sobota, 4 grudnia 2010

Jerk chicken

Jerk chicken


Dziś przeglądałam moje pierwsze posty na blogu. I szczerze Wam powiem- jak na nie patrzyłam to zaczęłam się śmiać. Ciężko mi uwierzyć, że jeszcze nie dawno gotowałam takie rzeczy. Że byłam tak zachowawcza w kuchni. I te zdjęcia- pozostawiam to bez komentarza. Kiedyś myślałam o tym, by je usunąć, albo by zacząć wszystko od nowa. 
Ale doszłam do wniosku, że w sumie nie ma w tym sensu. Dzięki temu wiem, jakie postępy zrobiłam w gotowaniu i robieniu zdjęć. Wiem, jak bardzo zmieniły się moje smaki. Bo przecież nie wszystko musi być idealne, a do pewnych rzeczy dochodzi się z czasem. 
Znając życie, kiedy będę oglądać posty z okresu jesiennego będę pukać się w głowę, jak ja mogłam ciągle tego kurczaka ludziom pokazywać, że mogłam zrobić to tak a siak. Nie od razu Rzym zbudowano ;-)
Dlatego zapraszam na kurczaka Jerk. 

PS. W końcu grzeją!!! Choć powera nie ma, ale jest delikatnie cieplej. Póki co mogę się pochwalić, że przetrwałam dobę w mieszkaniu, w którym temperatura sięgała około 13 stopni ;)

JERK CHICKEN (KARAIBY)

Składniki (na 2 porcje):
[przepis z moimi zmianami pochodzi z książki Podróże kulinarne. Kuchnia karaibska]
  • 2 filety z piersi kurczaka (każdy po 175 g)
  • 2 łyżki jogurtu naturalnego
  • 1 łyżka sosu chilli
  • 1 łyżeczka drobno startej skórki z limonki
  • 2 łyżki soku z limonki
  • 1 łyżeczka mielonego ziela angielskiego
  • pół łyżeczki soli
  • pół łyżeczki czarnego pieprzu świeżo mielonego
  • 1 średnia cebula grubo posiekana
  • 2 ząbki czosnku grubo posiekane
  • 1 łyżka świeżych liści kolendry posiekanych (dałam pół łyżeczki suszonej kolendry)
  • 1 łyżka musztardy gruboziarnistej
  • łyżeczka brązowego cukru
  • 1 łyżka oliwy


Filety dokładnie czyścimy. W miseczce łączymy składniki marynaty- jogurt, sos chilli, skórkę z limonki, sok z limonki, musztardę, cebulę, czosnek, oliwę i wszystkie przyprawy. Miksujemy. Kurczaka obtaczamy w marynacie i wkładamy do lodówki na przynajmniej godzinę (ja odłożyłam na całą noc).
Filety pieczemy w temp. 180 stopni przez 50 minut (ja piekłam 30 minut z braku czasu, albo raczej z racji apetytu W.- w zamyśle kurczak ma być bardzo suchy, a nie każdy taki lubi). W trakcie pieczenia obracamy filety przynajmniej raz. Następnie pieczemy filety po 2 minuty z każdej strony na dobrze rozgrzanym grillu. 
Podajemy z ryżem.

17 komentarzy :

  1. Ha mam podobne odczucia względem swoich pierwszych postów i w ogóle przepisów np na WŻ. Kiedyś pokasowałam je bo były tak banalne, że aż wierzyć mi się nie chciało, że ja mogłam coś takiego...
    a kurczak... ohhh żeby ktoś mi takiego chciał przygotować! dobrze temu Twojemu W. ...

    OdpowiedzUsuń
  2. i ja podobnież patrzę na swoje pierwsze posty ;) praktyka podobno czyni mistrza - sporo nauki przede mną ;) a u Ciebie piękny, rozgrzewający kurczak ! Nie nadążam za tymi drobiowymi inspiracjami ! pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiesz co Malwinko, ja też tak mam, jak patrzę na swoje pierwsze posty i zdjecia. No,ale zostawiam,bo tak jak Ty uważam,ze potem fajnie tak spojrzec i zobaczyć jakie sie zrobiło postępy;)

    A kurczaczek bardzo fajny.
    Pozdrawiam Cię:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nic nie usuwaj...dzięki tamu wiesz jak się zmieniasz Ty i Twoje smaki....pozdrawiam cieplutko i idę coś zjeść po widoku takich pyszności...

    OdpowiedzUsuń
  5. Stosowaliśmy marynatę jerk i do kurczaka i do wieprzowiny.
    W obu przypadkach nam bardzo smakowało;-)
    Pozdrawiam;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. He he, ja na swoje pierwsze zdjęcia wolę nie patrzec ale niech tam będą przynajmniej widac, że zrobiłam postępy. Jerka bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  7. malwinko jak ty wytrzymałaś w takiej temperaturze?? silna z ciebie kobietka! a kurczak wygląda wspaniale. a co do blogu.. ja dopiero zaczynam i też uwazam ze moje fotki sa do d...y ale wiem ze przede mna sporo pracy i moze wam dorównam kiedyś...podrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo aromatyczna propozycja na świetne filety z kurczaka, a co do twojej temp. w domu to pocieszę cie i powiem że ja zmieniam teraz mieszkanie bo grzejniki na fula a domu zimniej niż na dworze i bardzo tęsknię za moim cieplutkim domem w Polsce, bo nie ma to jak napalić sobie w piecu Hahahaha

    OdpowiedzUsuń
  9. Robiłam tego kurczaka, choć z trochę innego przepisu :) Smaczny i bardzo aromatyczny :)

    OdpowiedzUsuń
  10. kurczak pierwsza klasa, a z tymi zdjęciami to mam podobnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. też mam tak. przeglądając swoje początki, jest mi wstyd, że mogłam cos takiego dodac.
    chociaż obecnie... też nie grzeszę jakimiś cudami. i zazdroszczę innym takich wspaniałości.

    pyszny kurczak. muszę go wypróbowac.

    OdpowiedzUsuń
  12. rewelacyjny przepis. takiego kurczaka lubię.
    a powrót do pierwszych postów to rzeczywiście ciekawe doświadczenie :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Wspaniały kurczak, narobiłaś mi apetytu.

    A cranberry noel wytrzymały u mnie 2 tygodnie, potem już wszystkie zostały zjedzone :) Ale można je zaplanować wcześniej przed Świętami.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. musi być pyszny szkoda tylko, że nie mamy sezonu grillowania bo pewnie świetnie smakował by z rusztu:)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Chcę mięso pokroić na mniejsze kawałki, ponieważ nie mam tyle czasu na marynowanie, poza tym pozamrażałam piersi z kurczaka już nieco pokrojone... do ilu powinnam wtedy skrócić czas pieczenia? I w piekarniku należy piec go na kratce czy można w rękawie? (wtedy nie byłoby możliwości przewrócić mięsa)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja piekę zawsze na kratce- jest mi najwygodniej. Jeśli masz to mięso już pokrojone to możesz je nabić na szpatułki do szaszłyków, będzie wygodniej. Skoro jest w kawałkach ja piekłabym jakieś 25 minut. Równie dobrze możesz ugrillować je na patelni. Z piekarnika wychodzi jednak o wiele lepsze.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawione komentarze. Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoimi spostrzeżeniami na temat przepisów zamieszczonych na stronie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

.