wtorek, 30 listopada 2010

Kurczak z limonką i estragonem w arabskim sosie z owoców granatu


Dziś powrót do propozycji dań z użyciem kurczaka- estragon, limonka i owoce granatu. Nad sosem z owoców granatu długo się głowiłam, aż w końcu trafiłam na dosyć interesujący przepis w książce Podróże kulinarne. Kuchnia arabska. W oryginale sos został podany do pieczonej kaczki. 
Jak widać kurczak się nie nudzi i mam coraz więcej pomysłów na jego wykorzystanie. Po tygodniu diety (choć dla mnie ciężko nazwać to dietą - W. non stop je) i treningu W. ma mniej o 4 kg na wadze. Efekty są bardzo szybkie- i nikt mi nie wmówi, że potrzeba specjalistycznych i rygorystycznych diet aby zrzucić wagę. Wystarczy zdrowo i regularnie się odżywiać i przede wszystkim ruszać.


Składniki (na 2 spore porcje):

  • 2 piersi z kurczaka
  • marynata: łyżeczka otartej skórki z limonki, sok z połowy limonki, 2 ząbki czosnku, świeżo mielony kolorowy pieprz, sól morska, estragon
  • sos z owoców granatu: 1 średni granat, 1 czerwona cebula, ząbek czosnku, pół łyżeczki kurkumy, 1/4 łyżeczki cynamonu, pół łyżeczki kuminu, 1/4 łyżeczki mielonej kolendry, 100 ml bulionu z kurczaka, łyżeczka soku z cytryny, łyżeczka brązowego cukru, łyżka mielonych migdałów


Filety czyścimy, przekrajamy wzdłuż na pół (jeśli są małe możemy pozostawić je w całości). Nacieramy solą i pieprzem. Wkładamy do miseczki, dodajemy drobno posiekany czosnek, sok i skórkę z limonki oraz estragon. Wszystko dokładnie mieszamy i odstawiamy na minimum godzinę do lodówki. Ja odstawiłam na całą noc. Filety pieczemy na ruszcie w piekarniku około 25 minut w temp. 180 stopni. Jeśli pieczemy na blasze- trakcie pieczenia odwracamy mięso. 
Przygotowujemy sos- owoc granatu pozbawiamy pestek. Odkładamy 1/4, z pozostałych wyciskamy sok (ja zrobiłam to za pomocą widelca). W rondlu rozgrzewamy oliwę, dodajemy cebulę posiekaną w cienkie piórka, zmiażdżony ząbek czosnku i przyprawy. Smażymy mieszając, aż cebula będzie miękka. Wlewamy sok z granatu, bulion, sok z cytryny, dodajemy cukier, odłożone pestki granatu i migdały. Gotujemy mieszając około 5 minut, aż sos lekko zgęstnieje (sos jest rzadki, intensywny w smaku). 
Mięso podałam z makaronem ryżowym lekko skropionym sosem. Następnym razem odłożone pestki wrzucę od razu na talerz przed podaniem aby nie straciły swojej barwy.

poniedziałek, 29 listopada 2010

Arabska zupa z ciecierzycy, soczewicy i czerwonej fasoli


Żeby nie było- nie samym kurczakiem człowiek żyje- a i ja czasem coś jem;) Wprawdzie za ciepłymi posiłkami nie przepadam- jednak w taki ziąb miseczka gorącej zupki jak najbardziej wskazana. Przepis na tę zupkę pochodzi z kuchni arabskiej - jest pożywna, bogata w witaminki i do tego sycąca. Może i ktoś z Was skusi się na miseczkę.


Składniki (na 2 porcje):
[przepis z moimi zmianami pochodzi z książki Podróże kulinarne. Kuchnia arabska]
  • pół małej czerwonej cebuli posiekanej w kostkę
  • ząbek czosnku zmiażdżony
  • kmin rzymski, kurkuma, mielona słodka papryka
  • pół puszki ciecierzycy
  • 3 łyżki czerwonej fasoli z puszki- odsączonej i opłukanej
  • 50 g soczewicy- u mnie zielona
  • 500 ml bulionu warzywnego- użyłam wegańskiego bulionu w proszku
  • 20 ml soku z cytryny- pominęłam
  • łyżka posiekanej świeżej mięty- nie miałam
  • 150 g świeżego drobno posiekanego szpinaku

Na odrobinie oliwy smażymy czosnek, cebulę i przyprawy stale mieszając do momentu aż cebula będzie miękka. Dodajemy ciecierzycę, soczewicę, fasolę, miętę, sok z cytryny i bulion. Gotujemy na wolnym ogniu, aż soczewica będzie miękka (trwa to około 20 minut. Jeśli użyjemy soczewicy czerwonej czas gotowania będzie krótszy). Dokładamy szpinak, podgrzewamy 5 minut, aż szpinak zwiotczeje.

niedziela, 28 listopada 2010

Taco z mięsem mielonym i salsa cruda

Zrobiło się zimno i świat przystroił się w delikatny odcień bieli. Wiem, że większość z Was zimy nie toleruje. Ja za to uwielbiam. To ta pora roku, kiedy czuję się najlepiej. Lubię chłód, skrzypiący pod butami śnieg, zapach cynamonowych świec przy wieczornym seansie w zaciszu domowym. Łyk ciepłej herbaty z dodatkiem kardamonu. Ciepły koc, pod którym mogę się schronić. Po prostu lubię. 
Przy okazji kolejna odsłona fascynacji kuchnią meksykańską. Taco , czyli duże kukurydziane muszle, napełnione mięsnym farszem i aromatyczną salsą. Doskonałe jako przekąska w gronie znajomych.


Składniki (na około 8 sztuk):
[przepis z moimi zmianami pochodzi z książki Podróże kulinarne. Kuchnia meksykańska]
  • 250 g mielonego mięsa (u mnie wołowe)
  • 2 pomidory pozbawione skórki (możemy użyć pomidorów w puszce)
  • pół puszki odsączonej czerwonej fasoli
  • 1 ząbek czosnku drobno posiekany
  • 70 g koncentratu pomidorowego
  • mielony kminek, chilli w proszku, sól, pieprz
  • 1/4 główki sałaty lodowej grubo poszatkowanej
  • kukurydziane muszle taco- około 8 sztuk
  • salsa cruda - 1 pomidor czerwony, pół małej czerwonej cebulki, pół długiego zielonego ogórka, 2 łyżeczki łagodnego sosu chilli

Na patelni smażymy czosnek uważając by się nie przypalił. Dodajmy mięso, doprawiamy solą. Smażymy często mieszając około 10 minut. Dodajemy pokrojone pomidory i dusimy pod przykryciem kolejne 10 minut. Dorzucamy fasolkę, doprawiamy pieprzem, chilli i kminkiem. Smażymy 5 minut, po czym dodajemy koncentrat pomidorowy i dokładnie mieszamy. Farsz ma mieć gęsta konsystencję. 
Przygotowujemy salsę- pomidor i ogórek pozbawiamy pestek. Miąższ kroimy w drobną kosteczkę. Dodajemy drobno pokrojoną czerwoną cebulkę i mieszamy z sosem chilli. 
Muszle do taco wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni bądź do mikrofalówki i podgrzewamy około 3 minuty. 
Do muszli wkładamy do połowy mięsny farsz, na nim układamy kawałki lodowej sałaty i kopczyk z salsy.

sobota, 27 listopada 2010

Gruszkowe muffinki na jogurcie z kolorową posypką


To kolejne muffinki z gruszkami. Tym razem pieczone na jogurcie naturalnym zamiast na mleku. Zdecydowanie bardziej przemawiają do mnie wypieki na jogurcie, choć zapewne jeszcze nie raz upiekę muffinki na maślance, mleku czy kwaśnej śmietanie. Następnym razem do wypieku gruszkowych muffinek zamiast naturalnego jogurtu użyję owocowego.



Składniki (na 12 sztuk):
  • 250 g mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1 jajko
  • 125 g cukru
  • 1 opakowanie cukru wanilinowego 
  • 80 ml oleju
  • 250 g jogurtu naturalnego
  • 1 spora gruszka pokrojona w kosteczkę
  • kolorowa posypka

W misce łączymy składniki suche- mąkę, sodę, cukier, proszek do pieczenia, cukier wanilinowy. W drugiej misce łączymy składniki mokre- jogurt, jajko i olej. Dodajemy składniki mokre do suchych i mieszamy do ich połączenia. Dorzucamy gruszkę. Wgłębienia w formie wypełniamy do 2/3 ich wysokości, posypujemy kolorową posypką, pieczemy 18-20 minut w temp. 175 stopni.

piątek, 26 listopada 2010

Kurczak z orzechami po chińsku


Coraz częściej sięgam po nieznane mi dotąd przyprawy i połączenia smakowe. Tym razem padło na przyprawę Pięć smaków (swoją drogą, ma może ktoś przepis na domowej roboty mieszankę Pięć smaków?).
W. początkowo był sceptyczny jeśli chodzi o to danie. Przyprawa dziwnie mu pachniała, a marynata z dodatkiem miodu i sosu sojowego nie była dla niego zbyt przekonywująca. Jedyne co w potrawie go zachęcało to obecność jego ulubionych orzeszków. Efekt był świetny- pikantne chilli, słone orzeszki i niezwykle aromatyczne mięsko. 


Składniki (na 2 porcje):
[przepis z moimi zmianami pochodzi z dodatku do Claudii- 48 pomysłów na wyśmienitą chińszczyznę]
  • 350 g piersi z kurczaka 
  • pół łyżki startego korzenia imbiru
  • pół łyżki przyprawy Pięć smaków
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • łyżeczka płynnego miodu
  • 1/4 łyżeczki gałki muszkatołowe
  • 2 łyżki oleju arachidowego
  • 1 czerwona papryczka chilli - dałam zieloną
  • 10 orzechów wodnych- pominęłam
  • 70 g orzeszków ziemnych
  • 2 dymki
  • pół opakowania jajecznego makaronu do dań z woka
  • opcjonalnie- 2 łyżki ostrego sosu chilli

Mięso kroimy w kostkę, mieszamy z imbirem, gałką, przyprawą Pięć smaków, sosem sojowym, miodem. Odstawiamy na 30 minut do lodówki (odstawiam na całą noc). Wyjmujemy z marynaty i smażymy na oleju arachidowym. Odkładamy na bok. Na pozostałym oleju smażymy pozbawione pestek i posiekane chilli i orzeszki ziemne. Po 2 minutach dokładamy posiekane dymki. Dodajemy marynatę, mięso i ugotowany makaron, mieszamy i podgrzewamy chwilkę. Możemy do dania dodać 2 łyżki ostrego sosu chilli.

czwartek, 25 listopada 2010

Zdrowo i dietetycznie-Kurczak w marynacie miodowo-musztardowej



Jak większość z Was zauważyła na blogu króluje ostatnio kurczak. Postaram się Wam pokazać jak najwięcej dań z jego użyciem, które będą zdrowe, wysokobiałkowe, przygotowane z minimalnym użyciem tłuszczu. I rzecz jasna smaczne. Będą to propozycje obiadowe, a mięso będzie występowało głównie w postaci pieczonej. W. niezmiernie się cieszy, że w końcu chodząc na siłownię może jeść dania, które mu smakują (dawniej jadał głównie mięso gotowane, do tego brązowy ryż, więc rewelacji smakowej nie było).
Mam nadzieję, że niektóre przepisy przydadzą się Wam w codziennym życiu (i to nie tylko osobom będącym na diecie).
Wszelkiego rodzaju sugestie z Waszej strony mile widziane. Przepisy będą się pojawiać w kategorii- zdrowo i dietetycznie.

Składniki (na 2 porcje):
[przepis własny]
  • 2 piersi z kurczaka każda po 175 g
  • marynata: łyżka sosu sojowego, łyżeczka miodu gryczanego (lub innego ulubionego), 3 łyżeczki ostrej musztardy, łyżeczka oliwy z oliwek z pierwszego tłoczenia
  • sól, świeżo mielony pieprz



W miseczce dokładnie łączymy składniki marynaty. Piersi czyścimy, przekrajamy wzdłuż na pół. Nacieramy solą i pieprzem. Wkładamy do miseczki i dokładnie łączymy z marynatą. Odstawiamy do lodówki na całą noc. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do temp. 175 stopni przez 20-25 minut (jeśli pieczemy filet w całości czas może się wydłużyć. Będzie on uzależniony od tego jaki macie piekarnik i czy pieczecie na blasze czy na ruszcie). W trakcie pieczenia kurczaka polewamy marynatą i przewracamy na drugą stronę.
  • Danie możemy przygotować na patelni do grilla, wówczas musimy dodać więcej oliwy do marynaty.  
  • Mięso podałam z ugotowaną na parze marchewką i ziemniakami. Osoby będące na diecie uwzględniającej wartość indeksu glikemicznego mogą zastąpić ziemniaki ugotowanym na parze dzikim ryżem, a marchewkę podać na surowo w formie surówki (starta na grubych oczkach marchew, odrobina cukru, soli i sok z cytryny).

środa, 24 listopada 2010

Jamajski kurczak z ananasem


Dziś coś dla wielbicieli mleczka kokosowego. Kurczak, ananas, papryka - wszystko z egzotycznym akcentem. Robi się błyskawicznie, przygotowanie zajmuje maksymalnie pół godziny.W. zapałał wielką miłością do mleczka kokosowego, tym bardziej, iż świetnie komponuje się z kurczakiem.
Przy okazji mam do Was zapytanie- z jakiej firmy mleczko czy też śmietankę kokosową polecacie?


Składniki (na 2 porcje):
  • jedna duża pierś z kurczaka lub dwie mniejsze
  • 1 mała cebula pokrojona w cienkie piórka
  • 1 czerwona papryka pokrojona w paseczki o długości 3 cm
  • 1 duży pomidor obrany ze skórki i pokrojony
  • 100 g mrożone kukurydzy (można zastąpić kukurydzą z puszki - ja dałam mrożoną)
  • 4-5 plastrów ananasa pokrojonego 
  • sól, pieprz, słodka papryka, ostra papryka w proszku
  • pół zielonej papryczki chilli bez pestek pokrojonej
  • 4 łyżki śmietanki kokosowej 18%


Pierś kroimy w paseczki, przyprawiamy solą, pieprzem, słodką i pikantną papryką. Obsmażamy na patelni. Dodajemy cebulę, smażymy 3 minuty aż zmięknie. Dodajemy paprykę chilli i czerwoną paprykę. Smażymy kolejne 5 minut. Dorzucamy pomidora, mrożoną kukurydzę. Dusimy pod przykryciem około 10 minut. Do dania dodajemy ananasa i śmietankę kokosową, dokładnie mieszamy, doprawiamy solą i pieprzem. Smażymy jeszcze 5 minut. Podajemy z ryżem.

wtorek, 23 listopada 2010

Bułeczki cebulowe


Zimno, szaro, pogoda nie sprzyja jakimkolwiek aktywnościom. Najbezpieczniej w domowym zaciszu, piekąc świeże bułeczki, ot choćby takie jak te. W przerwach joga, ukochana lektura Mistrza Leszka Kołakowskiego. Aż strach wychodzić z domu. A podobno lada dzień spadnie śnieg. Pora założyć ciepłe kozaczki i puchate kurtki.

* dziś nasz dom został wzbogacony o rowerek stacjonarny- jutro ruszam w podróż;-)

  

Składniki (na 20 bułeczek):
[przepis pochodzi z blogu Dorotki]
  • pół szklanki letniego mleka
  • 1,5 szklanki letniej wody
  • 12 g suchych drożdży
  • 3 łyżki miękkiego lub roztopionego masła
  • łyżka cukru
  • 2 łyżeczki soli
  • 5,5 szklanki mąki pszennej
  • 3 cebule pokrojone i zeszklone na patelni (dałam 6- a co)
  • jajko roztrzepane z łyżką mleka do posmarowania
W dużej misce łączymy mąkę i drożdże. W drugiej łączymy wodę, mleko, cukier, sól i masło. Wlewamy mokre składniki do mąki, dodajemy cebulkę i wyrabiamy ciasto. Klei się ono niemiłosiernie- można podsypać mąką (do 0,5 szklanki). Mimo podsypania nadal było klejące, ale to chyba już taka jego natura.
Przykrywamy i odstawiamy do podwojenia objętości. Kiedy wyrośnie odpowiednio formujemy bułeczki (jeśli ciasto jest zbyt kleiste należy ręce wysmarować mąką i formuje się bez problemu). Układamy je na blasze wysypanej mąką i odstawiamy do napuszenia na pół godziny. Smarujemy jajkiem rozmąconym z mlekiem (na zdjęciu są bułeczki nie posmarowane - takie o wiele bardziej mi się podobały). Pieczemy 20 minut w piekarniku nagrzanym do temperatury 200 stopni. Studzimy na kratce.



Wyszło mi 20 bułeczek. Mają chrupiącą skórkę, w środku są mięciutkie i mocno cebulowe. Świetnie smakują solo, jak i również z różnymi dodatkami. Na pewno zrobię je jeszcze nie raz. Polecam i Wam wypróbować przepis- może ktoś z Was zgłębi tajemnicę klejącego się ciasta.

poniedziałek, 22 listopada 2010

Jesienny gulasz z wieprzowiny


Kolejne danie z gatunku terapia kolorem. Niezwykle słoneczny i pożywny gulasz w sam raz na jesienne chłodne i szare dni. Do jego przyrządzenia użyłam schabu, ale równie dobrze możemy go podmienić na pierś z kurczaka. Idealnie pasowały tutaj zamrożone w okresie letnim warzywa. 


Składniki (na 2 porcje):
[przepis własny]
  • 250 g schabu pokrojonego w paseczki
  • po ćwiartce czerwonej i żółtej papryki- pokrojonych w kostkę
  • garść mrożonej kukurydzy
  • garść mrożonej fasolki
  • 3 łyżki czerwonej fasoli ugotowanej (można użyć z puszki)
  • cebula pokrojona w piórka
  • mąka
  • 2 ząbki czosnku drobno posiekane
  • pół szklanki bulionu - użyłam warzywnego (możemy użyć wody)
  • sól, świeżo mielony kolorowy pieprz, słodka i ostra papryka w proszku

Mięso kroimy w paseczki długości 2-3 cm. Solimy i pieprzymy, obtaczamy w mące. Przesmażamy na patelni ze wszystkich stron. Dodajemy cebulę i czosnek, chwilkę smażymy. Dorzucamy warzywa- fasolę szparagową, paprykę, kukurydzę, fasolę czerwoną. :Podlewamy bulionem i dusimy około 20 minut pod przykryciem na małym ogniu. Doprawiamy solą, pieprzem, papryką w proszku. Sos możemy zagęścić odrobiną mąki (nie robiłam tego). Podajemy z ryżem bądź solo do kromeczki chleba.

niedziela, 21 listopada 2010

Najlepsze muffinki we wszechświecie- Muffinki Pina Colada


Niedawno prezentowałam Wam najlepsze muffinki pod Słońcem. I jak się okazało skłamałam- te oto muffinki biją je na głowę. Mocno ananasowe, intensywnie kokosowe, nieziemsko pachnące i w bardzo szybkim tempie znikające ze stołu. Nawet W. skusił się na kilka. Reszta powędrowała w ręce niejakiej M.
Przy okazji prezentuję mojego Big Muffina- bombkę, którą wygrałam w konkursie u Joanny z bloga SmaczneMuffiny. Już niedługo zawiśnie na choince ;-)



Składniki (na 12 sztuk):
[przepis własny]
  • 275 g mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • łyżeczka sody oczyszczonej
  • 4 łyżki cukru 
  • pół szklanki wiórek kokosowych
  • 250 g jogurtu ananasowego z kawałkami ananasa
  • 4 łyżki soku z ananasa z puszki
  • 5 plastrów ananasa z puszki pokrojonego na kawałki
  • 1 jajko
  • 5 łyżek oleju
  • do ozdobienia wiórki kokosowe, cząstki ananasa, bita śmietana (ubijamy mocno schłodzoną śmietanę kremówkę pod koniec dodając wedle preferencji cukier puder)


W misce łączymy suche składniki- mąkę, cukier, proszek do pieczenia, sodę, wiórki. W drugiej łączymy składniki mokre jogurt, jajko, sok z ananasa i olej. Dodajemy składniki mokre do suchych i mieszamy do ich połączenia się. Dorzucamy ananasa i łączymy go z masą. Jeśli masa będzie zbyt rzadka możemy dodać więcej soku z ananasa bądź odrobinę mleka. Papilotki napełniamy masą, cześć posypałam z wierzchu wiórkami kokosowymi. Pieczemy 18-20 minut w temp. 175 stopni. Ozdabiamy bitą śmietaną i cząstkami ananasa z puszki. 


sobota, 20 listopada 2010

Bułgarski kurczak z winogronami i oliwkami


Cóż- oryginalna nie będę. Znowu kurczak. Ale za to bardzo wyjątkowy- pieczony w czerwonym winie z dodatkiem winogron i oliwek. Robiłam go wczoraj, zrobiłam też i dziś. Miałam obawy co do dodania octu balsamicznego, jednak efekt był na prawdę świetny.
Niedługo zaprezentuję Wam najlepsze muffinki we wszechświecie (lepsze od tych najlepszych pod Słońcem).
Tym czasem aromatyczny kurczak w nietypowym połączeniu. 



Składniki (na 2 porcje):
[przepis z moimi zmianami pochodzi z książki Podróże kulinarne. Kuchnia bułgarska]
  • 4 podudzia z kurczaka
  • duży ząbek czosnku pokrojony na plasterki
  • 1 liść laurowy
  • 3 liście szałwii (nie miałam więc pominęłam)
  • 150 ml czerwonego wina
  • 2 małe marchewki pokrojone na talarki
  • 150 g czerwonych winogron (dałam zielone)
  • 2 marynowane papryczki chilli ze słoika- dałam pół zielonej świeżej papryczki chilli bez pestek
  • łyżka octu balsamicznego
  • 50 g zielonych oliwek
  • sól, świeżo mielony pieprz (u mnie kolorowy)

Kurczaka nacieramy solą i pieprzem. Obsmażamy na patelni ze wszystkich stron razem z ziołami i czosnkiem (czosnek dodaję pod sam koniec). Przekładamy do naczynia żaroodpornego i zalewamy winem. Pieczemy w temp. 180 stopni około 45-50 minut. Po 25 minutach dokładamy chilli i marchewkę. Mieszamy. Ja marchewkę dokładam na początku pieczenia (wiosną kiedy mamy młodą marchew możemy ją dorzucić po 25 minutach). Po 45 minutach dodajemy łyżkę octu, oliwki, winogrona, doprawiamy pieprzem i mieszamy. Podgrzewamy w piekarniku kolejne 10 minut.
Świetnie smakuje z pieczonymi w łupinkach ziemniaczkami, choć równie dobrze także solo.

piątek, 19 listopada 2010

Kurczak Calypso


Danie z gatunku - nie masz pomysłu na obiad? Wejdź na stronę- http://grumko.blox.pl/html
Irenko i Andrzeju - dziękuję Wam za Waszego bloga- odwalacie kawał dobrej roboty;-)


Składniki (na 3 spore porcje):
{ przepis pochodzi ze strony Ireny i Andrzeja]
  • 1 posiekana mała cebula
  • 100 g posiekanej czerwonej papryki
  • 2 łyżki soku z limonki
  • 2 łyżeczki świeżego tymianku 
  • 2 posiekane ząbki czosnku
  • 6 piersi z kurczaka
  • pół łyżeczki czarnego pieprzu (użyłam świeżo mielonego kolorowego pieprzu)
  • sól
  • 100 g posiekanych pomidorów z puszki bez skórki wraz z sokiem
  • 120 ml wody
  • 1 łyżeczka posiekanej papryczki Scotch Bonnet (dałam chilli)

Mieszamy sok z limonki, cebulę, czosnek, czerwoną paprykę i tymianek. Dodajemy kurczaka, dokładnie mieszamy i odstawiamy do lodówki na godzinę. Wyjmujemy kurczaka z marynaty, doprawiamy solą, pieprzem, rumienimy na patelni z obu stron. Dodajemy pozostałe składniki, dusimy przez 45 minut. Kurczaka podajemy polanego sosem wraz z ryżem.

środa, 17 listopada 2010

Haitańska potrawka z kurczaka


Że ostatnio u mnie kurczakowo-wspominałam. Wciąż poszukuję pomysłów na mega dietetyczne potrawy z kurczakiem (czyli pieczony w piekarniku filet- ale co dalej?!). 
Dziś kurczaczek, który serwowałam przed dietetycznymi zmianami. W. zapewne będzie tęsknił za takimi smakami (choć obiecał, że raz na miesiąc zrobi odstępstwo od diety i zje coś smażonego). Cóż- siłownia i treningi rządzą się swoimi prawami. Przy okazji niechcąca reklama nowej płyty Muńka (ukłon dla Niego za tę płytę) był to prezent dla Teścia z okazji jego urodzin.
A wracając do tematu - potrawka z kurczaka rodem z Haiti ;-) dla wielbicieli tymianku i koloroterapii




Składniki (na 2 porcje):
[ przepis z moimi zmianami pochodzi z książki Podróże kulinarne. Kuchnia karaibska]
  • 4 podudzia z kurczaka
  • pół czerwonej papryki
  • pół żółtej papryki
  • 2 ząbki czosnku zmiażdżone
  • 1 spora cebula posiekana w cienkie piórka
  • 1 duży pomidor- obrany ze skórki i posiekany
  • 300 ml bulionu z kurczaka
  • 2 łyżki sosu chilli - użyłam pikantnego
  • liść laurowy
  • pieprz, sól, tymianek suszony
  • łyżeczka mąki

Mięso myjemy, obieramy ze skóry. Przyprawiamy solą i pieprzem. Obsmażamy na patelni ze wszystkich stron przez około 15 minut. Zdejmujemy na talerz. Na tym samym tłuszczu smażymy czosnek, cebulę i paprykę (pokrojoną w centymetrowe paseczki). Po 3 minutach dodajemy mąkę i smażymy kolejne 2 minuty ciągle mieszając. Dolewamy bulion. Gotujemy około 5 minut aż sos lekko zgęstnieje. Dodajemy liść laurowy, sos chilli, tymianek, pieprz i pokrojonego pomidora. Wkładamy kurczaka. Gotujemy na wolnym ogniu około 40 minut. W trakcie gotowania przewracamy kurczaka na drugą stronę. Pod koniec doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Wyjmujemy liść laurowy. Podajemy z ryżem.

wtorek, 16 listopada 2010

Wieprzowina po chińsku



Przepis ten jest "zlepkiem" kilku przepisów z kuchni chińskiej. Powstał zupełnie przypadkowo, ostatnimi czasy często do niego wracałam. Znajomi byli zachwyceni daniem, w szczególności połączeniem smaków- pikantnego, słodkiego, kwaśnego, słonego i gorzkiego. Efekt na prawdę jest godny uwagi.

I mamy postępy - dziś pobudka była o  5ej ;-)


Składniki (na 2 porcje):
[przepis własny]
  • 200 g schabu pokrojonego w paseczki o długości około 2 cm
  • pół czerwonej papryki pokrojonej w paseczki
  • 1 marchewka pokrojona w cienkie słupki o długości około 3 cm
  • 5 liści kapusty pekińskiej- pokrojonej bez twardych części
  • 2 ząbki czosnku drobno posiekane
  • 2 cebule dymki ze szczypiorem- pokrojone w plasterki
  • 2-3 łyżki orzeszków ziemnych lekko solonych
  • 4 średniej wielkości pieczarki oczyszczone, pokrojone w plastry
  • kiełki fasoli mung w zalewie- pół słoiczka
  • 1-2 łyżki sosu chilli słodko-kwaśnego
  • sos sojowy
  • pieprz, sól, ostra papryka w proszku
  • makaron jajeczny do dań z woka (równie dobrze możemy użyć makaronu ryżowego bądź z fasoli mung)- ilość wedle preferencji



Mięso doprawiamy solą i pieprzem i smażymy do miękkości. Na drugiej patelni smażymy czosnek i dymkę. Dodajemy marchew, paprykę, pieczarki i kapustę. Smażymy aż warzywa zmiękną. W tym czasie przygotowujemy makaron.
Usmażone mięso przerzucamy na patelnię, doprawiamy całość pieprzem, ostrą papryką, sosem sojowym. Na patelnię wykładamy odsączony makaron, dodajemy orzeszki, kiełki, sos słodko-kwaśny i dokładnie mieszamy. Smażymy jeszcze 5 minut po czym podajemy.

poniedziałek, 15 listopada 2010

Ciecierzyca z pikantnymi warzywami po arabsku



Dziś danie na pożegnanie sezonu- mianowicie żegnam się dziś z cukinią i szpinakiem (choć co do cukinii to zawsze alternatywą są dla mnie małe paczuszki tego zamrożonego w mojej lodówce cuda). Danie, od którego jestem ostatnimi czasy uzależniona i polecam każdemu wielbicielowi takich smaków (nie tylko weganom, czy wegetarianom). Czas wykonania dania to jakieś maksimum 20 minut, nie licząc krojenia warzyw. Świetnie smakuje samo albo z dodatkiem kuskusu. 
A swoją drogą - faza "trzecia w nocy" nadal bez zmian- tym razem zabrałam się za opracowywanie materiałów do pracy magisterskiej. W końcu po co tracić czas, którego tak mało?



Składniki (na 2 porcje):
[przepis z moimi zmianami pochodzi z książki Podróże kulinarne. Kuchnia arabska]
  • pół puszki ciecierzycy
  • garść mrożonej fasolki szparagowej
  • 1 mała cukinia obrana i pokrojona w kostkę
  • ząbek czosnku zmiażdżony
  • kawałek pora około 4 cm białej części- pokrojony w kosteczkę
  • 1/3 pęczku szpinaku drobno pokrojonego w paseczki
  • kurkuma, kardamon, chilli w proszku , kmin rzymski, słodka papryka
  • pół szklanki bulionu warzywnego
  • pół puszki pomidorów
  • sól


Smażymy por, czosnek i przyprawy stale mieszając. Dokładamy nieodsączone, rozgniecione pomidory, ciecierzycę, fasolkę i cukinię. Wlewamy bulion. Dusimy na wolnym ogniu, aż cukinia i fasolka będą miękkie. Dokładamy szpinak, przyprawiamy solą, podgrzewamy 5 minut, aż szpinak zwiotczeje.

niedziela, 14 listopada 2010

Najlepsze muffinki pod słońcem


Kolejny dzień z cyklu "wstałam o trzeciej". Muszę Wam powiedzieć, że potwornie męczące jest takie wstawanie, ale zaczynam coraz lepiej korzystać z tego "nadprogramowego" czasu. 
Więc o trzeciej zielona herbatka z truskawką. Potem szybki przegląd nowości kulinarnych na blogach. Do godziny czwartej kilka rozdziałów Lewiatana Hobbes'a (po niej następuje około półgodzinna faza przemyśleń na temat ludzkiej natury). Przed piątą zaczynam jogować. Rzecz jasna budzę przy okazji Antka, który zaczyna odstawiać wygibasy na pięterku w klatce. Uspakajam go garścią jego ulubionych flipsów. 
Po relaksie na macie poszukiwania obiadowej inspiracji- no bo w końcu dziś znów na obiad ma być kurczak (swoją drogą chyba szybciej mi jako kucharce zbrzydnie ten kurczaczek aniżeli konsumentowi). O 6:20 zaczyna być jaśniej.  Wracam do Hobbes'a, znów za dużo myślę. Ale kto wie, może odkryję druga Amerykę?

* nawet nie zdajecie sobie sprawy ile osób nie śpi o 4 nad ranem- zapewne są to:
a. cierpiący na bezsenność
b. wracający z imprezy sobotniej 
c. nocni podjadacze 
d. ludzie starsi
e. młodzi rodzice
Ja chyba coraz bardziej zaczynam należeć do kategorii d. 

I przy okazji wspomniane wczoraj muffinki- najlepsze z najlepszych- dla wielbicieli jabłkowych smaków. 




Składniki (na 12 sztuk):
[przepis własny]
  • 250 g mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • pół łyżeczki sody oczyszczonej
  • 6 łyżek cukru
  • 300 g jogurtu o smaku pieczonego jabłka- Jogobella (dwa małe kubeczki)
  • pół szklanki mleka
  • 1 jajko
  • 5 łyżek oleju
  • 2 jabłka pokrojone w kosteczkę
  • 3 łyżki rodzynek
  • łyżeczka cynamonu 
  • ewentualnie kolorowe pisaki do ozdobienia muffinek


W misce łączymy suche składniki- mąkę, proszek do pieczenia, cukier, cynamon, sodę i rodzynki. W drugiej łączymy jajko, olej, jogurt i mleko. Mokre składniki dodajemy do suchych, mieszamy. Dodajemy pokrojone jabłko, ponownie mieszamy. Masą wypełniamy formę na muffinki do 2/3 wysokości (formę uprzednio smarujemy, bądź wykładamy ją papilotkami. Ja używam sylikonowych foremek, więc masę wykładam bezpośrednio do nich bez smarowania). Pieczemy 20 minut w temp. 180 stopni. Moje muffinki ozdobiłam za pomocą kolorowych pisaków i czekoladowej posypki.

sobota, 13 listopada 2010

Gorący kociołek z kurczakiem z Tobago


Dziś mam dzień pełen uśmiechu- ot tak wstałam rano z bardzo dobrym humorem, a to ostatnimi czasy rzadko mi się zdarzało. Zrobiłam zakupy, upiekłam najlepsze pod słońcem muffinki (i tu nie przesadzam, o muffinkach będzie na dniach- ale uwierzcie mi już dziś na słowo- były najlepsze z najlepszych). Zrobiłam też obiadek. Kurczak będzie u mnie gościł bardzo często, ba! nawet trzy razy dziennie! Szukam więc inspiracji na potrawy z jego wykorzystaniem. Może ktoś z Was ma jakieś propozycje bądź pomysły?


Składniki (na 2 porcje):
[przepis z moimi zmianami pochodzi z książki Podróże kulinarne. Kuchnia karaibska}
  • 2 piersi z kurczaka
  • 1 cebula pokrojona w kostkę
  • ząbek czosnku drobno pokrojony
  • 1 świeża papryczka chilli drobno posiekana
  • 1/3 łyżeczki nitek szafranu
  • pół łyżeczki curry w proszku
  • sól
  • 200 ml mleka kokosowego
  • szklanka wody


Na maśle smażymy piersi (każda podzielona w poprzek na 3 części) około 5 minut. Zdejmujemy kurczaka. Smażymy czosnek i cebulę. Dodajemy curry, szafran i chilli i smażymy około minutę ciągle mieszając. Wkładamy z powrotem kurczaka, solimy, dodajemy połowę mleczka kokosowego i wodę. Dokładnie mieszamy i doprowadzamy do wrzenia. Dusimy pod przykryciem 30-40 minut na wolnym ogniu. Następnie odkrywamy, dodajemy pozostałe mleczko, dokładnie mieszamy. Podajemy z ryżem.

piątek, 12 listopada 2010

Ziemniaczana zupa z pesto


Dziś prezentuję Wam zupkę, dzięki której wygrałam w konkursie u Majki z blogu Kalejdoskop kulinarny. Niezmiernie się cieszę, że posmakowała jej domownikom.
Ja sama do tej zupki podchodziłam bardzo entuzjastycznie. W. miał coś z pogranicza przerażenia i zdziwienia na twarzy (jak to zupa z mlekiem i boczkiem?!). Z góry założył, że on tylko spróbuje kawałek a resztą poczęstujemy znajomych, którzy mieli do nas wpaść wieczorem. Po pierwszym machnięciu łyżką widziałam już tylko jak kursuje z pokoju do kuchni stopniowo opróżniając garnek do dna.  Gości uraczyłam więc herbatą i paluszkami. A oto wspomniana zupka.




Składniki (na 4 porcje):
[przepis dostałam od pewnej E.]
  • 600 ml wywaru z kurczaka
  • 600 ml mleka
  • 150 ml gęstej śmietany (dałam mniej)
  • 4 plastry pancetty lub wędzonego boczku pokrojonego w drobną kostkę
  • 400 g cebuli  - drobno pokrojonej
  • 400 g ziemniaków  pokrojonych w kostkę około 1 cm
  • sól, pieprz
  • pesto- 50 g natki pietruszki, 50 g świeżo tartego parmezanu, 50 g orzeszków piniowych, 150 ml oliwy z oliwek, 2 łyżki posiekanej świeżej bazylii, pieprz
  • 100 g drobnego makaronu- u mnie muszelki


W rondlu z grubym dnem smażymy pancettę około 4-5 minut. Dodajemy cebulę i ziemniaki- smażymy kolejne 10-12 minut często mieszając. Wlewamy bulion i mleko, zagotowujemy po czym gotujemy na małym ogniu 10 minut. 
W tym czasie przygotowujemy pesto składniki blendujemy stopniowo dodając oliwę z oliwek. 
Do zupy dodajemy makaron, gotujemy aż będzie miękki (około 10 minut). Dodajemy śmietanę, dokładnie mieszamy. Przyprawiamy solą i pieprzem. Gotujemy kolejne 5 minut. Dodajemy 2 łyżki pesto, dokładnie mieszamy. Zupę podajemy posypaną natką pietruszki i tartym parmezanem.
Zupa jest stosunkowo gęsta i sycąca. Ma bardzo oryginalny i nietypowy smak- warto się na nią skusić.

czwartek, 11 listopada 2010

Chrupiący włoski chleb


Do wykonania tego chlebka namówiła mnie Ewelosa i wraz z nią piekłam w wirtualnej kuchni. To już mój drugi chleb w przeciągu kilku dni- to także kolejny chleb wykonany dzięki wsparciu Ewelosy. Stresu miałam co nie miara, wszystko jednak przebiegło zgodnie z planem. Chlebek wyszedł chrupiący i delikatny w smaku (choć początkowo pachniał mi żurkiem). Miałam mały problem przez jego wielkość (piekę w kombiwarze, więc mam pewne limity co do wielkości), jednak mimo wszystko poradziłam sobie.
Ewelince dziękuję raz jeszcze za wspólne pichcenie, za wsparcie które mi okazała oraz bezcenne rady. Kto wie, może w przyszłym roku jak się chlebowo rozkręcę, zabiorę się za wypieki na zakwasie?


Składniki:
[przepis pochodzi z bloga Alicja w kuchni - podaję go za autorką]
  • 3 szklanki mąki pszennej 
  • 1/4 łyżeczki drożdży instant
  • 1 i 1/4 łyżeczki soli
  • 1 i 1/2 szklanka wody w temperaturze pokojowej
  • 2 łyżki świeżych ziół- dałam 1,5 łyżki ziół suszonych- oregano, bazylia, tymianek

Do dużej miski wsypujemy mąkę, drożdże i sól. Dokładnie mieszamy i wlewamy wodę. Wyrabiamy całość łyżką aby masa była lepka i przylegająca. Przykrywamy miskę folią i zostawiamy całość w temperaturze pokojowej na 12 godzin.
Po upływie pół doby sprawdzamy czy ciasto podrosło i ma na powierzchni bąbelki - jeśli tak to posypujemy obficie blat mąką, wyciągamy na niego ciasto z miski i wyrabiamy dodając zioła, aby nie lepiło się do rąk. Gdy wyrobimy - formujemy kulę.
Do miski wkładamy bawełnianą ściereczkę , obsypujemy znowu obficie mąką, wkładamy ciasto, po wierzchu również sypiemy mąkę i przykrywamy. Zostawiamy tak zawinięte ciasto na około 2 godziny.
Po 1,5 godziny, gdy ciasto rośnie nastawiamy piekarnik na 220 stopni wraz z blachą do pieczenia chleba w środku ( musi być nagrzana ). Po dwóch godzinach wykładamy ciasto na gorącą blachę, przykrywamy folią aluminiową i pieczemy 30minut. Po upływie tego czasu ściągamy z wierzchu folię i pieczemy jeszcze 15 minut bez przykrycia aby lekko się zarumienił.

środa, 10 listopada 2010

Quesadillas z kurczakiem


W ramach kolejnego wspólnego pichcenia z Shinju z bloga Kuchenne Wędrówki Shinju, przygotowałyśmy quesadillas. Wybierałyśmy pomiędzy dwoma rodzajami mięsnego nadzienia i w ostateczności postawiłyśmy na kurczaka. Ja osobiście taką formą wykorzystania tortilli jestem zachwycona- wszystko ładnie się skleja, nic nie wypada, zdecydowanie sprawniej przebiega też konsumpcja (nie jak w przypadku zwiniętej tortilli, z której składniki nadzienia uwielbiają podróżować na zewnątrz). Na pewno już wkrótce zrobię wersję quesadillas z mięsem mielonym.
Zapraszam Was na chwilę w świat meksykańskich smaków, a Sinju serdecznie dziękuję za wspólne gotowanie i mam nadzieję, że danie smakowało jej równie dobrze jak moim domownikom.


Składniki (na 8 kawałków- porcja na 2 osoby):
[ przepis z moimi zmianami pochodzi z książki Podróże kulinarne. Kuchnia meksykańska]
  • 4 pszenne tortille
  • 1 spora pierś z kurczaka w oryginalne ugrillowana i pokrojona w kosteczkę
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 cebula
  • 1 czerwona papryka pokrojona w kosteczkę
  • kminek, sól, chilli w proszku, słodka papryka w proszku
  • kwaśna gęsta śmietana
  • ser żółty - 3/4 szklanki utartego

Pierś z kurczaka czyścimy i myjemy, kroimy w drobną kostkę. Przyprawiamy solą, pieprzem, chilli w proszku i słodką papryką. Smażymy na patelni. Zdejmujemy i przykrywamy by nie ostygło.
Na tym samym tłuszczu smażymy drobno posiekany czosnek i cebulę. Po 3 minutach dodajemy paprykę. Smażymy do momentu aż papryka będzie miękka. Dodajemy mięso, przyprawiamy kminkiem mielonym i chilli w proszku. 
Na tortilli układamy warstwę tartego sera, na niej kładziemy połowę z kurczaka i zasypujemy serem. Przykrywamy druga tortillą. Układamy na patelni i podgrzewamy aż ser się rozpuści i placek tortilli się ładnie przyrumieni. Odwracamy na druga stronę i powtarzamy czynność (placek zsuwamy na talerz po czym odwracamy delikatnie na druga stronę i smażymy). Tak samo postępujemy z druga partią.
   kroimy na cztery części, dekorujemy kleksem ze śmietany i natką pietruszki. Podajemy na ciepło.

wtorek, 9 listopada 2010

Muffinki z gruszkami i białą czekoladą


Jesienna pogoda i brak światła działają na mnie strasznie negatywnie. Mam fazę "nicniechcenia", "nicnierobienia". Budzę się o 3 w nocy, nawet nie próbuję już usnąć. Patrzę przez okno na uśpione osiedle, piję herbatę (uwierzcie mi- zrobienie herbaty po ciemku jest nie lada sztuką), odrabiam zaległości w komentowaniu, rozmyślam. W takim nastroju nawet Tweety na mojej pidżamie wygląda jak drapieżne i złowrogie ptaszysko. 
Na poprawę humoru gotuję. Ba! dziś podjęłam nawet próbę upieczenia kolejnego chleba. Rzecz jasna cały proces przebiegał w nastroju równie pochmurnym jak aura za oknem. A jak nic nie wychodzi- trzeba upiec muffinki, one zawsze się udają. By bardziej cieszyły oko- przyozdobić. By choć na chwilę uśmiechnąć się- poczęstować muffinką ukochaną osobę. 
Niestety wszystko wraca do fazy zero (bądź nawet minusowej) kiedy wchodzi się do kuchni a przed oczami maluje nam się sterta brudnych i klejących się od muffinkowego ciasta misek i naczyń. 

Ale jutro też jest dzień.


Składniki (na 12 sztuk):
  • 275 g mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • pół szklanki cukru (można dać wedle preferencji odrobinę więcej)
  • kilka kropel aromatu śmietankowego
  • 1 jajko
  • szklanka mleka
  • 5 łyżek oleju
  • 1 duża gruszka- u mnie konferencja
  • biała czekolada
  • czekoladowe serduszka do przybrania


W misce łączymy suche składniki- mąkę, cukier, proszek do pieczenia, sodę. W drugiej mokre jajko, mleko, olej, kilka kropel aromatu. Wlewamy składniki mokre do suchych- mieszamy do połączenia się składników. Dodajemy pokrojoną w kosteczkę gruszkę. Masę wlewamy do foremek, pieczemy w temp. 170 stopni około 18 minut.
Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Za pomocą łyżeczki polewamy wystudzone muffinki cienkim strumieniem czekolady. Dekorujmy czekoladowymi serduszkami.
Równie dobrze białą czekoladę możemy połamać i dodać do masy razem z gruszkami.

PS. Chlebek wyszedł fantastyczny, ale o nim następnym razem;)

poniedziałek, 8 listopada 2010

Fasola z pikantnymi kiełbaskami wołowymi


Dziś miałam przeogromną ochotę się rozpisać,  niestety z braku czasu tego nie uczynię. Ale zapowiadam, że  będę Was niedługo męczyła filozoficznymi rozważaniami. Wiem-  filozofia kojarzy się z panami, którzy siedzą, nic nie robią i sobie gdybają o tym i o tamtym. Mam nadzieję, że zmienię Wasze zdanie (o ile takowe na ten temat posiadacie). Bo filozofowie są dla mnie najbardziej obeznanymi w świecie ludźmi. Ale o tym to już innym razem. Dziś skupimy się na pysznej fasolce- pikantnej, wyrazistej w smaku- może ktoś się skusi?



Składniki (na 2 porcje):
[przepis z moimi zmianami pochodzi z książki Podróże kulinarne. Kuchnia meksykańska] 
  • puszka czerwonej fasoli odsączonej
  • 1 duża czerwona papryka pokrojona w grubszą kostkę
  • 2 ząbki czosnku zmiażdżone
  • 1 duża cebula pokrojona j.w. 
  • puszka pomidorów bez skórki
  • chilli w proszku, sól, kminek mielony, słodka papryka, oregano
  • 300 g drobno pokrojonych pikantnych kiełbasek wołowych
  • 2 pszenne tortille


Kiełbaski smażymy aż ładnie się przyrumienią. Odsączamy z nadmiaru tłuszczu. Na tej samej patelni smażymy czosnek i cebulę. Dodajemy paprykę i smażymy aż zmięknie. Dodajemy pomidory i odsączoną fasolę. Przyprawiamy solą, chilli w proszku, kminkiem i słodką papryką. Smażymy 5 minut, dodajemy kiełbaski i smażymy kolejne 5 minut. Na koniec doprawiamy oregano. Podajemy z dodatkiem pszennej tortilli.

niedziela, 7 listopada 2010

Zrazy wieprzowe bite duszone


Tym razem to już ostatnia propozycja do akcji Gotujemy po polsku prowadzonej przez Irenkę i Andrzeja (patronat nad akcją sprawuje serwis zPierwszegoTłoczenia.pl). Do przygotowania tych zrazów namówiła mnie Ewelosa, za co serdecznie jej dziękuję. Wiem, że teraz potrawy z kuchni polskiej będą częściej gościły na moim stole i nie będą to już tylko tradycyjne schabowe.
Zachwyca mnie minimalizm w postaci składników, przypraw i dodatków. Nasze babcie wiedziały co dobre;)


Składniki:
  • 70 dag schabu 
  • 50 g tłuszczu
  • 20 g mąki
  • 50 g cebuli
  • sól, pieprz
Mięso myjemy, kroimy w poprzek włókien w skośne plastry. Każdy kawałek mięsa lekko rozbijamy tłuczkiem i kształtujemy okrągły płat grubości około 1 cm.
Oprószamy solą i mąką, smażymy na silnie rozgrzanym tłuszczu z 2 stron na rumiano.
Przekładamy (w jednej warstwie) do rondla odpowiedniej wielkości, wlewamy tłuszcz ze smażenia, dodajemy obraną, pokrajaną w krążki cebulę. Podlewamy 1/8 litra wody i dusimy powoli pod przykryciem do miękkości.
Gdy mięso jest miękkie oprószamy je resztą mąki, przyprawiamy do smaku solą i pieprzem, zagotowujemy.
Jeśli sos jest za gęsty rozrzedzamy go wodą.
Ja podałam mięso z kaszą gryczaną i surówką z cebuli i ogórka kiszonego. 

sobota, 6 listopada 2010

Polonezy


Moja kolejna i chyba już ostatnia propozycja do akcji Gotujemy po polsku- polonezy. Przyznaję, iż było mi to danie zupełnie nieznane. Okazało się być świetną alternatywą dla klasycznego schabowego. Farsz jest wyrazisty, mięsko delikatne- warto wypróbować. Ja dodatkowo usmażyłam pieczarki i cebulkę na maśle. 


Składniki:
[przepis pochodzi ze strony Ireny i Andrzeja]
  • 40 dag schabu
  • 30 dag pieczarek
  • 3 cebule 
  • łyżka musztardy
  • łyżka koncentratu pomidorowego
  • sól, pieprz, słodka papryka w proszku
  • mąka


Pieczarki i cebulę kroimy w kostkę (ja usmażyłam je na maśle), dodajemy koncentrat pomidorowy, musztardę, przyprawiamy solą, pieprzem i papryką. Mięso kroimy na plastry, bardzo cienko rozbijamy. Na mięsie układamy wałeczki z nadzienia. Każdy plaster zwijamy w rulon kształtem przypominający wrzeciono i spinamy wykałaczką. Panierujemy w mące i smażymy na dobrze rozgrzanym tłuszczu.
Ja podałam z utłuczonymi ziemniakami posypanymi koperkiem oraz buraczkami. 

Przepis dodaję do akcji Gotujemy po polsku prowadzonej przez Irenę i Andrzeja. Patronat nad akcją sprawuje serwis zPierwszegoTłoczenia.plhttp://zpierwszegotloczenia.pl/rss.html.

piątek, 5 listopada 2010

Kotlety wieprzowe duszone i surówka z marchwi i jabłka



Jedno z moich odkryć kulinarnych ostatnich dni- kotlety wieprzowe duszone. W. jest wręcz w nich zakochany. W skali od 1 do 10 ocenił je na 11. Banalnie proste w wykonaniu, minimalistyczne co do składników, urzekające smakiem i zapachem. Przepis ten to moja kolejna propozycja do prowadzonej przez Irenę i Andrzeja akcji Gotujemy po polsku, której patronem jest serwis zPierwszegoTłoczenia.pl.


Składniki:
[przepis z mojej magicznej książki Kuchnia Polska, której autora i wydawnictwa nie znam]
  • 0,7 kg kotletów schabowych
  • 30 g mąki
  • 30-50 g musztardy (użyłam musztardy francuskiej)
  • 125 ml śmietany
  • sól
  • natka pietruszki posiekana (użyłam koperku)
 Kotlety delikatnie rozbijamy tłuczkiem, oprószamy solą i mąką. Smażymy na rozgrzanym tłuszczu z obu stron na złoty kolor. Przekładamy je do rondla, wlewamy tłuszcz ze smażenia i 125 ml wody. Dusimy pod przykryciem na wolnym ogniu do miękkości. Odlewamy odrobinę płynu, mieszamy z mąką, dodajemy do mięsa i dokładnie mieszamy. Kolejno dodajemy sól, musztardę i zagotowujemy. Łączymy ze śmietaną i dokładnie mieszamy. Podajemy z ziemniakami, surówką z warzyw polane sosem i posypane natka pietruszki (ja użyłam koperku).

    Do duszonych kotletów podałam znaną wszystkim i lubianą surówkę z marchewki i jabłka.

    Składniki:
    [przepis pochodzi z książki Gotujemy w plenerze E. Krzyżanowskiej, Wydawnictwo PTTK "KRAJ" z roku 1984]
    • 3 duże marchewki
    • 2 kwaśne jabłka
    • sok z połowy cytryny
    • cukier, sól
    Marchew i jabłka obieramy. Trzemy na tartce o grubych oczkach. Delikatnie solimy, przyprawiamy cukrem i łączymy z sokiem z cytryny. 

    czwartek, 4 listopada 2010

    Bielinka z kapustą


    Dziś chciałabym Wam zaprezentować kapustę, którą bardzo lubię. W okresie zimowym bardzo często jest robiona w moim domu. Dodatek drobnej fasoli zamiast grochu jest świetną odmianą, polecam wypróbować.
    Przepis na bielinkę dodaję do akcji Gotujemy po polsku prowadzonej przez Irenę i Andrzeja (patronat nad akcją sprawuje serwis zPierwszegoTłoczenia.pl)


    Składniki:
    [przepis jest w rodzinie od wielu lat - podaję go za Mamą]
    • 1 kg białej kapusty
    • 200 g drobnej białej fasoli
    • 2 cebule
    • 2 łyżki mąki
    • sól, pieprz
    Kapustę szatkujemy, zalewamy wodą i gotujemy do miękkości. Fasolę moczymy przez całą noc, a następnego dnia gotujemy do miękkości, pod koniec gotowania doprawiamy solą. Kiedy kapusta będzie już miękka dodajemy do niej fasolę. Na patelni smażymy pokrojoną w kostkę cebulę, kiedy się zeszkli dodajemy mąkę i robimy zasmażkę. Dodajemy ją do kapusty i dokładnie mieszamy. Przyprawiamy solą i pieprzem. Gotujemy jeszcze 5 minut. Podajemy z pieczywem bądź jako dodatek do obiadu. Świetnie się komponuje z ziemniakami i kotletem mielonym. 

    środa, 3 listopada 2010

    Mój pierwszy chlebek- chleb Grahama


    Mój pierwszy w życiu chlebek. Do jego wykonania namówiła mnie Ewelosa. Zakupiłam odpowiednią mąkę i szczerze mówiąc zwlekałam z jego wykonaniem. Z pomocą Ewelinki wszystko poszło jak po maśle. Upiekłam dwa wspaniałe domowe chlebki. I na pewno na tym nie poprzestanę. 
    Pierwszy chleb posypałam pestkami słonecznika (niestety nie posiadam jego zdjęcia ponieważ nie dotrwał do rana). Drugi wzbogaciłam o pestki dyni. 
    Przepis na chleb grahama dodaję do akcji Gotujemy po polsku prowadzonej przez Irenkę i Andrzeja (patronat nad akcją sprawuje serwis zPierwszegoTłoczenia.pl)


    Składniki:
    [przepis pochodzi z książki Kuchnia polska z roku 1974 wydanej przez Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne]
    • 750 g mąki pszenno-razowej 
    • 250 g mąki pszennej 
    • 30 g świeżych drożdzy 
    • 40 g cukru 
    • 1 łyżka soli  dałam 1,5 łyżki
    • 500 ml płynu (mleko, serwatka, maślanka, woda) - użyłam mleka
    • tłuszcz do posmarowania formy
    • dodatkowo słonecznik i pestki dyni do posypania chleba

    Mąkę przesiewamy do miski, zostawiamy w ciepłym miejscu. Dwie wąskie i długie foremki smarujemy tłuszczem, oprószamy mąką (zapomniałam oprószyć mąką, ale nic się złego z tego tytułu się nie stało)
    Drożdże rozcieramy z cukrem w garnuszku, dodajemy 1/8 l letniego mleka. W mące robimy zagłębienie, wlewamy płyn i robimy rozczyn. Gęstość rozczynu powinna odpowiadać gęstości kwaśnej śmietany.
    Zostawiamy przykryty rozczyn w ciepłym miejscu do wyrośnięcia.
    Gdy rozczyn zwiększy objętość o 100%, dodajemy sól, zarabiamy ciasto dolewając, o ile potrzeba, mleka lub wody. Ciasto powinno być niezbyt gęste.
    Wyrabiamy starannie, aż zacznie odstawać od ręki i od dna naczynia, a na powierzchni ciasta ukażą się pęcherzyki powietrza.
    Napełniamy ciastem formy do połowy, wyrównujemy wygładzając powierzchnię zwilżoną ręką. Ja dodatkowo posypałam jeden chleb pestkami dyni, drugi z kolei nasionami słonecznika. Pozostawiamy przykryte do wyrośnięcia.
    Nagrzewamy dobrze piekarnik - ja nagrzałam do 200 stopni. Wstawiamy ciasto i pieczemy około godziny (mi zajęło to troszkę ponad godzinę).
    Drewnianym patyczkiem nakłuwamy chleb-jeśli po nakłóciu i wyjęciu z ciasta patyczek jest suchy, a ciasto ładnie zrumienione odstaje od brzegów foremki, wyjmujemy.
    Oddzielamy chleb nożem od foremki, wykładamy na stolnicę. Gorący smarujemy wodą (zapomniałam).
    Z tego samego ciasta można wyrabiać małe grahamki, które w postaci wałeczków długości 8-10 cm, średnicy 4 cm można układać na posmarowanej blaszcze.
    Gdy wyrosną, smarujemy je lekko osłodzoną wodą i pieczemy około 30 minut w dobrze nagrzanym piekarniku. Wykładamy i gorące smarujemy ostudzona wodą.


    wtorek, 2 listopada 2010

    Kugiel


    Tym razem przepis na kugiel (nie mylić z żydowską potrawą). Nie jest to też słynny przedborski kugiel (pieczony w piecu chlebowym, którego skład różni się od tego, jaki podaję). Jest to kugiel robiony w moim domu odkąd pamiętam, więc pozwolę sobie go nazwać radomszczańskim kuglem. Ma obłędny smak i zapach. Jest to danie dość kaloryczne i sycące, w sam raz na jesienne chłody. Polecam wypróbować w wolnej chwili. Najsmaczniejsza jest jego chrupiąca skórka. 
    I jedna ważna uwaga  - ma to zupełnie inny smak niż placki ziemniaczane- W. takowych nie znosi- a w kuglu się zakochał.  

    Przepis dodaję do akcji Ireny i Andrzeja Gotujemy po polsku, nad którą patronat sprawuje serwis zPierwszegoTłoczenia.pl.




    Składniki:
    [przepis podaję za Mamą]
    • 1,5 -2 kg ziemniaków
    • 2 cebule
    • sól, pieprz
    • około 0,5 kg żeberek
    • tłuszcz do wysmarowania formy
    • 1 jajko
    • 2-3 łyżki mąki
    • ewentualnie słodka papryka, majeranek lub inne ulubione zioła
    Żeberka kroimy na mniejsze kawałki i obsmażamy z obu stron na patelni. Ziemniaki trzemy na tartce o drobnych oczkach. Cebulę kroimy w drobną kostkę (równie dobrze wszystko możemy zmiksować). Za pomocą gazy odciskamy do miski wodę z ziemniaków. Ziemniaki łączymy z cebulą i jajkiem. Dodajemy skrobię która osadziła się na dnie miski z wodą z ziemniaków. Doprawiamy solą i pieprzem (ważne by masa była dobrze doprawiona, nie może być mdła, dlatego w trakcie doprawiania warto próbować, czy jest już odpowiednia w smaku).  Możemy także dodać ulubione zioła. Dodajemy mąkę i dokładnie mieszamy. Keksówkę smarujemy tłuszczem, wlewamy kawałek masy ziemniaczanej, układamy żeberka  (pionowo) i zalewamy resztą masy. Pieczemy w temp. 200 stopni około godzinę. Wierzch musi być porządnie przyrumieniony a ciasto odstawać od foremki.  Podajemy na ciepło jako samodzielne danie. Niektórzy serwują go z różnego rodzaju sosami, np. grzybowym.
    Możemy także zrobić wersję bez mięsa , bądź też dodać kawałki różnych mięs by wzbogacić danie (mogą to być przesmażone kawałki kiełbasy, szynki bądź łopatki wieprzowej).

    Gotujemy po polsku!

    poniedziałek, 1 listopada 2010

    Prażuchy


    Jeden ze smaków mojego dzieciństwa. Serwowane przez Babcię pyszne prażychy. Co do dania to w swojej starej książce kucharskiej Babcia znalazła przepis nie na prażuchy ale na prażuchę- w jej składzie była woda i pół na pół mąka gryczana z pszenną- a więc to nie było to. Na szczęście Babcia zdradziła mi swoją recepturę na to pyszne i banalne danie. Przepis przygotowałam w ramach akcji Gotujemy po polsku prowadzonej przez Irenę i Andrzeja, której patronem jest serwis zPierwszegoTłoczenia.pl


    PRAŻUCHY 

    Składniki:
    [przepis podaję za Babcią Henią]
    • 1 kilogram ziemniaków
    • 4 łyżki mąki pszennej
    • sól
    Ziemniaki obieramy i gotujemy w osolonej wodzie. W połowie gotowania (po około 5-10 minutach od ich wstawienia) zasypujemy wierzch mąką. Przykrywamy i gotujemy na wolnym ogniu do miękkości ziemniaków. W żadnym wypadku nie mieszamy. Po tym czasie odlewamy wodę pilnując aby nie uciekła nam mąka. Ubijamy ziemniaki (ja w trakcie je dosoliłam). Powstanie nam lepka i ciągnąca się masa.
    Na tym etapie możemy poprzestać i podawać ziemniaki jako dodatek do mięska. Ja podałam je samodzielnie- łyżką wcześniej zwilżoną tłuszczem nakładałam ziemniaczaną masę na rozgrzany tłuszcz i smażyłam na rumiano ze wszystkich stron razem z cebulką. Świetnie pasuje do nich maślanka lub zsiadłe mleko.


    Gotujemy po polsku!