu mieszając około 10 minut. 
Ryby kroimy w kawałki grubości 3-4 cm. Wkładamy do warzywnego sosu i gotujemy pod przykryciem do momentu aż ryba będzie miękka a sos zgęstnieje. Doprawiamy solą i pieprzem, posypujemy posiekaną bazylią. Ja rybkę podałam z brązowym ryżem.

niedziela, 19 grudnia 2010

Konfitura pomarańczowa z rumem i nutką amaretto


 Ostatnio u Kass widziałam bardzo apetyczną konfiturkę. Rzecz jasna od razu zabrałam się do jej wykonania, niestety prawdopodobnie moje pomarańcze były o wiele bardziej soczyste niż u niej- otrzymałam więc dwa słoiczki dość rzadkiej konfiturki (w sam raz jako dodatek do białego sera ) i dwa słoiczki pysznego soku, który świetnie sprawdza się w towarzystwie  zimowej herbatki.
Kolejnego dnia za radą Ewelosy postanowiłam zrobić kolejną konfiturę pomarańczową, tym razem z dodatkiem pektyny (która swego czasu przyszła do mnie pocztą od Ewelinki właśnie). I to był strzał w dziesiątkę. Gęsty dżemik, mocno pomarańczowy o delikatnym aromacie amaretto został już zapakowany w słoiczki i czeka świąt, kiedy to powędruje do kilku bliskich mi osób.
Przepis dodaję do akcji Świąteczne prezenty 2010


KONFITURA POMARAŃCZOWA

 Składniki (na 5 małych słoiczków, każdy po 180 ml):
  •  10 pomarańczy (po obraniu, oddzieleniu od błonek i odlaniu soku, powinny ważyć 1 kg)
  • 15 g fruktozy plus 3 czubate łyżki cukru
  • 200 g cukru ( jeśli wolimy słodsze konfitury możemy dać więcej)
  • sok z 1 cytryny
  • 2 łyżki skórki otartej z pomarańczy
  • 50 ml jasnego rumu
  • 1 łyżka amaretto


Pomarańcze dokładnie szorujemy i sparzamy wrzątkiem, obieramy- odcinamy  czapeczki z góry i z dołu, następnie odcinamy skórkę wraz z białą częścią. Wycinamy cząstki między błonkami. Moje pomarańcze były bardzo soczyste- przy ich obieraniu powstało mi około 2 szklanek soku. Do konfitury dałam 1/4 powstałego soku, reszta ze smakiem została wypita. Na tartce o małych oczkach ścieramy skórkę z pomarańczy (ja dodałam dwie łyżki, można jednak z powodzeniem dać więcej). Owoce wrzucamy do garnka wraz z 1/4 szklanki soku, gotujemy na małym ogniu około pół godziny.
Dodajemy pektynę zmieszaną z 3 łyżkami cukru, gotujemy dalej przez 3-5 minut ciągle mieszając drewnianą łyżką. Następnie dodajemy cukier, gotujemy mieszając do całkowitego rozpuszczenia go. Pod koniec dodajemy sok z cytryny, rum i amaretto. Mieszamy i przelewamy do wyparzonych słoików. Zakręcamy je dobrze i odwracamy do góry dnem. Przykrywamy ręcznikiem i pozostawiamy do ostygnięcia. Jeśli konfitura ma być dłużej przechowywana, warto małe słoiki pasteryzować około 8 minut. 
Konfitura będzie równie pyszna jeśli pominiemy rum i damy jedynie kieliszek amaretto. 

Dopisane 12 I 2012: jeden słoiczek został otwarty po ponad roku od przygotowania (nie był pasteryzowany). W dalszym ciągu konfitura była smaczna, nie uległa zepsuciu. Myślę, że miał na to wpływ dodatek alkoholu. 

czwartek, 16 grudnia 2010

Kruche pomarańczowe paluszki


Dziś pyszne kruche ciasteczka o aromacie pomarańczy.  Kiedy zobaczyłam je pierwszy raz u Dorotki od razu wiedziałam, że je upiekę. Dorotka do ich wykonania użyła mandarynek, ja jednak postawiłam na pomarańcze (których ostatnio nabyłam spory zapas). Nie wyszły tak idealne jak u autorki przepisu, jednak nadrabiają smakiem;-) A co najważniejsze świetnie wpasowały się w przedświąteczny klimat. Paczuszka z tymi dobrociami jutro powędruje do pewnej niewiasty.



Składniki (na 30 sztuk):
  • 250 g masła
  • 300 g mąki pszennej
  • 80 g cukru pudru
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 2 łyżki drobno startej skórki z pomarańczy (dałam 4)
  • 60 ml soku z pomarańczy
  • 60-100 g gorzkiej lub mlecznej czekolady (dałam mleczną- następnym razem dam jednak gorzką)


Miękkie masło ucieramy mikserem na puszystą masę. Dodajemy cukier i dalej ucieramy. Wrzucamy pozostałe składniki i miksujemy do ich połączenia. 
Ciasto wkładamy do lodówki na pół godziny. Nabieramy pół łyżki masy, na podsypanej mąką stolnicy formujemy wałeczki o długości około 15 cm. Wykładamy na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia ( ja natłuściłam ją masłem) w niewielkich odległościach (troszkę urosną) i pieczemy 10-13 minut w temperaturze 180 stopni ( piekłam 10 minut). Studzimy na kratce. Na początku są bardzo miękkie- należy uważać, by ich nie połamać. Polewamy czekoladą roztopioną w kąpieli wodnej.
Polałam roztopiona mleczną czekoladą, następnym razem na pewno użyję gorzkiej.  Moje paluszki były troszkę mniejsze (około 10 cm).
Przepis dodaję do akcji Świąteczne prezenty 2010.

wtorek, 14 grudnia 2010

Quesadillas z serem i wieprzownią


Jakiś czas temu robiłam quesadillas z kurczakiem- to jednak bije te poprzednie na głowę.  Jest na prawdę fenomenalne. Zieloną paprykę zastąpiłam żółtą- następnym razem użyję czerwonej by uzyskać fajny efekt zarówno smakowy jak i kolorystyczny. Polecam serdecznie wszystkim.
Ja z kolei joguję, ile mogę ostatnio. Staram się wykorzystywać każdą wolną chwilę by choć chwilkę się powyginać na macie. Standardowe 40 minut dziennie odbębniam z samego rana (choć to słowo nie jest zbyt adekwatne). I nawet kiedy wstaje z naburmuszoną miną te ukochane wygibaski od razu wprawiają mnie w dobry humor.  Od Nowego Roku planuję rozszerzyć zakres ćwiczeń, w planach też jest joga w fitness clubie. Zobaczymy jak czas i fundusze na to pozwolą.




Składniki (na 8 kawałków):
[przepis z moimi zmianami pochodzi z książki Podróże kulinarne. Kuchnia meksykańska]
  • 250 g mielonego mięsa wieprzowego
  • jedna papryka pokrojona w drobną kostkę - w przepisie była zielona- ja zastąpiłam ją żółtą
  • 2 ząbki czosnku zmiażdżone
  • pół małej czerwonej papryczki chilli drobno posiekanej
  • sól, pieprz, chilli w proszku, kminek mielony
  • 125 g grubo startego sera cheddar
  • 4 pszenne tortille


Mięso smażymy na patelni około 10 minut mieszając od czasu do czasu. Dodajemy do niego czosnek, paprykę i chilli. Na tym etapie przyprawiłam solą, pieprzem, kminkiem i chilli w proszku. Tortillę smarujemy delikatnie oliwą z jednej strony. Na stronę nienaoliwioną układamy warstwę sera, następnie mięsny farsz, znów warstwę sera i kolejny placek (pamiętajmy by strony posmarowane oliwą były na zewnątrz). 
Smażymy tortille na patelni z dwóch stron, aż ładnie się przyrumienią. Kroimy je a 4 części i podajemy.

niedziela, 12 grudnia 2010

Spaghetti z kurczakiem i salsa criolla


Dziś danie, które rano podpatrzyłam u Grumków. Bardzo smaczne i szybkie w wykonaniu spaghetti. Troszkę zmieniłam przepis- w oryginale był ugotowany kurczak- W. jednak takowego nie tknie (ma uraz bo swego czasu chodząc na siłownię jadł tylko takiego). Zainteresowanych odsyłam więc na blog Irenki i Andrzeja. Ja do dania wykorzystałam ugrillowaną pierś. Składniki podaję na dwuosobową porcję.
My dziś z kolei wstaliśmy o 4ej, by móc na żywo oglądać UFC 124: St. Pierre vs Koscheck 2. Było warto zobaczyć to niesamowite widowisko, a w szczególności walkę naszego ulubieńca GSP. I była też okazja dłużej pojogować kiedy W. z samego rana pobiegł na siłownię.

Składniki (2 porcje):
[przepis podpatrzony i delikatnie zmieniony pochodzi z bloga Grumków]
  • 150 g makaronu spaghetti- u mnie pełnoziarnisty
  • 1/4 szklanki bulionu drobiowego
  • szklanka ugotowanego kurczaka (zamiast gotować kurczaka dałam 2 małe ugrillowane filety przyprawione w soli, pieprzu i słodkiej papryce)
  • do podania ser queso fresco lub parmezan
  • salsa criolla- łyżka oliwy z oliwek, pół szklanki czerwonej papryki ( w oryginale była też zielona- my za nią nie przepadamy), 2 duże pomidory sparzone, obrane ze skóry i posiekane, tymianek, kumin, sól, pieprz


Na patelni smażymy posiekana w kostkę cebulę, jak zmięknie dorzucamy paprykę. Dodajemy pomidory, bulion- dusimy na wolnym ogniu aż papryka zmięknie. Doprawiamy pieprzem, tymiankiem, kuminem i odrobiną soli. Ugotowanego lub ugrillowanego kurczaka kroimy w mniejsze kawałki- mieszamy z sosem i ugotowanym makaronem. Posypujemy serem (jest na tyle smaczne, że ser jest zbędny). Ja przybrałam posiekana natką pietruszki.

sobota, 11 grudnia 2010

Czym kusi Ewa w XXI wieku



Niedawno wróciłam od Mamy. Korzystając z obecności piekarnika, jak głupia napiekłam pierniczków (może z 200 ich wyszło?). Mam na oku jeszcze jedne, więc troszkę pracy przede mną. Ale o pierniczkach będzie jednak innym razem. 
Dziś muffinki- z tych kuszących- czyli połączenie jabłka i białej czekolady. Myślę, że gdyby Ewa miała w raju piekarnik, Adam chętniej połasiłby się o takie muffinki, aniżeli sam owoc.


A co do owocu - w naszej kulturze jest to jabłko, w innych z kolei, ów słowo "owoc" jest interpretowane w inny sposób- czyli u nas Ewa zerwała jabłko, dla innych była to pomarańcza, figa...Ciekawa jestem interpretacji tego słowa przez mieszkańców krajów azjatyckich, czy też afrykańskich. Może ktoś z Was ma na ten temat jakąś szerszą wiedzę?



Składniki (na 12 sztuk):
  • 275 g mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • łyżeczka sody oczyszczonej
  • pół szklanki cukru
  • 5 łyżek roztopionego masła
  • szklanka mleka
  • 1 jajko
  • tabliczka białej czekolady (i tu odradzam czekoladę w fioletowym opakowaniu)
  • 1 spore jabłko pokrojone w kosteczkę


W misce łączymy mąkę, sodę, cukier, proszek do pieczenia i pół kostki drobno posiekanej białej czekolady. W drugiej misce łączymy masło, jajko i mleko. Dodajemy mokre składniki do suchych, dokładamy jabłko i mieszamy do połączenia składników. Masą wypełniamy papilotki do 2/3 ich wysokości. Pieczemy przez 20 minut w temp. 175 stopni. Pozostałą czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej, dekorujemy nią muffinki. Ja dodatkowo ozdobiłam je kolorowymi perełkami.

wtorek, 7 grudnia 2010

Karaibski kurczak z cieciorką i ryżem


Niezwykle szybkie w przygotowaniu, sycące i aromatyczne danie. W sam raz dla wielbicieli egzotycznych smaków. Zawsze w mojej szafce stoi mleczko kokosowe, które uwielbiam dodawać do potraw. Zapach jest obłędny. W. na samą myśl o daniu z dodatkiem kokosowego mleczka robi się głodny. Serdecznie polecam. Przepis dołączam do akcji prowadzonej przez Grumków- Z widelcem przez kuchnię obu Ameryk.


Składniki (na 2 porcje):
[przepis z moimi zmianami pochodzi z książki Podróże kulinarne. Kuchnia karaibska]
  • 2 piersi z kurczaka (w oryginale były podudzia z kurczaka)
  • 2 szklanki bulionu z kurczaka
  • 100 g ryżu
  • tymianek, sól, pieprz kolorowy świeżo mielony, szafran
  • 200 g cieciorki z puszki
  • 1 duża czerwona papryka pokrojona w kostkę
  • 1 cebula drobno pokrojona
  • 2 drobno posiekane ząbki czosnku
  • 150 ml mleczka kokosowego 
  • pół papryczki chilli pozbawionej ziaren drobno posiekana- dałam zieloną
  • łyżka wiórków kokosowych- dałam pół

Piersi czyścimy, kroimy w poprzek każdą na 2-3 części (w zależności od ich wielkości. Równie dobrze możemy pozostawić je w całości). Przyprawiamy solą i świeżo mielonym pieprzem. Obsmażamy na maśle z obu stron około 5 minut. Dodajemy czosnek, cebulę, chilli i paprykę. Smażymy 3 minuty. Wsypujemy ryż, smażymy 2 minuty stale mieszając, aż pokryje się masłem. Dodajemy tymianek, wiórki kokosowe, ciecierzycę i mleczko. Dokładnie mieszamy. Do bulionu dodajemy nitki szafranu(około pół łyżeczki). Połowę wlewamy na patelnię. Doprowadzamy do wrzenia, zmniejszamy płomień i gotujemy na wolnym ogniu około 20-25 minut w razie potrzeby dolewając bulion. Podajemy z plasterkami cytryny.


Wielbicielom dań z dodatkiem mleczka bądź śmietanki kokosowej polecam również:

poniedziałek, 6 grudnia 2010

Mikołajkowe drożdżowe choinki



Dziś Mikołajki- prezentuję więc drożdżowe choinki, które upiekłam w prezencie dla I., która wczoraj mnie odwiedziła. Przepis znalazłam na blogu Dorotki- kiedy je tylko zobaczyłam od razu zabrałam się za pieczenie. Są niesamowicie szybkie i proste w wykonaniu. Nie są zbyt słodkie- słodyczy nadaje im lukier i czekoladowe dodatki. Na pewno zrobię je także na święta.

Przepis dodaję do akcji Świąteczne Prezenty i Wypieki drożdżowe.




Składniki (na 9 dużych choinek):
  • 300 g mąki pszennej chlebowej
  • 150 ml mleka
  • 40 g masła roztopionego
  • 2 łyżki cukru
  • 7 g suchych drożdży
  • 8 g cukru wanilinowego
  • białko
W misce łączymy mąkę z drożdżami. Masło łączymy z mlekiem. Dodajemy mleko do mąki oraz resztę składników (cukry i białko) i wyrabiamy ciasto. Powinno być gładkie i elastyczne. Wyrabia się bardzo szybko i łatwo.
Ciasto wkładamy do miseczki, przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na 1,5 godziny do podwojenia objętości.
Wyrośnięte ciasto krótko wyrabiamy, rozwałkowujemy na koło o średnicy 30 cm i dzielimy na 9 trójkątów. Trójkąty nacinamy po obu stronach, a nacięte końcówki spłaszczamy (odsyłam do bloga Dorotki, jest tam zdjęcie jak dokładnie powinno to wyglądać).
Przykrywamy i odkładamy do napuszenia na 20 minut.


Choinki smarujemy jajkiem rozmąconym z łyżką mleka. Ja smarowałam żółtkiem rozmąconym z jajkiem.
Pieczemy 14 minut w temp. 180 stopni. U mnie czas pieczenia i temperatura były mniejsze (piekłam około 11 minut w temp. 165 stopni- piekarnik z termoobiegiem).
Po upieczeniu choinki studzimy na kratce.
Ozdabiamy lukrem (pół szklanki cukru pudru utartego z 1-2 łyżkami gorącej wody). Ja nie miałam tak ładnych posypek jak Dorotka, użyłam kolorowej czekoladowej posypki i czekoladowych lentilek.
Z ciasta zrobiłam kilka dużych choinek, ale także kilka mniejszych. Z części zrobiłam też drożdżowe warkocze.


sobota, 4 grudnia 2010

Jerk chicken


Dziś przeglądałam moje pierwsze posty na blogu. I szczerze Wam powiem- jak na nie patrzyłam to zaczęłam się śmiać. Ciężko mi uwierzyć, że jeszcze nie dawno gotowałam takie rzeczy. Że byłam tak zachowawcza w kuchni. I te zdjęcia- pozostawiam to bez komentarza. Kiedyś myślałam o tym, by je usunąć, albo by zacząć wszystko od nowa. 
Ale doszłam do wniosku, że w sumie nie ma w tym sensu. Dzięki temu wiem, jakie postępy zrobiłam w gotowaniu i robieniu zdjęć. Wiem, jak bardzo zmieniły się moje smaki. Bo przecież nie wszystko musi być idealne, a do pewnych rzeczy dochodzi się z czasem. 
Znając życie, kiedy będę oglądać posty z okresu jesiennego będę pukać się w głowę, jak ja mogłam ciągle tego kurczaka ludziom pokazywać, że mogłam zrobić to tak a siak. Nie od razu Rzym zbudowano ;-)
Dlatego zapraszam na kurczaka Jerk. 

PS. W końcu grzeją!!! Choć powera nie ma, ale jest delikatnie cieplej. Póki co mogę się pochwalić, że przetrwałam dobę w mieszkaniu, w którym temperatura sięgała około 13 stopni ;)


Składniki (na 2 porcje):
[przepis z moimi zmianami pochodzi z książki Podróże kulinarne. Kuchnia karaibska]
  • 2 filety z piersi kurczaka (każdy po 175 g)
  • 2 łyżki jogurtu naturalnego
  • 1 łyżka sosu chilli
  • 1 łyżeczka drobno startej skórki z limonki
  • 2 łyżki soku z limonki
  • 1 łyżeczka mielonego ziela angielskiego
  • pół łyżeczki soli
  • pół łyżeczki czarnego pieprzu świeżo mielonego
  • 1 średnia cebula grubo posiekana
  • 2 ząbki czosnku grubo posiekane
  • 1 łyżka świeżych liści kolendry posiekanych (dałam pół łyżeczki suszonej kolendry)
  • 1 łyżka musztardy gruboziarnistej
  • łyżeczka brązowego cukru
  • 1 łyżka oliwy


Filety dokładnie czyścimy. W miseczce łączymy składniki marynaty- jogurt, sos chilli, skórkę z limonki, sok z limonki, musztardę, cebulę, czosnek, oliwę i wszystkie przyprawy. Miksujemy. Kurczaka obtaczamy w marynacie i wkładamy do lodówki na przynajmniej godzinę (ja odłożyłam na całą noc).
Filety pieczemy w temp. 180 stopni przez 50 minut (ja piekłam 30 minut z braku czasu, albo raczej z racji apetytu W.- w zamyśle kurczak ma być bardzo suchy, a nie każdy taki lubi). W trakcie pieczenia obracamy filety przynajmniej raz. Następnie pieczemy filety po 2 minuty z każdej strony na dobrze rozgrzanym grillu. 
Podajemy z ryżem.

piątek, 3 grudnia 2010

Czerwona soczewica na sposób orientalny


Wczoraj u Rabarbarry zobaczyłam potrawę, w której zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Jestem wielką fanką soczewicy i wszelkich strączkowych. Przepis delikatnie zmodyfikowałam- pominęłam koncentrat pomidorowy i dodałam od siebie kilka przypraw). Danie jest fenomenalne- sycące i rozgrzewające- tego mi było trzeba;) Za przepis niezmiernie dziękuję.

A kilkanaście godzin temu Częstochowa zamarzła. Ogrzewania brak- siedzę ubrana jak cebulka i marznę. Oby awarię szybko naprawili.



Składniki (na 2 porcje):
[przepis z moimi zmianami pochodzi ze strony http://rabarbarra.blogspot.com/]
  • pół szklanki wypłukanej czerwonej soczewicy
  • jedna mała cebulka drobno pokrojona
  • ząbek czosnku zmiażdżony
  • pół puszki obranych i posiekanych pomidorów
  • 150 ml wody
  • jedna średnia marchewka starta na tartce o grubych oczkach
  • sól, pieprz kolorowy świeżo mielony, kurkuma, imbir (świeży lub sproszkowany), chilli w proszku, kmin rzymski, kardamon, curry w proszku- przyprawy wedle preferencji


Na oliwie z oliwek smażymy cebulę i czosnek. Dodajemy marchew i przesmażamy około 5 minut. Dodajemy przyprawy (imbir, kardamon mielony, kurkumę, curry, sól, pieprz, kumin), wodę, soczewicę i pomidory. Doprowadzamy do wrzenia, gotujemy na małym ogniu aż soczewica będzie miękka. Pod koniec doprawiamy jeszcze chilli w proszku, odrobiną soli i pieprzem. Ja pochłonęłam z kaszką kuskus.

czwartek, 2 grudnia 2010

Owsiane trufelki


Dziś odrobina słodkości - niezwykle szybkie w wykonaniu i apetyczne trufelki. Robiłam je z racji wizyty niezapowiedzianych gości. Zniknęły niezwykle szybko i uprzyjemniły wspólne spotkanie. 
Mnie z kolei chyba jakieś choróbsko łapie- trzeba wyciągnąć malinowy sok i zacząć się kurować póki czas. Bo jakby nie patrzeć ciężko będzie odstawiać wygibasy na macie z chusteczką w dłoni. 
A co się tyczy wygibasów, to dostałam przedwczesny prezent od W. - wielką knigę o jodze. Mam już ich kilka, lecz ta zachwyciła mnie bardzo (dlatego też przy okazji zwiększyłam długość porannych ćwiczeń, co mnie bardzo cieszy, choć z czasem jest dosyć ciężko).

I jednak poniedziałkowe postanowienia mogą dojść do skutku- dziś mija 74 dzień mojej przygody z jogą;)

* 74 sama nie wiem dlaczego jest moją ulubioną liczbą


Składniki (na około 50-60 sztuk):
[przepis pochodzi z blogu Ilonki]
  • 130 g margaryny
  • szklanka cukru
  • 4 łyżki kakao
  • 8 łyżek mleka
  • 3 szklanki płatków owsianych- u mnie błyskawiczne
  • rodzynki
  • wiórki kokosowe do obtoczenia
  • aromat rumowy- zapomniałam o nim


Margarynę rozpuszczamy w rondelku. Dodajemy do niej cukier, mleko i kakao. Gotujemy na wolnym ogniu, aż cukier się rozpuści. Dodajemy płatki oraz rodzynki i gotujemy kolejne 5 minut. Musimy uważać aby nie przypalić masy. Z lekko przestudzonej masy formujemy kuleczki wielkości orzecha włoskiego i obtaczamy je w wiórkach kokosowych. Ja zrobiłam z połowy masy- wyszło mi ponad 20 większych trufelków.

środa, 1 grudnia 2010

Kurczak marynowany w sosie mango


Dziś znad Morza Czarnego szybko przeskakujemy do Ameryki, a dokładniej na Haiti - Słodko-pikantny kurczak w egzotycznym klimacie. Mam w planach wprowadzenie do diety W. rybki- troszkę się krzywi ale wiem, że będą ciekawym urozmaiceniem. 
Dlatego też mam do Was pytanie- jakie ryby polecacie, a jakie radzicie omijać z daleka? A może macie jakieś ciekawe przepisy (na razie odpadają smażone i panierowane rybki ). 
Ja niestety nawet nie pamiętam smaku ryby (nie licząc wędzonej makreli), więc w tym temacie jestem totalnym laikiem. 


Składniki (na 2 porcje):
  • 2 piersi z kurczaka 
  • 4 plastry ananasa z puszki
  • ryż
  • marynata: 3 łyżki naturalnego jogurtu, 2 łyżki sosu mango, 2 ząbki czosnku drobno posiekane, pół małej zielonej papryczki chilli bez pestek, świeżo mielony kolorowy pieprz, sól


Składniki marynaty dokładnie mieszamy. Każdą pierś czyścimy i przekrajamy wzdłuż na pół. Mięso dokładnie obtaczamy w marynacie i wkładamy do lodówki na całą noc (zamiast dodawać sól i pieprz do marynaty, wcześniej możemy natrzeć nimi filety).  Pieczemy na ruszcie w piekarniku nagrzanym do temperatury 180 stopni około 25 minut. W trakcie pieczenia polewamy marynatą i odwracamy kilka razy kurczaka. Podajemy z ryżem, sosem mango i plastrami ananasa.