czwartek, 9 lutego 2012

Domowa pasta harissa


Szczerze powiedziawszy nie potrafię wyobrazić sobie pewnych dań bez dodatku pasty harissa. Od ponad roku przygotowuję ją w domu i sukcesywnie zużywam podczas gotowania. Ta, którą Wam prezentuje jest niezwykle pikantna, do jej przygotowania użyłam stosunkowo dużych papryczek chili. Jeśli chcemy, aby nasza pasta była łagodniejsza musimy użyć mniejszych papryczek i dokładnie oczyścić je z pestek. Niezmordowana ostrość pasty została potwierdzona przez większość moich znajomych (tu odradzam przepijanie wypalającej usta pasty zimnym gazowanym piwem). 
Spotkałam się także z przepisami, w których oprócz papryczek chili występuje pieczona czerwona papryka. Taka harissa jest łagodniejsza w smaku, jednak jej minusem jest to, że nie możemy jej zbyt długo przechowywać. 

PASTA HARISSA 

Składniki:

  • 24 suszone papryczki chili
  • 6 ząbków czosnku
  • łyżeczka soli
  • 4-5 łyżek oliwy (lub więcej jeśli chcemy otrzymać rzadszą pastę)
  • 2 łyżeczki mielonej kolendry
  • 2 łyżeczki mielonego kminu rzymskiego
Papryczki przez 30-40 minut moczymy w gorącej wodzie. Następnie osuszamy je, pozbywamy się szypułek i nasion. Siekamy je w mniejsze kawałki. Za pomocą blendera miksujemy na gładką pastę papryczki, czosnek i oliwę. Dodajemy sól, kolendrę i kmin rzymski, dokładnie mieszamy. Pastę przekładamy do słoiczka, na wierzchu polewamy oliwą, zakręcamy i wkładamy do lodówki. 
Przyjmuje się, że taka pasta może stać w lodówce do miesiąca czasu. Ja moją robiłam jakieś 3 miesiące temu i nadal jest dobra. Ważne by co jakiś czas ją przemieszać i skropić oliwą, aby nie wysychała. O wiele dłużej można przechowywać pastę wykonaną z suszonych papryczek, aniżeli świeżych. 

środa, 8 lutego 2012

Kofty w sosie pomidorowym


Sama już nie wiem, ile przepisów na kofty do tej pory wykorzystałam. Te, które dziś Wam prezentuję na pewno znajdują się w trójce ulubionych. Duża ilość aromatycznych przypraw i delikatny w smaku sos pomidorowy- zestawienie idealne. Myślę, że i Wam posmakują ;-)


KOFTY W SOSIE POMIDOROWYM II

Składniki (na 2 spore porcje):
  • 350 g mielonej wołowiny
  • 3 łyżki posiekanej natki pietruszki
  • pół małej białej cebuli, obranej i drobno posiekanej
  • 1 duży ząbek czosnku, drobno posiekany
  • pół łyżeczki chili w proszku
  • 1 łyżeczka mielonego kminu rzymskiego
  • 3/4 łyżeczki mielonej kolendry
  • szczypta kardamonu
  • pół łyżeczki suszonego tymianku
  • łyżeczka sumaku
  • pół łyżeczki słodkiej papryki w proszku
  • sól i pieprz do smaku
  • patyczki do szaszłyków, namoczone wcześniej przez pół godziny w zimnej wodzie
  • sos- pół kg świeżych pomidorów, 2 ząbki czosnku, 1 biała cebulka, łyżeczka cukru, sól i pieprz do smaku, opcjonalnie łyżeczka koncentratu pomidorowego 
Mięso łączymy z czosnkiem, cebulką i natką pietruszki. Doprawiamy solą i pieprzem, dodajemy pozostałe przyprawy i dokładnie wyrabiamy. Odstawiamy na pół godziny do lodówki. Masę mięsną dzielimy na 4 części, z każdej formujemy podłużne kiełbaski, które nadziewamy na patyczki do szaszłyków. Każdą koftę lekko smarujemy oliwą. Mięso pieczemy na ruszcie w piekarniku nagrzanym do temp. 180 stopni przez około 25 minut. 
Przygotowujemy sos. Pomidory obieramy ze skórki, drobno kroimy. Cebulkę i czosnek drobno siekamy. Na patelni rozgrzewamy łyżkę oliwy, smażymy czosnek i cebulkę przez 3 minuty. Dodajemy pomidory i cukier, całość smażymy na wolnym ogniu przez 20 minut. Następnie doprawiamy do smaku solą i pieprzem i dokładnie mieszamy. Jeśli woda nie odparowała wystarczająco, zwiększamy płomień i smażymy cały czas mieszając przez 3 minuty. Do sosu możemy także dodać łyżeczkę koncentratu pomidorowego. Jeśli chcemy, aby sos był bardziej pikantny możemy doprawić go ostrą papryką w proszku lub sproszkowanym chili.

(II Festiwal kuchni arabskiej-ZAPROSZENIE

niedziela, 5 lutego 2012

Uśmiech dla Gin


Dzisiejszy post powstał w ramach kolejnego wspólnego kucharzenia w wirtualnej kuchni. Tym razem powodem naszego spotkania była pewna kulinarna duszyczka, mianowicie Gin. Kochana Aniu z tego miejsca chciałabym Ci życzyć dużo uśmiechu i radości, aby każdy dzień był dla Ciebie źródłem wielkich pokładów pozytywnej energii. I oczywiście abyś tę energię wykorzystywała jak najlepiej. Mam nadzieję, że nadal będziesz nas raczyć pysznościami na swoim blogu, chociażby takimi jak te trufle kokosowe, którymi właśnie zajada się mój Połówek. 

Razem ze mną w wirtualnej kuchni pichcili: Maggie, Michał, Ania, Pluskotka, Kasia, EmmaMirabelka, Marta, Ilonka i Ewelinka. Dziękuję Wam za to jakże słodkie spotkanie;-)


SALCESON-KAKAOWE CIASTO Z JABŁKAMI 

Składniki (na foremkę 20 cm x 24 cm):
[przepis z bloga Kulinarne spotkania]

  • 3 jajka
  • pół szklanki cukru
  • pół szklanki oleju
  • 1 i 1/2 szklanki mąki pszennej
  • łyżka kakao
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • 1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 3/4 łyżeczki sody
  • 3 duże jabłka
Jabłka obieramy, pozbywamy się gniazd nasiennych, kroimy w kostkę. Mąkę mieszamy z kakao, proszkiem do pieczenia, sodą i cynamonem. Jajka ubijamy z cukrem na puszystą masę, dodajemy olej i stopniowo wsypujemy sypkie składniki. Wrzucamy jabłka, mieszamy łyżką. Formę  wykładamy papierem do pieczenia, przelewamy ciasto i wyrównujemy (użyłam okrągłej tortownicy o średnicy 26 centymetrów, dlatego moje ciasto jest niższe). Wstawiamy do piekarnika na grzanego do 170 stopni i pieczemy z termoobiegiem przez około 40 minut (u mnie czas pieczenia wyniósł około 35 minut). 

sobota, 4 lutego 2012

Piersi z kurczaka po marokańsku i pikantna sałatka z kuskusem


Dziś kolejne danie z kuchni marokańskiej, tym razem ekspresowe w przygotowaniu. Wystarczy, że poświęcicie około 15 minut i będziecie mogli cieszyć się takim posiłkiem. Wcześniej trzeba jednak przygotować domową przyprawę marokańską, w której skład wchodzą słodka papryka, kmin rzymski, kolendra, imbir, kurkuma, cynamon, kardamon, chili, sól oraz czarny pieprz. Często przygotowuję tę mieszankę, używam ją nie tylko do drobiu, ale także ryb, pieczonych warzyw, czy sałatek. Do mięska podałam sałatkę z kaszy kuskus, której cudownej pikanterii dodaje pasta harissa

PIERSI Z KURCZAKA W PRZYPRAWIE MAROKAŃSKIEJ

Składniki (na 4 porcje):

Mięso myjemy, osuszamy, lekko solimy. Nacieramy przyprawą marokańską. Smażymy na patelni grillowej. Mięso możemy także upiec w piekarniku lub usmażyć na zwykłej patelni. Ta domowa przyprawa świetnie się także sprawdza jako dodatek do innych części z kurczaka, np. udek. Dobrze komponuje się w sałatkach oraz w daniach z dodatkiem ryb.



PIKANTNA SAŁATKA Z KASZĄ KUSKUS (MAROKO)

Składniki:

  • 100 g kaszy kuskus
  • 200 g ugotowanej ciecierzycy (lub z puszki)
  • garść pomidorków koktajlowych
  • pół czerwonej cebulki
  • 3 łyżki posiekanej drobno natki pietruszki
  • łyżka posiekanej świeżej mięty
  • sól i pieprz do smaku
  • łyżka soku z cytryny
  • 1-2 łyżki oliwy z pierwszego tłoczenia
  • 1-2 łyżeczki pasty harissa
Kaszę kuskus solimy i zalewamy wrzątkiem pół centymetra powyżej jej poziomu. Przykrywamy talerzykiem i odstawiamy do napęcznienia na 5-10 minut. Pomidorki kroimy na pół, cebulkę siekamy w drobną kosteczkę. Kuskus spulchniamy widelcem, dodajemy ciecierzycę, pomidorki, świeże posiekane zioła, przyprawiamy solą i pieprzem. Kaszę kropimy sokiem z cytryny, dodajemy oliwę oraz pastę harissa, dokładnie mieszamy. Podajemy od razu po przygotowaniu. Ja z reguły do tej sałatki dodaję więcej soku z cytryny, czasem także otartą skórkę. Należy uważać z ilością dodanej harissy, moja jest bardzo ostra, więc daję jej około 1 łyżeczki maksymalnie. Sałatkę podajemy z jogurtem naturalnym dla złagodzenia pikanterii. 

Przepis dodaję do akcji Grumków- Z widelcem przez Afrykę, Australię i Oceanię. 

piątek, 3 lutego 2012

Marokańskie klopsiki z cytrynowym kuskusem


W dalszym ciągu pozostajemy w klimatach kuchni marokańskiej. Tym razem po raz kolejny propozycja na wykorzystanie mielonej wołowiny. Lekkie danie w postaci klopsików podanych z cytrynową kaszką kuskus oraz sałatką na bazie świeżego szpinaku. Niestety o tej porze roku szpinak nie zachwyca już tak bardzo swoim smakiem, dlatego z coraz większym wytęsknieniem czekam na wiosnę. 

Przepis dodaję do akcji Grumków- Z widelcem przez Afrykę, Australię i Oceanię.


KLOPSIKI MAROKAŃSKIE

Składniki (na 4 porcje):

  • 500 g mielonej wołowiny
  • 1 ząbek czosnku, drobno posiekany
  • 1 mała czerwona cebulka, obrana i drobno posiekana
  • łyżeczka kuminu
  • łyżeczka mielonej kolendry
  • łyżeczka harissy
  • pół łyżeczki słodkiej papryki w proszku
  • 3 łyżki posiekanej natki pietruszki
  • sól i pieprz do smaku
  • ew. mąka do obtoczenia
Mięso łączymy z czosnkiem, cebulką, natką pietruszki, dodajemy harissę, pozostałe przyprawy, doprawiamy solą i pieprzem. Odstawiamy na pół godziny. Z mięsa formujemy małe klopsiki, obtaczamy je w mące i smażymy ze wszystkich stron na rozgrzanym tłuszczu około 10 minut. Klopsiki podałam z sosem czosnkowym na bazie jogurtu, oliwy i cytryny. 

CYTRYNOWY KUSKUS Z ZIOŁAMI

Składniki:
  • 3/4 szklanki kaszy kuskus
  • 1/4 szklanki posiekanej natki pietruszki
  • łyżka posiekanej świeżej mięty
  • skórka otarta z cytryny
  • 1-2 łyżki masła 
  • sól
Kaszę wsypujemy do miseczki, solimy, zalewamy wrzątkiem (około 1 cm ponad poziom kaszy). Przykrywamy talerzykiem i odstawiamy na 5-10 minut do napęcznienia. Kaszę także możemy zalać gorącym wywarem warzywnym- wówczas już jej nie solimy. Spulchniamy ją widelcem, dodajemy do niej masło i dokładnie mieszamy. Dokładamy zioła i otartą skórkę z cytryny. 



SAŁATKA ZE SZPINAKU I MIGDAŁÓW

Składniki:

  • dwie garście liści świeżego szpinaku
  • 2 łyżki płatków migdałów
  • sos- 2 łyżki oliwy, łyżka soku z pomarańczy, 1/4 łyżeczki słodkiej papryki w proszku, sól, świeżo zmielony pieprz
Liście szpinaku myjemy, osuszamy. Płatki migdałów rumienimy na suchej patelni. Przygotowujemy sos dokładnie łącząc wszystkie składniki. Szpinak polewamy sosem i posypujemy płatkami migdałów.

(II Festiwal kuchni arabskiej-ZAPROSZENIE

czwartek, 2 lutego 2012

Marokańskie klopsiki z morelami i płatkami migdałów



Zimą bardzo lubię przygotowywać bardziej pożywne mięsne dania. Ostatnio często robię wszelkiej maści pulpety i klopsiki, są szybkie w wykonaniu i można je podawać na wiele sposobów, choćby na modłę marokańską. Początkowo obawiałam się jak taka ilość słodkich dodatków przypadnie do gustu Lubemu. Postanowiłam całość zrównoważyć przygotowując pikantne klopsiki. Całość wyszła na prawdę wyśmienicie. Jeśli tylko lubicie dodatek owoców do mięs, na pewno i Wam to danie posmakuje. 


Przepis dodaję do akcji Grumków- Z widelcem przez Afrykę, Australię i Oceanię.


KLOPSIKI Z MORELAMI I PŁATKAMI MIGDAŁÓW (MAROKO)

Składniki (na 4 porcje):
[przepis inspirowany TYM]
  • 350 g mielonej wołowiny
  • 1 ząbek czosnku, drobno posiekany
  • pół małej białej cebulki, posiekanej w kosteczkę
  • łyżka posiekanej drobno natki pietruszki
  • łyżeczka harissy 
  • pół łyżeczki kuminu
  • szczypta kardamonu
  • 1/4 łyżeczki kurkumy
  • 1/4 łyżeczki imbiru w proszku
  • pół łyżeczki słodkiej papryki
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • 1 duża cebula
  • puszka pomidorów bez skórki z dodatkiem czosnku (400 g)
  • mała laska cynamonu *
  • 100 g suszonych moreli (dałam 70 g)
  • 25 g płatków migdałów, uprażonych na suchej patelni
  • garść natki pietruszki, posiekanej
  • sól i pieprz do smaku
Mięso łączymy z cebulą, czosnkiem, natką, harissą. Doprawiamy słodką papryką, kuminem, kardamonem, kurkumą, imbirem oraz solą i pieprzem. Całość dokładnie mieszamy i wkładamy do lodówki na pół godziny. Z mięsa formujemy małe klopsiki (około 16 sztuk) i smażymy na dobrze rozgrzanym oleju przez około 10 minut. Zdejmujemy z patelni. Na drugiej patelni rozgrzewamy olej, smażymy cebulę przez 3-5 minut. Dodajemy pomidory, pół puszki wody, laskę cynamonu, posiekane morele. Doprawiamy solą i pieprzem. Gotujemy około 10 minut. Usuwamy laskę cynamonu, dokładamy klopsiki i podgrzewamy przez kolejne 5 minut. Podajemy posypane natką pietruszki i płatkami migdałów. Danie świetnie smakuje z kaszą bulgur, ale równie smaczne będzie także z ryżem. 



(II Festiwal kuchni arabskiej-ZAPROSZENIE

środa, 1 lutego 2012

Marokańska zupa z soczewicy i ciecierzycy




Po raz kolejny spotkałam się w wirtualnej kuchni z kilkoma blogerami. Przygotowaliśmy marokańską zupę z soczewicą i ciecierzycą, idealną na te mroźne dni. Zakochałam się w niej, ma w sobie wszystko to, co uwielbiam- warzywa strączkowe, pomidory i mój kochany kmin rzymski. Myślę, że taki sycący rozgrzewacz posmakuje i Wam. 
Razem ze mną zupkę przygotowali: Emma, Emilia, Ilonka, Maggie, Mirabelka, Shinju, Michał, Pela, Pluskotka, Ania oraz Kabka. Dziękuję Wam bardzo za to spotkanie, mam nadzieję, że i Wam posmakowała ta arabska zupka ;-)




MAROKAŃSKA ZUPA Z SOCZEWICY I CIECIERZYCY

Składniki (na 4-6 porcji):
[przepis pochodzi z TEJ strony]

  • 1 cebula, obrana, pokrojona w kostkę
  • 3 ząbki czosnku, drobno posiekane
  • 2,5 cm kawałek świeżego imbiru, obrany i drobno posiekany
  • 3 łyżeczki mielonej kolendry
  • 2 łyżeczki mielonego kminu rzymskiego
  •  pół łyżeczki chili w proszku
  • 250 g czerwonej soczewicy*
  • puszka ciecierzycy, odsączonej i opłukanej
  • litr buliony warzywnego
  • puszka pomidorów bez skórki
  • pół litra soku pomidorowego
  • sól i pieprz do smaku
  • do podania posiekana natka pietruszki, kolendra, jogurt naturalny
W głębokim rondlu rozgrzewamy łyżkę oliwy, smażymy cebulę przez 5 minut aż zmięknie. Dodajemy czosnek, imbir, kumin, kolendrę i chili, smażymy minutę. Wrzucamy puszkę rozgniecionych pomidorów wraz z sokiem, soczewicę, wlewamy bulion i sok pomidorowy. Gotujemy około 20 minut, aż soczewica będzie miękka. Dodajemy ciecierzycę, podgrzewamy 5 minut. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Zupę przelewamy do talerzy i posypujemy posiekaną kolendrą i pietruszką. 

*możemy użyć również zielonej lub brązowej soczewicy, ale wówczas należy wydłużyć czas gotowania

niedziela, 29 stycznia 2012

II Festiwal Kuchni Arabskiej


Już po raz drugi chciałabym Was zaprosić do akcji tematycznej związanej z kuchnią arabską. Mam nadzieję, że podobnie jak w ubiegłym roku chętnie przyłączycie się do zabawy i w jej ramach przygotujecie pyszności rodem z arabskiej kuchni. Akcja będzie trwała cały luty, tak jak poprzednio.

Zasady akcji::
- akcja trwa od 1 II 2012 do 29 II 2012
- do akcji można dodawać przepisy przygotowane w trakcie jej trwania (nie dodajemy wpisów archiwalnych)
- każdy dodany wpis musi być opatrzony zdjęciem potrawy
- nie dodajemy przepisów, które zamiast tytułu mają numer
- akcja będzie się odbywać równolegle na Mikserze i Durszlaku
- wpisy na Durszlaku i Mikserze są moderowane
- każdy post musi być opatrzony aktywnym banerem akcji (z mojego bloga, Durszlaka lub Miksera) bądź aktywnym linkiem do zaproszenia znajdującego się na blogu (baner akcji w pasku bocznym to nie to samo, co baner w poście)
- uprzejmie Was proszę, byście zamieszczali we wpisach  tytuł akcji (jeśli oczywiście chcecie zastosować link zwrotny)
- garść inspiracji znajdziecie w ubiegłorocznym zaproszeniu (link),  podsumowaniu (link) a także na moim blogu (link)
- W ramach ścisłości podaję kraje arabskie (biorąc pod uwagę 21 członków Ligi Arabskiej oraz Autonomię Palestyńską):  Algieria, Arabia Saudyjska, Bahrajn, Dżibuti, Egipt, Irak, Jemen, Jordania, Katar, Komory, Kuwejt, Liban, Libia, Maroko, Mauretania, Oman, Palestyna, Somalia, Sudan, Syria, Tunezja, Zjednoczone Emiraty Arabskie. 


Serdecznie zapraszam Was do udziału w akcji ;-)




sobota, 28 stycznia 2012

Sałatka grecka


W ostatnim barkowym zaproszeniu, Pela zaproponowała nam ciekawą zabawę. Każdy chętny miał do przygotowania dwie sałatki, w tym jedną, która do tej pory została opublikowana w ramach wcześniejszych zaproszeń przez innego bloggera. Postawiłam na horiatiki, grecką sałatkę wiejską, którą do III Baru Sałatkowego dodała Mirabelka. W przepisie nie było zielonej papryki, jednak ja najczęściej spotykałam się do tej pory z wersją z jej udziałem, dlatego też postanowiłam dodać ją do sałatki. Myślę, że jest to klasyk, który lubi każdy z Was. Co do samej sałatki, to chętnie poznałabym oryginalną jej wersję (nie wiem na ile moja jest do niej zbliżona), chociaż zapewne w różnych regionach Grecji pojawiają się jej liczne odmiany (tak jak u nas ma to miejsce z sałatką warzywną). 
Zauważyłam pewną polską mentalność, by nazywać każdą sałatkę, która ma w składzie ser feta, grecką. Podobnie, jak potrawy z dodatkiem kukurydzy i czerwonej fasoli niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki stają się dla niektórych daniami z kuchni meksykańskiej. Czy też smażony ryż nagle staje się klasycznym risotto. Co do samej "greckiej" sałatki, najdziwniejszą, z jaką do tej pory się spotkałam była wykonana z sałaty lodowej, pomidorów, groszku konserwowego, ogórków kiszonych (!), jajka i fety. 
Jak bardzo wierna jest oryginałowi moja? Nie mam zielonego pojęcia. Może Wy powiecie mi więcej w tej kwestii. 

GRECKA SAŁATKA WIEJSKA (HORIATIKI)

Składniki (na 6 porcji):
[przepis pochodzi z książki Podróże kulinarne. Kuchnia grecka]

  • 250 g sera feta
  • 5 średnich pomidorów
  • 2 małe świeże ogórki
  • 1 duża pokrojona w plasterki cebula (pokroiłam ją w piórka)
  • szklanka czarnych oliwek
  • 1 zielona papryka pokrojona w paski (dałam od siebie)
  • dressing: pół szklanki oliwy, 1/4 szklanki octu z białego wina, 1 drobno posiekany ząbek czosnku, sól i pieprz do smaku, łyżeczka posiekanego świeżego oregano (na taką ilość sałatki daję łyżkę świeżego oregano)
Wszystkie składniki dressingu umieszczamy w słoiczku, zakręcamy, potrząsamy do wymieszania się składników. Ser kroimy w plastry, pomidory w trójkąty, ogórki w cienkie plasterki. W misce umieszczamy pomidory, ogórki, oliwki, paprykę i ser feta, całość kropimy dressingiem. 



wtorek, 24 stycznia 2012

Trufelki niczym białe Michałki


Jakiś czas temu te trufelki uśmiechały się do mnie na blogach. W końcu pewnego dnia postanowiłam się za nie zabrać. Wszystko miałam pod ręką, więc szybko przygotowałam, co było potrzebne. Pod ręką był również zły chochlik, który wymieszał mleko w proszku z herbatnikami (które należy dodać dopiero po godzinie). Najpierw chochlik załamał ręce, potem niczym Kopciuszek zaczął bezskutecznie oddzielać zmielone na mąkę herbatniki od mleka. Aż w końcu doszedł do wniosku, że przecież herbatnikom nic się nie stanie jeśli doda je wcześniej. Tak też zrobił i tym sposobem w oka mgnieniu na stole wylądowały pyszne trufelki. Częstujcie się proszę;)


TRUFELKI NICZYM BIAŁE MICHAŁKI

Składniki:
[przepis znaleziony u Cukrowej Wróżki]

  • 150 g białej czekolady
  • 3/4 szklanki mleka
  • 50 g masła
  • 1/3 szklanki cukru
  • opakowanie cukru wanilinowego
  • 3 szklanki mleka w proszku
  • 100 g herbatników, zmielonych
  • szklanka niesolonych orzechów arachidowych, zmielonych
  • do obtoczenia- rozpuszczona biała czekolada, kakao, cukier puder, wiórki kokosowe itp. 
Czekoladę łamiemy na kawałki, rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Mleko podgrzewamy z masłem i cukrami, aż się rozpuszczą. Do mleka dodajemy przesiane mleka w proszku, miksując by nie było grudek. Porcjami dodajemy stopioną czekoladę i mieszamy. Dodajemy orzechy, mieszamy i odstawiamy na godzinę. Wsypujemy herbatniki, dokładnie mieszamy i wstawiamy do lodówki. Następnie formujemy trufelki, które możemy obtoczyć w rozpuszczonej czekoladzie, wiórkach, czy cukrze pudrze. 

A teraz jak zrobiłam to ja: Czekoladę i mleko potraktowałam zgodnie z instrukcją. Niestety pewien chochlik wymieszał mi herbatniki z mlekiem w proszku. Więc dodałam do nich mleko z masłem i mleko w proszku a następnie czekoladę, wymieszałam (najpierw łyżką, potem wyrobiłam to dłonią), dodałam orzechy i wstawiłam na około 15 minut do lodówki. Potem już tylko formowałam trufelki i obtaczałam je w białej czekoladzie. 

Przepis dodaję do akcji Domowy wyrób oraz Pralinki, trufelki, czekoladki. 

poniedziałek, 23 stycznia 2012

Węgierski gulasz wieprzowy z ziemniakami


Z racji, iż za oknem zima, często przygotowuję sycące i rozgrzewające dania.  Tym chętniej sięgam po przepisy na dania jednogarnkowe. Węgierskie gulasze z pewnością do takich dań należą. Dziś prezentuję Wam bardzo prosty w wykonaniu i niedrogi gulasz z dodatkiem ziemniaków. Najlepiej smakuje z dodatkiem dobrej kwaśnej śmietany i posiekanego szczypiorku. 



GULASZ WIEPRZOWY Z ZIEMNIAKAMI (WĘGRY)

Składniki (na 4 porcje):
[przepis pochodzi z książki Podróże kulinarne. Kuchnia węgierska]
  • 600 g wieprzowiny gulaszowej (użyłam szynki)
  • 1 łyżeczka kminku
  • 2 ząbki czosnku, drobno posiekane
  • 2 łyżki słodkiej papryki w proszku
  • 1 kg ziemniaków
  • 2 duże cebule, pokrojone w kostkę
  • 2 łyżki masła
  • 2 łyżki octu (użyłam octu z czerwonego wina)
  • 750 ml wywaru mięsnego
  • 400 g pomidorów, pozbawionych skórki i posiekanych w kostkę
  • do ozdobienia- kwaśna śmietana i posiekany szczypiorek
Mięso kroimy w kostkę, doprawiamy solą i pieprzem, mieszamy z utartym w moździerzu kminkiem, łyżką mielonej papryki. Ziemniaki myjemy, obieramy, kroimy w grubszą kostkę (użyłam średniej wielkości ziemniaków, każdy kroiłam na cztery części). Na głębokiej patelni lub w rondlu  topimy masło, wrzucamy mięso i smażymy ze wszystkich stron na dużym ogniu. Dodajemy cebulę i czosnek, smażymy dalej kilka minut, aż cebula zmięknie. Mięso posypujemy resztą papryki, zalewamy wywarem, wlewamy ocet i dodajemy pomidory z ziemniakami*. Gotujemy na małym ogniu bez przykrycia przez 35-40 minut. Doprawiamy  do smaku solą i pieprzem. Podajemy z łyżką kwaśnej śmietany i szczypiorkiem. 

*jeśli używamy młodych ziemniaków należy je dodać na około 15-20 minut przed końcem gotowania. 



niedziela, 22 stycznia 2012

Włoskie trufelki czekoladowe


Od jakiegoś czasu mam "fazę" na robienie różnej maści trufelek. Dziś chcę Wam zaprezentować pierwsze z nich- włoskie trufelki czekoladowe. Przepis znalazłam w książeczce "Czekolada" z serii Z kuchennej półeczki. Na tę książeczkę długo polowałam i kiedy w końcu natrafiłam na nią już pierwszego dnia zabrałam się do wypróbowywania przepisów. Ten poszedł na pierwszy ogień i muszę przyznać, że trufelki są na prawdę rewelacyjne. W. najbardziej smakowały obtoczone w gorzkim kakao, jeśli jednak nie lubimy takiego połączenia, warto obtoczyć je w słodszych dodatkach, najlepiej w czekoladzie. 
WŁOSKIE TRUFELKI CZEKOLADOWE

Składniki (na 24 sztuki):

  • 175 g czekolady deserowej
  • 2 łyżki likieru migdałowego lub pomarańczowego
  • 3 łyżki masła
  • 4 łyżki cukru pudru
  • 50 g mielonych migdałów
  • do obtoczenia: starta czekolada, kakao, cukier puder, roztopiona czekolada
Czekoladę łamiemy na mniejsze kawałki i razem z likierem rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Kiedy masa będzie gładka, dodajemy masło i mieszamy do jego rozpuszczenia i połączenia składników. Dosypujemy cukier puder i migdały, mieszamy. Masę wkładamy do lodówki by stwardniała. Następnie wyjmujemy ją, formujemy 24 trufelki, które dowolnie dekorujemy (ja obtoczyłam je w kakao, możemy także użyć cukru pudru, roztopionej czekolady). Trufelki możemy przechowywać w chłodnym miejscu do 2 tygodni. 

Przepis dodaję do akcji Pralinki, trufelki, czekoladki..., akcji Domowy wyrób oraz akcji Ciasta świata. 

czwartek, 19 stycznia 2012

Muffiny kawowo-czekoladowe


Jakiś czas temu W. zażyczył sobie na śniadanie kawowe muffinki. Nigdy takich jeszcze nie piekłam, ale szybko zebrałam myśli i zabrałam się do pracy. Swoją piękną ciemną barwę zawdzięczają one mocnemu naparowi z kawy. Dodatkowo są nadziane dużą ilością mlecznej czekolady, czego chcieć więcej? Myślę, że dla amatorów kawy będą one wyśmienite. Jeszcze rok temu pragnęłam, by wszystkie moje wypieki były idealne jeśli chodzi o kształt. Teraz coraz bardziej cieszy mnie widok popękanych muffinek, nierównych bułeczek oprószonych jedynie mąką, czy pizzy, której kształt wygląda jak esy-floresy malowane przez małe dziecko. 


MUFFINY KAWOWO-CZEKOLADOWE


Składniki (na 12 sztuk):
  • 265 g mąki
  • 130 g cukru
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • pół łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1 jajko
  • 80 ml oleju
  • 2 płaskie łyżki kawy rozpuszczalnej
  • 100 g mlecznej czekolady, posiekanej
  • cukier puder do oprószenia 
Mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia, sodą, cukrem. Kawę zalewamy 200 ml wrzącej wody, mieszamy i odstawiamy do przestygnięcia. Jajko roztrzepujemy widelcem, dodajemy olej, schłodzoną kawę, mieszamy. Mokre składniki dodajemy do suchych, mieszamy łyżką do połączenia się składników. Dodajemy posiekaną czekoladę, mieszamy. Masę przelewamy do papilotek (do 2/3 wysokości) i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Pieczemy 20 minut. Po przestudzeniu muffinki posypujemy przesianym cukrem pudrem. 


poniedziałek, 16 stycznia 2012

Mleczne ciasteczka


W dalszym ciągu chęci na gotowanie i blogowanie nie wracają. Z tego też powodu dziś prezentuję Wam przepis na mleczne ciasteczka, których zdjęcia szczerze powiedziawszy nie miały ujrzeć światła dziennego. Piekłam je ponad 3 miesiące temu i z tego co pamiętam wszystkim bardzo smakowały. Jedynym ich minusem jest to, że szybko nabierają koloru podczas pieczenia. Jeśli  jesteście amatorami mleka w proszku, zapewne Wam posmakują. Swoją drogą, czy  i Wy jako dzieci wyjadaliście je łyżeczką prosto z opakowania?


MLECZNE CIASTECZKA

Składniki (na około 30 sztuk):
[przepis pochodzi od Dorotus]
  • 2 szklanki mąki
  • pół szklanki mleka w proszku
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
  • 150 g miękkiego masła
  • pół szklanki cukru pudru
  • 2 jajka
Mąkę mieszamy z mlekiem w proszku i proszkiem do pieczenia. Miękkie masło ubijamy mikserem razem z cukrem. Dodajemy po jednym jajku i dokładnie miksujemy. Wsypujemy mąkę z mlekiem i miksujemy do połączenia się składników. Blachę  wykładamy papierem do pieczenia, z masy formujemy kulki wielkości niedużego orzecha włoskiego, lekko spłaszczamy i układamy w odstępach. Pieczemy przez 10 minut w temp. 200 stopni (moje bardzo się rumieniły, dlatego kolejne partie piekłam w temp. 180 stopni). Studzimy na metalowej kratce. Ciasteczka możemy przechowywać do tygodnia czasu w metalowej puszce.



piątek, 13 stycznia 2012

Pasztet z soczewicy (wegański)


Ostatnio mam coraz mniej czasu na blogowanie, co zapewne zdążyliście zauważyć. Dodatkowo aura za oknem zupełnie mi nie sprzyja. Wczoraj jednak postanowiłam wygospodarować chwilkę czasu i upiec pasztet z soczewicy. Nie ma on w składzie jajek, ani innych produktów odzwierzęcych. Przygotowuje się go niezwykle szybko, nie musimy niczego przekręcać przez maszynkę. Wystarczy nam tylko patelnia i mały garnek do ugotowania soczewicy. Najbardziej lubię w nim jego chrupiącą skórkę i kremowy środek. Z racji, iż nie ma w składzie jajek, lekko się kruszy, ale mi zupełnie to nie przeszkadza. Zamiast piec w dużej kilogramowej foremce użyłam dwóch mniejszych. By ograniczyć ilość tłuszczu, warzywa smażyłam na patelni ceramicznej. Jeden półkilogramowy pasztet ma około 580 kcal, i spokojnie wystarczy na 5 śniadaniowych porcji. 


PASZTET Z CZERWONEJ SOCZEWICY


Składniki (na foremkę o pojemności 1kg):
[przepis pochodzi ze strony vegavani]

  • szklanka czerwonej soczewicy
  • 2 szklanki wody
  • 2 listki laurowe
  • 1/4 szklanki oliwy (pominęłam)
  • 2 średnie marchewki, obrane i starte na tartce
  • 2 średnie cebule, obrane i posiekane w kosteczkę
  • 2-3 łodygi selera naciowego, posiekane w kostkę
  • 3 łyżki posiekanej natki pietruszki
  • pół szklanki płatków owsianych
  • pół szklanki nasion słonecznika
  • łyżka słodkiej papryki
  • łyżeczka kminu rzymskiego (dałam od siebie)
  • pół łyżeczki mielonej kolendry (dałam od siebie)
  • pół łyżeczki chili w proszku (dałam od siebie)
  • 2 ząbki czosnku, drobno posiekane
  • łyżeczka soli (dałam mniej)
  • pół łyżeczki świeżo zmielonego kolorowego pieprzu (w oryginale ziołowy)
Soczewicę zalewamy dwiema szklankami wody, solimy, dodajemy listki laurowe, przykrywamy i gotujemy na małym ogniu przez 20-25 minut, aż soczewica wchłonie nadmiar wody i się rozgotuje. 
Na patelni rozgrzewamy 1/4 szklanki oliwy, smażymy cebulę, następnie dokładamy marchew i seler, dusimy do miękkości przez 10 minut. Ja do smażenia użyłam patelni ceramicznej, w ten sposób zamiast użyć 1/4 szklanki oliwy, zużyłam dosłownie kropelkę i rozsmarowałam ją na całej powierzchni. 
Słonecznik zalewamy gorącą wodą i odstawiamy na 10 minut. Odlewamy z niego wodę. 
Z soczewicy wyjmujemy listki laurowe, dokładamy słonecznik, usmażone warzywa, natkę, płatki owsiane i czosnek. Doprawiamy do smaku solą (w przepisie była jedna łyżeczka, dla mnie było to zbyt dużo- dodawajcie więc sól stopniowo i próbujcie), pieprzem, chili, kuminem, kolendrą, słodką papryką. Wszystko dokładnie mieszamy. 
Foremkę o pojemności 1 kg lekko smarujemy oliwą, wysypujemy ją otrębami (możemy użyć także bułki tartej). Przekładamy do niej masę, wyrównujemy. Możemy ją posypać ziarnami słonecznika. Pasztet wkładamy do piekarnika nagrzanego do temp. 180 stopni i pieczemy przez około godzinę,aż boki pasztetu będą odstawać od foremki. Kroimy go dopiero po całkowitym ostudzeniu. 



(Warzywa strączkowe-ZAPROSZENIE