czwartek, 30 września 2010

Tarta na Dzień Chłopaka


Dziś Dzień Chłopaka.  Święto, o którym pamięta się tylko w podstawówce czy liceum. Ja w prezencie mojemu W. zaserwowałam francuską tartę z jabłkami. Nastawiałam budzik na 5tą rano i czekałam na niego z ciastem. Sam nawet nie pamiętał o tym dniu (i się upierał, że on to obchodzi Dzień Mężczyzny 10 marca), ale z wielkim smakiem spałaszował ciasto. I rzecz jasna z wielkim uśmiechem mimo zmęczenia po ponad 10 godzinnej pracy. 



Przepis pochodzi z blogu Liski

Ciasto:
150 g masła
90 g drobnego cukru
szczypta soli
2 duże żółtka
250 g mąki pszennej
1 łyżka wody

Z podanych składników wyrabiamy ciasto. Jeśli będzie za suche możemy dodać dodatkową łyżkę wody. Ważne by nie wyrabiać go zbyt długo.
Ciastem wylepiamy  formę do tarty o średnicy 24 cm i wkładamy do lodówki.

 Nadzienie:
400 g jabłek do szarlotki np. szarej renety (lub dowolnych)
sok z 1/2 cytryny
75 g cukru
1 laska wanilii, przecięta wzdłuż

Jabłka obieramy, kroimy w małą kostkę. Wrzucamy do garnka, dodajemy cukier, nasiona z laski wanilii i 4 łyżki wody. Dusimy do miękkości na małym ogniu około 15 minut. Ja nie dodałam wanilii. Zmniejszyłam też ilość cukru.  Dodałam za to łyżkę amaretto.
Ugotowane jabłka wkładamy do formy z ciastem.  Na wierzchu układamy okrąg z jabłek pokrojonych w plasterki i posypujemy łyżką cukru. Pieczemy w temp. 175 stopni około 50-60 minut.
Ja przed włożeniem masy jabłkowej podpiekłam spód tarty około 10 minut w temp. 200 stopni. Czas pieczenia również miałam krótszy, ponieważ korzystałam z kombiwaru.


środa, 29 września 2010

Pieczony kurczak w marynacie z chilli, ziemniaczki z tymiankiem i pikantna marchewka

 Aromatycznie, pikantnie i rozgrzewająco. W sam raz na tę brzydką pogodę.
W. nie przepada za marchewką na słodko, dlatego robię mu zawsze wersję ostrzejszą z dodatkiem chilli.
 A że dziś dużo nie napiszę, zapraszam do wysłuchania piosenki;)



Ziemniaki z tymiankiem z piekarnika:
  • ziemniaki- ilość wg uznania
  • tymianek suszony, sól
  • oliwa z oliwek
Ziemniaki obieramy, kroimy w półksiężyce - solimy, posypujemy tymiankiem. Polewamy delikatnie oliwą i pieczemy w piekarniku w temp. 175 stopni przez około pół godziny. W trakcie pieczenia mieszamy kilka razy.Równie dobrze możemy ziemniaki dokładnie wyszorować i piec razem ze skórką.
Duszona marchewka na ostro:
  • 2 duże marchewki
  • 1 zielona papryczka chilli
  • łyżeczka masła
  • szczypta cukru
  • sól, pieprz, słodka papryka, ostra papryka
  • łyżka mąki
Marchew obieramy, kroimy w kostkę. W rondlu z grubym  dnie rozgrzewamy masło, wrzucamy marchew i chilli pokrojone w paseczki (ja pozbawiłam je pestek). Przesmażamy około 3 minuty. Podlewamy wodą, przykrywamy i dusimy do miękkości. Doprawiamy cukrem, solą, pieprzem i papryką. Pod koniec dodajemy mąkę i szybko mieszamy.
    f  
    Kurczak w pikantnej marynacie:
    • kilka pałeczek kurczaka
    • oliwa z oliwek
    • sól, pieprz, oregano suszone, słodka papryka
    • 1 papryczka chilli
    Kurczaka myjemy, czyścimy. Doprawiamy solą, pieprzem, papryką i oregano. Dodajemy pokrojone drobno chilli- kropimy oliwa i odstawiamy na całą noc do lodówki. Pieczemy w piekarniku w temp. 180 stopni około pół godziny.

      wtorek, 28 września 2010

      Spaghetti z sosem paprykowo-pomidorowym


      Walczę z choróbskiem. Nie daję się, rano joga, potem lektura z zakresu filozofii społecznej, obiad dla W. 
      Jutro będzie nawet podejście do marynowanej dyni. A taka będę;) I nie straszna mi pasteryzacja!!! (szczerze mówiąc to boję się okropnie ale podobno grunt to pozytywne nastawienie)
      W międzyczasie ładowanie w postaci witaminy C i ogrom zielonej herbatki z cytryną.
      I tak przy okazji dziś uświadomiłam sobie, że bez kilku produktów spożywczych nie wyobrażam sobie życia ( uświadomienie nastąpiło po tym, jak się okazało, że ich zabrakło)- mianowicie ciecierzyca, suszone pomidory z kaparami w oleju, rukola, kukurydza i marynowany różowy pieprz- taka moja piąteczka the beściaków;)

      Macie może swoją piąteczkę bez której nie wyobrażacie sobie życia?

      Składniki (na 2 osoby):
      • pół papryki pokrojonej w paseczki- u mnie pomarańczowa
      • 1 ząbek czosnku
      • 3 pomidory obrane ze skórki
      • 1 cebula pokrojona w piórka
      • 4 cm kawałek pora pokrojony w plasterki
      • makaron spaghetti- 200 g
      • sól, pieprz, bazylia suszona, chilli w proszku, odrobina cukru
      Makaron gotujemy wg przepisu na opakowaniu. Ja nigdy nie przelewam go po ugotowaniu zimną wodą- jedynie kropię oliwą z oliwek. 
      Na patelni smażymy cebulę, pora i czosnek pokrojony w kosteczkę. Dodajemy paprykę. Dorzucamy rozdrobnione pomidory. Smażymy na wolnym ogniu około 20 minut. Dodajemy szczyptę cukru, sól, pieprz, bazylię i chilli w proszku. Smażymy jeszcze około 5 minut aż sos nabierze odpowiedniej konsystencji.
      Podajemy z makaronem.

      poniedziałek, 27 września 2010

      Kurczak smażony z warzywami i orzechami włoskimi


      Weekend spędziliśmy razem z W. w Radomsku u Mojej Mamy. Było bardzo miło, troszkę się rozluźniliśmy i wypoczęliśmy. Przy okazji odwiedziłam mojego dentystę - a co mi tam. Nie wiem jak Wy, ja uwielbiam posiedzieć sobie na stomatologicznym fotelu. Najczęściej na nim przysypiam bo nuży mnie takie leżenie z otwartą buźką (choć został mi pewien nawyk z dzieciństwa- za każdym razem kiedy dr bierze jakiś inny sprzęt do ręki muszę spytać co to i co ma zamiar tym robić).
      Przy okazji przywiozłam do domu dwie rzeczy- pewną książkę kulinarną, która podwędziłam Mamie (Łatwe i pyszne dania w kilka minut) oraz przeziębienie, które mam nadzieję nie przerodzi się w nic poważniejszego. Ale co się dziwić jak człowiek jedzie na 3 dni w baletkach i bluzeczce z krótkim rękawkiem, a o wzięciu kurtki nawet nie pomyśli.
      Ale żeby nie było- nadal jogę trenuję. Nie straszny mi katar i kasłanie. I widzę ogromne postępy, czuję że coraz lepiej panuję nad moim ciałem. I Was zachęcam do odrobiny ruchu;)
      Tymczasem zmieniony delikatnie przeze mnie przepis ze wspomnianej książki kulinarnej.
      Składniki (na dwie osoby):
      • 100 g ryżu ugotowanego
      • pół czerwonej papryki pokrojonej w grubą kostkę
      • 2 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę
      • 1 cebula pokrojona w plastry
      • pół małego brokuła
      • 2 piersi z kurczaka
      • szklanka bulionu z kurczaka
      • sól, pieprz
      • 1/4 szklanki orzechów włoskich
      • ostra papryka w proszku
      Piesi myjemy, czyścimy. Kroimy w kostkę. Doprawiamy solą i pieprzem. Wrzucamy na patelnię i smażymy. Mięso ma być białe na zewnątrz a różowe w środku. Zdejmujemy mięso z patelni. Smażymy czosnek, cebulę, brokuła podzielonego na różyczki, paprykę. Po 5 minutach dodajemy mięso i orzechy i podlewamy bulionem. Dusimy około 10 minut. Przyprawiamy pieprzem i ostrą papryką. Podajemy z ryżem.

      piątek, 24 września 2010

      Ciasteczka z M&M's

      Kolejna odsłona pichcenia razem z Anią z blogu Przypraw Mnie. Tym razem piekłyśmy ciastka. I to nie byle jakie, bo ciasteczka z M&M's.
      Niezwykle szybkie i proste w wykonaniu ciasteczka. Przepis pochodzi od Dorotus. Zrobiłam je z połowy porcji, co okazało się być błędem- bo bardzo szybko znikają. Niechcący jeden składnik podmieniłam innym (zamiast wsypać sól chwyciłam za proszek do pieczenia i tym sposobem ciastka strasznie rosły).
      Aniu dziękuję za wspólne pichcenie i do następnego razu;) 

      Składniki (na około 50 ciastek- cała porcja)
      • 220 g masła
      • 1 szklanka brązowego cukru (dałam mniej)- użyłam tylko białego cukru
      • ½ szklanki cukru
      • 2 jaja
      • 2 łyżeczki ekstraktu z wanilii- pominęłam
      • 2 ¼ szklanki mąki
      • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
      • 1 łyżeczka soli
      • około 400 g orzeszków m&m's
      Masło ucieramy z cukrem. Dodajemy jajka, wanilię i dalej ucieramy. Kolejno  dodajemy syche składniki i miksujemy. Pod koniec wrzucamy połowę orzeszków i mieszamy. 
      Masa jest dosyć klejąca- przed formowaniem ciastek włożyłam ją na chwilę do lodówki. 
      Z masy formujemy kulki wielkości orzecha włoskiego, kładziemy na blasze i spłaszczamy. W ciasteczka wtykamy pozostałą resztę orzeszków.
      Pieczemy w temp. 180 stopni około 10 minut. Przed wyjęciem ich czekamy chwilę, aż stwardnieją. 
       

      czwartek, 23 września 2010

      Sałatka w barwach jesieni


      Wciąż wymyślam sobie coś nowego, co mam robić. Więc co weekend piekę bułeczki i oswajam się z drożdżami. Nadal lamentuję, że coś się nie uda. A o dziwo się udaje. Podnoszę sobie poprzeczkę co pewien czas a to mnie bardzo mobilizuje. 
      Odkrywam nowe smaki, sięgam po przepisy z kuchni całego świata- wertuję kulinarne książeczki.  Czasem czuję się jak Kolumb Odkrywca. 
      Dawno za to nie robiłam dla W. sałatek. Sama 2 razy dziennie szamię jakąś, ale co będę Was zamęczać sałatkami w rytmie wege.
      W. sałatki też uwielbia. I ta mu również posmakowała. Jeszcze parę miesięcy temu podśmiewał się ze mnie, że nazwę bloga powinnam zmienić na coś w stylu- Filozofia Sałatki. Bo jakby nie patrzeć bardzo dużo ich robiłam. Moi znajomi są również sałatkożercami- i broń Boże bym zapomniała dla nich jakiąś zrobić kiedy mnie odwiedzają. 
      A że dziś już rozpoczęła się kalendarzowa jesień (choć jakby nie patrzeć od dłuższego czasu już nad nami czuwała)- przygotowałam pożywną sałatkę w kolorach jesieni.


      g  
      Składniki:
      • 200 g kolorowego makaronu- wybrałam krótkie penne
      • szczypiorek
      • pół puszki kukurydzy
      • 2 kabanosy
      • sól, pieprz
      • majonez
       Makaron gotujemy w osolonej wodzie z dodatkiem oliwy. Ugotowany przelewamy wodą i studzimy. Dodajemy do niego odsączoną kukurydzę, pokrojony szczypiorek i kabanosa. Doprawiamy solą i pieprzem. Mieszamy z majonezem (ważne by nie było go za dużo!).
      W. stwierdził że następnym razem do sałatki chciałby coś marynowanego typu cebulka konserwowa lub papryka.

      środa, 22 września 2010

      Przysmak Brassoer

      Poniedziałkowe postanowienia nadal aktualne. Wstaję każdego ranka, wbijam się w ukochane leginsy i wyginam się na macie. Dobrze, że W. śpi do 12 po nocce, bo pewnie nie wygląda to zbyt estetycznie.
      Pomijając estetykę, bolące mięśnie i wczesne wstawania- nie poddaję się. Do tego hektolitry zielonej herbaty (którą kocham nad życie), moc witamin w postaci sałatek pełnych smacznych warzyw i przegląd pozycji naukowych z zakresu epistemologii.
      I nawet mam w planach od października systematycznie chodzić na zajęcia (ba! nawet na wykłady), robić notatki i uczyć się na bieżąco (choć z tym będzie ciężko).
      A przy okazji przygotowałam obiad dla W.- Przysmak Brassoer.
      Przepis pochodzi z książki Podróże kulinarne. Kuchnia węgierska.

      Składniki:
      • 600 g wieprzowiny pokrojonej w paski lub kostkę
      • 200 g boczku pokrojonego w kostkę
      • 4 ząbki czosnku
      • 1 cebula pokrojona w kosteczkę
      • 100 ml bulionu mięsnego (dałam 200ml)
      • 5 dużych ziemniaków obranych i ugotowanych (bez soli- ja gotowałam je krócej-do momentu kiedy mogłam z lekkim oporem wbić widelec)
      • sól, pieprz
      • słodka papryka w proszku (dałam od siebie)
      • łyżka mąki

       
      Smażymy wieprzowinę i boczek. Po 5 minutach dodajemy czosnek i cebulę. Smażymy 3 minuty. Oprószamy mąką i zalewamy bulionem. Dusimy pod przykryciem na małym ogniu około 15 minut (ja mąkę dałam pod koniec smażenia i nie przykrywałam patelni- nie mam tak dużej pokrywki). Przyprawiamy solą i pieprzem.
      Ugotowane ziemniaki kroimy w kostkę. Smażymy na złoto ze wszystkich stron na patelni. Doprawiamy solą, pieprzem i słodką papryką. 
      Mięso podajemy wyłożone na podsmażone ziemniaki, udekorowane natką i kawałkami pomidora.

      wtorek, 21 września 2010

      Hamburgery i inne zjawiska pogodowe


      Zrobione od podstaw domowe hamburgery. Niesamowicie wyrastające bułeczki, które mnie urzekły wyglądem i prostotą wykonania (choć w trakcie ciągle powtarzałam, że się nie uda).
      To kolejna moja propozycja do akcji-kuchnia inspirowana kinem- tym razem padło na Klopsiki i inne zjawiska pogodowe;)
      Składniki na bułki (przepis pochodzi z blogu Liski):
      • 3/4 szklanki mleka ( w oryginale 1/3 szklanki mleka w proszku i 3/4 szklanki wody ciepłej)
      • 2 łyżki masła, roztopionego i ostudzonego
      • 1,5 łyżki cukru
      • 3/4 łyżeczki soli
      • 1 łyżeczka drożdży instant
      • 1 jajko
      • 2,5 szklanki mąki
      • 1 żółtko i 1 łyżka mleka- do posmarowania bułeczek
      • sezam


      Wodę, mleko, masło i cukier umieszczamy w misce i mieszamy.  Dodajemy drożdże, mieszamy i odstawiamy na 10 minut. Dodajemy jajko, połowę mąki i sól. Zagniatamy. Powoli dodajemy resztę mąki.
      Zagniatamy gładkie ciasto - musi być elastyczne i się nie lepić.
      Ciasto przekładamy do miski, przykrywamy ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia na 45 minut.
      Po tym czasie formujemy 8 bułeczek, które  spłaszczamy dłonią (i to dosyć porządnie- bułki bardzo wyrastają). Bułeczki układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, przykrywamy ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia na kolejne 45 minut. Smarujemy je żółtkiem wymieszanym z mlekiem i posypujemy sezamem.
      Pieczemy około 15 minut w temp. 200 stopni.


      Domowe burgery:
      • 500 gramów mięsa mielonego - użyłam mięsa wołowo-wieprzowego
      • łyżeczka musztardy ostrej- u mnie rosyjska
      • sól, pieprz, kminek sproszkowany, czerwona słodka papryka
      Mięso przyprawiamy, łączymy z musztardą. Natłuszczonymi oliwą dłońmi formujemy spore okrągłe i płaskie kotlety. Smażymy około 10 minut.
      Bułeczki podałam z burgerem, plasterkami kiszonego ogórka i krążkami cebuli. W ruch jako dodatek poszedł także ketchup (sposób podania wynikał z preferencji konsumującego- na sałatę i pomidorka się niestety nie zgodził)
       

      poniedziałek, 20 września 2010

      Poniedziałkowe postanowienia i mała koloroterapia

      Czy Wy też macie w zwyczaju zaczynać wszystko od nowa. Czyli od poniedziałku przejdę na dietę, od 1-go zacznę ćwiczyć, od Nowego Roku zrobię to tamto.
      I tak też mamy poniedziałek- zaczynam ćwiczyć jogę. Nastawiłam ślicznie budzik, by wstać o 7 rano, wyciągnąć matę, założyć leginsy i robić wygibasy. Mój ukochany zegar z MM jest już niestety na czasie zimowym (co go ustawię to i tak przekornie cofnie się o godzinę). Więc wstałam o 6ej.
      Wyciągając matę z zakamarków szafy, wyciągnęłam przy okazji całą masę głośno upadających, sama nie wiem co tam robiących rzeczy. W. na szczęście ma twardy sen, więc tylko na chwilę podniósł głowę i poszedł dalej spać.
      A ja jak było w planie- leginsy, hyc na matę i relaksik przy ukochanych asanach. Tak mi się spodobało to moje godzinne poranne wyginanie, że postanowiłam i po południu zaserwować sobie taki relaksik.
      I w chwili obecnej leżę i kwiczę. Muszę przyznać, że nawet nie wiedziałam o istnieniu pewnych mięśni. Nawet nie sądziłam, że jakieś posiadam i że tak mogą dawać nieprzyjemnie o sobie znać.
      Ale jutro mimo to znów wstanę rano i będę się wyginać. Przynajmniej planuję.

      A przy okazji mała koloroterapia - stek wołowy z salsą z grillowanej kukurydzy


      Składniki:
      • 2 steki  z wołowiny krzyżowej
      • 30 ml wytrawnego czerwonego wina
      • sól, pieprz, słodka papryka
      • kolba kukurydzy
      • pomidor
      • świeża kolendra
      • ogórek zielony długi - około połowa
      • czosnek- 1 ząbek
      • czerwona fasola- 2-3 łyżki
      • sok z cytryny-2 łyżki
      Stek myjemy (ja go rozbiłam- nie miałam czasu na długie smażenie). Solimy, pieprzymy, oprószamy słodką papryką. Marynujemy w winie około pół godziny.Smażymy - ja dobrze go wysmażyłam by nie był krwisty.
      Przygotowujemy salsę- kukurydzę obieramy z liści, czyścimy i zanurzamy w zimnej wodzie na 15 minut. Położyłam na nią miseczkę by nie wypływała. Pieczemy około 25 minut- u mnie temp. 200 stopni.
      Pomidory i ogórka (pozbawione pestek) kroimy w kostkę. Dodajemy ziarna kukurydzy, przeciśnięty przez praskę czosnek, opłukaną czerwoną fasolę i liście świeżej kolendry. Kropimy sokiem z cytryny. Delikatnie solimy i pieprzymy.
      Salsę podajemy wyłożoną na stek. Pozostałą kukurydzę obgryzamy ze smakiem;)

      sobota, 18 września 2010

      Cebulowa zupa dla chorowitka

      Idealna na chłody i jesienną szarugę. Jedna z trzech zupek, które serwuję kiedy mam chorowitka w domu. Rozgrzewa, syci i smakuje- czyli jest idealna.  Do tego niedroga- w sam raz na studenckie kryzysy finansowe, a takie się zdarzają. 

      Składniki:
      • litr bulionu mięsnego- może być z kostki - u mnie wołowy
      • 5 średnich cebul pokrojonych w piórka
      • bagietka
      • ser żółty
      • pieprz
      Cebulę smażymy na małym ogniu aż będzie miękka i delikatnie brązowa (nie przypalona). Mi zajęło to około 20 minut. Do gotującego się wywaru wrzucamy cebulę. Gotujemy około 15 minut. Doprawiamy pieprzem.
      Podajemy z grzankami z serem żółtym.

      piątek, 17 września 2010

      Wyrolowany robal

      I ja pokusiłam się o upieczenie rolowanej kanapki zaproponowanej przez Olciaky , która gospodarzyła w WP 84.
      Szczerze mówiąc to wygląda ona jak ogromny ... robal. Ciasto podzieliłam na dwie części, musiałam je też ułożyć w kształt półksiężyca, bo nie chciało mi się zmieścić do kombiwaru (stąd robalowy wygląd). Wyrosło bardzo. Równie bardzo smakowało.
      Zrobiłam je z nadzieniem z mortadeli, żółtego sera i musztardy (kanapka nr 1). W drugiej kanapce użyłam pesto z z suszonych pomidorów. Całość sypałam makiem lub sezamem.
      Na pewno jeszcze nie raz zrobię rolowaną kanapkę- i na pewno będę eksperymentować ze składnikami.  
      Ps. W. stwierdził, że kanapka nr 2 z czerwonym pesto była  przepyszna. A koledzy w jego pracy myśleli, że przyniósł...roladę z dżemem.
      Składniki:
      • 20 g świeżych drożdży
      • 300 ml ciepłej wody
      • 500 g mąki pszennej
      • 1/2 łyżki + 1 szczypta soli
      • 1 łyżka oliwy
      • ok. 200g salami
      • ok 200 g sera żółtego w plasterkach
      • musztarda Rosyjska
      • pesto z suszonych pomidorów
      W 300 ml ciepłej wody rozpuszczamy drożdże. Wsypujemy 2/3 ilości mąki, sól (szczyptę odkładamy), dodajemy oliwę i mieszamy.
      Przykrywamy i odstawiamy na godzinę w ciepłe miejsce (rośnie zaskakująco szybko i szczerze mówiąc jak odkryłam ściereczkę to złapałam się za głowę). Wyrośnięte ciasto przekłuwamy i wyrobiamy z pozostałą mąką. Podzieliłam je na dwie części, każdą rozwałkowałam. Jedną smarowałam pesto, druga musztardą i układałam wędlinę oraz ser.
      Zwijamy wzdłuż dłuższego boku i sklejamy. Układamy na blasze wyłożonej pergaminem.
      Smarujemy rozmąconym żółtkiem, sypiemy sezamem lub makiem i odstawiamy na 20 minut. Pieczemy ok. 25-30 minut w temp. 180 st.

        czwartek, 16 września 2010

        Kuchnia arabska




        Pikantna soczewica po marokańsku











        Pikantne burgery w chlebkach pita




        Lekki sos czosnkowy




        Sałatka z pieczoną marchewką, kaszą bulgur i ciecierzycą




        Sałatka z kaszy bulgur i suszonej żurawiny 




        Falafel z ciecierzycy i zielonego groszku




        Marynowana rzodkiewka 




        Jogurtowy sos z sumakiem 




        Sałatka z grillowaną pitą i fasolką czarne oczko 




        Marokańska sałatka z kaszą kuskus i ciecierzycą




        Muhallebi 




        Kofty faszerowane marchewką i groszkiem 




        Sałatka z buraków w miętowym sosie z tahini



        Pikantne szaszłyki z kurczaka




        Sałatka z kaszy kuskus, buraków i sera feta




        Paluszki z kurczaka




        Sałatka z pieczonymi falafelami




        Libańskie szaszłyki z sumakiem




        Papryka faszerowana kuskusem z sosem bazyliowym




        Polędwiczki drobiowe z harissą




        Kofty z papryką 




        Sałatka z zielonej fasolki 




        Kofty z sosem pomidorowym




        Sałatka z kaszy kuskus i ciecierzycy




        Tabbouleh 




        Kebab z pistacjami 




        Sałatka fattoush II 




        Pszenne chlebki pita



        Ziołowe kofty




        Meshakel Khodar Salatit




        Sałatka z pomarańczy, czarnych oliwek z sosem na bazie kuminu




        Saudyjskie ciasteczka migdałowo-pomarańczowe




        Marokańskie kofty z pikantnym sosem pomidorowym




        Marchewka po marokańsku 




        Pilaw z kurczaka z morelami




        Grillowany kurczak w ziołowej marynacie po marokańsku




        Megadarra





        Grillowany kurczak w libańskiej marynacie




        Sambousek- libańskie pierożki z mieloną wołowiną











        Sahalab





        Kurczak z oliwkami po marokańsku





        Afkhad Dajaj Meshwiyeh




        Orzeźwiająca sałatka z ciecierzycą i czarnymi oliwkami

















        Ciecierzyca z pikantnymi warzywami po arabsku












        Sałatka - arabski sen tysiąca i jednej nocy 











        Sałatka z serem feta i pomidorami